Zdrowiej - forum medycyny naturalnej

Nerwice, depresje etc oraz tarczyca - prosba o interpretacje wynikow

Munchkin - 2017-03-30, 23:33
: Temat postu: prosba o interpretacje wynikow
czy wszystko ze mna w porzadku? bede zyc?













Raczej nie czuje sie zle, nie liczac moze tego, ze nie jestem zbyt energiczny, nie mysle zbyt szybko i dlugo spie (10h). Co prawda, pare razy troche skoczylo mi cisnienie i nie moglem zasnac, a po kofeince dostalem palpitacji serca i bolala mnie glowa, ale poza tym wszystko ze mna ok. Planuje sie przejsc jeszcze do kardiologa. Pare pytanek:

o co chodzi z tym zapaleniem watroby typu b? wszystko jest w porzadku? bylem na to szczepiony.

Czy przy tak wysokim TSH, powinienem robic badania na ft3, ft4, rt3, anty tpo, anty tg i isc z nimi do endokrynologa?

Dodam jeszcze, ze jestem dosc szczuply, ale nie mam specjalnych problemow ani z nabraniem wagi, ani jej straceniem.
tomakin - 2017-03-31, 01:14
:
Jeśli byłeś szczepiony, to taki wynik zapewne oznacza że dalej masz odporność - ale wiesz, to jest pytanie raczej do lekarza a nie na forum, gdzie raz że lekarzy nie ma, a dwa - jak już ludzie coś wiedzą to prędzej o wpływie diety na zdrowie / przebieg chorób.

TSH jest za wysokie, zazwyczaj takie coś to po prostu niedobór jodu, w sumie chętnie bym Cię do endo wysłał, gdyby nie to że napatrzyłem się już na rzeźników, którzy taki niedobór jodu leczą syntetycznymi hormonami, co może z człowieka zrobić dosłownie inwalidę. Z jodem jest tak, że jego niedobór wiąże się z wieloma chorobami, w tym z podwyższonym ryzykiem nowotworów, ale uzupełnianie też nie jest takie w 1000% bezpieczne, zdarza się, że rozwija się wtedy autoimmunologiczne zapalenie tarczycy. Rzadka sprawa u mężczyzn, ale możliwe. Sam musisz zdecydować, czy chcesz coś z tym robić samemu, czy próbować z endo - i tu naprawdę radzę się zastanowić, bo poziom endo w Polsce jest tragiczny, kiedyś kobieta opowiadała mi, że była z tarczycą u 4 "specjalistów", każdy miał dla niej inną diagnozę i inne leczenie.
Munchkin - 2017-03-31, 02:13
:
Z tego co WYKONCYPOWALEM tutaj:

http://www.immunize.org/catg.d/p2109.pdf

to wszystko ok z tymi antihbs, wiec troche mi ulzylo.

czekam jeszcze na wyniki proteinogramu.

na endo sie zdecyduje, troche nie chcialbym miec tej niedoczynnosci tarczycy.

A jak reszta wynikow? nie ma niczego zwiastujacego rychla smierc? ;D
tomakin - 2017-03-31, 23:18
:
Ja tam nic nie widzę, ale pamiętaj, że ja nie jestem lekarzem. Właśnie endo może Cię wpieprzyć w niedoczynność, jak zrobi błąd - a robią bardzo często, uroki trzymania stołków przez kolesi którzy dawno powinni być na emeryturze, ale wykorzystują układy żeby blokować tworzenie nowych miejsc na uczelni bądź możliwości zrobienia specjalizacji.
Munchkin - 2017-04-05, 21:17
:
Lekarzem może nie jesteś i może nie czujesz się najlepiej, gdy ktoś dokonuje apoteozy Twojej osoby, bo Twoja działalność internetowa to w dużej mierze też promocja zdrowego krytycyzmu, ale ja zawsze lubię poczytać, co masz do powiedzenia. Food for thought.

Odebrałem dzisiaj wyniki z proteinogramu i również wszystko w normie.

Ah, zapomniałbym kompletnie. Kiedyś sobie suplementowałem przez 1,5 miesiąca ok 450 mg magnezu, 300 ug selenu, 90 mg cynku, witaminę D w ilości 5000 IU i multiwitaminę. Czułem się całkiem klawo, może nie codziennie i nie o każdej porze dnia, ale miewałem sporo dni, kiedy byłem dużo bardziej energiczny i pozytywniej nastawiony do życia. Musiałem jednak zrezygnować, bo trochę mnie bolała głowa. No, może taki zwyczajny taki ból, to nie był, bardziej coś jak ucisk, zwłaszcza z tyłu czaszki. W sumie nie było to jakoś bardzo uciążliwe, ale jak mnie potem zakłuło parę razy za uchem, to się nieco wystraszyłem i dałem sobie spokój. Co to mogło być? Przeholowałem z cynkiem? Wypłukałem miedź?
tomakin - 2017-04-05, 22:55
:
Pewnie coś na linii wapń - magnez - D3. Przypuszczam, że zbyt duże dawki D3 obniżyły poziom magnezu, suplementacja trochę podniosła, ale za wolno w stosunku do potrzeb, a jednocześnie spadł poziom wapnia. Innymi słowy - zmniejsz dawki D3, magnez zostaw, dodaj wapń i powinno polecieć bez problemu.
Munchkin - 2017-04-13, 15:52
:
Od trzech wrzucam sobie trochę miedzi i zupełnie to zniknęło, tak samo przestałem czuć się 'dizzy' i słabo. Zanim jednak w ogóle przyjąłem choćby jedną tabletkę z miedzią, zrobiłem sobie badanie na nią i na cynk. Dzisiaj zobaczyłem wyniki i... LOL XD

Cynk w surowicy, ilościowo 79 ug/dl (norma podana przez laboratorium to 50 - 150)
Miedź w surowicy, ilościowo 92,28 ug/dl (norma podana przez laboratorium to 70 - 140)

Jak?! :-o

Przez 1,5 miesiąca codziennie brałem 90mg cynku (+15 mg z multivitaminy) i 2 mg miedzi z multivitaminy, i dzisiaj miesiąc po zaprzestaniu, jedno i drugie w normie? spodziewałem się, że cynk będzie ponad normę, a miedź poniżej.

--
zrobiłem sobie jeszcze parę badań związanych z tarczycą, bo miałem wysokie TSH (5,160):

FT3 3,54 pg/ml (2,04 - 4,40)
FT4 1,19 ng/dl (0,93 - 1,71)
anty-TPO <9 IU/ml (0,00 - 34,00)
anty-TG 11,60 IU/ml (0,00 - 115,00)
na RT3 czekam jeszcze

W sumie tutaj też wszystko w normie, trochę zdziwiony.
tomakin - 2017-04-13, 18:28
:
Bo tyle warte są te badania z krwi. Obydwa pierwiastki powinno się badać specjalistycznymi testami. Nie sądzę, żeby ten ból głowy był akurat od miedzi, raczej po prostu zbiegło się w czasie z czymś innym. Albo było to po prostu zatrucie cynkiem.
Munchkin - 2017-04-14, 21:59
:
Nie wiem czy nawet nie Ty pisałeś gdzieś kiedyś na forum, że wypadałoby suplementować miedź przy wysokich dawkach cynku, bo po wypłukaniu może być niezbyt sympatycznie ;) Nie pamiętam już jakie dokładnie potencjalne objawy takiego wypłukania podawałeś, zwiększona nerwowość, ataki paniki?

https://en.wikipedia.org/wiki/Copper_deficiency

I choć nie ma tutaj nic o bólach głowy, to ten brak miedzi faktycznie może narobić trochę neurologicznego bałaganu.

Rekapitulując: nie wiem, nie znam się. Organizm ludzki wydaje mi się nader skomplikowaną maszyną i to, co mnie spotkało pewnie może być manifestacją niedoboru/nadmiaru innych pierwiastków, AVM, hipochondrii, guza mózgu, nerwicy albo jednej z tysiąca różnych przypadłości ;)

Mogę doprecyzować kilka elementów wcześniejszych wypowiedzi i na całą narrację nałożyć pewne ramy czasowe, może Ci to coś podpowie. Mnie ciężko stwierdzić co jest skutkiem czego, a sam proces monitorowania poziomu danych pierwiastków jest utrudniony - jak mówisz (a ja wierzę) tylko specjalistyczne badania są w pełni wiarygodne.

Rano zażywałem 225 mg magnezu, multiwitaminę i 5000 IU witaminy D3. Na początku przy paru pierwszych podejściach brałem też cytrynian wapnia, ale średnio na niego reagowałem, więc dałem sobie spokój.

Wieczorem, przed pójściem spać wrzucałem 225 mg magnezu, 90 mg glukonianu cynku i 300 ug selenu.

Taki zestaw zażywałem przez plus minus 1,5 miesiąca.

Przez pierwsze dwa tygodnie raczej nie zauważyłem większych zmian.

Przez następne dwa tygodnie czułem się dużo lepiej niż przed suplementacją. Jak wspominałem w pierwszym poście w tym temacie - nie należę do zbyt energicznych osób, nie chcę mi się specjalnie posprzątać pokoju czy iść na zakupy, zawsze muszę się zmuszać do takich czynności.

Głównym powodem, dla którego jednak zacząłem brać suplementy, było to, że moje procesy umysłowe nie są zbyt imponujące. Chwile, kiedy w pełni wykorzystuję swój potencjał naprawdę należą do rzadkich. Często jest tak, że rozmowa z drugą osobą stanowi dla mnie pewien problem, zwłaszcza jak jest to jakaś dyskusja. Niby coś tam w życiu czytałem i choć nawet sporo zapamiętałem z książek, to przeważnie niezbyt potrafię to wykorzystać. Zdarza mi się powolnie budować wtedy zdania albo urywać je w środku. Gdy ktoś zbije mnie z pantałyku i znajdę się w sytuacji, której absolutnie się nie spodziewałem, to przez pewien czas jestem kompletnie 'speechless'.

Do tego oczywiście występują 'wahania jakości', jednej pory dnia mogę być w miarę ciekawym interlokutorem, a za parę godzin zanudzać ludzi uporczywym milczeniem i zdawkowymi odpowiedziami na ich pytania. Popołudniu mogę nie mieć wcale energii i chęci do jakiegokolwiek działania, a wieczorem mieć jej aż zanadto.

Właśnie po dwóch tygodniach takiej suplementacji zacząłem czuć się lepiej. Co prawda te wahania nie zniknęły, nadal kiepskich momentów było więcej niż tych dobrych, ale proporcja zaczęła powoli rosnąć na korzyść tych drugich. Byłem dużo spokojniejszy, mniej spałem, myślałem szybciej, pracowałem wydajniej. radziłem sobie całkiem ładnie w niespodziewanych sytuacjach, przestała mi nerwowo podskakiwać górna warga, kiedy znajdowałem się daleko od swojej strefy komfortu etc.

Po miesiącu do pozytywów dołączyło parę niepokojących mnie rzeczy:

- na pewnym etapie suplementacji miałem 'szare' włosy, nie siwe jak starcy, ale takie lekko grafitowe, metaliczne. Na początku wydawało mi się, że to tylko moje zdanie, że po prostu mi się wydaje, ale osoby trzecie również to zauważyły.

- zawroty głowy - to zdarzyło mi się tylko raz, ale było najmniej przyjemne. Niosłem sobie zupę w głębokim talerzu, kiedy nagle zauważyłem, że jej tafla zaczyna się niebezpiecznie przesuwać w kierunku krawędzi, potrzebowałem sekundy by zdać sobie sprawy, że przybrała taką pozycję w naczyniu ze względu na to, że zakręciło mi się w głowie i pomyliłem kroki. Trwało to naprawdę krótko, zbyt krótko bym mógł tę zupę w ogóle wylać, ale i tak trochę nieprzyjemnie się przez to poczułem, bo było to kompletnie niespodziewane, nagłe, nie poprzedzone żadnymi innymi objawami.

- PULSOWANKO - przez cały dzień ciśnienie w normie, dopiero kiedy kładłem się spać z rozpuszczającą się w żołądku porcją supli, to czułem delikatne pulsowanie w potylicy, a w lewym uchu słyszałem bicie serca. Daleko od palpitacji, ale nie polubiłem tego uczucia. Strzelam, że to co określiłem wcześniej bólami głowy, było właśnie pokłosiem tego podniesionego ciśnienia. Po jednej nocy obudziłem się z takim nieprzyjemnym uczuciem w potylicy. Zresztą, ból to trochę za dużo powiedziane, bo w niczym nie przypominało takiego archetypicznego bólu głowy, których prawie w ogóle nie doświadczam w życiu. Bardziej takie uczucie, które się odczuwa w głowie na drugi dzień po piciu alkoholu.

- kłucie w sercu i... nerkach? - nerek nie jestem pewien

Po odstawieniu suplementów większość z powyższych minęła. Od tamtego momentu zaobserwowałem u siebie:

Jednorazowe sytuacje:

- nie najlepsza recepcja kofeiny: choć wcześniej rzadko ją spożywałem i nie miałem nawet okazji wyrobić sobie na nią tolerancji, to zdawała się na mnie zupełnie nie działać. Mogłem wypić trzy kawy i iść spać. Po suplementacji zdarzyło mi się wypić jedną większą i pierwszy raz w życiu być po niej pobudzonym. Po Dr Pepperze (słodzony napój gazowany, zawierający ok. 30 mg. kofeiny per puszka) moje serce kilka razy agresywnie uderzyło o żebra, potem bolała mnie nieco głowa (ale to już był taki normalny ból, a nie ucisk, kłucie) i oczy*

- za duże ciśnienie - złapało mnie raz kiedy kładłem się spać, irytujące uczucie 'kołysania' zlokalizowanego w korpusie i pulsowania w okolicach nerek.

Niejednorazowe sytuacje:

- przyjemne kilkusekundowe uczucie ciepła w prawej nodze, tuż nad kostką, które nawiedzało mnie tak z dwa razy w ciągu dnia.

- zwiększone owłosienie ciała: zgęstniał mi zarost na twarzy i dłoniach, pojawiły się także włosy na klatce piersiowej, gdzie wcześniej byłem prawie całkowicie gładki. Mam już ponad 25 lat.

- ukłucie w głowie - krótkotrwałe, niezbyt bolesne, raz z tyłu za jednym uchem, raz z tyłu za drugim, raz z przodu nad uchem. Od zawsze czułem sporadyczne, nieuporczywe swędzenie w prawym uchu, ale czy to ma jakiś związek?

- średnio reaguję na węgle - a tego już z kolei opisać nie potrafię, oniryczność? lekki niepokój? mija po 10 minutach.

Poza tym ostatnim punktem (i zarostem) to wszystko już mi przeszło. Najlepiej poczułem się po tej miedzi, nie wiem czy to placebo, czy faktycznie miałem spory niedobór (tym bardziej, że jem mało mięsa) albo usunąłem nią trochę nadprogramowego cynku.

* dzisiaj DIAGNOSTYCZNIE napiłem się cocacoli zawierającej podobne ilości kofeiny, żadnych negatywnych zmian nie zauważyłem.
tomakin - 2017-04-15, 13:56
:
Silny niedobór miedzi wyjdzie w podstawowych badaniach - jeśli dobrze pamiętam, spada poziom neutrofili i hemoglobina. Wszystkie inne rzeczy są bardzo trudne do wykrycia i nie bardzo jest jak zmierzyć na przykład aktywność na przykład ponadtlenkowej dysmutazy - to bardzo ważna rzecz i spada przy niedoborze, ale powodzenia w szukaniu laboratorium, gdzie to zmierzą. Ogólnie jest tu od cholery różnych zależności i ciężko to wszystko jakoś powiązać, cynk sam z siebie może powodować objawy zatrucia i pomóc mogło jego odstawienie, a nie miedź, która mogła się zgrać w czasie. Z drugiej strony, sam ostatnio brałem dużo cynku i zaobserwowałem bóle głowy, które też przeszły po odstawieniu czy właśnie może po miedzi.

Objawy mogą też wiązać się ze zbyt niskim poziomem magnezu, brałeś 225 mg jonów czy 225 mg jakiegoś związku? D3 potrafi magnez wypłukać.

Są tacy co twierdzą, że przy dużych dawkach D3 objawy mogą brać się z niskiego poziomu witaminy K (tej zwykłej, niekoniecznie K2) czy witaminy A. Najwięcej wskazuje jednak na magnez.

Ogólnie - nie dojdziesz do tego, co od czego tam zależy, za dużo nakładających się na siebie zależności. Powinno się uzupełniać wszystko, żeby uniknąć rozchwiania - niedługo może się okazać, że żelazo sobie wypłukałeś, bo też znika przy nadmiarze cynku.

A, te kłucia to najprawdopodobniej objaw od nerwów, a nie od "serca" czy "nerek", pewnie z jakiegoś powodu nerwy są zbyt podrażnione, może hormony, może zwiększone napięcie mięśni powoduje jakiś nacisk - ogólnie nie przejmowałbym się, jeśli to zniknie po zrównoważeniu proporcji.
Munchkin - 2017-04-22, 14:04
:
http://www.kulturystyka.s...1140855244.html

chyba 225 jonów magnezu, sama tabletka waży 1,9 grama.

Zacząłem wrzucać magnez tydzień temu (2x225), pierwszego dnia poczułem się dość specyficznie - złapały mnie delikatne skurcze xD no, ale to akurat było jednorazowe, brałem dalej i czuję się całkiem okej. Możliwe, że miałeś rację i sobie wypłukałem właśnie magnez tą witaminą D. Jakie w ogóle powinno być ratio magnez: witamina d? No i jak dokładnie wygląda uzupełnianie magnezu, trzeba przebić (dosyć spore) RDA i ta nadwyżka zostanie 'odłożona'?
tomakin - 2017-04-25, 21:52
:
Nie ma czegoś takiego jak "ratio", jak masz za mało magnezu, to po D3 będą objawy niedoboru, jak nie masz to nie będzie. Trzeba brać razem magnez i D3, bo jedno wymaga drugiego do przyswojenia, a jak pojawiają się objawy - odstawić D3 i zwiększyć na jakiś czas magnez. Po miesiącu - dwóch powinien być już ładnie uzupełniony.
Munchkin - 2018-05-25, 01:55
:
Sorry, ze odkopuje ten temat po ponad roku, ale strasznie lubie zostawiac po sobie takie slady gdzies w sieci, a potem z perspektywy czasu ogladac wszystkie zaszle zmiany.
Koniec koncow miales absolutna racje polecajac mi wtedy dalsza suplementacje magnezu, przywrocilo mnie to dosc szybko do odpowiedniego stanu i wyeliminowalo nieprzyjemne dolegliwosci.
Potem ogarnalem sobie tez tarczyce: po krotkotrwalej suplementacji jodem TSH spadlo mi do 1,5 wiec chyba w porzadku (aczkolwiek prawde powiedziawszy wcale nie zmienilo to mojego zycia). Jutro zamierzam oddac krew do badan i sprawdzic na jakim jest poziomie teraz (po tym jak zaprzestalem przyjmowania jodu)
Od jesieni tamtego roku regularnie biore magnez (400mg) i witamine d, ale w sumie one rowniez szczegolnie nie zmienily mojego zycia, wciaz staram sie rozwiazac ten problem, o ktorym napomknalem w jednym ze wczesniejszych postow:
Cytat:

Głównym powodem, dla którego jednak zacząłem brać suplementy, było to, że moje procesy umysłowe nie są zbyt imponujące. Chwile, kiedy w pełni wykorzystuję swój potencjał naprawdę należą do rzadkich. Często jest tak, że rozmowa z drugą osobą stanowi dla mnie pewien problem, zwłaszcza jak jest to jakaś dyskusja. Niby coś tam w życiu czytałem i choć nawet sporo zapamiętałem z książek, to przeważnie niezbyt potrafię to wykorzystać. Zdarza mi się powolnie budować wtedy zdania albo urywać je w środku. Gdy ktoś zbije mnie z pantałyku i znajdę się w sytuacji, której absolutnie się nie spodziewałem, to przez pewien czas jestem kompletnie 'speechless'.

Do tego oczywiście występują 'wahania jakości', jednej pory dnia mogę być w miarę ciekawym interlokutorem, a za parę godzin zanudzać ludzi uporczywym milczeniem i zdawkowymi odpowiedziami na ich pytania. Popołudniu mogę nie mieć wcale energii i chęci do jakiegokolwiek działania, a wieczorem mieć jej aż zanadto.

Moze i nie jest to tak dramatyczne jak wszystkie opisywane na forum depresje i nerwice, ale chyba tylko ja wiem jak strasznie malo mam satysfakcji z tego zycia.
Kiedys, te rzeczy opisane w cytacie wyzej, uznawalem za cos czysto psychologicznego, za czesc mojego charakteru (chociaz bedac dzieckiem i nastolatkiem bylem zupelnie inna osoba) i juz nawet bylem sklonny pogodzic sie z tym, ze przezyje cale zycie jako flegmatyczny nudziarz.
Pewnego dnia jednak moj organizm zbuntowal sie przeciwko diecie, ktora skladala sie glownie z pizzy, macdonalda, kfc, kebabow i slodyczy. Dosc powiedziec, ze przez tydzien nie moglem zjesc absolutnie niczego xD
Pamietam, ze gdy juz wyzdrowialem to jadlem sporo orzechow wloskich i bardzo dobrze sie po nich czulem. Mialem wiecej energii, bylem duzo bardziej towarzyski, wstawalem od razu z lozka, rozmowa z ludzmi byla autentyczna przyjemnoscia, wieczorami nie bywalem senny. Koniec koncow to uczucie minelo po paru dniach i potem niezaleznie od tego jak wiele orzechow zjadlem, to nie udawalo mi sie osiagnac tego stanu. Nie zmienia to jednak faktu, ze przez pewien krotki czas czulem sie swietnie (lepiej niz po suplach) i kompletnie nie wiem czemu. Co jest takiego w orzechach wloskich?
Jestem pewien, ze to akurat one byly powodem tego dobrego samopoczucia, bo przeprowadzalem z nimi potem pare testow. Jesli zjem je po dluzszej przerwie, to drugiego dnia czuje sie lepiej niz zwykle (chociaz nadal nie tak dobrze jak wtedy za pierwszym razem).
Planuje sobie teraz posprawdzac rozne suple (chyba zaczne od polecanego przez Ciebie kiedys na forum comba cholina + urydyna + omega3) i zobaczyc jak sie po nich czuje, bo moje niezadowolenie z siebie i zycia jest calkiem znaczne.
tomakin - 2018-05-25, 21:59
:
No zgadza się, omega 3 - to jedna z częstszych przyczyn różnych dolegliwości nerwicowych czy depresyjnych. Urydyna i cholina mają za zadanie po prostu przyspieszyć działanie omega 3, tak żeby efekty były po 2-3 miesiącach a nie po roku.
Munchkin - 2018-05-26, 01:19
:
TSH wyszlo mi 2,3, a nie suplementowalem jodu od wrzesnia, wiec calkiem spoko. Sprawdzilem sobie z ciekawosci takze testosteron i wyszedl mi prawie 800 ng/dL, prolaktyna i estriadol ponad norme, na wolny testo jeszcze czekam, ale z tego, co widze z kalkulatora http://www.issam.ch/freetesto.htm to powinien byc z 2,2% wiec ladnie, no i jestem w szoku nieco, bo myslalem, ze jestem ostatnim leszczem.i moje bycie przegrywem moze byc wynikiem malego testosteronu.

W przyszlym tygodniu juz powinienem miec te omege oraz reszte i juz umieram z ciekawosci jakie bede rezultaty xd

Tej spirulinki to faktycznie brac po 30g/dziennie, tak jak piszesz tutaj?

http://zdrowiej.vegie.pl/...?t=4702&start=0

zwazywszy na to, po ile maja tabsy na allegro (przewazniej 250mg) to wychodzi, ze calkiem sporo trzeba ich zjesc
tomakin - 2018-05-26, 12:15
:
na stronkach są aktualne informacje, na forum nie ma możliwości, żeby wszystkie błędy poprawiać po tym, jak dowiem się czegoś nowego - w tym wypadku dowiedziałem się, że urydyna z pożywienia jest bardzo słabo przyswajalna i powinno się brać suplementy z monofosforanem urydyny, jeśli chce się ją podnieść.

Albo po prostu można brać tylko omega 3, też zadziała tyle że trochę wolniej
Munchkin - 2018-08-01, 22:10
:
Ostatecznie jeszcze nie sprawdzalem omegi, bo zaabsorbowal mnie casus jednego usera z longecity* i w slad za nim (bo mnie rowniez zdarza sie lepiej funkcjonowac na kacu niz bez, smieszne) postanowilem sobie tez posprawdzac reakcje wlasnego organizmu na 5-mthf. Co prawda efekt byl/jest bardzo krotkotrwaly i po paru dniach nie jest juz tak odczuwalny jak wczesniej, ale nadal to jest absolutne top supli, ktore do tej pory testowalem.

Sprawdzales sobie kiedys moze? Jakies ciekawe refleksje odnosnie tego?

* https://www.longecity.org...ohol-hangovers/
tomakin - 2018-08-04, 04:39
:
u mnie jedyny obserwowalny efekt to bezsenność, testowałem

jak się zaleje organizm grupami metylowymi, to pewnie będą robić się różne dziwne rzeczy, ale ciężko powiedzieć, czy to "wyleczenie" (w sensie, czy problemy były powiązane z jakimś niedoborem), czy raczej efekt nadmiaru.
Munchkin - 2018-08-25, 01:16
:
Haha, tak, u mnie też występowała po tym delikatna bezsenność. No, ale nie zmienia to faktu, że mimo pewnych irytujących skutków ubocznych, to przez jakiś czas mi naprawdę pomagał. Czemu przestał, to nie wiem, inna sprawa, że zażywałem to z hydroksykobalaminą w trochę innych proporcjach niż autor tamtego wątku i może w tym tkwi właśnie przyczyna. Może potem popróbuję raz jeszcze z innymi dawkami.

Na drugim miejscu w swoim rankingu supli dałbym magnez, CHOCIAŻ przypuszczam, że nieszczególnie potrafię go przyswajać. Brałem go 400 mg dziennie przez kilka miesięcy i miałem wrażenie, że działa na mnie jedynie doraźnie - zażywałem rano, a pozytywne efekty czułem dopiero wieczorem (i to też nie każdego wieczoru). Następnego dnia po przebudzeniu wszystko wracało do nieatrakcyjnej normy. Pamiętam też, że jak brałem go z witaminą D (nawet w małych dawkach, jakies 500 jednostek), to nie działał wcale - nie miałem tych ładnych wieczorów. Raz pamiętam, że wziałem 200 mg magnezu i 1000 iu wit D jednocześnie i po paru godzinach poczułem się świetnie, więc zachęcony tym uczuciem, postanowiłem powtórzyć (w dokładnie takich samych dawkach) i... złapał mnie straszny brainfog i byłem baaaaaardzo anxious ;)

Wszystkich moich problemów ta substancja nie rozwiązywała, ale przeżycie dnia (a w zasadzie jego drugiej części) stawało się znacznie przyjemniejsze - więcej energii i trochę lepiej mi się myślało.

Ostatnio sprawdzałem sobie też 5-htp, ale nie dane mi było zrozumieć fenomenu tej substancji. W zasadzie, to chyba nie zniosło żadnego z moich irytujących objawów bycia mentalnym przegrywem, za to miało same nieprzyjemne skutki uboczne (brak jakiegokolwiek apetytu, byłem nieco foggy, problemy z zaśnięciem).

No, tak ogólnie to dokucza mi wiele z tych rzeczy, które są tutaj wymienione:

Cytat:
Fatigue and low energy (including chronic fatigue syndrome)
Irritability
Inability to concentrate
Poor working memory and executive function
Poor ability to memorize things
Impaired ability to process new information and delayed processing
Confusion
Low motivation
Mental confusion
Wandering thoughts; inability to sustain a train of thought
Disorientation


https://www.selfhacked.co...e-of-brain-fog/

Tylko mam wrażenie, że nie ogranicza się to do takich czysto umysłowych aspektów mojego życia i rzutuje też na moją umiejętność socjalizowania się z ludźmi. Gdy, mam te lepsze dni (które zdarzają się niezwykle rzadko i w nie do końca jasnych dla mnie okolicznościach), to zachowuję się w dosyć atrakcyjny, dominujący sposób, mam wiele do powiedzenia, patrzę interlokutorom śmiało w oczy, mówię wyraźnie i z pewnością. No, ale to wyjątkowe sytuacje, przeważnie jestem najnudniejszą osobą ever, wypluwam z siebie zdania w tempie porównywalnym do Grzegorza Brauna, koncentruję się pół dnia na tym, co chcę powiedzieć etc. Bardzo utożsamiam się z tym, co napisał tutaj ten typ:

https://www.thecandidadie...ers-my-story-1/

Reszty tego forum nie lurkowałem zbyt dokładnie, trochę przeraża mnie zjawisko 'kandydozy', bo kojarzy mi się trochę z jakimiś sekciarzami jak ci ludzie, którzy na forum gazety.pl suplementowali się antybiotykami przez pół roku, bo wydawało im się, że wciąż mają boreliozę.

NO ALE Z DRUGIEJ STRONY, jakby się tak zastanowić, to kiedyś miałem taki kilkuletni epizod w życiu, że jadłem tylko najgorsze, niezdrowe żarcie i może faktycznie wyhodowałem sobie jakiegoś grzyba. A te 'dobre momenty', które miałem, często miałem wtedy, kiedy jadłem baaardzo mało węgli. Nie wiem, poresearchuję sobie jeszcze. Teraz planuję sobie sprawdzić swoje th1/th2 i czy nie mam jakichś alergii.

Pozdrawiam, jeśli chciało Ci się to całe czytać.
tomakin - 2018-08-29, 06:23
:
Z tymi suplami często jest tak, że dają krótkotrwałego kopa każdemu, nawet najbardziej zdrowemu człowiekowi, poprzez "podkręcenie" któregoś szlaku metabolicznego zależnego od poziomu danej substancji we krwi. Zalejesz organizm tym na przykład 5htp, a wtedy mózg zostanie zalany jakimś neuroprzekaźnikiem.

Nie myślałeś, żeby spróbować skupić się na zwykłej pracy nad sobą, bez szukania przyczyn w organizmie? Siłownia, trening interakcji, ograniczenie przynajmniej najgłupszych rzeczy na internecie?
Munchkin - 2018-09-01, 00:06
:
Oczywiście, że myślałem. Na początku nawet myślałem, że te wszystkie moje problemy mają charakter czysto psychologiczny, a nie fizjologiczny ;)

Nie no, aktywności fizycznej faktycznie w moim życiu nie ma wcale, nie chodzę na siłownie, nie uprawiam żadnego sportu i być może powinienem to zmienić. Ale tak poza tym, to moje życie nie jest znowu aż takie niezdrowe - stawiam sobie różne cele, zmuszam się do rozwoju, rezygnuję ze szkodliwych nawyków, medytuję, od paru miesięcy jem już w miarę normalnie, interakcje z innymi ludźmi mam codziennie i to dosyć intensywną, bo głównie na tym polega moja praca.
tomakin - 2018-09-11, 02:23
:
Od paru miesięcy jesz normalnie, pewnie po 20 latach jedzenia niezdrowego. To tak nie działa, trzeba dłuuugo trzymać dobrą dietę, żeby zmniejszyły się na przykład zmiany miażdżycowe wywołane latami niezdrowego odżywiania. Człowiek to całość będąca zbiorem różnych składowych - geny, aktywność fizyczna, otoczenie fizyczne, społeczne, odżywianie... jak któraś z tych rzeczy jest wywalona mocno poza normę, to wszystko się psuje.
Munchkin - 2019-06-24, 21:32
:
Pozwolę sobie na drobny update, chociaż nie wiem czy kogokolwiek to jeszcze zainteresuje: od mojego ostatniego postu minęło już bardzo dużo czasu, w trakcie którego zdążyłem przeprowadzić mnóstwo innych eksperymentów z różnymi dietami, lekami, suplami i nootropami. Większość z nich albo nie pomagała wcale, albo pomagała przez chwilę, albo w ogóle przynosiła skutek odwrotny od zamierzonego.

Śmieszne, bo rzeczą, która najbardziej mi pomogła (a w zasadzie to pomagała przez jakieś kilka dni, bo teraz to jej działanie jest już słabsze) na takie mentalne niedoskonałości i brak energii był... flukonazol, który zacząłem zażywać, aby pozbyć się grzybicy paznokcia i wcale nie spodziewałem się żadnych innych efektów. Na początku wywołał u mnie ból gardła, katar i niesamowicie męczący kaszel, na który nie pomagała ani kodeina ani dekstrometorfan. Czemu specyfik ten pomagał mi także w innych dziedzinach życia (zniknął brak energii, wzrosła moja produktywność, zacząłem myśleć wydajniej, lektura książek sprawia mi dużo większą przyjemność niż wcześniej, bo zwyczajnie więcej rozumiem i łatwiej się koncentruję etc.), to zupełnie nie mam pojęcia. Cały koncept kandydozy do dnia dzisiejszego wydaje mi się jakims scamem medycyny alternatywnej, nową boreliozą i wabikiem na naiwniaków skorych oddać swoje pieniądze szarlatanom.

I jak wcześniej strasznie smarkałem po przebudzeniu i podczas niektórych posiłków, tak teraz dużo mniej.

Weź coś podpowiedz, bo tego zupełnie nie rozumiem.
tomakin - 2019-06-25, 04:22
:
Możliwe, że masz jakąś dysbiozę - nadmierny rozwój organizmów jakiegoś rodzaju, na przykład drożdżaków, czemu nie. Sporo osób ma. Flukonazol działa też na całkiem sporo bakterii, to nie jest lek czysto przeciwgrzybiczy.

Jedna z możliwości to to:

http://zpz.naturalneleczenie.com.pl/jelita.html

Jeśli masz tego typu zaburzenie, a flukonazol wybił część bakterii produkujących kwas d-mlekowy, miałbyś taką właśnie reakcję.

Inna jeszcze opcja to specyficzne działania tego specyfiku nie mające związku z jego działaniem przeciwgrzybiczym. Ale to już nie mnie pytaj.

Niemniej najbardziej prawdopodobny wydaje się nadmierny rozwój organizmów drożdżakowych któregoś rodzaju.
Munchkin - 2019-06-28, 16:37
:
O, i to całkiem ciekawa odpowiedź, dzięki.

Są może jakieś relatywnie wiarygodne i wolne od szamaństwa metody za pomocą których sprawdzę czy nie mam za dużo szkodliwych organizmów w jelitach? I jak potem to sobie wszystko wyregulować? Odpowiednio dobranymi probiotykami?

Dodam może jeszcze, że podobny efekt do flukonazolu, odczuwałem po raczeniu się czosnkiem i olejem kokosowym. Chociaż pozytywny wpływ tych dwóch rzeczy był mniej intensywny i bardziej krótkotrwały, po pewnym czasie znacznie osłabł (flukonazol potrzebował znacznie więcej czasu, by jego działanie osłabło).
tomakin - 2019-06-28, 21:24
:
Badanie na kwas d-mlekowy wyjaśniłoby sprawę tych bakterii, ale nie wiem, czy ktokolwiek w Polsce to robi. Nie wiem, czy zwykłe badanie kwasu mlekowego coś w tym wypadku wykaże, musiałbym sprawdzić gdzieś w źródłach.

Na ogólny przerost flory jelitowej robi się badanie oddechu, ale jest dość mało dokładne i bardzo często daje fałszywe wyniki.