Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
#1
Jak ktoś pamięta stare forum pod adresem vegie i mojego bloga, sporo tam pisałem o obłączkach. Dla pozostałych, tytułem wprowadzenia.

Obłączek to ten jaśniejszy półksiężyc u nasady paznokcia, można wygooglać jak to wygląda, po angielsku - lunula. 

Ich obecność jest może niezbyt dokładnym, ale za to bardzo łatwym do sprawdzenia wskaźnikiem stanu zdrowia. Każdy powinien mieć je obecne na wszystkich palcach z wyjątkiem małego, przy czym na kciukach występują zawsze, nie licząc naprawdę ciężkich stanów. 

Z badań wynika, że wśród osób zdrowych 68% ma komplet obłączek na wszystkich palcach, ale wśród osób ze zdiagnozowaną depresją jest to tylko 17%. Podobnie tylko 2-3% zdrowych osób nie ma obłączek na kciukach, ale już u osób ze zdiagnozowanym HIV/AIDS jest to ponad 60%. Warto zaznaczyć, że osoby "zdrowe" w tych badaniach wcale nie musiały być absolutnie zdrowe, po prostu były grupą kontrolną bez zdiagnozowanej depresji czy HIV.

Z mniej naukowych danych - kiedyś na forum nerwicowców zrobiłem ankietę, okazało się, że nie ma ich 80% osób z nerwicą. 

Wśród wegetarian ich wielkość jest znacznie mniejsza. 

U mnie osobiście obłączki znikły wiele lat temu, wraz z pogorszeniem ogólnego stanu zdrowia. Przez te lata testowałem wiele różnych suplementów i terapii, ale że samopoczucie jest dość niedokładnym wskaźnikiem, patrzyłem właśnie na obłączki, żeby sprawdzić, czy coś tam odrośnie. Kilka razy miałem okresy, gdy ich wielkość powiększała się, z czym zawsze wiązało się polepszenie sprawności fizycznej (biegałem z pulsometrem i bardzo dokładnie mierzyłem wydolność tlenową organizmu), ale nigdy nie udało mi się wyśledzić co było przyczyną.

Nikt na dobrą sprawę nie wie, od czego zależy wielkość obłączków. Ilu naukowców, tyle hipotez. Poniżej dam listę najczęściej wymienianych wraz z moim komentarzem.

- B12, wiele osób pisze, że ich wielkość zależy od poziomu w organizmie. Nie jest to prawda, napompowałem się nią do tego stopnia, że miałem poziom wyższy od 99% populacji, bez efektu. Podobnie efektu nie dało testowanie rzeczy mających uruchomić cykl metylacji, gdyż to on zanika przy braku B12, nie pomogła trimetyloglicyna, nic nie dał kwas foliowy w formie zwykłej i zmetylowanej. U gościa odrosły, ale co zadziałało konkretnie - tego nie wiemy, nie mam też pełnego zapisu jego terapii:

https://forums.phoenixrising.me/threads/...etc.26231/

- witaminy z grupy B, tu również testowałem zarówno formy zwykłe, jak i aktywne biologicznie, w dawkach rzędu tysięcy procent

- tarczyca, najczęściej wymieniana przyczyna. Tu nie mam jak sprawdzić, ale znajomi ze zdiagnozowaną niedoczynnością tarczycy mieli obłączki normalne. Bardzo wiele osób pisało, że im odrosły po rozpoczęciu terapii hormonami, ale jeszcze więcej nie zauważyło różnicy, zaś największe jakie widziałem ma osoba ze zdiagnozowaną niedoczynnością. Wygląda na to, że jest tu jakiś związek ale nie bezpośredni

- antyoksydanty, na jednym z kanałów youtube kobieta zarzekała się, że odrosły jej po suplementacji miedzi, na jakiejś stronie ktoś opublikował coś  co wyglądało jak badanie według którego miały odrosnąć po astaksantynie. Ani jedno ani drugie nic nie dało. 

- nadnercza, tu również nie mam jak sprawdzić, ale na zdjęciach osób z niedoczynnością / nadczynnością nadnerczy ich wielkość była OK, również na zdjęciach przed i po terapii. 

- tempo wzrostu paznokcia. Kiedyś je w końcu zmierzę (bardzo prosta sprawa, robi się kreskę igłą na granicy obłączka na kciuku i mierzy po miesiącu ile milimetrów przyrosło), ale póki co, ani biotyna, ani selen nic nie dały. Chorzy na HIV mają większe tempo wzrostu paznokcia od średniej.

- problemy z krążeniem, absolutny fakenews, znajomy właśnie jest na granicy śmierci z powodu niewydolności serca, obłączki bardzo duże

- cholesterol, fakenews, ani wysoki poziom ani niski nie wpływały u osób, które sprawdzałem

- ktoś opisywał, że mu odrosły po tyrozynie. Ryzykowny suplement, zwiększa ryzyko rzekomobłoniastego zapalenia jelit, ale jak gdzieś dostanę tanią to przetestuję

- alteracja składu kwasów żółciowych, mikroflory jelitowej i w szczególności nadmierna aktywność tlenków azotu w tym regionie, co powoduje "kradzież" krwi z obwodu do układu pokarmowego. Jak głupio by to nie brzmiało, suplementacja kwasów żółciowych leczyła zwierzęta laboratoryjne z próbnie wywołanych zaburzeń krążenia, a jeden z objawów takiego zaburzenia to specyficzne zmiany w wyglądzie paznokci. Wege mają zmieniony profil tych kwasów i mniejsze obłączki, ale też zapewne dzięki temu sporo niższe ryzyko raka jelita grubego. Gdyby były dostępne leki z syntetykami, to pewnie bym przetestował.

Nic nie dały witaminy A, E i D3, nic nie dawał jod, terapia megadawkami cynku nie przyniosła efektu.

Nic nie dały terapie mające pobudzić pracę mitochondriów.

Obiecująca jest hipoteza obkurczu naczynek krwionośnych wywołanego stresem / zmianami poziomu hormonów (taki obkurcz wywołują hormony stresu), ale to też ciężko sprawdzić.


Będę co jakiś czas zapisywał tu swoje nowe eksperymenty, poza tym jak temat będzie wisiał, może ktoś na niego trafi.


Uwaga z 10 kwietnia - tak pomyślałem, że ktoś kto wpada do tego tematu będzie miał niezłą jazdę jak będzie próbował doczytać co i kiedy brałem. Dla takich osób podsumowanie wyników:

Do tej pory testowałem albo w celu sprawdzenia wpływu na wzrost obłączków, albo po prostu biorąc dla zdrowia i obserwując obłączki przy okazji, następujące rzeczy, bez efektów:

- astaksantyna
- cysteina (ale jeszcze wypada poobserwować 2-3 tygodnie)
- HMB
- DAA
- zeaksantyna+luteina
- Q10 (niepewna forma, niska dawka)
- tryptofan
- tyrozyna
- kwas alfa liponowy
- beta alanina (czyli karnozyna)
- alpha-GPC (przy szansie, że to była podróbka)
Odpowiedz
#2
Od razu pierwszy eksperyment.

Jakiś czas temu zacząłem brać suple mające poprawić działanie mózgu - zawsze fajnie jest mieć sprawniejszy, poza tym chcę nauczyć się kilku nowych rzeczy fajnie byłoby to zrobić nieco szybciej. Suple te zawsze też dawały mi motywację do pracy. Niedługo potem odczułem coś dziwnego podczas gry na pianinie - jakiś zupełnie nowy poziom świadomości ruchu i muzyki, coś czego nie doświadczyłem nigdy przedtem. Oczywiście pierwsze co się nasuwa "może po prostu w końcu nauczyłem się porządnie grać", ale to odczucie potem znikło. Co więcej, wydało mi się, że obłączki robią się w tym samym czasie nieco większe. Potem one również zanikły.

Prześledziłem rozmowy ze znajomymi na komunikatorach, prześledziłem historię zakupów na allegro, udało mi się odtworzyć wszystko, co wtedy brałem. Od kilku dni testuję ten zestaw. Po kolei, zaczynając od rzeczy, które brałem wtedy po raz pierwszy

- melatonina, w badaniach przedłużała życie zwierząt laboratoryjnych, chroni przed wirusami, obniża poziom hormonów stresu

- DAA, zwiększa sprawność nauki, reguluje poziom hormonów

Rzeczy które stosowałem już w przeszłości

- piracetam, jeden z silniejszych nootropów (doping dla mózgu), działanie uspokajające

- HMB, przydatny na siłowni, ale przede wszystkim poprawia zdolność uczenia się

- kwas alfa liponowy plus karnityna, bardzo silny efekt ochronny dla komórek nerwowych, ale prawdę mówiąc biorę to, bo leży od 2 lat w szafie

- witamina B1 w megadawce plus P5P, aktywna forma witaminy B6, częściowo z powodu efektu poprawiającego pracę mózgu, częściowo żeby w końcu to zjeść, nawet boję się sprawdzać kiedy skończyła się data przydatności do spożycia

- beta alanina w bardzo dużych dawkach, ale rozbitych na wiele mniejszych w ciągu dnia

- koenzym Q10

- potas, gdyż piracetam potrafi doprowadzić do jego ucieczki z komórek nerwowych
Odpowiedz
#3
Hmmm.... nie mam obłączków na żadnym palcu, a uważam się za zdrowego... na kciukach ani śladu... :-).
Moja partnerka ma na wszystkich oprócz małego, a na kciuku olbrzymich rozmiarów i twierdzi, że jest cały czas chora, ciągle ją coś boli, ciągle coś nie tak.
Czyli według Ciebie ona jest zdrowa a ja ... poważnie chory :-)
Odpowiedz
#4
No raczej nie jesteś zdrowy, chociaż do pewnego stopnia to jest definiowane genetycznie i pewnie są zdrowe osoby bez tego na paznokciach.

Co do samych obłączek, dość dobre byłoby po prostu prześledzenie zmian metabolicznych w depresji i w infekcji HIV, jeśli znajdzie się wspólny mianownik, który na dodatek nie występuje powszechnie, to może być to. Jak dotąd nic takiego nie udało mi się zdefiniować. Są zmiany czy to w stosunku wapnia do magnezu, czy stężenia cysteiny, czy wreszcie poziomu hormonów tarczycy, ale one są powszechne w społeczeństwie i nie są tak wyraźnie zaznaczone w np HIV.
Odpowiedz
#5
Bardzo ciekawy temat, propsuję i śledzę. U mnie obłączki zmniejszyły się cztery lata temu wraz z pogorszeniem się ogólnego stanu zdrowia - bladość, zimno, rozdwajające się paznokcie, białe plamki na paznokciach, samoczynnie tworzące sie na skórze "zadrapania", czerwone utrzymujące sie plamki na skórze, dzwonienie w uszach, przekrwione oczy, trudności z oddawaniem moczu i kału. Tarczyca i morfologia ok, podniesienie ferrytyny z 33 do 120, podniesienie B12 i zjedzenie większości  najpopularniejszych suplementów opisanych na stronkach niestety nie pomogło.

Co uważasz tomakin, jakie badania mogę wykonać żeby dojść do przyczyny tych objawów? Albo do jakiego specjalisty iść? Jak uda mi się znaleźć powód mojej bladej skóry to będziesz miał odkrytą kolejną przyczynę zmniejszania się obłączków.


Moja dłoń, te czerwone plamki zrobiły mi się cztery lata temu, odciski też mam permamentnie:
https://i.postimg.cc/8cTTqn4Q/foto-no-exif.jpg
Odpowiedz
#6
(01-19-2021, 09:40 PM)tomakin napisał(a): No raczej nie jesteś zdrowy, chociaż do pewnego stopnia to jest definiowane genetycznie i pewnie są zdrowe osoby bez tego na paznokciach.

Co do samych obłączek, dość dobre byłoby po prostu prześledzenie zmian metabolicznych w depresji i w infekcji HIV, jeśli znajdzie się wspólny mianownik, który na dodatek nie występuje powszechnie, to może być to. Jak dotąd nic takiego nie udało mi się zdefiniować. Są zmiany czy to w stosunku wapnia do magnezu, czy stężenia cysteiny, czy wreszcie poziomu hormonów tarczycy, ale one są powszechne w społeczeństwie i nie są tak wyraźnie zaznaczone w np HIV.

Będę się trzymał wersji, że jestem zdrowy jak byk i to coś tam genetycznie jest po prostu u mnie inaczej.
Mam 53 lata, 179 wzrostu, 75.9 kg dzisiaj rano. Ćwiczę około 3 godzin dziennie, nie mam żadnych problemów ze zdrowiem, poza kontuzjami od ćwiczeń, które szybko naprawiam.
Jedyny problem to nadciśnienie, które wyskoczyło mi 2 lata temu (podejrzewam, że przez stres), ale chyba już sobie z nim poradziłem, bo na całodziennym monitoringu wyszło mi kilka tygodni temu 131/71, ale byłem wkurzony, że mi to pika co półgodziny i wynik pewnie zawyżony, bo codziennie jak mierzę, to rano utrzymuje się przeciętnie 116/71, wieczorami trochę gorzej bo 124/78. Średnie serce przy spaniu 55, dzisiaj 49 uderzeń na minutę, średnia na dzień 64.
Do ostatniego London marathon przygotowałem się w trzy tygodnie, więc nie jest tak źle jak myślę.
W sierpniu zrobiłem 10km w 46 minut, co uważam za dobry wynik itd. To nie jest chwalenie się, absolutnie, chodzi o to, że moim zdaniem jestem zdrowy jak byk, więc brak tych obłączków jest dla mnie średnim wyznacznikiem.
Co oczywiście nie zmienia faktu, że faktycznie mogę być poważnie chory na coś tam, ale jako tako dobrze mi się żyje z tą niewiedzą.
Odpowiedz
#7
Można co najwyżej uznać, że jesteś sprawny fizycznie, ale to nie jest tak bezpośrednio równe zdrowiu. Coś na pewno masz nie tak, ale - nie wiemy, za co odpowiadają obłączki. Może nawet okazać się, że za szybkość starzenia się organizmu, więc ich brak byłby wskaźnikiem lepszego zdrowia.

Znam wiele osób, które uważają się za okazy zdrowia, ale jakby dokładnie wszystko zmierzyć, wyszłoby że są mocno poniżej przeciętnej. A co najważniejsze - nie mamy porównania z Tobą w wersji z obłączkami. Może miałbyś te 10 kilometrów w 36 minut?

U mnie ich zanik powiązał się z pogorszeniem samopoczucia, więc tu sprawa jest akurat jasna - nie mam wrodzonego braku ani nic takiego.
Odpowiedz
#8
(01-20-2021, 05:18 PM)tomakin napisał(a): Można co najwyżej uznać, że jesteś sprawny fizycznie, ale to nie jest tak bezpośrednio równe zdrowiu. Coś na pewno masz nie tak, ale - nie wiemy, za co odpowiadają obłączki. Może nawet okazać się, że za szybkość starzenia się organizmu, więc ich brak byłby wskaźnikiem lepszego zdrowia.

Znam wiele osób, które uważają się za okazy zdrowia, ale jakby dokładnie wszystko zmierzyć, wyszłoby że są mocno poniżej przeciętnej. A co najważniejsze - nie mamy porównania z Tobą w wersji z obłączkami. Może miałbyś te 10 kilometrów w 36 minut?

U mnie ich zanik powiązał się z pogorszeniem samopoczucia, więc tu sprawa jest akurat jasna - nie mam wrodzonego braku ani nic takiego.

Ok, miejmy nadzieję przynajmniej w moim przypadku, że obłączki odpowiadają za coś mało ważnego. Spróbuję poeksperymentować z tym co bierzesz na to i zobaczymy czy się pojawią.
Najgorsze jest to, że nie mam pojęcia, czy je kiedykolwiek miałem, nigdy na to nie zwracałem uwagi.
Teraz zwrócę na to uwagę i dam znać jak się pojawią, a wtedy zobaczy, czy będzie to poprawa na lepsze.
Odpowiedz
#9
Poczekaj aż coś z tego, co biorę, zadziała Big Grin a i wtedy lepiej poczekaj na jakieś wnioski, bo jak cokolwiek zadziała, będę wnikał głębiej, tam na pewno nie będzie prostej zależności "niedobór pokarmowy = brak obłączek".
Odpowiedz
#10
Będę regularnie dopisywał obserwacje, jak w "blogu" na starym forum.

Tak to wygląda, jakby rosły - gdy zaczynałem układać listę w ogóle nie było ich na żadnym palcu oprócz kciuków, teraz są wyraźnie widoczne na dwóch. Jest tu jednak dość poważny problem, mianowicie one normalnie są schowane pod skórkami. Jeśli skórki się cofną, to będzie optyczny efekt "wzrostu", chociaż ich wielkość się nie zmieni.

Zacząłem znowu brać cysteinę, co prawda jako ochronę przed wirusami, ale warto zapisać jakby coś się zmieniło, żebym miał wymienione wszystkie suple. Może się zdarzyć, że zadziała kombinacja kilku.

Po przeczytaniu historii ludzi, którzy zaczęli brać tyrozynę, zamówiłem ją i na dniach powinna przyjść. Bardziej będzie jako doping dla mózgu i ochrona przed nowotworami, chociaż z objawów mógłbym raczej przypuszczać, że mam jej nadmiar, a nie niedobór. Trochę żałuję, że nie zamówiłem od razu tryptofanu, to coś co zawsze warto mieć pod ręką.

Odsłuchuję teraz audiobook "Homo Deus", gdzie autor snuje wizje rozwoju ludzkości w przyszłości. Bardzo dużo miejsca poświęca temu, że ludzie zaczną zmieniać swoje umysły, ciała, równowagę hormonalną i całą resztę. Czyli zrobią to, co ja teraz robię różnymi suplami.

Pamiętam jak trafiłem na listę tego, co bierze gość z najwyższym IQ na Ziemi. Facet ma listę chyba dłuższą niż wszystko to, co testowałem do tej pory.

A, ta seria wpisów na starym forum nazywała się "blog treningowy", gdzie opisywałem głównie moje zmagania z bieganiem i siłownią. Takie podsumowanie - jakiś czas temu już stwierdziłem, że biegać nie chcę, za to chcę być duży i silny. Kiedyś przy tym wzroście ważyłem mniej niż 60 kg, teraz 81. Co prawda sporo poszło w bebech, ale nie wszystko. Ciągnę z wagą dalej, jem na siłę i jednocześnie ćwiczę. Gdzieś tam w przyszłości czeka wizja 90+ kg masy ciała, przy akceptowalnym poziomie smalcu.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości