Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Fobia społeczna albo coś innego
#1
Cześć. Od jakiegoś czasu czytam bloga i forum. To bardzo interesujące. Jednak postanowiłem napisać o pomoc, jakąś radę, bo już mi się wszystko miesza.
Przedstawię sytuację.

Mam taki problem

Okrutnie mnie stresuje rozmawianie z ludźmi szczególnie z tymi których w ogóle nie znam, lub znam słabo. Aż mną telepie. Czuje się ciągle słabo. Nie mam żadnych znajomych z którymi utrzymywałbym kontakt. Szczerze to ja się zwyczajnie boję. Potrafię celowo unikać sytuacji społecznych. Męczy mnie rozmowa, czuję się fizycznie wyczerpany. Ciężko mi się zabrać za robienie rzeczy. Moje myśli są bardzo pesymistyczne

Stale czuję samotność, lęk, wyobcowanie, zmęczenie, gniew, smutek . Ciężko mi się konfrontować z ludźmi. Od lat mało wychodzę z domu. Przesiaduję stale przed kompem. Mogę zająć czymś umysł, ale nic mnie nie cieszy.

Kiedyś upatrywałem powodu w tym, że mnie gnębili kilka lat w szkole. Ale moje usposobienie mi nie pomogło też.

Próbowałem coś robić starałem się być miłym, rozmownym, przemogłem się nawet, żeby kilka razy się z kimś spotkać. Ostatnio kupiłem jakieś suplementy tą omega 3 i beta alanine. Bo sobie pomyślałem, rzeczywiście jem marnie, znaczy nie jestem niedożywiony, ale nic szczególnie zdrowego nie jem więc może mam jakieś braki.

fobia społeczna, depresja, nerwica, właściwie to podpisałbym się pod tym wszystkim. Psycholog twierdziła że depresja.

Na ten moment robię sobie detoks od kompa i internetu czytałem tylko te porady na blogu jak mantrę. Chcę zacząć biegać i coś trenować.

Chcę się z tym uporać.

Będę wdzięczny za jakieś porady.
Odpowiedz
#2
Znam tę terapię Richardsa. Dawno temu próbowałem ją przerobić. Przebrnąłem przez pierwsze rozdziały. Chyba mi trochę pomogło. Nie pamiętam czemu zrezygnowałem. Dzięki za radę, bo zapomniałem o istnieniu tej terapii. Wrócę do tego, postaram się być bardziej konsekwentny.
Odpowiedz
#3
Podstawowe pytanie, nie umiesz rozmawiać, czy nie lubisz? A może nie lubisz, bo nie umiesz? To ważne pytanie, czy chcesz rozmawiać z ludźmi, czy może zwyczajnie nie sprawia Ci to przyjemności. Zakładamy, że chcesz, a dyskomfort odczuwasz, bo Ci nie wychodzi.

To jak z nauką języka obcego, trzeba uczyć się po kolei wzorców zachowań, tego co mówić, jak mówić, kiedy w ten sposób, kiedy w inny. Nie chodzi tu o żadne przełamywanie lęków czy inne tego typu sprawy, ale o zwykłe UMIEJĘTNOŚCI. Bo jeśli ich nie ma, to żadna terapia nie da trwałej poprawy, co z tego że przestaniesz się bać rozmawiać, jak zawsze będziesz gadał bzdury i ludzie będą Cię unikać?

I tu niestety nie ma dobrej rady, bo nie istnieją tego typu kompleksowe podręczniki. Ludzie uczą się tego instynktownie, a jak ktoś nie załapie... ma pecha. Najbliższe temu, o co tu chodzi, będzie "jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi".

Druga sprawa, depresja. Też pytanie, czy ma ona przyczynę organiczną, czy zwyczajnie wykończyłeś się tym, że nie masz "pozytywnych wzmocnień", nikt Cię nie "nagradza" i zwyczajnie nie widzisz celu w działaniu? Bo jeśli to drugie, to niestety, ale tylko zmiana trybu życia przyniesie długofalową poprawę. Suplementy oczywiście nie zaszkodzą, ale też nie pomogą, jeśli przyczyna tkwi nie w organizmie, a w jego otoczeniu.
Odpowiedz
#4
powiem z doświadczenia, suple suplami, ale na fobię społeczną/nerwicę pomaga TYLKO nauczenie się rozmowy z ludźmi, robienie czegoś z przyjaciółmi, bycie członkiem grupy

od chyba już 5 lat dbam o dietę i suplementację, a dopiero ostatnio zaczęło mi się polepszać jak poznałem różnych nowych ludzi i wszedłem z nimi w jakieś interakcje
dieta i suple są mega ważne, ale nie zastąpią tysięcy substancji wytwarzanych przez ciało gdy mamy kontakt z ludźmi

m in poziom serotoniny w mózgu zależy od tego jak wysoko jesteśmy w grupie, jeśli jesteśmy całkowicie poza grupą to nie ma bata żeby nie czuć się fatalnie

wkręcaj się na siłę w różne srodowiska, w zależności od tego, co umiesz/lubisz robić
Odpowiedz
#5
Zapisz się na karate, albo na jakiekolwiek sztuki walki. Będziesz zdrowszy, pewniejszy siebie, poznasz ludzi.
Ja zacząłem w wieku 13 lat, szybko zdobyłem dzięki temu pewność siebie. Tu nawet nie chodzi o to, że jesteś w stanie pobić ludzi, ale o poczucie sprawności fizycznej i stały kontakt z ludźmi.
Bardzo bliski, musicie się dotykać, szanować siebie i kontrolować emocje. Potem wspólne imprezy, zawody, przyjaźnie na całe życie.
Nigdy nie miałem problemów w kontaktach z ludźmi i wydaje mi się, że w dużej mierze zawdzięczałem to sztukom walk.
Odpowiedz
#6
(08-03-2021, 08:27 PM)tomakin napisał(a): Podstawowe pytanie, nie umiesz rozmawiać, czy nie lubisz? A może nie lubisz, bo nie umiesz? To ważne pytanie, czy chcesz rozmawiać z ludźmi, czy może zwyczajnie nie sprawia Ci to przyjemności. Zakładamy, że chcesz, a dyskomfort odczuwasz, bo Ci nie wychodzi.

To jak z nauką języka obcego, trzeba uczyć się po kolei wzorców zachowań, tego co mówić, jak mówić, kiedy w ten sposób, kiedy w inny. Nie chodzi tu o żadne przełamywanie lęków czy inne tego typu sprawy, ale o zwykłe UMIEJĘTNOŚCI. Bo jeśli ich nie ma, to żadna terapia nie da trwałej poprawy, co z tego że przestaniesz się bać rozmawiać, jak zawsze będziesz gadał bzdury i ludzie będą Cię unikać?

I tu niestety nie ma dobrej rady, bo nie istnieją tego typu kompleksowe podręczniki. Ludzie uczą się tego instynktownie, a jak ktoś nie załapie... ma pecha. Najbliższe temu, o co tu chodzi, będzie "jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi".

Druga sprawa, depresja. Też pytanie, czy ma ona przyczynę organiczną, czy zwyczajnie wykończyłeś się tym, że nie masz "pozytywnych wzmocnień", nikt Cię nie "nagradza" i zwyczajnie nie widzisz celu w działaniu? Bo jeśli to drugie, to niestety, ale tylko zmiana trybu życia przyniesie długofalową poprawę. Suplementy oczywiście nie zaszkodzą, ale też nie pomogą, jeśli przyczyna tkwi nie w organizmie, a w jego otoczeniu.

Właśnie to jest tak, że ja nie lubię rozmawiać, bo nie umiem się w tym odnaleźć, mimo chęci. I unikam tego bo z doświadczenia wiem, że będę czuć dyskomfort. W ciągu życia na dłuższy okres czasu naprzemiennie się zamykałem i otwierałem na ludzi. Jednak tyle czasu życia jako odludek i udawania, że jest ok trochę upośledziło mnie w tym temacie bo to nie jest tak, że w ogóle nie potrafię się komunikować z otoczeniem. 

A z tą depresją to już nie wiem. Wydaje mi się, że to u mnie było czasowe, bo wpadałem w takie stany bycia na skraju bezczynności. Wątpię żebym miał to stale, jakiś tam ostatni bastion w mózgu walczy, żeby coś z tym zrobić. Jeżeli chodzi o przyczynę to raczej głównie tryb życia. I dokładnie coś takiego w niczym nie widziałem celu
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości