Zdrowiej - forum medycyny naturalnej

Nerwice, depresje etc oraz tarczyca - Objawy nerwicy lękowej + ataki paniki

#x. - 2014-08-19, 10:16
: Temat postu: Objawy nerwicy lękowej + ataki paniki
Witam,

proszę o jakieś wskazówki / ukierunkowanie w celu wykrycia co może powodować te nieszczęsne objawy opisane poniżej.

# Garść podstawowych danych:
płeć: mężczyzna
wiek: 24 lata
wzrost: 174 cm
waga: 52 kg (tak, praktycznie od zawsze tak to wygląda, anoreksji itp. brak)
temp. ciała: około 36 stopni (często poniżej, np. 35,7)

# Słowem wstępu:
Mam nieciekawą sytuację rodzinną trwającą już wiele, wiele lat, czym teoretycznie można by pewnie wytłumaczyć powstałe dolegliwości.

Pierwsze objawy nerwicy pojawiły się jakieś 6 lat temu, kiedy pojawiła się bezsenność, stany lękowe, problemy z żołądkiem, w efekcie trafiłem do psychiatry od którego dostałem benzodiazepiny na pierwsze 2 tygodnie, aby wrócić do normy ze snem + jakieś SSRI, które przestałem brać, ponieważ dawał masakryczne efekty uboczne. Przez kolejne 2 lata kontynuowałem leczenie farmakologiczne, które w gruncie rzeczy załatwiło sprawę, po tym czasie, z powodu wyjazdu za granicę, leczenie zakończyłem. Od tego momentu przez kolejne lata wszystko było ok, aż do teraz...

# Moment przełomowy:
Jakieś 6-7 tygodni temu obudziłem się w środku nocy, z uczuciem palenia w gardle / przewodzie pokarmowym, olbrzymim lękiem, tętnem 140, drżeniem wszystkich mięśni. Nigdy wcześniej nie miałem takich objawów somatycznych, więc poczułem paniczny strach przed tym, że umieram. Skończyło się telefonem na pogotowie, jednak dyspozytor był na tyle przytomny, że nie wysłał pogotowia, stwierdził, że objawy wskazują na pochodzenie nerwowe i zapewne miał rację, bo do rana przeżyłem.

Przez kolejne 2-3 tygodnie nie zdarzyło się już, żebym został w taki sposób wybudzony, z czasem jednak wieczorami pojawiały się coraz częściej lęki, pocenie się rąk, wysokie tętno + strach, że znowu wystąpi atak. W takich sytuacjach najczęściej nie mogłem normalnie zasnąć, udawało się to dopiero o godzinie 5-6 rano, a potem jakby nigdy nic się budziłem i wszystko było ok.

Kolejny etap, to objawy, które zaczęły się pojawiać w ciągu dnia [przez kolejne 2 tygodnie]:
Dodam, że na tym etapie zmieniłem środowisko - wyjechałem z domu.
- przeczulica,
- wrażenie nabrzmiałych żył,
- swędzęnie w różnych miejscach na ciele / wrażenie jakby coś chodziło po głowie,
wrażenie odrealnienia - derealizacji (jakby wszystko dookoła było nie do końca ostre, nierealne, wrażenie bycia we śnie),
- wrażenie nabrzmiałej głowy (jakby ktoś ją w środku napompował),
- napady lęku przed tym, że coś jest z moim organizmem nie tak,
- czasami szum w uszach,
- co kilka dni brak apetytu,
- utrudnione oddychanie (męczący wdech / wrażenie opuchniętej szyi),
- pocące się dłonie w momencie odczuwania lęku + suchość w ustach,
- łatwe męczenie się,
- kłucia w rękach,
- bulgotanie w jelitach + gazy,
- problemy ze snem + ataki paniki/lęku występujące w nocy

Po następnych 2 tygodniach było lepiej (i tak to do teraz wygląda):
- wrażenie nabrzmiałych żył :: zdecydowanie rzadziej
- utrudnione oddychanie :: rzadziej niż na początku, zdarza się kilka razy w ciągu dnia
- pocące się dłonie w momencie odczuwania lęku + suchość w ustach :: rzadziej niż wcześniej
- łatwe męczenie się
- bulgotanie w jelitach + gazy :: jak poprzednio,
- zmniejszony apetyt,
- problemy ze snem :: tylko raz zdarzyło się, kiedy nie mogłem zasnąć w nocy

# Dodatkowe rzeczy, które zaobserwowałem przed pojawieniem, się tych ataków:
Natrętne myśli dotyczące śmierci / wyrządzania krzywdy,
Ogólny brak werwy do życia, wypełnianie wolnego czasu w ciągu dnia pozornie przyjemnymi czynnościami, które nie wymagają zbytniego zaangażowania,
Brak motywacji do czegokolwiek,
Problemów ze snem brak, wręcz przeciwnie, mogę spać po 12h i spałbym dalej,
Koszmary senne,
Zgaga :: występywała wieczorami, prawie codziennie przez kilka tygodni
Wrażenie w klatce piersiowej jakby serce się zatrzymało i znowu ruszyło :: co kilka dni
Początki łysienia :: wystąpiło jakieś 3 miesiące temu
Punkty rubinowe :: pojawiły się jakieś 2-3 miesiące temu na klatce piersiowej
Brak obłączków :: są widoczne minimalne tylko na kciukach, na reszcie palców brak (jak to było wcześniej, nie pamiętam, ale wydaje mi się, że normalnie były widoczne ;)

# Morfologia:
w nawiasach podana jest norma
WBC 5.0 [4 - 10]
LYM 2.0 [0.8 - 4.5]
MON 0.5 [0 - 1]
GRA 2.6 [1.2 - 7]
LYM% 39 [20 - 48]
MON% 9.5 [0.2 - 10]
GRA% 51.5 [40 - 70]

RBC 4.56 [4.2 - 6]
HGB 14.8 [14 - 18]
HCT 44.2 [40 - 54]
MCV 96.9 [80 - 100]
MCH 32.5 [27 - 35.5]
MCHC 33.5 [32 - 37]
RDW 11.2 [11 - 15]

PLT 298 [140 - 440]
MPV 7.7 [6 - 13]

# Inne badania z krwi:

w nawiasach podana jest norma
- IgE 47,22 [0 - 100]
- Potas 4,01 [3,5 - 5,1]
- Sód 140,8 [135-146]
- Fosfór 1,00 [0,84 - 1,45]
- Wapń 2,51 [2,1 - 2,7]
- Magnez 2,21 [1,6 - 2,6]
- Magnez zjonizowany 1,15 [1,17 - 1,29]
- Żelazo 99,3 [60 - 160]

- Bilirubina całkowita 0,88 | 1,15 [<= 1] (dziwnym trafem badałem to 2 razy w odstępach 2 tygodniowych, więc podane są 2 wyniki)
- Bilirubina bezpośrednia 0,34 [0,1 - 0,3]

- Fosfataza alkaliczna ALP 71,3 [40 - 129]
- GGTP 6,3 [< 50]
- LDH 179,3 [< 248]
- AspAT 29,2 [10 - 40]
- ALAT 15,6 [8 - 42]

- CRP 3,42 [0 - 6]
- OB 2 [2 - 10]
- Kreatynina 0,78 [0,7 - 1,3]
- Kwas moczowy 4,33 [3,5 - 7,2]
- Glukoza 76,8 [60 - 108]
- Cholesterol całkowity 155,7 [100 - 200]
- HDL 48,5 [40 - 85]
- LDL 99 [0 - 135]
- Trójglicerydy 41,6 [30 - 150]
- Wskaźnik aterogenności 2,21 [0 - 4]

- TSH 1,020 [0,27 - 4,2]
- T3 114,90 [80 - 200]
- T4 9,35 [4,8 - 12,7]

# Test na helicobacter (aptekowy):
Negatywny.

# In progress / czekam na wyniki:

- FT3
- FT4
- Fibrynogen
- Ferrytyna
- Transferyna
- Witamina B12
- Kwas foliowy
- PTH
- Prolaktyna
- Testosteron
- Testosteron wolny
- Kortyzol
- FSH

- Badanie pierwiastków śladowych z włosów
- EKG
- Echo serca

# Podsumowanie:
Przez objawy, które miałem, wytworzył mi się kosmiczny lęk przed śmiercią, zacząłem się bać, że faktycznie coś jest nie tak z moim organizmem, więc zrobiłem sobie miliard badań z krwii (były robione trochę "na ślepo", zanim trafiłem na forum i stronę poświęconą nerwicy, więc niektórych może brakować).
Przyznam, że moja dieta do tej pory wyglądała raczej słabo, tzn. uwielbiałem jeść wszelkiego rodzaju chipsy i popijać czymś gazowanym. Od miesiąca uległo to jednak drastycznej zmianie, nie jem żadnego tego typu syfu, piję tylko wodę + jednodniowe soki.
Dotarłem też przez ten czas do psychiatry, który oczywiście pokiwał głową i przepisał nowe SSRI, ale z racji tego, że nie otrzymałem żadnego zapewnienia / potwierdzenia co się ze mną dzieje (czy to wina organizmu, czy tylko i wyłącznie psychiki) postanowiłem tego ustrojstwa nie brać i szukać dalej informacji, tak oto trafiłem m.in. tutaj.

Nawracające fazy z lękiem są koszmarnie wyczerpujące i uniemożliwiają normalne funkcjonowanie...
Będę wdzięczny za wszelakie podpowiedzi co warto byłoby jeszcze wykonać, aby upewnić się, że to nie mój organizm ma jakąś "wadę" oraz ewentualne wskazówki co do suplementacji (co może być priorytetowe, a co nie), jeżeli wada zostanie wykluczona.

Pozdrawiam.
#x. - 2014-08-19, 20:00
:
Jeszcze kilka drobiazgów o których zapomniałem:

- odkąd pamiętam mam zimne ręce i stopy (niezależnie od pogody, wyjątkiem były ostatnie upały)
- mam suchą skórę i łuszczące się uszy (w małżowinach)
- paliłem przez jakieś 3 lata [od 2 lat nie palę]
- jednego wieczora, kiedy czułem lęk i że zbiera mi się na atak dostałem kroplówkę PWE, po której nastał wewnętrzny spokój, zniknęły wszelakie kołatania serca i generalnie było ok [tylko w nocy nie mogłem zasnąć]
- lęki występują tylko wieczorami
#x. - 2014-08-20, 19:23
:
Pozwolę sobie zaktualizować temat, odebrałem kolejne wyniki:

# Dalsze badania z krwi:
normy w nawiasach
- FT3 3,55 [2 - 4,40]
- FT4 1,53 [0,93 - 1,70]
- FSH 3,46 [1,50 - 12,40]
- Prolaktyna 170 [86 - 324]
- Kortyzol 12,93 [godz. 7-10 -> 6,2 - 19,4 / godz. 16-20 -> 2,3 - 11,9] (pobranie było ok. godziny 11-12)
- Testosteron 822,2 [249 - 836]
- Testosteron wolny 6,15 [8,9 - 42,5]
- PTH 88,13 [15 - 65]

- Kwas foliowy 6,35 [4,6 - 18,7]
- Ferrytyna 90,58 [30 - 400]
- Witamina B12 235,2 [191 - 663]

# EKG:
Zgodność elektryczna.
Rytm zatokowy miarowy, prawidłowo częsty, 77/min.
Niezupełny blok prawej odnogi pęczka hisa.
Położenie serca pionowe.

Z informacji, które znalazłem w internecie na temat podwyższonego PTH wynika, że mam niedobór witaminy D3...
tomakin - 2014-08-21, 00:53
:
możliwe, że D3, możliwe że coś innego - z reguły to witaminka, więc warto ją uzupełnić, ale w Twoim wypadku koniecznie razem z magnezem, inaczej pojawią się jeszcze silniejsze objawy nerwicowe

za wysokie MCV, zdrowy człowiek nie powinien mieć takiego, za niska B12. Z testosteronem jakieś jaja, ale to już nie moja działka.

Nerwicowcy często mają mcv tak podniesione - i cholera wie, od czego. Zazwyczaj w literaturze podaje się przyczyny takie jak tarczyca, wątroba czy niedobór B12, ale to masz raczej zdrowe - co prawda B12 nisko, ale nie aż tak nisko żeby podnieść wynik. Walnij jeszcze na wszelki wypadek albuminy i czas protrombinowy, żeby mieć pewność że z wątrobą wszystko OK.

Znakomitą większość objawów da się tłumaczyć zwykłymi lękami, na przykład jak człowiek się boi, to jelita też zaczynają zupełnie inaczej pracować.

Zastanawiam się, czy w związku z takimi wynikami B12 i kwasu foliowego nie byłoby na rzeczy zbadanie poziomu homocysteiny - gdyby był za wysoki, to by mogło sporo tłumaczyć, łącznie z podniesionym MCV. Jeśli masz zamiar go badać, to zrób to zanim jakiekolwiek suple weźmiesz. Wtedy można od razu walnąć cały zestaw mający przywrócić sprawność cyklu metylacji i oczyszczający organizm z homocysteiny, co jest dość ważne.
#x. - 2014-08-21, 16:49
:
Dzięki tomakinie za odpowiedź.

Zrobię sobie te dodatkowe badania, powiedz mi tylko, czy dorzucić do tego ołów?
Bo widziałem, że na wstępie wraz z innymi badaniami polecasz, żeby sprawdzić jego poziom.
Dodatkowo, czy powinienem jeszcze zrobić sobie poziom antyTPO? Niby badania tarczycy wydają się być w normie (poza tym PTH), ale te zbliżone objawy problemów z tarczycą nie dają mi spokoju.

# Echo serca:
Serce mam podobno zdrowe, poza drobiazgem:
"niewielkiego stopnia wypadanie obu płatków zastawki mitralnej. mała niedomykalność mitralna"
Podobno nie jest to nic strasznego i wiele osób ma takową wadę. Pani kardiolog, która robiła badanie stwierdziła, że mogę wziąć sobie dodatkowo holter, żeby zobaczyć jak wygląda rytm serca w ciągu dnia. Miałbym wtedy przynajmniej z głowy przyczyny kardiologiczne ^^

Wczoraj miałem nowe objawy podczas ataku paniki (chyba, że było to coś innego, migrena?). Wieczorem, w pewnym momencie rozmawiając przez telefon zacząłem widzieć mroczki przed oczami, położyłem się, po jakichś 30 minutach było lepiej, mroczki zniknęły, ale obraz był nieostry, po kolejnych 30 minutach wróciło do normy, ale zacząłem się trząść (jakbym miał gorączkę), zaczęła mi drętwieć lewa ręka (dłoń), potem górna warga i język (po kilku/nastu minutach przeszło). Wypiłem melisę, żeby się uspokoić. Później (za kolejne 2-3h) znowu zaczęła mi drętwieć lewa ręka, ale starałem się tym nie przejmować, przeszło po kilku minutach. Później zaczęła mnie boleć głowa i w nocy faktycznie mnie bolała - nie jakoś strasznie, ale wystarczająco, żeby uprzykrzyć życie + miałem nudności, ale do rana naszczęście jakoś przeszło.

Nie wiem czy był to wstęp do jakiejś migreny, czy czegoś w tym stylu.
Kiedyś jako dziecko miewałem bardzo często migreny z masakrycznym bólem głowy.

I jeszcze jedna wskazówka (może w jakimś stopniu pomocna), co do podwyższonej bilirubiny i MCV, moja siostra ma podobno tak samo, oba te wskaźniki powiększone niewiele ponad normę. Nie ma ona jednak problemów nerwicowych, ani depresji w przeciwieństwie do mnie.

Niestety z racji posiadania internetu od razu próbuje się znaleźć jakieś rozwiązanie, zwłaszcza kiedy pojawia się coś nowego i trafiłem na informacje, że podobne objawy daje stwardnienie rozsiane (nie wiem co prawda w jakim nasileniu), więc pewnie zacznę to sobie wkręcać, aż się nie wybiorę na rezonans, pfff...
Te dolegliwości psychiczne są naprawdę męczące, od jakiegoś miesiąca praktycznie nie funkcjonuję normalnie, przeraża mnie trochę to co się ze mną dzieje, bo kiedyś ta nerwica wyglądała u mnie inaczej, był lęk (ale nie przed śmiercią), bezsenność, problemy z żołądkiem i to w sumie tyle... A teraz mam masę dodatkowych objawów, które de facto również występują przy nerwicy, ale teraz siedzi we mnie jeszcze strach, że to coś więcej, jakaś fizyczna chorba :/

# Edit - suple:
Zacząłem już gromadzić niektóre suplementy, które na pewno się przydzadzą.
Witaminę D3 mam i z nią nie będzie problemu.
Zakupiłem taki oto magnez: http://allegro.pl/show_item.php?item=4465221038
Przypuszczam, że wapń też może się przydać (jeżeli nie teraz, to w późniejszym etapie, po zakończeniu suplementacji D3), czy taki będzie ok? http://allegro.pl/weglan-...4474444891.html
Ten sam sprzedawca ma też siarczan cynku -> http://allegro.pl/siarcza...4491566022.html

Kupiłem też sól EPSOM, a reszty za resztę, się jeszcze nie zabierałem...
tomakin - 2014-08-22, 04:59
:
Ołów jak najbardziej można, jeśli podejrzewasz wysoki poziom - co prawda jeszcze na forum nie trafiła się osoba u której badanie wykazało takie coś, ale statystycznie jakiś procent nerwicowców to tak naprawdę osoby zatrute ołowiem.

Z opisu owszem, wygląda to jak migrena. Co więcej, migreny i nerwica lękowa idą często w parze. Mam prawie gotową stronę o leczeniu migren i niedługo pewnie wrzucę ją w internet, ale kiedy - nie jestem w stanie powiedzieć. Ogólnie poleciłbym zwiększyć dawki magnezu.

Węglan wapnia raczej wybrałbym spożywczy, dużo więcej nie kosztuje a będzie pewnie czystszy. Z kolei siarczanu cynku bierze się tak niewiele, że ewentualne zanieczyszczenia nie będą miały znaczenia, bierz co dają.
#x. - 2014-08-22, 12:53
:
Krew poszła do analizy.

tomakin napisał/a:
Ogólnie poleciłbym zwiększyć dawki magnezu.

Póki co jeszcze nie zacząłem suplementacji :)

Mógłbym jednak zacząć już teraz suplementację witaminy D3 + magnezu <- jako pierwszy rzut.
Chciałbym zacząć od jakiejś niedużej dawki i stopniowo dojść do docelowej, tylko pytanie jaka powinna być docelowa ^^
D3 - 5000 UI, więcej?
Magnez - 300mg jonów magnezu do takiej ilości D3?
Czy do takiego pakietu przydałoby się dorzucić minimalną ilość wapnia?

Dodaktowo - czy mój poziom ferrytyny świadczy o konieczności suplementowania żelaza?

tomakin napisał/a:
Jeśli masz zamiar go badać, to zrób to zanim jakiekolwiek suple weźmiesz.

Czy jeżeli mimo wszystko zacznę brać teraz d3+magnez to będzie to problematyczne? Wyniki homocysteiny będą dopiero w przyszłym tygodniu :/
#x. - 2014-08-23, 18:01
:
Walnąłem dzisiaj pierwszą dawkę witaminy D3 (około 2400 UI), kilka minut później nakręciłem się, że mam słaby puls i dostałem ataku paniki :P

Jakieś 90 minut później poszła 1 dawka magnezu, a zaraz zaaplikuję sobie drugą (w sumie około 250mg jonów magnezu).

Cały dzień dzisiaj czuję jakiś lekki lęk + mam spocone ręce (jeden z głównych objawów mojej nerwicy). Pierwszy raz po iluś miesiącach doświadczyłem też drgającej powieki.
Czy przy takiej ilości może się coś powoli ruszyć, czy jest to tylko i wyłącznie wytwór mojego umysłu?

Btw. czy skurcze ud/bioder mogą również pasować do objawów niedoborów? Bardzo często schylając się do wiązania bótów jak jestem schylony czuję, że łapie mnie tam skurcz, nie jestem więc w taki sposób zawiązać buta.
Artur - 2014-08-24, 18:18
:
Heh, u mnie też sztandarowym "objawem" brania witaminy D3 jest drgająca powieka. To tylko dowodzi tego, że witaminka działa. Przy aktywacji bardzo szybko zużywa ona magnez, dlatego trzeba go uzupełniać i dla równowagi pamiętać o niewielkich ilościach wapnia.

Ja miewałem skurcze głównie łydek i stóp, więc bioder pewnie też mogą być.
tomakin - 2014-08-25, 10:17
:
Ja bym się raczej kręgosłupowi przyjrzał, prędzej podpada mi to pod jakieś skrzywienie albo nawet początki rwy kulszowej.

Tak, masz bardzo niski poziom magnezu - jeśli tak reagujesz na D3 to jest to dość wyraźny sygnał.

I magnez z D3 można brać przed badaniem homocysteiny, nie powinno wpłynąć na wynik. Ale innych rzeczy nie bierz.

Docelowych ilości nikt nie ustali, bo każdy inaczej reaguje i przyswaja, dla jednego będzie to 1500, dla innego 7000. Ale ogólnie jeśli będziesz w widełkach między 2000 a 5000, to powinno być OK, z takimi dawkami będziesz na pewno miał lepszy poziom we krwi niż ma 95% ludzi.
#x. - 2014-08-25, 13:01
:
Dzięki za odpowiedź Artur.

A skrzywienie mam ;)

Zastanawiam się, jeżeli mam również niedobór wapnia to nie wpłynie to jakoś negatywnie olewając go teraz i biorąc tylko magnez?

Być może to jakieś placebo, ale wczoraj czułem się dobrze (wieczorem trochę gorzej standardowo) i dzisiaj póki co jest też OK.

# Kolejne wyniki:
- Albuminy 5.40 [3.8 - 5.3] g/dL
- INR 0.96 [0,86 - 1,25]
- Czas protrombinowy 14 sek
- Wskaźnik protrombinowy 104 [70 - 130] %
- Witamina D3 metabolit 25(OH) 18.8 [30 - 100] ng/ml

Z tego co wyczytałem w internecie podwyższony poziom albumin oznacza odwodnienie? Hmm, fakt faktem nie pije raczej jakoś dużo, przypuszczam, że około 1-1,5L dziennie.
D3 myślałem, że będzie na niższym poziomie ;)
tomakin - 2014-08-26, 12:21
:
nie można mieć niedoboru wapnia, można mieć zaburzoną gospodarkę tym pierwiastkiem - organizm w razie czego będzie go wypłukiwał z kości, gdzie masz zapas na długie, długie lata. Można co najwyżej sobie wypłukać go z krwi nadmiarem magnezu, ale to nie to samo co niedobór.

I tu musisz sam sprawdzić, jak to podziała, na każdego działa inaczej.
#x. - 2014-08-27, 19:35
:
A co z tymi albuminami, mam wykonywać jakieś dalsze badania związane z wątrobą, czy jest ok?

# Reszta badań:
- Homocysteina 15,7 [0 - 12] µmol/l
- Ołów we krwi 16,5 [< 100] µg/L
tomakin - 2014-08-31, 12:47
:
fiuuu jaka homocysteinka...

ogólnie powinno być poniżej 6, jeśli jeszcze jest poniżej 10 to nie jest tragedia, ale taki wynik jaki masz to już jest statystycznie podwojenie (!) ryzyka śmierci w stosunku do osoby mającej około 5

Z tego chociażby powodu warto ją zbijać, ale tutaj jest też to o czym pisałem w pierwszym poście - podwyższony kwas foliowy, MCV i przede wszystkim wysoka homocysteina są typowymi wynikami przy obniżonej sprawności procesu metylacji.

czyli oprócz tego wszystkiego, o czym pisaliśmy wcześniej:

- metylokobalamina
- metylowany kwas foliowy
- betaina
- kreatyna
- ewentualnie cholina
- b complex

taki zestaw powinien dość szybko sprowadzić homocysteinę gdzieś w okolice 5, wysycić organizm grupami metylowymi - i jednocześnie powinna zniknąć spora część objawów. Będzie można się martwić tymi, które zostaną, jeśli jakieś zostaną
robert1 - 2014-10-02, 21:36
:
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25228807

Vitamin B12, folate, and homocysteine levels in patients with obsessive-compulsive disorder.

Dosyc swieza publikacja, pozwolę sobie dodać gdyż pasuje tutaj - być może będzię pomocna?
#x. - 2014-10-03, 17:32
:
Witam ponownie po przerwie :)

Będę Cię dalej prosił tomakinie o wskazówki. Dzięki też za tego linka robert1.


W międzyczasie co się u mnie działo:

1. Postanowiłem ugryźć problem nerwicy z innej, niekonwencjonalnej strony, a mianowicie byłem na dwóch sesjach regresu hipnotycznego. Mój organizm funkcjonuje po nich inaczej, wydaje mi się, że lepiej. Intensywność lęków i innych objawów zdecydowanie się zmniejszyła, jednak ataki paniki nadal się przydarzają.
Generalnie wygląda to tak, że niby jest OK w ciągu dnia, po czym przejdzie mi przez umysł myśl typu 'może jestem uczulony na ten składnik jedzenia i od niego umrę' i się zaczyna atak paniki. Innymi słowy niby funkcjonuję normalnie tylko drobne sytuacje, na które normalnie nie zwróciłbym uwagi wywołują "nadreakcję" - atak paniki. Tak jakby odporność na "stres" (głupie myśli) mojego organizmu była zaniżona.

2. Odbyłem sesję skanowania biorezonansem + czytanie z oka (irydologia), gdzie wyszło, że niby moje organy są w stanie nadaktywności i jeszcze kilkanaście miesięcy i zacznę popadać w choroby (jeżeli kontynuowałbym dawny styl życia to jest to możliwe). Dostałem zalecenie przyjmowania jakiegoś gotowego suplementu, co z tego co wyczytałem, ma na celu ustabilizowanie działania moich jelit -> LINK
Dodatkowo dostałem zalecenie przyjmowania wapnia, czego na całe szczęście nie robiłem, bo to co dalej wrzucę wskazuję, że mógłbym sobie tym zrobić krzywdę.

3. Znajoma lekarka podpowiedziała mi jeszcze, żeby zrobić sobie USG jamy brzusznej - pan który wykonywał USG, żeby było ciekawiej jest endokrynologiem, więc przy okazji pokazałem mu dotychczasowe wyniki. W środku stwierdził, że jestem zdrowy, wyniki nie są jakieś kosmiczne i wychodzi na to, że po prostu jestem jaki jestem. Dodatkowo zrobił jeszcze szybkie sprawdzenie tarczycy i wyszło wszystko ok.

Konkluzja -> działanie mojego żołądka się poprawiło (uspokoiło) po pierwszym regresie hipnotycznym, a nie po magicznym specyfiku, więc chyba spasuję z nim póki co, bo ważniejsza chyba w tym momencie jest homocysteina + uzupełnienie niedoborów.

Żeby było śmieszniej to nabawiłem się jakiejś grypy żołądkowej / wirusa i od tygodnia próbuję wrócić do zdrowia :/

A teraz meritum tego wpisu:
Dostałem niedawno wyniki ilości pierwiastków śladowych w moich włosach i chciałem je tu przedstawić ku zasięgnięciu opinii + podzieleniu się z innymi, aby zobaczyli jak to wygląda.
Generalnie jestem w szoku, że jest masa lekarzy, która nie ma zielonego pojęcia, że takie badania się w ogóle wykonuje...

# Ilość pierwiastków śladowych we włosach (PDF) :

-> wersja dla pacjenta (10MB)
-> wersja dla lekarza (6MB)

# Do tomakina:
1. Mam prośbę abyś zerknął, w miarę możliwości oczywiście, na powyższe wyniki i podpowiedział czy coś warto zrobić z tym w trybie natychmiastowym. W trybie nienatychmiastowym - wybieram się w przyszłym tygodniu do dietetyka, aby na podstawie badań dostosować to co jem do potrzeb organizmu (wolę zapłacić za wygodę :p).
2. Czy zalecenie z tych wyników, aby nie brać witaminy D brać na poważnie? (zapewne chodzi im o to, że zmienia się sposób wykorzystania/wchłaniania (nie wiem dokładnie) wapnia podczas przyjmowania D3)
3. Czy taka forma kuracji homocysteinowej solgaru jest akceptowalna? LINK -> http://www.solgar.pl/prod...ry-homocysteiny
4. Czy widziałeś książkę "Ukryte terapie" Jerzego Zięby? Natknąłem się na nią dzisiaj i wygląda na potwierdzenie informacji, które już od dłuższego czasu uświadamiasz ludziom + znalazła się tam informacja o tym, że niestety ale PubMed odrzuca znakomitą większość publikacji w tym wiele związanych z zagadnieniem witamin i ich dobroczynnym wpływie na wiele schorzeń.
5. Zauważyłem w innym temacie, że zainteresowała Cię niska liczba trójglicerydów. W moim przypadku też wyszła niska 42 - czy warto się tym zainteresować?

Pozdrawiam i mam nadzieję, że przebrniesz przez pytania :)
tomakin - 2014-10-04, 12:26
:
z badaniami włosa jest ten problem, że jak wyślesz do 4 różnych laboratoriów, dostaniesz 4 kompletnie różne wyniki - tak, sprawdzali to :D Innymi słowy, ni cholery nie wiemy, czy to co dostałeś jest prawdziwe.

Regres - myślę, że to ma podobny efekt jak medytacja, tzn zadziała to, że będziesz przez jakiś czas wyluzowany i uspokojony, a nie żadne "regresy".

biorezonans to wiadomo, pierdololo jakieś :D

to co wkleiłeś na homocysteinę jest OK, ale warto dodać do tego B1 - na przykład coś takiego jak benfogamma.

co do wapnia i witaminy d3, pewnie jakbyś wysłał próbkę do innego laboratorium, dowiedziałbyś się, że musisz brać wapń i d3 :D nie wiem, ja bym brał bo czemu nie, podobnie jak brałbym wapń, ale odpowiednie ilości. Z włosów najważniejsze co można wyczytać to metale ciężkie, jak tego nie ma, to cała reszta jest jak dla mnie trochę fantazjowaniem i magią.

Mam ukryte terapia, dobra książka, oczywiście w wielu miejscach się z gościem nie zgadzam - jak dla mnie Zięba za mocno wierzy we wszystko, co gdzieś przeczyta i co zgadza się z jego wizją, jak 5 badań pokazuje że coś nie działa, a 1 gość napisze na swojej stronce że owszem, pomaga - racja będzie wg Zięby po stronie tego gościa.

Trójglicerydami owszem, warto się zająć, ale co konkretnie z nimi robić to ja Ci nie powiem, bo jestem w trakcie "rozgryzania" zagadnienia. Podnoszę u siebie i czekam na efekty, badań dotyczących ich wpływu na różne aspekty zdrowia po prostu nie ma i trzeba na sobie eksperymentować.
#x. - 2014-10-04, 16:58
:
Dzisiaj się zaczął akt 2 moich problemów - czuje masakryczny, wszechogarniający smutek, jeszcze tego mi brakowało do problemów nerwicowych -.-
Wiem nawet, która sytuacja to najprawdopodobniej wywołała, co tym bardziej potwierdza hipotezę, iż organizm po prostu reaguje zbyt mocno na bodźce występujące w życiu.

Zbijamy w takim razie homocysteinę.

Będę miał znowu 2 pytania do Ciebie:
1. Po jakim czasie powinienem przeprowadzić kontrolę poziomu homocysteiny? 3-4 tygodnie będą ok?
2. Gdzieś widziałem informację, że podwyższony poziom homocysteiny wpływa na podwyższenie ciśnienia krwi, czy obniżając go nie wpłynie to na mnie negatywnie? Tzn. czy moje wcale nie wysokie (odkąd zacząłem mieć jazdy nerwicowe moje ciśnienie to około 110/70, wcześniej utrzymywało się na poziomie 120/80) nie ulegnie jeszcze zmniejszeniu?
tomakin - 2014-10-04, 18:03
:
homocysteina niszczy naczynia krwionośne co jest przyczyną nadciśnienia, jej zbicie regeneruje te naczynia, ale jeśli nadciśnienie jest z innego powodu, to oczywiście nie będzie żadnego efektu

nie wiem, czy to w ogóle jest sens kontrolować, homocysteina oznacza, że miałeś niedobory witamin z grupy B / trzaśnięty szlak metylacji. Uzupełnij co trzeba, przemyśl czy nie warto zakupić metylowanego kwasu foliowego, aby zregenerować uszkodzenia wywołane długotrwałym brakiem metylacji w organizmie, obserwuj czy poprawia się samopoczucie.
#x. - 2014-10-05, 08:55
:
To zapytam o jeszcze jedną dziwną rzecz, która w ciągu ostatniego miesiąca się zaczęła pojawiać na moich rękach, a mianowicie miniaturowe czerwone punkciki (wielkości 1mm). Mam takich kilkanaście na ramionach + 3 na palcach. Po naciśnięciu punkty znikają - jakby krew odpływała.

Wygląda to tak:


Czy masz może pomysł co to może być? Czy może to wskazywać na jakieś niedobory / niepoprawne działanie wątroby lub coś w ten deseń?
tomakin - 2014-10-05, 13:01
:
są lekko twarde? jeśli tak, to (bardzo, bardzo niepewnie, bo to nie moja działka) stawiałbym na wirusa brodawczaka.

http://upload.wikimedia.o...oma_2009_G1.jpg

a jeśli to takie mocno czerwone kropki, to cholera wie, sam się nad tym zastanawiam

(sorki, ale na zdjęciu niewiele widać :D )
#x. - 2014-10-05, 15:22
:
Hmm, widzisz mogłem dopisać, że nie są wypukłe :P
Są całkowicie płaskie, jakby ktoś postawił kropkę czerwonym długopisem. Nie wyczuwam też żadnej twardości. Są miniaturowe, dosłownie jakby postawione cienkim długopisem.

Postaram się podrzucić lepsze zdjęcie :P
tomakin - 2014-10-05, 18:17
:
Swego czasu zwróciłem na to uwagę, jako że sporo osób to ma - zresztą sam tez miewam. Nie mogłem jednak nic rozsądnego na ten temat znaleźć.

http://en.wikipedia.org/wiki/Cherry_hemangioma

takie coś podaje wiki, w tym wypadku nikt nie ma pojęcia, skąd to się bierze - ale one są raczej wypukłe

nie wiem jak to:

http://en.wikipedia.org/wiki/Petechia

bo raczej takie powinny zanikać po 1-2 dniach, a te "moje" kropki są bardzo trwałe.
#x. - 2014-10-06, 08:52
:
To drugie odpada, a pierwsze, czyli po polsku "punkt rubinowy" znalazłem już dawno temu i właśnie też mi to na to wygląda. W opisie z wiki jest nawet powiedziane, że w początkowej fazie może być to właśnie takie miniaturowe i płaskie, a z czasem się rozrasta.

Znalazłem teraz w internecie jeszcze informację, że:
"W przypadku nagłego wysiewu bardzo licznych zmian należy wykonać badania w kierunku nowotworu produkującego prolaktynę."

Jednakże moja prolaktyna miała dobrą wartość jak ją badałem, więc to chyba nie nowotwór? ^^

Wybiorę się chyba do dermatologa i zobaczymy co ciekawego powie...
tomakin - 2014-10-06, 17:26
:
nie no, tego musiałoby być naprawdę bardzo dużo, takie miniaturowe po kilkanaście to każdemu wysypuje czasem, zapewne jest jakiś tego powód, ale nie dokopałem się nigdy jaki konkretnie, może i coś z prolaktyną ma wspólnego.
#x. - 2014-10-08, 17:25
:
To jeszcze pytanie z innej beczki:

Od jakiegoś czasu (wydaje mi się, że wcześniej było ono o kilka uderzeń wyższe) obserwuje niskie (moim zdaniem) tętno podczas spoczynku - tj. 60 (lub trochę poniżej - leżąc). Czyli chyba na granicy normy?
Dodatkowo dzisiaj stojąc (w bezruchu) sobie w kuchni zaobserwowałem nierówne bicie serca, biło ono przez kilka sekund dosyć szybko, po czym trochę zwolniło, znowu szybko etc. Było to... dziwne, a niestety każda tego typu akcja mojej nerwicy nie pomaga ^^

Czy to co opisuje oznacza, że tym bardziej trzeba by pouzupełniać magnez/wapń/potas? Czy po prostu za bardzo panikuję?

Przypomnę z poprzedniej strony, że teoretycznie, wg. USG serca jest ono OK, ale tam biło z prędkością 77 uderzeń na minutę :|

# Edit:

Jeszcze jedna rzecz od jakiegoś półtorej tygodnia (od ostatniego regresu hipnotycznego) mi towarzyszy - duszności, mam albo wrażenie, że coś mam w gardle co utrudnia przepływ powietrza, albo jakby coś siedziało ma moich płucach, niby powietrze do nich wchodzi, ale jakby nie mogły z niego skorzystać :|

Któregoś dnia, tak nabrałem powietrza do płuc (chciałem napchać do nich ile się da), że dostałem ataku paniki, miałem wrażenie jakby mi się serce zatrzymało i jakbym się tym powietrzem "zakrztusił" ^^

Przez ostatnie dni jest trochę lepiej i logika podpowiada, że jest to związane z nerwicą, bo pojawiło się nagle w momencie kiedy inne objawy zmalały (a ten przybrał na sile), dodatkowo te "duszności" pojawiają się różnie i nie są związane z wysiłkiem fizycznym.
Chętnie jednak wysłuchałbym jakiejś dodatkowej opinii ;)
tomakin - 2014-10-09, 00:11
:
60? mi spada w okolice 40 :D

to o czym piszesz to zwykłe nerwicowe wkręcanie sobie wszystkiego i szukanie wszędzie zagrożeń.
#x. - 2014-10-12, 15:38
:
Na ostatnie 2 miesiące, kiedy zaczęły mi się dziać te nerwicowe jazdy wyniosłem się tymczasowo z domu rodzinnego. Dzisiaj musiałem do niego powrócić i znowu mam zjazd w dół, czyli przyszła depresja, mam masakrycznie niski nastrój :/ Najchętniej przebywałbym cały czas wśród ludzi, żeby czuć się bezpieczniej, jakaś masakra.

Chciałem jednak się poradzić odnośnie grzyba w domu o którym pisałeś na swojej stronie poświęconej nerwicy.
1. Po jakim czasie od zmiany środowiska / wyeliminowania grzyba objawy powinny ustąpić?
2. Po powrocie skojarzyłem, że w łazience od dobrych kilku miesięcy (może z rok?) mamy na ścianie coś dziwnego, co podobno nie jest grzybem, tylko jakimś zaciekiem z dachu, or something. Pojawiło się to na skosie i wygląda tak:

Jako że miałeś jakąś styczność z takimi cudami natury, może byłbyś w stanie podpowiedzieć czy może to być jednak jakiś grzyb?
tomakin - 2014-10-12, 16:09
:
tak, to wygląda na zwykły zaciek

kurde, napiszę artykuł o pleśniach / grzybach, bo widzę że to ciężka sprawa i ciągle muszę to powtarzać :D
subzero - 2014-10-12, 16:30
:
tomakin napisał/a:
tak, to wygląda na zwykły zaciek

kurde, napiszę artykuł o pleśniach / grzybach, bo widzę że to ciężka sprawa i ciągle muszę to powtarzać :D

Najpierw napisz stronkę o tarczycy!!!!!
#x. - 2014-10-14, 08:16
:
Jeden z ostatnich postów Gustafa z tematu obok zainspirował mnie do poważniejszego zastanowienia się na temat omega 3.
Z racji tego, że na początku mojej przygody z obecnym epizodem nerwicy pojawiły się objawy ścisku w gardle, miałem problemy z przełykaniem tabletek/kapsułek, a do tego jeszcze jakaś fobia przed każdą nową substancją - chciałem zacząć od minimalnej ilości przyjmowanych suplementów.

Chciałbym jednak powoli powłączać inne substancje, które mogą okazać się przydane w moim stanie - planuję na dniach włączyć osłonowo wapń do mojej D3 i magnezu. I zacząłem się zastanawiać nad kwestią właśnie omega3 - czy to będzie dobre posunięcie tomakinie?

Przez ostatnie tygodnie ogromnie poszerzyłem swoją wiedzę odnośnie odżywiania, gdybym posiadał ją kilka lat temu, to może uniknąłbym tego co mnie teraz spotkało. Na podstawie analizy tego co jadłem przez ostatnie lata mogę jednoznacznie stwierdzić, że mój organizm ma pewnie niezłe niedobory i stąd zapewne te wszystkie objawy, włącznie z czerwonymi kropkami na palcach. Spożywałem głównie biały chleb, śmieciowate wędliny, minimalne ilości zieleniny i do tego bardzo monotonne posiłki z małą ilością, czegoś co potocznie zwie się obiadem. Trwało to przez kilka lat, więc nic dziwnego, że organizm w końcu przestał działać tak jak powinien...
tomakin - 2014-10-14, 14:51
:
omega 3 to najlepsze posunięcie, jakie można zrobić we wszelkich nerwicach, depresjach i innych zaburzeniach tego typu - jest to jeden z najsilniej zaznaczonych niedoborów pokarmowych u tych chorych.
#x. - 2016-07-17, 13:26
:
Z racji tego, że za słabo o siebie zadbałem - czas powrócić na forum.
Mam nadzieję, że kontynuacja tej historii pomoże komuś w znalezieniu wskazówki odnośnie problemów ze swoją nerwicą.

Przez kilka miesięcy po tym jak temat ten się urwał kontynuowałem przyjmowanie D3, magnezu (i przez jakiś miesiąc wapnia) oraz przez jakieś 2 miesiące przyjmowałem witaminy B w stosunkowo dużej dawce. Efekt końcowy był taki, że udało mi się powrócić jako tako do normalności. W zasadzie jedynym objawem który przez następne 1.5 roku od czasu do czasu mi towarzyszył, było uczucie braku powietrza (wrażenie jakbym miał go niewystarczającą ilość w płucach, przez co muszę nabrać głębokiego wdechu, który najczęściej nie daje ulgi).

Wszystko jednak popsuło się kilka miesięcy temu, stopniowo nasilając niektóre z nerwicowych objawów. Najgorszym, który mi towarzyszy jest opisany powyżej "problem z oddychaniem". Do tego pojawiła się bezsenność (śpię przez godzinę, max 2, po czym wybudzam się i nie mogę zasnąć, na początku nad ranem udało mi się przespać ze 3-4h, z czasem ta ilość się zmniejszyła, a ostatnie 2 dni to krótkie drzemki po 20-30 minut). Ataki paniki i inne takie rzeczy na chwilę obecną występują rzadko. Te dwa objawy to 90-95% tego co mi teraz doskwiera.

Jest kilka błędów, które popełniłem, przez które zapewne te rzeczy wróciły:
- brak kontrolnych badań, które mogłyby wskazać czy suplementacja skutkuje i czy spełniła już swoją rolę (witaminy B)
- brak konsekwencji związanej z radykalną zmianą diety
- stopniowe porzucenie suplementacji witaminą D, magnezem w momencie kiedy się polepszyło

Nowe informacje / ciekawostki:
W związku z tym, że dużym problemem było to nieszczęsne oddychanie, poczyniłem rundę po lekarzach:
- laryngolog / alergolog: wykluczył astmę, zrobiłem sobie testy alergiczne pokarmowe, które nic nie wykazały, dostałem skierowanie na spirometrię (jako ostateczne badanie, które mogę wykonać), na której do tej pory nie byłem (z takimi dusznościami bym tam pewnie umarł podczas badania)
- kardiolog: nie widzi żadnych przyczyn takiego stanu rzeczy ze swojej "branży"
- dla świętego spokoju zrobiłem sobie test WB na boreliozę, który wyszedł idealnie

Udało mi się za to potwierdzić tężyczkę wykonując próbę tężyczkową i dodatkowo badanie pierwiastków w erytrocytach (nie wiem czy ktoś już publikował coś takiego tutaj, może więc być ciekawe do analizy).

Przykazania neurloga co do suplementacji to:
- 5000 UI D3,
- 300-350mg magnezu (ilość nie jest powalająca, bo jestem bardzo szczupły, podzielone na 2 porcje)
- wapń odstawić
- co 2 dzień jakiś preparat z potasem (staram się to uzupełniać w postaci bananów)
- do tego witaminy B, które biorę (o czym napiszę niżej)
- dostałem skierowanie na badania przeciwciał przeciwko komórkom okładzinowym żołądka (czekam jeszcze na wynik)

Patrząc na aktualną morfologię, zaintrygował mnie dalej (a może znowu) podwyższony poziom MCV, więc zrobiłem kilka dodatkowych badań:
(pogrubione są aktualne wyniki, a obok wyniki sprzed 2 lat)

# Morfologia:
w nawiasach podana jest norma
WBC 4.9 5.0 [4 - 10]
LYM 2.0 2.0 [0.8 - 4.5]
MON 0.4 0.5 [0 - 1]
GRA 2.5 2.6 [1.2 - 7]
LYM% 41 39 [20 - 48]
MON% 9.0 9.5 [0.2 - 10]
GRA% 50 51.5 [40 - 70]

RBC 4.59 4.56 [4.2 - 6]
HGB 15.6 14.8 [14 - 18]
HCT 44.2 44.2 [40 - 54]
MCV 96.2 96.9 [80 - 100]
MCH 34 32.5 [27 - 35.5]
MCHC 35.3 33.5 [32 - 37]
RDW 11.6 11.2 [11 - 15]

PLT 318 298 [140 - 440]
MPV 7.7 7.7 [6 - 13]

# Morfologia (po jakichś 5 dniach od przyjmowania witamin B):
WBC 4.6 [4 - 10]
LYM 1.7 [0.8 - 4.5]
MON 0.4 [0 - 1]
GRA 2.5 [1.2 - 7]
LYM% 37 [20 - 48]
MON% 8.6 [0.2 - 10]
GRA% 54.4 [40 - 70]

RBC 4.73 [4.2 - 6]
HGB 15.2 [14 - 18]
HCT 46 [40 - 54]
MCV 97.3 [80 - 100]
MCH 32.1 [27 - 35.5]
MCHC 33 [32 - 37]
RDW 11.6 [11 - 15]

PLT 277 [140 - 440]
MPV 8.0 [6 - 13]

# Pozostałe:
- CRP 5.62 3,42 [0 - 6]
- OB 2 2 [2 - 10]
- Kreatynina 0.78 0,78 [0,7 - 1,3]
- Kwas moczowy 4.09 4,33 [3,5 - 7,2]
- Glukoza 83.8 i 98.4 76,8 [60 - 100]
- Białko całkowite 7.56 [6.0 - 8.0]
- Mocznik w surowicy 15.1 [15 - 38]
- GFR (wg MDRD) 128 [> 60]
- Potas 3.96 4,01 [3,5 - 5,1]
- Sód 143.5 140,8 [135-146]
- Homocysteina 15 15,7 [0 - 12] µmol/l
- PTH 41.95 88,13 [15 - 65]
- Kwas foliowy 5.53 6,35 [4,6 - 18,7]
- Ferrytyna 63.06 90,58 [30 - 400]
- Witamina B12 426.5 235,2 [191 - 663]
- Troponina I (Ultra) 0.006 [< 0.04]
- TSH 1,014 1,020 [0,27 - 4,2]
- D-dimery 194 [< 500]

Homocysteina jest znowu na masakrycznym poziomie, wnioskuję po poziomie witaminy B12 i kwasu foliowego, że przyczyną może być niski poziom kwasu (?)
B12 nie jest na tak skandalicznym poziomie jakim była wcześniej.
Po przyjęciu witamin z grupy B objawy związane z łapaniem oddechu znacznie się zmniejszyły (od nocy było lepiej, a następnego dnia mogłem przez wiele godzin o tym zapomnieć).

To teraz mały zestaw pytań :)
1. Czy moje przypuszczenia odnośnie niewystarczającej suplementacji, którą przeprowadziłem 2 lata temu, przez co nerwica w powróciła mogą być właściwe? Ewentualnie jakie jeszcze badania wykonać?
2. Po powyższych badaniach wdrożyłem ponownie zestaw modulatorów homocysteiny solgaru wraz z benfogammą, ale jest tam tylko 200 mcg kwasu foliowego. Czy mogę do tego bezkarnie dorzucić jeszcze ze 200-400 mcg? B12 też nie jest tam w jakiejś kosmicznej ilości (250mcg), czy nie wskazane było by przyjmowanie jej w troszkę większej ilości? Zamówiłem sobie podjęzykową metylokobalaminę w ilości 1000mcg / tabletkę.
3. Trochę niepokoi mnie poziom ferrytyny, czy dorzucić do tego "osłonowo" jakąś ilość żelaza?
4. Przez jakieś 2 doby po odstawieniu wapnia czułem się gorzej, od wczoraj włączyłem go więc z powrotem w niewielkiej ilości - czy może to jakoś zaburzyć wchłanianie magnezu?
5. Czy jeżeli chciałbym włączyć do suplementacji witaminę C, to powinienem się najpierw zainteresować poziomem miedzi? Gdzieś widziałem, że pisałeś że C ją wypłukuje.
6. Czy suplementacja 250-500mg choliny/inozytolu będzie wystarczająca?

# Edit:
Przeglądając forum natrafiłem na zalecenie odstawienia B12 na 2-3 tygodnie przed badaniem, ja nie miałem prawie w ogóle przerwy, więc może zepsułem swoje wyniki :(
tomakin - 2016-07-18, 01:54
:
Spokojnie wystarczy 200 mcg kwasu foliowego, niedługo będziesz miał wyniki ponad normę z takimi dawkami.

Wapń nie powinien jakoś specjalnie wpływać na magnez, ale bierz go w niewielkich dawkach.

Owszem, żelazo warto dorzucić.

C to jedna wielka ściema, starczy 300-400 mcg dziennie, jedz dosłownie kilka owoców i tyle będziesz miał.

Tak, badanie B12 popsułeś.

A co do suplementacji i badań - od początku nie tak robiłeś. Powinieneś drążyć temat podwyższonego mcv i homocysteiny. Może to się brać z braku B12 czy kwasu foliowego, ale też z niedoboru witaminy B6 i ogólnie niskiego poziomu reszt metylowych. B6 pewnie masz w suplach, a dawcą grup metylowych jest coś co nazywa się betaina - tylko nie pomyl z betainą HCL, bo to zupełnie inne rzeczy. Najtaniej to kupić w sklepie z odżywkami dla zwierząt, ja kupiłem w jeździeckim taką dla konia - te dla ludzi niczym się praktycznie nie różnią oprócz ceny, która jest dość powalająca biorąc pod uwagę, że tego powinno się z 10-15 gramów dziennie jeść.

Szkoda, że nie zrobiłeś badania B12 po przerwie - może odstaw wszystko co ją zawiera na parę tygodni i zrób to jeszcze raz. Jeśli okaże się, że masz bardzo niski poziom, można zacząć interesować się jego przyczyną.

ps. morfologia zmienia się po kilku miesiącach tak konkretnie, po kilku dniach to możesz zobaczyć co najwyżej efekty odwodnienia czy przewodnienia. Krwinki żyją 3 miesiące i muszą umrzeć stare, zostać zastąpione przez nowe.
#x. - 2016-07-19, 10:38
:
Dzisiaj dojdzie pierwsza dawka żelaza, zwiększę też spożycie trimetyloglicyny.
Jeżeli chodzi o powtórne badanie B12, to nie ma takiej opcji teraz, przy tych objawach boję się cokolwiek porzucić, żeby nie było jeszcze gorzej :/

Załamuje mnie już ta bezsenność, dzisiejsza noc była znowu tragiczna. Po godzinie snu obudziłem się z wrażeniem że się dusze. Po kilku godzinach w pozycji półleżącej organizm się w miarę uspokoił i nawet zaczęło mi się chcieć spać, ale jak się położyłem, to znowu co chwile musiałem brać głębokie oddechy, wróciłem do pozycji półsiedzącej i jakoś udało mi się chyba chwilę zdrzemnąć (nie to, żeby było wtedy idealnie, ale udaje mi się wtedy jakoś uspokoić). Standardowo od jakiegoś czasu, obudziłem się trochę spocony z lekko podwyższonym pulsem. (podczas takich napadów "duszności" pulsoksymetr pokazuje natlenowanie krwi na poziomie 98-99%, zresztą analizując różne choroby dające podobne objawy wszystko wskazuje na nerwicę)

Może przychodzi Ci na myśl coś jeszcze poza szlakiem metylacyjnym co może być warte uzupełnienia, a może dawać takie objawy?

Zacząłem się jeszcze zastanawiać nad tym żelazem (może to nie ono bezpośrednio jest przyczyną, a coś dodatkowo tak działa?) i z dodatkowych objawów, które mógłbym przytoczyć:
- przez ostatnie tygodnie często zdarzało mi się podczas dmuchania nosa zauważyć, że na chusteczce jest krew, nie to żeby się lało, ale mogłem sporo tej krwi "wytrzeć" w środku,
- jeżeli chodzi o nos to jest z nim dziwna sprawa, bo często jest zatkany (najczęściej jak budziłem się rano to tak było) i to w dziwny sposób, bo często nie mam kataru, ale wrażenie jakby coś się tam obkurczyło i nie przepuszczało powietrza; zainwestowałem nawet w oczyszczacz powietrza, ale nie dało to chyba żadnego efektu, ciekawe za to było to, że podczas ataku paniki nos momentalnie stawał się superdrożny - zacząłem się zastanawiać czy nie jest to w jakiś sposób powiązane z nerwicą (niestety nie wiem czy nie jestem uczulony na jakieś pyłki, bo nie dotarłem jeszcze na testy wziewne - pokarmowe nic nie wykazały)
- jestem blady (ale to w zasadzie od dawna, często słyszałem komentarze "czy nie mam anemii")
- moje włosy wyglądają trochę jak włosy w szczotce i masakrycznie łuszczy mi się skóra na głowie
- w pozostałych miejscach skóra ogólnie jest sucha

I z jeszcze innej parafii, oprócz bezsenności to zaraz po tym godzinnym śnie muszę iść się wysikać i później to samo jest nad ranem, zanim zasnę. Mimo tego potrafię się rano obudzić z bólem pęcherza i koniecznością biegu do łazienki. Myślałem, że może to jakieś zapalenie pęcherza, ale badania moczu nic nie wykazały. W nocy zdarza mi się pić, ale jest to ilość np. jednej szklanki.
Częstomocz może być jednym z objawów, ale dziwny jest dla mnie ten ból pęcherza, jakby jego pojemność się skurczyła (ilość która z niego wypływa jest nieadekwatna do bólu).
tomakin - 2016-07-19, 11:54
:
A wiesz, ja się budzę po 6 razy czasem w nocy teraz. Przyczyna jest prozaiczna - coś pyli. Po ostatecznym obudzeniu mam serię kilkunastu kichnięć. Chociaż może to nie pylenie, tylko pleśnie i roztocza - jak baaaaaardzo dokładnie wyszorowałem sypialnię (łącznie z nasączaniem podejrzanego fragmentu tapety środkiem przeciwgrzybiczym), trochę pomogło. Sprawdź, czy po tych deszczach co teraz były gdzieś nie przesiąkło i grzyb się nie pokazał.

Przy niedoborze żelaza MCV spada, więc zapomnij, że objawy masz od tego - ono troszkę Ci pomoże, ale nie spodziewaj się cudu. Po tych wszystkich suplach powinno spaść Ci MCV i homocysteina, jeśli dojdą do normy a objawy nie znikną - wtedy będziemy szukać dalej. Jeśli nie spadną - znaczy że przyczyna ich wzrostu jest gdzie indziej, nie w niedoborach i wtedy poszukamy tej przyczyny.

I rób sobie ze 3 razy dziennie relaksację mięśniową, masz ją opisaną na stronce o nerwicy.
aron - 2016-07-19, 14:22
:
Tak o tym częstomoczu, niestety musiałem uśpić psa, efekt psychika mi padła zupełnie, pierwsza zmiana jaka zaobserwowałem to częstomocz, sikałem w przeciągu godziny ze 3 razy, a rano praktycznie nic nie piłem.

Co to Twojego przypadku, to jest jeszcze jedna opcja zapalenie prostaty, objaw to nie tylko nocne sikanie ale i dzienne, po prostu sikać się chce co pół godziny,miałem 20 lat temu,do tej pory mam czapę,że muszę przed wyjściem "dosikać".

Na moje ,to masz totalną nerwice i kompletnie zero świadomości czym jest nerwica i jak sobie z tym radzić,co wywołało tą nerwice to już ina sprawa.

Może dołącz do tych wszystkich supli jeszcze siarkę msm,też coś tą metylacja robi, po zażywaniu betainy (tej dla koni ;) ) jakiejś specjalnej różnicy nie poczułem, po siarce jest inaczej, lepiej, nawet moja obecna sytuacja nie doprowadziła do nawrotu spektakularnych ataków nerwicowych (zresztą tych nigdy nie miałem,miałem lęk wolnopłynący), przeżywam chyba to normalnie, jak każdy człowiek przywiązany do psa ,tak naprawdę nie mam pojęcia czy podziała coś na homocysteinę,ale możesz spróbować .
I doprowadź b12 do przynajmniej górnej granicy normy.
#x. - 2016-07-19, 21:06
:
W mojej aktualnej fazie nerwicy problemem, który psuje wszystkie dotychczasowe próby relaksacji i uspokojenia się jest to zasrane oddychanie, muszę łapać co chwilę powietrze, jest to masakryczne. W życiu nie przypuszczałem, że nerwica może się tak objawiać. Aczkolwiek popróbuję relaksację mięśni, może stopniowo uda się osiągnąć cel.

Patrząc na historię sprzed dwóch lat, coś musiałem sobie prawdopodobnie dostarczyć co pomogło, a ja pewnie to zarzuciłem niedługo po polepszeniu zamiast uzupełnić to konsekwentnie do końca.

Teraz mam zamiar zrobić wszystko porządnie, wysycić organizm tym czego mu brakuje i nie dopuścić do niedoborów. Co do B12 to widziałem jakiś wątek w polskim internecie gdzie ludzie doprowadzali się do poziomu nawet 2000 pg/ml, twierdząc, że normy są zaniżone.

Zrobiłem sobie właśnie rozpiskę co przyjmuję i postaram się obserwować jak to na mnie wpływa, może uda mi się wyhaczyć po czym następuje poprawa. Około 10 dni temu było lepiej, prawie nie musiałem łapać oddechu, zaraz po wrzuceniu do suplementacji witamin B + trimetyloglicyny, ale wtedy też mniej więcej brałem jakieś 400mg cytrynianu wapnia (wiem, nie jest to kosmiczna ilość, ale nie miała taka być), którą chwilę potem (kilka dni) zarzuciłem przez to co zasugerował neurolog i mniej więcej wtedy (po 2-3 dniach) też się popsuła sprawa z oddychaniem.

Odnośnie MCV, w formie ciekawostki (i może oddzielnego przypadku, jeżeli uda mi się skompletować badania i go opisać): moja siostra ma niedobór żelaza (który olała) i jednocześnie podwyższone MCV tak jak ja (z tego co pamiętam kwas foliowy i B12 teoretycznie wyszły pośrodku normy).

z nowości:
Przyszły wyniki na przeciwciała komórek okładzinowych i czynnik Castle'a - wynik 2x negatywny, czyli wychodzi na to że miałem fantastyczną dietę. W ogóle to ostatnio przeglądałem Twojego bloga tomakinie i stwierdzam, że mieliśmy podobny, pierwotny system odżywiania. Z tą różnicą że paliłem trochę krócej, jakieś 4 lata...

Jak zwykle na zakończenie kilka pytań do tomakina:
1. czy jeżeli wróciłbym do tego wapnia w ilości około 400 mg, przyjmując jednocześnie około 350 mg magnezu będzie to ok? (w sensie, żeby jedno drugiemu nie przeszkadzało)
2. zapewne dobrze byłoby dorzucić do tego K2, o której zapomniałem, tylko czy faktycznie inwestować w tę z iherba (mk4 + mk7), czy jako pierwszy rzut mogę zapodać tylko mk7 dostępną u nas? (i zmienić na obie formy za jakiś miesiąc)
3. czy faktycznie zainteresować się msm?
4. chodziło mi po głowie żeby sobie strzelić B12 (albo i kilka witamin B) w formie iniekcji, czy może to być dobry / bezpieczny / skuteczny / zły / nieistotny pomysł?
5. czy poziom mojej B12 w ilości 250 mcg nie jest śmieszny?

aron, czy Ty badałeś u siebie poziom homocysteiny?
tomakin - 2016-07-19, 22:00
:
MSM nie zaszkodzi, K2 jest OK dla ogólnego zdrowia i zainwestuj z Iherb. A B12 faktycznie trzeba brać w megadawkach, jak chcesz uzupełnić, albo nawet zastrzyki. Magnez i wapń w takich dawkach są OK, zresztą zobaczysz po sobie.
aron - 2016-07-20, 12:04
:
Nie,nigdy nie robiłem homocysteiny, zrobiłem mało badan w sumie,morfologię(MCV miałem całkiem podobne do twojego) i dwa razy b12,początkowo 330,przy tym wyniku,nieciekawe objawy neurologiczne (właściwie jak z książki), po jakiś 2,5-3 miesiącach suplementacji 1000 z ogonkiem.

Jesteś wegetarianinem ?, piszesz, ze dieta podobna do tomakin`a.

Co do nerwicy, posłuchaj tych nagrań http://www.zaburzeni.pl/s...-itp-t4817.html ,dobrze tłumaczą czym jest i jaki to ogarnąć,suplementacja oczywiście ma znaczenie,ale jak nie będziesz wiedział podstaw to będziesz tkwił w błędnym kole nerwicowym.

Nie czytaj raczej forum, nie szukaj podobnych do siebie, bo pewnie z 90% "somatyków "miało,czy ma te same objawy,chodzi ,żeby nie dołożyć sobie czegoś dodatkowego,co może się stać jak zaczniesz czytać historię innych.

Tak z ciekawości; kiedy jeździsz np na rowerze, albo jakaś inna aktywność fizyczną, co się wtedy dzieje z oddechem ?
#x. - 2016-07-20, 20:53
:
A jakie ilości B12 spożywałeś?

Nie jestem wegetarianinem (ale wszystko przede mną), miałem na myśli jego dietę zanim posypało mu się zdrowie.

Żeby było śmieszniej, to mam te nagrania otwarte w zakładce obok, ale jeszcze do nich nie doszedłem :)

Co do oddychania to mam kilka obserwacji z ostatnich 2-3 tygodni:
- kiedy zaczynam się zajmować pracą to problem się pogłębia (muszę non stop brać głębokie oddechy)
- w momencie kiedy prowadzę rozmowę, w którą jestem bardzo zaangażowany (również emocjonalnie), potrafi to przejść w ogóle
- rano zdarza się, że dopiero po kilku minutach od obudzenia zorientuje się, że nie biorę głębokiego oddechu (tzn. nie ma problemu) i wtedy po chwili pojawia się potrzeba żeby go zasięgnąć (jakbym przypomniał nerwicy, że ma włączyć swoje objawy)
- w sytuacji kiedy nie ma problemu z oddychaniem i wykonuję aktywność fizyczną to nic się nie dzieje
- w momencie kiedy muszę głęboko oddychać (w spoczynku) i dodatkowo muszę np. przenieść jakieś ciężkie rzeczy (dla przykładu po schodach) to objaw się pogłębi, tzn. oddech staje się szybszy i jeszcze częściej muszę te głębokie wdechy robić

A zaczęło mi się to wszystko chyba w momencie jak ziewałem albo brałem głęboko powietrza jakieś 2 lata temu i tyle go wziąłem, że miałem wrażenie że się nim udławię.
Wolałbym ten objaw zamienić nawet na 2 inne...

Z innych informacji:
- moja B12 nadal nie dotarła
- dzisiaj udało mi się rano przespać kilka godzin (oby najbliższa noc była podobna)
aron - 2016-07-21, 07:05
:
Pierwsze dwa miesiące 2000 dziennie,potem 1000,po badaniu 500 co drugi dzień.

Dałeś się wkręcić nerwicy modelowo, posłuchaj tego,pewnie zajmie to parę dni bo dużo tego i długie,ale warto się trochę choć uswiadomoć.

Jak masz czas to jeździj na rowerze jak najdłużej,oderwiesz się na ten czas od myślenia o oddechu ( w końcu cały czas będziesz głęboko oddychał),no i zrąbiesz się ,może będziesz lepiej spał.
tomakin - 2016-07-21, 08:00
:
Aron, a jak MCV po takich dawkach B12? Drgnęło w ogóle?
aron - 2016-07-21, 08:28
:
Nie robiłem badań ,przy okazji jakiś innych pewnie zrobię,w sumie to sam jestem ciekawy.
tomakin - 2016-07-21, 20:44
:
Sam miałem ciągle lekko podwyższone (93-96) i zastanawiam się, czy to możliwe żeby miało to związek z B12.
#x. - 2016-07-21, 22:06
:
Dzisiaj też udało mi się coś pospać rano, więc jest nieźle. Jest chyba nawet minimalnie lepiej niż wczoraj.
Do końca tygodnia powinienem uporać się ze swoimi zaległościami w pracy, co mam nadzieję będzie skutkowało pozbyciem się jednego ogniska stresu.
Przesłuchałem też kilka nagrań (dobrze się przy nich zasypiało :P ), ale najciekawszy sezon drugi jeszcze przede mną.

Moja B12 podjęzykowa wyrusza właśnie z United States, więc jeszcze kilka dni poczekam na nią.

Odnośnie MCV to może będziesz miał kolejny ciekawy przypadek jak moja siostra pójdzie w końcu na badania, żeby zrobić aktualne (poprzednie są sprzed roku). Na poprzednich MCV było podobne do mojego (tzn. ponad 90), ferrytyna na poziomie chyba 13, a B12 było chyba 600 (ale są wątpliwości co do jakości próbki z laboratorium, gdzie było robione B12). Może przy okazji zapytam czy masz jakieś wskazówki co do dodatkowych badań (poza morfologią, b12, kwasem foliowym i ferrytyną), aby wykryć potencjalny problem z czego wziął się niedobór? (np. krew utajona w kale?) Nadmienię też, że nie ma ona żadnych objawów nerwicowych (przynajmniej nic związanego z lękiem), a głównie zmęczenie i nadmierną senność.
tomakin - 2016-07-22, 08:18
:
U kobiet anemia jest bardzo częsta, więc nie ma za bardzo co wnikać skąd się wzięła - zła dieta + miesiączki i problem gotowy. Można zrobić oczywiście badania na krew utajoną. U mężczyzn już nie jest tak wesoło - trzeba mieć dietę naprawdę paskudną i długotrwałą, żeby dorobić się niskiej ferrytyny. Picie dużych ilości kawy czy herbaty razem z posiłkami też może do tego doprowadzić. I też nie ma tu za bardzo badań, nic poza krwią utajoną nie przychodzi mi do głowy - nie ma innej drogi, którą żelazo (czyli w praktyce tylko krew) może u mężczyzn uciekać niezauważona z organizmu, jeśli ktoś sika krwią to przecież to zauważy. Pozostają problemy z przyswajaniem, ale to już temat - rzeka.
#x. - 2016-07-22, 17:37
:
Nie wiem czy nie przegiąłem z ilością tych nagrań na raz i może to mi się rzuciło na psychę :/ Noc była fatalna, od wieczora ciągłe "duszności", nad ranem na szczęście udało przysnąć kilka razy. Dzień niestety też jest fatalny, nastrój jakiś taki obniżony.

Znalazłem jakąś książkę na temat udziału magnezu w układzie nerwowym. Były tam m.in. opisane badania wśród ludzi z nerwicą i bezsennością, którzy mieli zauważalnie niższy poziom jonów magnezu wewnątrzkomórkowego oraz wpływ suplementacji / wlewów na powrót do "normalności".
Ciekawe jest to, że poziom tam opisywany (u osób z bezsennością) był trochę wyższy od mojego. Chwilę więc pewnie będzie ta suplementacja trwała...

tomakinie, czy na podstawie poziomu wewnątrzkomórkowego można przyjąć jakieś szacunki odnośnie ilości w całym organizmie?
tomakin - 2016-07-22, 19:43
:
Wewnątrzkomórkowy to najdokładniejsza metoda oznaczania ogólnego poziomu magnezu, pytanie na ile wiarygodne jest laboratorium w którym to robiłeś - niekiedy robią takie niby-testy. Jeśli jest wiarygodne, to szkoda że nie oznaczają też miedzi i cynku.

Kup na allegro siarczan magnezu (sól Epsom) i wsypuj do kąpieli całą szklankę, mocz się w tym nawet z godzinę, to chyba najfajniejszy sposób uzupełniania.
aron - 2016-07-22, 20:20
:
Może kupić chlorek i zrobić oliwę magnezową, nacierać się rano i wieczorem, nie trzeba marnować wody i czasu na kąpiel ;).
#x. - 2016-07-22, 20:49
:
Czy w przypadku takiej kąpieli przyjmować również magnez doustnie i czy nie ma opcji przyjęcia go za dużo łącząc te dwie metody?

Te badania robią na wydziale chemii na Uniwersytecie Warszawskim, na ile są wiarygodne, hmm... trzeba by pewnie wysłać próbkę gdzieś indziej do porównania.
Z nimi dogadała się pewna pani neurolog, która była nawet wspominana na tym forum, to na jej zlecenie są robione te badania (próbka pobierana w zwykłym punkcie i przewożona na UW). Badania te zaczęły być wykonywane na przestrzeni 2 ostatnich lat.

Mogę spróbować zrobić jakieś rozeznanie czy byłaby szansa oznaczenia miedzi i cynku (na świecie zapewne jest to gdzieś badane i jakieś normy da się wyciągnąć?).
tomakin - 2016-07-22, 21:45
:
Wszystko jest badane. Nie wiem tylko, czy jest sens, biorąc pod uwagę ceny jakie tam zapewne mają. Ale pooznaczałbym sobie, tak z czystej ciekawości...

Nie wiem, czy jest jakieś ryzyko przedawkowania gdy jednocześnie robisz kąpiele i suplementujesz, ale pewnie nie kąpiesz się przez godzinę codziennie więc możesz raz tak, raz zwyczajnie tabletkami.

Oliwa magnezowa to też fajny patent.
#x. - 2016-07-24, 20:56
:
Czas dodać nowy wpis w pamiętniczku (tym razem postaram się prowadzić jakąś historię tego co się dzieję i tym bardziej na koniec poinformować o wyleczeniu).

Nie wspominałem chyba o tym, że ostatnimi czasy mój objaw oddechowy się trochę zmienił, teraz zamiast wdychać łapczywie powietrze po prostu głęboko ziewam (nie wiem czy to jakiś progres).
Przez ostatnie 2 dni doskwiera mi on cały czas. Jest to masakrycznie męczące..

Ostatniej nocy jak się obudziłem po pierwszej fazie snu byłem głodny (zmierzyłem też sobie z ciekawości poziom cukru, było 80 kilka mg/dL), sięgnąłem po jakąś bułkę i prawie się nią udławiłem. I tu o dziwo nie pojawił się żaden atak paniki ani lęku, tylko jakoś ją przełknąłem, popiłem i jadłem dalej, zapomniwszy później o samym fakcie. Byłem z siebie dumny.

Przed chwilą posprzeczałem się ze znajomą, gadałem jakbym był nieźle wkurzony i sfrustrowany (oj daawno czegoś takiego nie miałem) i... jest mi trochę lepiej :-)

Dzisiaj obserwowałem też dziwne, lekkie napady śmiechu (ze 2 tygodnie temu miałem podobną "fazę", słuchając jakiegoś wykładu, który pradowpodobnie obudzilł we mnie jakieś emocje, moją reakcją był śmiech, którego nie byłem w stanie powstrzymać - a raczej powinienem się wzruszyć).

Może coś się tam dzieje z substancjami w mózgu, fajnie by było jakby coś zaczęło iść do przodu.

A teraz czas na wieczorną porcję magnezu...

# Edit:
Od wczoraj zdarza mi się, że drga mi jakiś mięsień z boku stopy. Czy to objaw, że czegoś jest za mało w suplementacji? Ma to miejsce po wzięciu magnezu.
#x. - 2016-07-26, 15:56
:
Chyba jest minimalnie lepiej z oddychaniem.
Stopa baaardzo często drga w jednym miejscu.
Wydaje mi się, że skóra na głowie łuszczy mi się jeszcze bardziej (z moich brwi się wręcz sypie) :/

tomakinie, jako, że jestem niecierpliwy i chciałbym posiadać minimalny dowód na to, że coś drgnęło, czy badanie homocysteiny (ew. D3 jeżeli nie będzie kosztowało miliarda zł) podczas suplementacji może być zafałszowane?
I czy to drganie mięśni traktować jako za małą ilość którejś z substancji (magnezu / wapnia), czy raczej, że zaczęło to działać?
tomakin - 2016-07-26, 17:24
:
Ale serio spodziewasz się efektów po 2 dniach? Tak serio serio?
#x. - 2016-07-26, 18:31
:
2 dniach? To z miesiąc będzie, zacząłem suplementację przed wznowieniem tego wątku :)
tomakin - 2016-07-26, 19:16
:
Po miesiącu homocysteina powinna już być niższa, jeśli trafiłeś w to, co jest przyczyną jej wzrostu, ale ja bym jeszcze poczekał ze 2 tygodnie. Jeśli nie spadnie, trzeba szukać innych przyczyn dla których skoczyła.
#x. - 2016-07-26, 19:39
:
Hmm, w sumie masz rację, przydałoby się pobrać może trochę metylokobalaminę (to co mam w swoich suplach to cyjanokobalamina i to w mniejszej ilości - 250mcg), która dotarła już gdzieś do polski (do urzędu celnego - mam nadzieję, że mi tego nie cofną), więc niebawem powinienem ją mieć.

A potem będę się modlił, żeby homocysteina się obniżyła :-P
aron - 2016-07-26, 20:22
:
A po grzyba kupowałeś gdzieś w świecie, spokojnie przecież w Polsce w sieci kupisz,co do tych skaczących mięśni to raczej jest to objaw nerwicy, najlepiej nie interesować się tym, samo przejdzie, tym szybciej im szybciej zlekceważysz te sensacje.
#x. - 2016-07-26, 20:36
:
To jest objaw niedoborów (prawdopodobnie) magnezu, coś co ktoś tu na forum opisywał jako fascykulacje.

A co do B12 to właśnie szukałem na szybko w internecie i wszędzie widziałem cyjanokobalaminę, nie wiedziałem nawet, że ta co zamówiłem będzie szła z zagranicy :/
tomakin - 2016-07-27, 01:46
:
To może być objaw nerwicy, jak najbardziej. Jeśli się mocno stresujesz, dosłownie "przemęczasz" swoje komórki nerwowe, przez co zaczynają właśnie tak wariować. Mogą też wariować "z głodu", gdy masz zaburzone elektrolity, czyli np brak magnezu czy wapnia, ale spokojnie można to podciągnąć pod nerwicę.

W Polsce można kupić głównie na allegro albo w nierejestrowanych sklepach, jest ryzyko, że dostanie się kapsułki z mąki, a nie B12. No i za granicą jest taniej, dwa sklepy są sprawdzone - vitacost i iherb.

Jak mamy uchwycony jakiś wyraźny objaw czy wynik badania, nie powinno być żadnego problemu z postawieniem Cię na nogi - gorzej, gdy nic nie ma w wynikach a nerwica nie chce przejść. W tym wypadku z dość dużym prawdopodobieństwem można zgadywać, że "padło" coś w okolicach szlaku metylacji, co zazwyczaj jest banalnie proste do naprawienia.
#x. - 2016-07-27, 17:22
:
Dzisiaj obserwuję u siebie pewnego rodzaju przełom, zmniejszyły się objawy związane z "problemem w oddychaniu", mam wrażenie jakby nerwica w pewnym sensie się uzewnętrzniła, jakbym ponownie odzyskiwał kontakt ze swoimi emocjami (od kilku lat byłem totalnie niewzruszony, niczym, a teraz miewam dziwne momenty jakby mnie coś wzruszało).
Jako ciekawostka - zwiększenie intensywności objawów, lęku wiąże się również z powiększeniem źrenic.
Wydaje mi się też, że minimalnie zwiększyły mi się obłączki na lewej dłoni (wrzucę niebawem fotę, bo chyba do tej pory tego nie robiłem, a mam na końcówkach palców coś co chyba przypomina therry's nails, ale nie jestem pewien).
#x. - 2016-07-27, 21:47
:
No to jest chyba jeszcze lepiej niż było kilka godzin temu.
Praktycznie nie muszę brać tych głębokich oddechów i nastrój jest całkiem niezły.
Po raz pierwszy od dłuższego czasu mam możliwość poczuć się normalnie.

Od wczoraj zwiększyłem minimalnie ilość wapnia (przez ostatni czas brałem go trochę mniej), ale to chyba nie miałoby aż takiego zauważalnego wpływu?

Częstotliwość mimowolnych skurczy mięśni się trochę zmniejszyła.
#x. - 2016-07-28, 09:32
:
Nie lubię pisać posta pod swoim postem, ale...

Noc była fatalna, po jakiejś godzinie "normalnego" snu, obudziłem się oczywiście z wrażeniem braku powietrza i chyba nie udało mi się zasnąć już w ogóle... Mimo iż (inaczej niż do tej pory) czułem senność.
Przez prawie całą noc suchość w gardle, muszę wypić tak z pół litra wody, żeby było lepiej.

Na ten moment nie jest źle pod względem objawów, bo nasilenie jest na poziomie 20-30% tego co było do tej pory.

Ciekawa też jest sprawa z drożnością mojego nosa. Teraz w momencie kiedy objawy jakby opadły, pojawił się problem z drożnością. Katar, którego nie da się wydmuchać, a czasami wręcz wrażenie jakby coś tam się zwęziło do takiego stopnia, że ledwo przelatuje powietrze. Czy to może być związane z nerwicą? :/
Problemy z tym, że coś zalega w tym nosie to mam już od wielu lat w zasadzie. Jednym ze sztandarowych objawów było budzenie się z drożną tylko jedną stroną nosa (śpiąc na boku tą, która jest niżej).
W momencie jedzenie czegoś gorącego albo wyjścia na mróz leje mi się z nosa.
tomakin - 2016-07-28, 15:25
:
Tak się zastanawiam, jakim wrakiem człowieka w sferze psychiki byłbym teraz, gdybym kilka godzin dziennie poświęcał na wyszukiwanie w sobie objawów i chorób...
#x. - 2016-07-30, 11:35
:
Mały update..

Przyszła w końcu metylokobalamina. A mój stan stopniowo się polepsza (i oby było tak dalej). Dzisiaj udało mi się spać praktycznie bez wybudzania. Ziewanie towarzyszy mi nadal, ale nie jest tak częste i nie powoduje lęku "o boże zaraz się uduszę".
Generalnie jest tak jak jakieś 2-3 miesiące przed momentem kulminacyjnym tej edycji nerwicy, czyli może się to powoli cofa (?). Nie wiem czy o tym wspominałem wznawiając temat, ale bardzo "ładnie" stopniowo te objawy u mnie narastały na przestrzeni kilku miesięcy (pewnie gdybym się tym wcześniej zainteresował to nie było by aż takiego problemu).
#x. - 2016-08-02, 12:00
:
Next update...

Postęp jest z każdym dniem (może metylokobalamina jest tu kluczem?). Problemy z oddychaniem są kosmetyczne w porównaniu z tym co było 2 tygodnie temu. Nadal zdarza mi się zahiperwentylować. W nocy nie mam w ogóle problemów związanych z oddychaniem.

Znowu mogę się włączyć w stresujące sytuacje (codzienna praca, jazda samochodem), a objawy w tych momentach są zdecydowanie mniejsze niż były niedawno.

Na wizycie u neurologa dowiedziałem się, że jest w Polsce jakaś lekarz, która zajmuje się badaniami magnezu. Podobno testowali wpływ kwasu ortofosforowego (cola etc.) na wchłanialność i wyszło, że po wypiciu szklanki tegóż napoju magnez miał problem ze wchłanianiem przez tydzień. Widziałeś gdzieś może badania potwierdzające takie działanie?
tomakin - 2016-08-02, 23:41
:
Pierwsze słyszę. Google też nic nie wyrzuca na ten temat. Teoretycznie niemożliwe, z wielu różnych względów.
#x. - 2016-08-18, 20:37
:
Czas na aktualizację...

Ogólnie jest niebo vs ziemia w porównaniu do tego co było wcześniej. Sen się polepszył - przesypiam całą noc, a wręcz nad ranem nie mam ochoty wstawać. Oczywiście nie jest super idealnie, budzę się po kilka razy, ale jestem wtedy w stanie praktycznie od razu dalej spać. Tak jak wcześniej budziłem się zawsze po godzinie snu, teraz zdarza się to po 2.5 - 3 godzinach (pierwsze wybudzenie). Generalnie jest postęp.

Mój drugi masakryczny objaw związany z przymuszonym oddychaniem też jest na lepszym poziomie - nadal w jakimś stopniu to występuje, ale nie jest to konieczne (tak jak wcześniej potrafiło doprowadzić do ataków paniki), wręcz mogłem obserwować z dnia na dzień jak się to zmienia podczas kolorowania (wdrożyłem takie zajęcie w ramach odstresowania). Jak zaczynałem to miałem problem z poświeceniem na to 15 minut, bo musiałem ciągle brać powietrze, a teraz w zasadzie w ogóle nie muszę tego robić, sam decyduję kiedy będzie chwila na głębszy oddech.

Ale, żeby nie było zbyt idealnie (jeszcze chyba trochę czasu na regenerację układu nerwowego przede mną) - zdarzają się sytuacje kiedy czuję napięcie i może wystąpić atak paniki (nieliczne, ale są), nie ma to jednak aż tak dramatycznego przebiegu jak wcześniej.

Teraz 2 rzeczy (problemy?), które się w ostatnim czasie pojawiły:
- kilka razy w ciągu dnia (zwłaszcza wieczorami) mam wrażenie jakby moje serce na chwilę stawało / przeskakiwało (różnie to ludzie opisują), takie coś działo mi się też w momencie jak było lepiej i przed tym jak rozpocząłem ten temat, przed nawrotem nerwicy, co było powodem zrobienia dwóch holterów, które nie potwierdziły skurczy dodatkowych (wydawało mi się, że to może to). Przypuszczam, że może to być powiązane z niedoborem magnezu?
- od kilku dni mój żołądek nie do końca działa tak jak trzeba, tzn. mam jakieś rozwolnienia, a w ciągu ostatniej doby coś ewidentnie się we mnie przelewa, nie biegam jednak często do łazienki - dopatrywać się w tym efektu działania jakiegoś supla? mniej więcej w tym momencie zacząłem brać cynk, który dzisiaj poszedł w odstawkę; raz dziennie biorę też musujący magnez - też idzie w odstawkę

A teraz czas na potwierdzenie Twoich słów sprzed 2 lat o szybkim zbiciu homocysteiny - zrobiłem dzisiaj kontrolnie badania (pogrubione są nowe wyniki):
WBC 4.9 4.6 [4 - 10]
LYM 1.6 1.7 [0.8 - 4.5]
MON 0.5 0.4 [0 - 1]
GRA 2.8 2.5 [1.2 - 7]
LYM% 33.4 37 [20 - 48]
MON% 9.9 8.6 [0.2 - 10]
GRA% 56.7 54.4 [40 - 70]

RBC 4.99 4.73 [4.2 - 6]
HGB 16 15.2 [14 - 18]
HCT 47.2 46 [40 - 54]
MCV 94.6 97.3 [80 - 100]
MCH 32.1 32.1 [27 - 35.5]
MCHC 33.9 33 [32 - 37]
RDW 12.1 11.6 [11 - 15]

PLT 401 277 [140 - 440] (nie za dużo się ich narobiło?)
MPV 7.4 8.0 [6 - 13]

- Potas 4.21 3.96 [3,5 - 5,1]
- Fosfór 1.29 1 [0.84 - 1.45]
- Wapń 2.52 2.51 [2.1 - 2.7]
- Homocysteina 7.4 15 [0 - 12] µmol/l
- Ferrytyna 68.95 63.06 [30 - 400]
- D3 51.00 19.6 ng/ml

Homocysteina spadła chyba całkiem nieźle? MCV spadło prawie o 3, rozumiem że powinno jeszcze trochę jedno i drugie spaść?
Potasu raczej nie brakuje, więc te akcje z sercem pewnie są wynikiem magnezu?
Chciałem też kontrolnie zobaczyć D3, żeby nie przegiąć z ilością jaką biorę, nie robiłem przerwy w suplementacji, czy zmniejszyć przyjmowaną ilość D3?
tomakin - 2016-08-18, 21:37
:
Akcje z sercem mogą być spowodowane wieloma rzeczami - ja na przykład tak miałem po tryptofanie, za mocno skakała serotonina. Miałem tak, gdy spadał poziom elektrolitów, a także gdy się po prostu przetrenowałem. Jest od cholery innych przyczyn.

Jasne, że rozwolnienia mogą być od supli. Ale też nie ogarniesz od którego, trzeba sprawdzać, odstawiać po kolei. I czasem takie rzeczy z dużym opóźnieniem występują i ni cholery nie wyłapiesz od czego to. Czasem od tego, że masz za dużo magnezu zamiast zbyt małej ilości, z tego samego powodu mogą być akcje z sercem. Wysoki wapń każde jednak przypuszczać, że jeśli już, to raczej magnezu będzie za mało.

wbc są bardzo nisko, a to najbardziej niepokojąca rzecz - nie tylko z powodu nerwów, ale ogólnie.

ogólnie - jeśli jest poprawa, to kontynuuje się to, co się robiło, bo to znaczy że w coś się trafiło.
subzero - 2016-08-18, 21:48
:
Sądzę, że #x. po prostu uzupełnia lekki niedobór B12, stąd poprawa MCV.
tomakin - 2016-08-19, 00:11
:
lekki niedobór B12 nie powoduje wzrostu MCV.
subzero - 2016-08-19, 00:24
:
Miałbyś rację, gdyby badanie poziomu B12 we krwi było aż tak wiarygodne. Niestety, poziom B12 we krwi jest dość kiepskim wskaźnikiem rzeczywistego poziomu.
http://onlinelibrary.wile...011.02485.x/pdf
Dużo lepszym wskaźnikiem jest MMA.
tomakin - 2016-08-19, 01:18
:
Przecież nawet w tym badaniu masz, że wyniki się pokrywają.
tomakin - 2016-08-19, 01:23
:
tu masz zależność mcv od poziomu B12 i kiedy zaczyna się zmieniać:

http://file.scirp.org/pdf...09_11388774.pdf
subzero - 2016-08-20, 17:57
:
Widziałem to, ale znalazłem też to.
Cytat:
Patients with strong clinical features of vitamin B12 deficiency may have serum vitamin B12 levels which lie within the reference range (false normal vitamin B12 level).

http://patient.info/docto...-b12-deficiency
#x. - 2016-08-20, 21:56
:
W moim przypadku B12 była nisko (najlepiej wziąć tutaj wynik sprzed 2 lat, czyli 235, aktualny został zafałszowany suplementacją - w obu przypadkach MCV było prawie identyczne - 97).

W wielu miejscach widziałem podobne informacje, że ludzie o różnym poziomie B12 zaczynali mieć objawy związane z niedoborem i nie było to jeszcze poniżej normy.
tomakin - 2016-08-21, 04:30
:
Ale to nie były objawy hematologiczne (anemia, mcv), tylko neurologiczne. Te faktycznie mogą pojawić się dużo wcześniej.
#x. - 2016-08-26, 14:16
:
Muszę się skonsultować z jeszcze jedną sprawą. Mniej więcej w momencie jak ostatnio pisałem zauważyłem jeszcze jedną rzecz, która utrzymuje mi się do dzisiaj, a mianowicie, jakby zanik błony śluzowej na podniebieniu (?), jest ono całkowicie gładkie. W początkowym okresie w ustach czułem też metaliczny posmak (dziwne uczucie pijąc wodę, która miała zupełnie inny smak).
Zanim to się zadziało przez około tydzień przyjmowałem cynk w postaci do ssania - nie wiem czy to by było w stanie wywołać tego typu uszkodzenie. Pomyślałem, że może na skutek przyjmowania cynku coś nie halo stało się z żelazem, więc przez ostatnie kilka dni brałem nieduże jego ilości. Metaliczny posmak w zasadzie zniknął po 2 dniach.
Z innych rzeczy, które mają być może wpływ na żelazo - nie wiem czy nie robie sobie krzywdy witaminami B jakie przyjmuję, a dokładnie tym, że jest ich ograniczona ilość (B1, B6, B12, kwas foliowy), brakuje B2, B3 - rozsądne byłoby przyjmowanie również tych pozostałych? (z drugiej strony, któregoś razu dorwałem się do B2, która nie była w kosmicznej ilości i od razu wysikałem ją na żółto)

A poza tym to jest jeszcze lepiej niż jak się ostatnio odzywałem. 10 dni temu nie byłem w stanie poruszać się samochodem jako pasażer bo zaraz miałem lęki, a wczoraj przebylem 250km praktycznie bez problemu. Innymi słowy, pod względem lękowym jest całkiem stabilnie. Ale przeszczęśliwy będę dopiero jak już zupełnie przestanę nabierać głęboko powietrza / ziewać.
subzero - 2016-08-26, 14:27
:
tomakin napisał/a:
Ale to nie były objawy hematologiczne (anemia, mcv), tylko neurologiczne. Te faktycznie mogą pojawić się dużo wcześniej.

Nie zawsze. W jakimś podręczniku hematologii znalazłem.
Cytat:
Conversely, some patients with obvious deficiency have only mildly decreased cobalamin levels. Levels of 100 to 200 ng/l, were reported in 27% of patients with pernicuous anemia.

https://books.google.pl/books?id=68enzUD7BVgC&pg=PA1153&lpg=PA1153&dq=anemia+megaloblastic+mcv&source=bl&ots=fFJPiBYbZt&sig=vAPK7jwGemYrPzWJgPNce79eS2c&hl=pl&sa=X&ved=0ahUKEwja1fbLkN_OAhVGJ5oKHTQXDd84ChDoAQgaMAA#v=onepage&q=anemia%20megaloblastic%20mcv&f=false
strona 1154
tomakin - 2016-08-26, 15:16
:
Bo nie rozumiesz terminu "pernicuous anemia"

za źródłem:

Anemia was absent in 13 (19%) of the patients, and macrocytosis was absent in 23 (33%) of the patients; such absence was particularly common when cobalamin levels were only slightly or moderately low (74 to 184 pmol/L)

Ci pacjenci po prostu nie mieli zmian w obrazie krwi.
tomakin - 2016-08-26, 15:19
:
@#x - cholera wie, pewnie po prostu sobie starłeś podniebienie trąc o nie tabletką i jak to nerwicowcy, histeryzujesz. Suple mogą wywołać jakieś posmaki, ale które - ciężko powiedzieć, cynk na pewno jakoś wpływa na zmysł smaku.

Tak, powinno się brać komplet witamin z grupy B. Ale wystarczy te 200-300% żeby nie było ryzyka wypłukania.
subzero - 2016-08-26, 16:45
:
tomakin: zauważ, że u niektórych osób poziom witaminy B12 w surowicy jest zawyżony. Jest zawyżony u tych, którzy jedli dużo pseudowitaminy B12, na przykład spiruliny.
#x.: nie jadłeś przypadkiem dużo spiruliny?
#x. - 2016-08-26, 17:39
:
No dobra, dajmy temu jeszcze chwilę, może się zregeneruje..
Zakupiłem sobie dzisiaj jakiś B kompleks za 5 zł, który ma 100% wszystkich witamin, brać tego po 2 tabletki? Najgorzej tu chyba będzie z kwasem foliowym, który mam w jednej kapsułce razem z B6, betainą i B12 - jest tam go 100% cholera wie w jakiej postaci. Do tego dorzuciłem sobie drugie 200mcg metylowanego kwasu foliowego, a tutaj jest kolejne 200mcg w tym kompleksie :| Swoją drogą w większości preparatów jakie widziałem ładowali właśnie kwas foliowy w ilości 600-800 mcg, a B12 to było tyle co kot napłakał.

Btw. z innych fajnych rzeczy, to od jakiegoś czasu mam taką fajną gładką skórę :)

subzero, nope, nie brałem spiruliny.

Ale jest to ciekawa informacja, szwagier (i być może siostra) żarli ją niemalże kilogramami swego czasu. A u niej może być podobna historia z B12 (w sensie jakichś braków), jak się to potwierdzi (czyli w końcu pójdzie się przebadać) to dam znać.
subzero - 2016-08-26, 17:47
:
#x.:
Według tego wykładu spirulina nawet utrudnia wchłanianie prawdziwej witaminy B12.
https://www.youtube.com/watch?v=RVKkE9LlPYM
tomakin - 2016-08-26, 18:06
:
Akurat kwas foliowy nie zostanie wypłukany i nie ma sensu go suplementować jakimiś większymi dawkami, więc spokojnie bierz te b complex z apteki, nawet po 6 dziennie.

Jeśli u osoby "normalnie" jedzącej B12 spada jakoś bardzo nisko, to z reguły szuka się przyczyny tego spadku. To się nie dzieje tak samo z siebie. Czasem może to być problem z wchłanianiem, a czasem na przykład krwawienia z przewodu pokarmowego, którędy ta b12 ucieka. Ale to już nie jest do "zbadania" przez forum.

Ogólnie to MCV jest podejrzane i nie sądzę, żeby to było takie proste jak "zabrakło jednej witaminy", owszem uzupełnienie pomoże, ale gdzie tkwi praprzyczyna - nie wiadomo. Na razie warto jakoś ten organizm wyregulować, uzupełnić co brakuje żebyś po prostu dobrze się poczuł.
#x. - 2016-08-27, 11:38
:
Co do kwasu to chodziło mi o to, czy nie będzie go za dużo w stosunku np. do B12?

W moim przypadku niedobory pojawiły się najprawdopodobniej przez dietę, która przez bardzo wiele lat (z 10 na pewno to trwało) była mocno uboga, warzyw prawie zero, to samo z produktami pełnoziarnistymi, kaszami etc. Drugą stroną medalu, która pewnie to wszystko przyspieszyła (np. wpłynęła na większe zużycie magnezu) był stres w domu związany z alkoholizmem jednego z rodziców.
Pierwsze objawy nerwicowe pojawiły się u mnie w wieku 15 lat, tylko że wtedy były zaleczone psychotropami (żeby było ciekawiej jedyne co w moim przypadku działało to SNRI, który brałem może z rok). Może już wtedy było coś na rzeczy związanego z substancjami odżywczymi i gdybym znalazł jakieś informacje na ten temat to bym nie musiał przechodzić tego co jest teraz.
Tak czy inaczej, trudno pewnie by to teraz było naprawić jak za dotknięciem magicznej różdżki, trzeba się uzbroić w cierpliwość i konsekwentnie uzupełniać braki.

Z jednej strony to i tak jest nieźle, bo na obecną chwilę jestem w stanie jakkolwiek spać, w porównaniu do czasu kilka tygodni temu, kiedy sen trwał może z godzinę. W wielu innych aspektach, tak jak pisałem, też jest duża zmiana. Ale zapewne nie wszystko na raz, układ nerwowy pewnie też potrzebuje jakiejś chwili do powrócenia do równowagi.
tomakin - 2016-08-27, 14:55
:
Nic tak nie przyspiesza powrotu do równowagi jak relaksacja - to najlepsze ćwiczenia,, jakie tylko istnieją

a kwasu foliowego nie może być za dużo, 400 mcg to taka górna granica, inaczej będziesz miał naprawdę duuuuuże problemy z zaśnięciem :D
#x. - 2016-08-29, 22:20
:
Hmm, wczoraj zauważyłem, że mój język jest lekko fioletowy, teraz wygląda jakbym się najadł jagód. Spotkałeś się może z czymś takim?
Jedyne powiązanie czegoś takiego z witaminami jakie znalazłem mówi o niedoborach B2, B12 albo ogólnie B. Jest to bardzo ciekawe zważywszy że od kilku dni biorę wszystkie B, nie wspominając o miesiącu podjęzykowej B12. Czy zepsułem proporcje czegoś w organizmie?
Dodatkowo do połowy języka widać na tym fioletowym tle takie jakby czerwone krostki :|
tomakin - 2016-08-29, 23:49
:
Pewnie napiłeś się soku z jagód. Albo zjadłeś dżem jagodowy. Albo coś innego.

Inne wyjaśnienie jest takie, że całe życie tak wyglądał, ale teraz to zauważyłeś i sobie wkręcasz.

No, jest jeszcze szansa że to od jakiejś choroby, ale to jeden do miliona - założę się, że to jedno z dwóch pierwszych rozwiązań.
#x. - 2016-09-07, 21:55
:
Język wrócił do normy jakoś po 2 dniach od ostatniego posta, może poniekąd miałeś rację że czymś go sobie załatwiłem.

Wyjaśniła się za to sprawa podniebienia - mam w buzi grzyba :-/
Jutro idę zrealizować receptę i rozpocząć przeciwko niemu kurację.
tomakin - 2016-09-08, 00:58
:
Grzyb nie bierze się znikąd, musisz mieć naprawdę ładnie zjechaną odporność.

Chyba trzeba będzie zrobić małe podsumowanie tematu, przyjrzeć się temu co do tej pory ustaliliśmy, a także uwzględnić to, że odporność masz na tyle słabą, że rozwijają się grzyby w jamie ustnej. Dziś już nie mam na to siły, ale przypomnij mi jak zobaczysz tego posta (odpisz, to zobaczę na drugi dzień, inaczej zapomnę).
#x. - 2016-09-08, 09:32
:
To w takim razie przypominam się :p

A czy w sprawie grzyba nie może "maczać palców" też kwestia flory bakteryjnej? Może tutaj jest coś nie halo?

Przy okazji rzeczy, które biorę:
- wszystkie B w podstawowej ilości
- 1000 mcg metylokobalaminy
- betaina
- B1 (benfogamma)
- B6 (ze 30mg dziennie z różnych supli)
- D3
- omega 3
- magnez
- wapń (minimalne ilości)
- C (500mg, niestety nieregularnie)

W różnych momentach brałem też:
- żelazo
- cynk

D3 biorę od 10 tygodni. Magnez w odpowiedniej ilości gdzieś tak od 7 tyg. B1, B6, B12, kwas foliowy od 9 tyg. Metylokobalamina doszła później, biorę od 5 tygodni (i to zaraz po niej pojawiła się duża poprawa).

Natomiast co do stanu psychicznego, to powiedzmy, że jest stabilnie, taki stan jak opisywałem jakieś 2 tygodnie temu - nie jest idealnie, ale źle też nie.
tomakin - 2016-09-08, 14:07
:
Tak patrzę, że testosteron był niski, ale nie chciałem go ruszać bo to zadanie dla endokrynologa, tak też napisałem - ludzie z forum grzebiący w hormonach mogą dużo zepsuć. Byłeś z tym u endo? To by mogło bardzo wiele wyjaśnia z Twojego stanu zdrowia, chociaż nie sądzę, żeby od tego spadła odporność.

Jak go nie ruszałeś i nie wybierasz się do endo, można spróbować go podnieść w naturalny sposób - ale to działa tylko wtedy, gdy nie masz żadnej "normalnej" choroby czy przypadłości która obniża jego wydzielanie, jeśli teść spadł z powodu błędów w diecie to podskoczy, jak spadł z innego powodu - zostanie jaki jest.

I chyba na tym teściu powinniśmy się skupić.

A flora bakteryjna... nie wiem no, zupełnie inaczej patrzy się na nią w jamie ustnej, inaczej w jelitach. Czym innym tu i tu jest niszczona, czym innym uzupełniana. Kup sobie probiotyk, rozprowadzaj go po podniebieniu i gdzie się tylko da zamiast połykać - rób to po zażyciu tego środka co dostaniesz przeciw grzybom, tam gdzie grzyb zniknie, pojawią się kolonie bakterii które go zablokują. Ale to i tak w głównej mierze kwestia odporności.

Wszystko prawie, co mogłoby odporność wspomagać, bierzesz. Nie powinno być żadnego niedoboru, który ją obniża, może jest jakaś choroba, ale wykryć ją teraz to jak w totka wygrać. Możesz cysteinę dorzucić - w sumie w badaniach też trochę pomagała na objawy nerwicowe i depresyjne.
#x. - 2016-09-08, 14:47
:
Pytałem o to endokrynologa jak robił mi dawno temu USG (jamy brzusznej + tarczycy) i stwierdził, że jeżeli wszystko jest ok z libido to nie ma się czym przejmować.

Jaka jest w ogóle różnica pomiędzy testosteronem a wolnym testosteronem (pierwszy był wysoki, a ten drugi poniżej normy)?
Zrobie może teraz świeże badanie testosteronu, tamto w sumie ma 2 lata..

W jakich ilościach przyjmować cysteinę?

I... czy nie może też być tak, że niektóre z niedoborów są na tyle duże, że uzupełnienie wymaga większej ilości czasu? I, że organizm jeszcze się nie zregenerował?
tomakin - 2016-09-08, 17:18
:
Na pewno omega 3 wymaga dłuższego czasu, cynk po 2 miesiącach powinien być w miarę OK. Głupi ten endokrynolog był, niski teść daje dziesiątki objawów, w tym stany lękowe i depresję. Libido można mieć też podniesione lub obniżone z innych powodów.

Zostawiłem tak wtedy ten testosteron, bo to jest w sumie zadanie dla lekarza, ale jak go olał - może trzeba się jednak za to wziąć i spróbować chociaż tych rzeczy, które na pewno nie zaszkodzą.

Nie wiem, jak dokładnie się te teście mierzy i czym się wyniki różnią, tam dochodzą jeszcze inne hormony i zależności między nimi, wrażliwość tkanek i tak dalej.

Można zrobić jeszcze jedno badanie, przy okazji zbadaj też znowu cholesterole - miałeś je na tyle niskie, że organizm po prostu mógł nie mieć z czego go produkować.

A cysteiny tak z 1000-1200 mg, zależy jakie tabletki będziesz miał (są po 500 i 600 mg).
#x. - 2016-09-08, 22:24
:
Po szybkim przeglądzie internetu znalazłem informacje o tym, że wolny testosteron jest tym "aktywnym", który ma działanie na receptory tkanek i że stanowi on 2-3% całego testosteronu. Czyli wychodzi na to, że jest to ta najistotniejsza forma hormonu..

A lekarz to był endokrynolog pracujący na co dzień w szpitalu i potwierdza on moje odczucia co do lekarzy pracujących w szpitalach - oni mają gdzieś minimalne wahania parametrów we krwi, nie wspominając już o tym kiedy blisko granicy. Dopiero jak coś jest X tysięcy razy za duże to jest powód, aby się tym zająć.

Pójdę oddać krew w sobotę, pewnie z kilka dni trzeba będzie poczekać na testosteron i zobaczymy co z tego wyjdzie.

Tego cynku to ja w sumie brałem tylko tydzień, więc za dużo to on chyba nie zdziałał... Mogę spróbować do niego wrócić - zostawiłem go z powodu dziwnych akcji w jelitach.
tomakin - 2016-09-08, 22:50
:
a, no tak, ludzie biorą przez tydzień pierwiastek, który uzupełnia się przez 3 miesiące i dziwią się, że nie pomaga :D

teraz nie bierz póki badań nie zrobisz, jeśli znowu teść znowu wyjdzie nisko to od cynku zaczniemy.
#x. - 2016-09-11, 11:01
:
Dzisiaj jest trzeci dzień kiedy obserwuję znaczącą poprawę nastroju, motywacji oraz zmniejszenie najbardziej upierdliwego objawu, czyli konieczności głębokiego oddychania / ziewania.
Na języku już prawie nie ma żółtego, grzybiczego nalotu. Może to on w jakiś sposób wpływał też na układ nerwowy? (może suplementacja działała cały czas, a on pogarszał sprawę, przez co nie było widać efektu?)

Jeżeli taki stan się utrzyma to następnym krokiem powinien być już powrót do bezobjawowej normalności. Póki co dam szansę ustabilizowania się temu co jest teraz, a potem przetestuję prowadzenie samochodu (w takiej sytuacji zaczęły mi się właśnie pojawiać objawy i hiperwentylacja).

A na dniach dam znać o wynikach badań.
tomakin - 2016-09-11, 18:29
:
Infekcje na pewno wpływają na samopoczucie, więc po ich wyleczeniu musisz poczuć się lepiej, nie ma innego wyjścia.

Zobaczymy jak teść wyjdzie, jak będzie obniżony, to szybko się podniesie suplami i błyskawicznie się wszystko poprawi - a jak się nie podniesie, to będziesz musiał szukać lekarza który zleci zastępczą terapię hormonalną i też błyskawicznie wszystko się unormuje.

Masz objawy niskiego teścia i masz niskiego teścia w badaniach, nie ma co szukać dalej.
#x. - 2016-09-14, 09:49
:
Przyszły wyniki:

Testosteron: 12,8 nmol [10,2 - 41,2] (dwa lata temu 28,5)
Free-testosteron: 10,9 pg/ml [8,9 - 42,5] (dwa lata temu 6,15)

Albuminy: 5,06 g/dL [3,8 - 5,3]
Cholesterol całkowity: 168,5 mg/dL [100 - 200]
HDL: 47,4 mg/dL [40 - 85]
LDL: 111 mg/dL [0 - 135]
Trójglicerydy: 48,6 mg/dL [30 - 150]
Wskaźnik aterogenności: 2,55 [0 - 4]

Dodatkowo zrobiłem sobie ponownie morfologie, była tania, więc nie mogłem się oprzeć (pogrubione nowe wyniki, obok poprzedni miesiąc):
WBC 4.5 4.9 [4 - 10]
LYM 2.0 1.6 [0.8 - 4.5]
MON 0.4 0.5 [0 - 1]
GRA 2.1 2.8 [1.2 - 7]
LYM% 43.7 33.4 [20 - 48]
MON% 9.6 9.9 [0.2 - 10]
GRA% 56.7 56.7 [40 - 70]

RBC 4.72 4.99 [4.2 - 6]
HGB 15.1 16 [14 - 18]
HCT 44.2 47.2 [40 - 54]
MCV 93.7 94.6 [80 - 100] (dalej spada)
MCH 32.0 32.1 [27 - 35.5]
MCHC 34.2 33.9 [32 - 37]
RDW 12.7 12.1 [11 - 15]

PLT 323 401 [140 - 440]
MPV 7.7 7.4 [6 - 13]

Zauważyłem, że hemoglobina u mnie skacze, raz jest 15, raz 16, czy nie oznacza to, że delikatna suplementacja żelazem byłaby wskazana? [od momentu kłopotów z żołądkiem/jelitami go nie biorę]
Ciekawy jest też wzrost ilości limfocytów we krwi, który z miesiąca na miesiąc był co raz większy - może organizm zaktywizował układ odpornościowy do pracy pod wpływem D3 lub czegoś innego i teraz coś próbuje wytępić? (albo walczy z grzybem?)
tomakin - 2016-09-14, 10:29
:
limfocyty sobie mogą skakać jak chcą, w ogóle rozmaz zmienia się z tygodnia na tydzień - te krwinki mogą się zmienić o kilkaset procent w kilka dni.

hemoglobina też sobie skacze, w zależności od pomiaru, jak martwisz się żelazem zbadaj ferrytynę.

wbc powinno być wyższe.

ogólnie - wygląda to tak, jakby COŚ tam było w tym organizmie. Ciężko wyczuć co. Może to być zwykłe wykończenie niedoborami, może być wykończenie przewlekłą chorobą. Znikąd nie biorą się aż tak niskie trójglicerydy (mało kto na forum miał niższe, takie coś ma dosłownie kilka procent populacji).

Ten grzyb raczej jest objawem spadku odporności, a nie przyczyną tych zmian. Podobnie jak niski testosteron - on też raczej wynika z czegoś.

Chyba najlepiej byłoby pojechać po teściu plus po odporności - część niedoborów pokarmowych jest wspólna dla jednego i drugiego. Oczywiście nie wiemy, czy to ma cokolwiek wspólnego z niedoborami, ale nie mamy zbytnio innego punktu zaczepienia, jak to teścia nie podniesie, pozostanie endokrynolog. Tyle że endo w Polsce to taka trochę porażka... nie wiem, może jakiś lekarz ogólny by coś znalazł, chroniczne infekcje też potrafią teścia obniżyć.

Podstawa to oczywiście cynk - brałeś kiedyś? Jeśli tak, to ile i jak długo?

Druga rzecz - witamina A. Raczej ciężko podejrzewać kogoś, kto mieszka w Polsce o niedobory, ale cholera wie - jak u Ciebie z widzeniem w ciemności?

Witamina B6 (i w ogóle komplet z grupy B) - brałeś to w większych dawkach, albo np razem z magnezem?

No i ostatnia rzecz, tłuszcz. Powinieneś mocno podnieść cholesterol HDL, z niego organizm robi testosteron. Jest możliwość, że po prostu brakuje tego "surowca". Najlepiej i najzdrowiej robi to olej kokosowy - a jego najtaniej i najprościej dostarczysz jedząc zwykłe wiórki kokosowe. Nawet po 100 gramów dziennie. Inne źródło dobrych tłuszczy to oliwa z oliwek, kilka do nawet kilkunastu łyżek dziennie. Sam oceń, co jesteś w stanie zjeść, co Ci bardziej smakuje.

Możesz też dorzucić trochę boru - 2-3 ml 3% kwasu borowego (rozcieńczonego w szklance wody) powinno dostarczyć go aż nadto.

D3 brałeś?
#x. - 2016-09-14, 10:48
:
Co do ferrytyny, to badałem ją ostatnio jakiś miesiąc temu, była na poziomie 69.

Cynk - brałem go przez jakiś tydzień w ilości 23mg (potem się zaczęły jakieś dziwne rozwolnienia, ale cholera wie od czego).

Widzenie w ciemności, hmm... nie wiem jak to mam ocenić, nie wydaje mi się żebym miał z tym problem.

B6 biorę w ilości około 30mg dziennie od 2 miesięcy.

D3 biorę od prawie 3 miesięcy, zjadłem na tą chwilę pewnie ze 200 - 220 tyś. UI.

Podsumowując:
Do wdrożenia jest cynk i coś na podniesienie HDL + ew. bor. Zapodam od dzisiaj ponownie cynk, zobaczymy czy coś się będzie działo.
Rozumiem, że uzbrajamy się w cierpliwość na kilka tygodni na czas suplementacji cynkiem i uzupełnienie HDL?
tomakin - 2016-09-14, 10:53
:
Kilka tygodni to trochę mało, żeby podnieść porządnie teścia, ale jakaś poprawa powinna być.

23 mg przez tydzień to nawet nie drgnęło, powinieneś w sumie jakieś 4000 mg tego zjeść żeby uzupełnić niedobór - o ile oczywiście niedobór jest.

Ja D3 biorę od czasu, gdy w pewnym momencie dostałem 40 stopni gorączki i uznałem, że chyba jednak mam niedobór, tak dla perspektywy - od tego czasu (jakieś 10 dni) zjadłem mniej więcej tyle, ile Ty od 3 miesięcy :D
#x. - 2016-09-21, 12:09
:
Muszę uzupełnić zapasy swoich supli i zastanawiam się nad tym, którą K2 wybrać...

http://pl.iherb.com/Life-...0-Softgel/66835
czy tutaj nie ma za dużo formy K1?
ewentualnie czy coś innego z K2 jest godnego polecenia na iherb?

http://pl.iherb.com/Thorn...-oz-30-ml/23517
może coś takiego razem z D3?

A tak poza tym to:
- odkryłem od czego był fioletowy język -> żelaza które na niego wysypałem
- grzyba podobno już nie ma, ale brodawek na języku też nie, generalnie wygląda to na zanik błony śluzowej związany z awitaminozą
- podwoiłem metykobalaminę, którą biorę (do 2mg), nie wiem czy to dzięki niej czy czemuś innemu, ale obserwuje kolejną poprawę z oddychaniem

Włączyłem dodatkowo witaminę A o którą pytałeś ostatnio, 100% raczej nie zaszkodzi? A może faktycznie coś z nią jest na rzeczy.
Od jakiegoś czasu budzę się najczęściej z lekko czerwonymi oczami (białkami), po jakichś 2h to mija, dodatkowo zewnętrzne kąciki oczu mi się łuszczą i są czerwone, jakbym je mocno tarł. Myślałem, że może to kwestia B2 albo innej witaminy z grupy B, ale póki co jest raczej bez zmian, może więc coś innego ma na to wpływ?

I jeszcze ciekawostka związana z niedokrwistością:


Taka tabelka jest w jednym z podręczników dla studentów stomatologii związanym z chorobami (zmianami) w jamie ustnej. Trochę inne wartości są w niej przedstawione w porównaniu do norm laboratoryjnych.
tomakin - 2016-09-21, 14:13
:
Ja używam tej K2 z pierwszego linku, jeszcze mam w zapasie jakąś z vitacost "firmową", było taniej to wziąłem, skład ten sam.

Na pewno nie znikły Ci nagle brodawki w związku z brakiem jakiejś witaminy, pewnie sobie ten język zniszczyłeś - jakimś właśnie żelazem czy innym eksperymentem, albo to efekt uboczny grzybicy.

Witaminy A radziłbym brać dużo więcej niż 100%, tak małe ilości nie pomogą, jeśli masz niedobór, a większe nie zaszkodzą. Ta witamina jest tania jak barszcz, więc bierz, najwyżej stracisz 5 zł czy ile ona tam kosztuje. Suplementacja witaminą A u osób z jej niedoborami miała na testosteron podobny wpływ, jak stosowanie terapii hormonalnej - błyskawicznie podnosiła go do "normy".
#x. - 2016-10-02, 08:51
:
Na obecną chwilę jest chyba bez większych zmian pod względem neurologicznym, ale mam nową obserwację. Kiedyś pisałem o supergładkiej skórze, teraz mogę to zdecydowanie powiązać z cynkiem. Po wzięciu cynku, następnego dnia skóra jest gładka, na twarzy nie widać żadnego złuszczania, jeżeli pominę cynk, to kolejnego dnia jest gorzej. Po kilku dniach suplementacji widać też wzrost libido. To chyba można śmiało zakwalifikować jako objaw niedoboru?
Mam też gdzieś siarczan cynku, chciałem kiedyś zrobić test opisany na forum, ale znalazłem potem Twoją wypowiedź, że chyba jednak coś z tym testem jest nie tak i zrezygnowałem.
tomakin - 2016-10-02, 13:02
:
Można zaryzykować twierdzenie, że to objaw niedoboru, ale równie dobrze może być tak, że pozytywnie reagujesz na nadmiar cynku.
#x. - 2016-10-09, 20:29
:
Coś jest jednak nie tak z tym cynkiem, co mogłoby wskazywać na nadmiar.

Przez kilka dni po ostatnim poście dalej brałem cynk, zacząłem jednak obserwować codzienne nudności. Przerzuciłem się na 3 dni na coś o nazwie "formuła włosy, skóra paznokcie" solgaru, gdzie jest niewielka ilość cynku (7,5 mg) i miedzi (1 mg), żeby zobaczyć co się będzie działo. Swoją drogą jest w ogóle sensowne branie czegoś zawierającego oba te pierwiastki, ma to szansę się przyswoić? Przez 2 dni nie zaobserowałem niczego, następnego dnia było trochę gorzej pod względem neurologicznym, dosyć często się budziłem. Najprawdopodobniej zestresowałem się pewną sprawą, która miała miejsce kolejnego dnia, ale mimo tego stwierdziłem, że spróbuję ponownie sam cynk i... sru, znowu nudności...
Kiedyś, próbując pierwszy raz cynku po jakimś czasie miałem metaliczny posmak w ustach. Te dwa symptomy są wymieniane w internetach jako nadmiar - nie wiem na ile jest to prawdziwe twierdzenie (?).

Ale.. zakładając, że faktycznie tego cynku jest wystarczająca (lub zbyt duża ilość) w organizmie, można by zaryzykować jakąś koncepcję że czegoś innego (np. miedzi) brakuje i może mieć to wpływ na moje dolegliwości?
Zastanawia mnie też kwestia kondycji mojej skóry (którą może da się z tym jakoś powiązać?), która generalnie jest sucha i masakrycznie łuszczy mi się na głowie. Po przerwie w braniu cynku, kiedy wezmę go, to przez kolejne 2 dni jest lepiej, ale potem chyba wszystko wraca do poprzedniego stanu. Jest coś istotnego wpływającego na skórę co można by spróbować?

A tak ogólnie to jest całkiem nieźle i już niewiele brakuje mi do "normalności".
tomakin - 2016-10-10, 01:18
:
Stanowczo bardzo prawdopodobne jest to, że się nim zatruwaliście, co blokowało różne reakcje w organizmie. Ale jak tu wszystko powiązać ze sobą, nikt chyba się nie zorientuje. Niektóre objawy mają to do siebie, że niektórzy ludzie po prostu je całe życie mają, takie jak na przykład łuszcząca się skóra głowy. Sam to mam. I też mi potrafi zniknąć po jakiejś gigadawce supla. To często wynika z regulacji metabolizmu tłuszczu w skórze.

Skup się może na rzeczach poza suplementacją - relaksacja, treningi, usunięcie z życia stresujących sytuacji.
#x. - 2016-11-27, 01:19
:
Czas się zameldować po ponad miesiącu.

Kontynuuję cały czas aktualną terapię, czyli:
omega 3, D3, wit. A, B komplex + 2mg metylokobalaminy + B1 + B6, trimetyloglicyna, wit. C, selen + wit. E, magnez, odrobina wapnia.

Obserwuje stopniowe zanikanie lękowych momentów w życiu codziennym (np. od pewnego momentu nie ma już 'uderzeń' lęku podczas prowadzenia auta). Hiperwentylacja nadal w jakimś stopniu występuje (aktualnie w troszkę większym nasileniu, prawdopodobnie przez stres - niebawem powinienem móc się już odciąć od takich sytuacji), ale nie jest ona męcząca i uciążliwa jak to było wcześniej. Fascykulacje mięśni przez dłuższy czas ustąpiły, ale ostatnimi dni znowu obserwuje np. drgające mięśnie w ramionach.

Niedługo po ostatnim poście wystąpiło nasilenie hiperwentylacji postanowiłem testowo wymienić zażywany Magne B6 Max na rozpuszczalny Magnesol 150 (kiedyś go porzuciłem przy problemach "żołądkowych"), od tego momentu było zaje**ście. Nie jest to co prawda miarodajny test, ale może wersja rozpuszczona (przez swoje kwaśne środowisko?) się lepiej wchłania? Jeżeli objaw ten można by powiązać z poziomem magnezu, to mógłbym zaryzykować stwierdzenie, że jest on kluczowy w moim przypadku.

Wybiorę się w końcu w najbliższym tygodniu zbadać jak wygląda aktualnie poziom magnezu w czerwonych krwinkach, powinno to dać jakąś wiedzę na temat czasu potrzebnego na doprowadzenie się do kultury.

Ale podsumowując:
czy mogę dalej kontynuować swoją kurację w aktualnej formie? czy coś odstawić w pewnym momencie, żeby nie przedobrzyć (np. wit. A)?
tomakin - 2016-11-27, 02:41
:
uważaj, żeby z b6 nie przesadzić, b12 też zmieniłbym na zwykłą formę - nie wiadomo, co takie dawki metylo mogą zrobić z organizmem na dłuższą metę.

Myślę, że miałeś za dużo d3 w stosunku do magnezu. Ostatnio zaczęła mnie jakaś grypa łapać i wziąłem sobie chyba 30 000 jednostek D3, myślałem wtedy że objawy mam od grypy, ale to był jak później się okazało niedobór magnezu, był koszmar jakiś - 3 dni prawie bez snu, mięśnie ponapinane jak postronki, mięśnie barków tak mi się spięły że jeden się po prostu naderwał od szybszego ruchu, do tej pory boli. Spadek magnezu po d3 może być naprawdę bardzo silny i dawać bardzo mocne objawy.
#x. - 2016-11-27, 12:32
:
Zmniejszę o połowę metykobalaminę póki co, a potem spróbuję zostać tylko na tej nieszczęsnej cyjanokobalaminie w mniejszych dawkach. B6 to tak 30-60 mg dziennie biorę (ostatnimi czasy staram się zmniejszyć o połowę, czyli 30mg).
Do tej pory zjadłem jakieś 180mg samej metylokobalaminy (prawie 2 opakowania po 100x1mg).

Napisałeś trochę tak jakby D3 była zła w tym przypadku, ale ona chyba właśnie wspomaga użycie magnezu, żeby organizm mógł z niego skorzystać tak jak tego potrzebuje? Ja D3 nie biorę w takich ilościach, co nie zmienia faktu, że faktycznie może go być stosunkowo więcej niż rezerw / dostarczanego magnezu. Tylko co w takim razie z tym fantem zrobić? Czekać, aż powoli magnez uzupełni braki, czy próbować zwiększyć jego ilości? A może jednak zmniejszyć ilość D3? (aktualnie biorę 2500 IU i 350mg magnezu)
tomakin - 2016-11-28, 04:06
:
2500 jest OK, tyle że jeśli masz niedobory magnezu, to nawet takie ilości mogą zwiększyć niektóre objawy nerwicowe. To bardziej dotyczyło tego, że miałeś lekkie pogorszenie na początku, mogło być wywołane właśnie tym,
#x. - 2016-12-21, 00:27
:
Korzystając z tego, że mam przerwę w dużych dawkach B12 kilka dni temu poszedłem zrobić kontrolnie zwykłe badanie krwi.

B12 raczej podziałało, bo wyszło na poziomie: 1588 pg/ml [norma do 771]

Morfologia (pogrubione aktualne wyniki, te drugie z września), w momencie jak robiłem to badanie to czułem się gorzej, jakby mnie coś "brało", stąd może spadek białych krwinek:
WBC 4.3 4.5 [4 - 10]
LYM 1.9 2.0 [0.8 - 4.5]
MON 0.4 0.4 [0 - 1]
GRA 2.0 2.1 [1.2 - 7]
LYM% 43.4 43.7 [20 - 48]
MON% 9.1 9.6 [0.2 - 10]
GRA% 47.5 56.7 [40 - 70]

RBC 4.70 4.72 [4.2 - 6]
HGB 15.5 15.1 [14 - 18]
HCT 44.4 44.2 [40 - 54]
MCV 94.5 93.7 [80 - 100] (to jest dziwne, znowu poszło do góry)
MCH 33.0 32.0 [27 - 35.5]
MCHC 34.9 34.2 [32 - 37]
RDW 11.2 12.7 [10 - 15]

PLT 256 323 [140 - 440]
MPV 7.6 7.7 [6 - 13]

Sód: 147.4 [135 - 146] (chyba zaniedbałem potas...)
Potas: 3.90 [3.5 - 5.1]
Fosfór: 1.04 [0.84 - 1.45]
Wapń: 2.68 [2.1 - 2.7]
Magnez: 2.10 [1.6 - 2.6]

I tu jest bardzo ciekawa sprawa, bo w porównaniu do poprzednich badań magnezu i wapnia, poziom magnezu spadł, a wapnia wzrósł. wtf?
Ostatnimi czasy przestałem już w ogóle brać jakiekolwiek suple z wapniem, a tu coś takiego. Czy wygląda to tak jakby tego magnezu było jednak zbyt mało?
Od paru dni zwiększyłem jego dzienną dawkę z 350 do 400 mg (w 3 porcjach) i wydaje mi się, że jest trochę lepiej.

Wybiorę się jeszcze w najbliższych dniach na badanie poziomu wewnątrzkomórkowego, zobaczymy co tam słychać...
tomakin - 2016-12-22, 01:59
:
Pewnie coś z witaminą D3, może zacząłeś brać, a może wprost przeciwnie, poziom spadł bo jest zima. Inna rzecz, że takie zmiany można mieć w zależności od tego, co się poprzedniego dnia zjadło na kolację, po to zresztą są normy, żeby nie przejmować się drobnymi zmianami.

Zastanawia mnie, czy nie jest czasem tak, że część populacji ma MCV ponad normę niejako bez powodu.
#x. - 2017-03-27, 12:15
:
Czas na kolejną aktualizację.

Minęły kolejne 3 miesiące, moje samopoczucie jest w zasadzie takie samo jak było, raz jest w miarę nieźle, raz jest gorzej, nasilają mi się problemy z hiperwentylacją i czasem jakieś lęki.

Powtórzyłem badania wewnątrzkomórkowe i wynik był mocno zaskakujący, wyszło, że magnezu jest jeszcze mniej niż było. Byłem z tym na konsultacji i tam też zdziwienie, bo nie powinno tak być. Pojawiły się pytania o infekcje, leczenie antybiotykami etc.

Generalnie trochę mnie to załamało i już zacząłem rozmyślać o wyborze trumny, w której mnie pochowają. Zastanawiając się jednak nad tym logicznie - wygląda na to, że to co w siebie wkładam nie przyswaja się tak jak powinno, czyli coś pewnie jest nie tak z jelitami. Główne logiczne przyczyny, które przyszły mi do głowy to: jakaś alergia / nietolerancja / brak enzymów trawiących któryś ze składników mojej diety lub, druga opcja, pasożyty (albo obie opcje na raz).
Na pierwszy rzut zrobiłem (w końcu, po tych wielu miesiącach) badania na pasożyty, dzisiaj przyszedł wynik, znaleziono owsiki.

Pozostaje więc przeleczyć się chemicznie jakimś zentelem, wyparzyć cały pokój, ubrania, ręczniki, odpalić oczyszczacz powietrza i może w końcu będzie lepiej...

I tak na marginesie, przy okazji zgłębiania historii tego co się działo z moim organizmem od początków jego istnienia, dowiedziałem się, że już od samego początku miałem jakieś problemy wskazujące na alergie, w wieku 2 lat byłem na diecie bezglutenowej przez rok, dodatkowo była jakaś zmiana mleka na kozie, mieszane z czymś tam i dopiero wtedy organizm przestał reagować w postaci biegunek, po roku gluten został włączony i niby było ok. Niemniej jednak może to chyba świadczyć o tym, że było coś nie tak? Tylko czy to jakaś alergia / nietolerancja, czy już wtedy były jakieś pasożyty, czy któraś z tych opcji spowodowana gównianym odżywianiem matki, przez co mój organizm na starcie miał obniżoną odporność?
Postaram się zgłębić jeszcze tę tematykę, żeby w końcu postawić się na nogi...
tomakin - 2017-03-27, 20:19
:
Hmm, tam wyżej pisałeś coś o negatywnej reakcji na D3 - takie coś jest, gdy ma się za mało magnezu, wtedy D3 się nie przyswaja, za to nasila reakcje nerwicowe.

Kup sobie takie coś

http://allegro.pl/siarcza...6368007391.html

(pierwszy link z allegro, na pewno znajdziesz coś tańszego / czystszego), wsypuj sobie do wanny całą szklankę. To pozwala ominąć wszelkie problemy z przyswajaniem w jelitach.

Może to "po prostu" niski poziom D3 i wynikający z tego niski poziom magnezu, te dwie rzeczy jak spadną trochę ciężko je uzupełnić, bo jedna jest wymagana do przyswojenia drugiej, ani D3 nie przyswoisz bez magnezu, ani magnezu bez D3. Trzeba kombinować raz jedno raz drugie.

Możliwe też, że to jakieś schorzenie, w którym organizm nie jest w stanie tego magnezu przyswoić / magazynować. Jeśli masz problemy z przyswajaniem na poziomie jelit, to nie ma bata, żeby wyszła wysoka ferrytyna - badałeś ją?
#x. - 2017-03-28, 00:03
:
Hmm, rozmyślałem dzisiaj o tym, że B12 się przyswoiło, zapewne ze względu, że brałem głównie w postaci podjęzykowej i że przydałoby się coś takiego z magnezem. Zapomniałem o soli epsom! Zrobię próbę i zobaczymy :-)

Ferrytynę badałem chyba tylko 2 razy:
sierpień 2014 - 90,58 ng/ml
lipiec 2016 - 63,06 ng/ml

norma od 30 do 400 ng/ml
tomakin - 2017-03-28, 21:04
:
Nisko jak na faceta, ale nie tragicznie - ludzie z silnymi zaburzeniami przyswajania mają zazwyczaj sporo niżej. Spróbuj na początek epsom + D3
aron - 2017-03-29, 08:51
:
Nie czytałem ale gdzieś mi przemknęło, chodzi o Gen MTHFR, ponoć jak jest coś posrane to jest problem z metylacją,może dlatego podziałała na Ciebie dobito metylkokobalamina o ile oczywiscie jest to prawda ;)
tomakin - 2017-03-29, 14:37
:
mit z tym mthfr, to tylko odrobinkę wpływa na wydolność organizmu do przemian metylacyjnych.
aron - 2017-03-29, 15:12
:
No właśnie, chyba to ostatnio modny temat, wiec lepiej zapytać zanim człowiek się wkręci ;)
#x. - 2017-04-02, 13:26
:
Zentel wzięty 2 dni temu, godzinę po tym dostałem już ataku paniki :D
Mieszkanie wysprzątane i wyozonowane, wszystko wyprane i wyprasowane. Oby udało się skutecznie pozbyć robali, tak, żeby móc naprawić te wszystkie niedobory i odporność.

Teraz po raz drugi testuję moczenie w soli epsom i po raz drugi czuję się jak po zażyciu dobrej benzodiazepiny (poprzednim razem było to jednak mocniej odczuwalne). Taki miły spokój...
Problemy z hiperwentylacją w ostatnich dniach odczuwalne w minimalnym zakresie.
tomakin - 2017-04-02, 19:36
:
Epsom wymiata, jak dobrze pójdzie, za miesiąc będziesz miał ten magnez uzupełniony i samopoczucie zmieni się nie do poznania.
#x. - 2017-04-06, 09:22
:
Oby tak było!
Ale.. jest jedna dziwna rzecz w tym epsomie i nie wiem jak do tego podejść, bo niby z jednej strony jest spokojniej, jakby rytm serca się uspokaja itp. ale potrafię wtedy intensywniej odczuwać np. problem z przełykaniem. Zastanawiam się czy przypisać to najzwyczajniej w świecie nerwicy, mój mózg zauważa, że organizm się zbytnio odpręża, a nie nie powinien i wdraża jakieś dodatkowe objawy (miałem tak 2.5 roku temu jak mi się zaczęło to wszystko i łyknąłem hydroxyzynę, niby spokojniej, ale jeszcze bardziej przez to organizm był w stanie czuwania), czy ma to podstawy biochemiczne związane z wapniem, w sensie organizm zalany jest zbyt dużą ilością magnezu?

Jest też inny objaw, który potrafiłem ostatnimi czasy obserwować (mimo iż psychicznie czułem się dobrze), takie "ciągnięcie" w karku z lewej strony, jakby jeden z mięśni był mega napięty.

I jeszcze jedna rzecz nad którą się zastanawiam, po jakim czasie powinienem wydalić z siebie owsiki? :-P Teoretycznie powinien on (zentel) zagłodzić to dziadostwo, tylko jak długo to średnio trwa? Chciałbym mieć to już z głowy :-/
tomakin - 2017-04-07, 01:45
:
Nadmiar magnezu wybija wapń, więc pewnie będziesz miał dziwne objawy, ale nie sądzę, żeby miało z tego wyjść coś groźnego - najwyraźniej organizm nie może przyzwyczaić się do rozluźnienia. Jak co, to po prostu wypij wapń i powinno być OK. Tu ciężko o jakieś dokładne rady, bo nie wiadomo, czy nie masz np jakiegoś zaburzenia przytarczyc czy czegoś takiego, teoretycznie powinien prowadzić to lekarz, w praktyce wiadomo, że takimi pierdołami nie będzie chciało mi się zajmować.

Mi po D3 mięśnie przy karku tak mocno się pospinały z powodu braku magnezu, że doprowadziło to do kontuzji z którą do tej pory nie mogę sobie poradzić. Ogólnie - nie wnikaj za mocno, nie próbuj przeanalizować każdego jednego objawu, wyluzuj się. Wiem, że to nerwica i "trzeba" wszystko po 300 razy przemyśleć.

Cholera wie, ile owsiki się leczy.
#x. - 2017-04-07, 11:17
:
Z tym przemyślaniem jest i tak dużo lepiej niż kiedyś :-P

Właśnie sobie zapodałem kolejną kąpiel w epsomie, była trochę stresująca, tak jak poprzednie, ale jest mi teraz, mówiąc jednym słowem, przyjemnie (mimo tej nerwowości). W ogóle dzisiaj drugi dzień po wstaniu mam prawie od razu 3 objawy: ciągnięcie w szyi, hiperwentylację, problemy z przełykaniem. Jakby znowu poziom magnezu wymaganego przez organizm spadł..

W tej sytuacji spróbuję chyba czegoś takiego:
- regularne kąpiele w epsomie
- dorzucę 500 mg wapnia (mam teraz w postaci tabletek - 250mg cytrynianu, spróbuję może potem ten z biedronki, który polecasz)
- magnezu biorę 400mg (jest to chyba dosyć sporo zważywszy na moją masę ciała), w dni z kąpielami zredukuję go do 300 mg (2x 150 mg)

Przy zaburzeniu przytarczyc co byłoby najlepszym czynnikiem diagnozującym, badania czy USG? Czy masz na myśli, że coś może jest na rzeczy, ale jeszcze nie da się tego zdiagnozować?

Edit:
Właśnie sobie z ciekawości zmierzyłem poziom glukozy we krwi, jestem jeszcze na czczo, wyszło 63 mg/dl, chyba powinno być trochę więcej? :-|
#x. - 2017-04-07, 15:01
:
Zastanawiam się dzisiaj nad tym cukrem.
2 tygodnie temu miałem podobną sytuację, nasilenie objawów nerwicowych, było mi słabo, też mi wtedy przyszło do głowy, że może to coś z poziomem glukozy, ale nie miałem jak zmierzyć w tamtym momencie. Chwilę po tym zjadłem duży posiłek, 10 minut po zjedzeniu glukoza była na poziomie 71 mg/dl, 2h po posiłku 72 mg/dl.
Jeszcze jedną podobną sytuację miałem w tamtym roku, gdzie było mi mega słabo, zjadłem jakieś ze 2 banany, potem obiad, potem jakieś ciasto, jeszcze jakiegoś batonika i 2h po tym poziomu cukru był na poziomie 70 paru mg/dl - od tego się zaczęło moje mierzenie (czasami jak o tym pamiętałem).

Niestety nie byłem w tej kwestii systematyczny i nie mam całodniowych / dłuższych obserwacji, tylko jakieś cykliczne. I nie mam pojęcia jak interpretować wyniki, na ile powinien się poziom glukozy podnieść po zjedzeniu posiłku czy czegoś słodkiego?
Czy dziadostwo które mam w jelitach podpierdziela cukier z pożywienia i dlatego nie jest on jakoś specjalnie wysoki?

I żeby nie było że zbytnio analizuję, chciałbym znaleźć jakiś związek przyczynowo-skutkowy tego co się u mnie dzieje, żeby wiedzieć co z tym dalej zrobić. :-P
#x. - 2017-04-07, 18:12
:
Poszedłem dzisiaj po bandzie i testowo zjadłem kilka słodkich rzeczy, teraz, 3h po dużym posiłku i czymś słodkim glukoza jest na poziomie 114 mg/dl. Pod względem objawów czuję się nieźle.

Męczy mnie za to inna rzecz, bół brzucha, minimalnie pod linią pępka. Mam wrażenie jakby moje jelita były pełne/zatkane, wypróżnianie nie pomaga, uczucie dalej takie samo (może minimalnie mniejsze). Straszny dyskomfort.
tomakin - 2017-04-07, 22:36
:
przestań sobie wkręcać :D

magnez, wapń, D3, na tym się skup
#x. - 2017-04-10, 10:17
:
Mała aktualizacja.

Walnąłem sobie wczoraj kolejny zentel. I zdecydowanie coś jest nie tak z moim trawieniem odkąd zacząłem tę kurację, jakby podróż pożywienia przez mój układ pokarmowy trwała 3x dłużej. Obudziłem się w nocy i miałem zgagę z odbijaniem się tym co zjadłem w środku dnia, masakra. Od dzisiaj zapodam sobie jakiś magiczny syrop na zaparcia, żeby to jakoś usprawnić.

Z pozytywnych (chyba) informacji, dzisiejsze moczenie się w epsomie przebiegło najłagodniej (pod względem objawów) spośród wszystkich.
tomakin - 2017-04-11, 07:57
:
A może błonnik po prostu? Chociaż nie wiem, czy to na zentel nie wpłynie jakoś.
#x. - 2017-04-16, 12:15
:
Błonnik jest właśnie zalecany podczas tej terapii, z odpowiednią ilością wody oczywiście.
Niemniej jednak sytuacja żołądkowo-jelitowa się polepszyła, tylko do dnia dzisiejszego nie zauważyłem abym wydalił z siebie jakąś formę obcą :cry:

Momentami powątpiewam w rzetelność wyniku z lab. lub skuteczność mojej kuracji. Ale coś na rzeczy musiało być, bo po pierwszej dawce już było coś nie tak z moimi wypróżnieniami, a po drugiej mnie tak przytkało, że nie byłem w stanie zjeść 2 dużych posiłków w ciągu dnia bez żadnych sensacji. Dodatkowo w dniu wzięcia drugiej dawki czułem się... dziwnie... jakbym był otępiony, do tego napięcie mięśniowe, lekki szczękościsk, nie umiem tego teraz opisać, ale ostatni raz miałem tego typu akcje po wzięciu Efectinu kilka miesięcy temu jak wymiękłem, co się po nim płukałem kroplówkami. Chciałbym znać wytłumaczenie tego stanu rzeczy, jako objaw nerwicowy bym raczej tego nie trwaktował, bo one wyglądają zupełnie inaczej. Reakcja alergiczna? Tylko, że za pierwszym razem czegoś takiego nie było, a 7 innych osób z najbliższej rodziny nie miało tego typu akcji. Logiczne mogłoby być wytłumaczenie, że coś we mnie umarło i puściło jakieś toksyny, dodatkowo układając się tak, że zblokowało światło jelita, ale czy tak było?

Wróćmy jednak do kąpieli w epsomie, z każdą kąpielą jest coraz spokojniej, nie panikuję już, że coś się dzieje dziwnego. Ale... po dzisiejszej i tej, którą robiłem kilka dni temu czuję się przymulony, oczy się zamykają, jakbym wziął jakiegoś procha uspokajającego, najchętniej bym się położył i zasnął. To może tak działać? Bo oczywiście moja głowa wyprodukowała już inne możliwe scenariusze, że może teraz w drugą stronę, mam za dużo magnezu we krwii i to od tego (aczkolwiek puls i ciśnienie jest ok). :-|
#x. - 2017-04-16, 22:48
:
Little update: moja siostra, która zaczęła odrobaczanie 3 tygodnie przede mną, wydaliła dzisiaj glistę - może jeszcze nie wszystko stracone :-P
tomakin - 2017-04-17, 14:14
:
Jeeeeezu skąd Wy to zoo sobie wyhodowaliście :D

Te prochy co bierzesz prawie w ogóle nie metabolizują, więc teoretycznie nic nie masz prawa czuć, może jakieś minimalne objawy, ale na pewno nic groźnego.

Senność może być wynikiem niedociśnienia, ale stawiałbym na to, że organizm powoli dochodzi do siebie i nie może się odnaleźć w nowej sytuacji, nie wie, jak ustawiać hormony - takie coś jest normalne po tym, jak się na przykład uzupełni niedobór. Jakby było mocno czuć jakieś dziwne objawy po tych kąpielach, wapń powinien szybko to wyregulować.
#x. - 2017-04-20, 13:20
:
Myślę, że przyczyna jest w pewnym sensie banalna, gówniane odżywianie, które sprawiło że wszyscy maja tak genialną odporność. Powiem Ci, że im dłużej trwa moja "przygoda" i im więcej zdobywam wiedzy na temat działania organizmu ludzkiego to jestem wręcz przerażony jak olbrzymi wpływ na niego (żeby nie powiedzieć, że wyłączny) ma to co jemy. W moim przypadku wychodzi na to, że wpadłem w jakieś gówniane błędne koło - mam takie, a takie objawy, bo brakuje składników odżywczych, mimo iż od kilku miesięcy cały czas staram się je uzupełniać nadal jest problem. Wychodzi na to, że "coś" je podpierdziela lub zwyczajnie się nie wchłaniają, czyli mam zjechane kosmki jelitowe (co może się łączyć pewnie z obcą formą która, nie dość że uszkodziła moje jelita, to dodatkowo podpierdziela mi jedzenie). Mam nadzieję, że kluczem okaże się farmakologiczne zabicie tego dziadostwa w połączeniu z epsomem (swoją drogą, D3 się na bank wchłania, a nie jest przypadkiem przyswajana tą samą drogą?) i w końcu mój organizm zacznie odzyskiwać kondycję.

Kontynuując temat odżywiania, to wiedza ludzi o nim jest naprawdę beznadziejna, a jeżeli spróbujesz komuś ją przekazać, to spotykasz się z totalnym odrzuceniem, jakby nie chcieli sobie tego uświadomić. Jakby w ogóle negowali wpływ tego co wsadzają do otworu gębowego na stan ich zdrowia. Moje dwa ulubione "kontrargumenty" odnośnie tego, ze powinniśmy spożywać pokarm roślinny, a nie zwierzęcy, to:
1. "Ale przecież w warzywach jest tyle chemii!"
2. "Ale organizm potrzebuje każdy rodzaj pożywienia, zwierzęcy też!"
No i nie pogadasz, o kant dupy rozbić te wszystkie badania naukowe, oni wiedzą lepiej.

Zaczynam dochodzić do wniosku, że ludzie w wielu przypadkach zasługują na to, co dostają (otyłość, cukrzycę, pozostałe choroby autoimmunologiczne, zawał, udar, a nawet raka). Zasługują, bo pracują na to przez całe życie, a w momencie kiedy usłyszą o potencjalnych powodach swojego stanu zdrowia to nie mają za grosz pokory, ani chęci, żeby poświęcić przynajmniej chwilę czasu na zgłębienie tego.
Może gdyby była odpowiednia edukacja, a lekarze nie lekceważyli wpływu diety na to co się dzieje z ich pacjentami to byłoby inaczej, a przynajmniej coś się zaczęło ruszać. A tu wczoraj na wypoku, na głównej pojawiło się zdjęcie z jakiegoś szpitala, gdzie ludzie dostają do jedzenia kajzerkę z kawałkiem kiełbasy - pacjenci na pewno dostarczą organizmowi potrzebne substancje odżywcze.

Koniec filozoficznego wywodu, wróćmy do mojego przypadku :-)

Przedwczoraj wieczorem miałem nudności, ból głowy i dziwne kłucia w skroniach, następnego dnia było lepiej, pozostały tylko te kłucia.
Dzisiaj jest ok, jednak zaniepokojony trochę tym faktem postanowiłem zrobić sobie morfologię (w laboratorium, od dawna nie musze się już przedstawiać, bo mnie znają :-P ) i kilka pierwiastków. Wyszła dziwna/ciekawa rzecz z magnezem:




Nigdy nie wyszedł jeszcze tak niski. I z tego chyba wynika, że mogę śmiało dawać czadu z epsomem?
Inna ciekawa rzecz, to MCV, które znowu poszło do góry (homocysteiny nie badałem, bo mi na razie szkoda pieniędzy), jego wzrost pokrywałby się ze zmniejszeniem dawki "modulatorów homocysteiny" (są tam witaminy B, B6 w aktywnej formie, TMG), od kilku miesięcy nie biorę ich w ogóle (tak od nowego roku). Może powinienem je ponownie włączyć?
tomakin - 2017-04-25, 21:40
:
Jeśli miałeś niski poziom B12, to trzeba przez długi czas brać wysokie dawki - nie wiem, jak było u Ciebie z jej poziomem, ale przy niedoborze wskazane są nawet zastrzyki na początku.

Jasne, że można z epsomem jechać, w sensie - gwarancji nikt nie da, że nic się nie stanie, ja bym tak robił w każdym razie.

martwi mnie ten ciągły niski poziom białych krwinek, powinno być tego więcej.
#x. - 2017-04-26, 08:48
:
Zjadłem 238mg podjęzykowej meytlokobalaminy, oprócz tego trochę cyjanokobalaminy w postaci dojelitowej (czy gdzie to tam się przyswaja). Zaczynałem od poziomu 235 pg/ml (norma od 197).

Przy epsomie już nie mam takich akcji jak opisywałem wcześniej. Jutro pójdę na kolejny test magnezu / wapnia, może przyniesie to jakieś odpowiedzi :-P Generalnie to się czuję całkiem nieźle, objawy cały czas mają niskie nasilenie, jest lepiej niż było 2 tygodnie temu i wcześniej. Mam znowu fajną gładką skórę (i to nie w miejscach które mają kontakt z epsomem).

Obserwuję, że mam cały czas odporność na słabym poziomie, może od tego leukocyty są niskie? Mój organizm na pewno ma grzyba do zwalczenia (tzn. zapanowania nad jego rozrostem), może po tym całym odrobaczaniu i podniesieniu magnezu (mam nadzieję, że się to w końcu uda) coś się ruszy do przodu i układ odpornościowy zacznie dawać radę? Ewentualnie może coś jeszcze mu dorzucić co pomoże?
Rozwiń Skrzydła - 2017-04-26, 20:37
:
Cześć,
czytam już trochę te Wasze posty. Mam jedno spostrzeżenie odnośnie Twoich trudności #x., obserwując te wszystkie lata trudności, z którymi się borykasz. Już na samym początku sam dałeś sobie odpowiedź, co jest ważnym elementem wpływającym na Twoją nerwicę. Mianowicie napisałeś wtedy, że odczuwasz wyraźny lęk przed śmiercią i stąd Twoje napady lękowe. Ten temat przewija się przez wszystkie posty, które wrzucasz. A takie szczegółowe analizowanie wszystkich czynników, które badasz (poziom wapnia, pozbywanie się robaków, suplementacja) i wpływu jednego czynnika na drugi wydaje się wskazywać na kompulsywność i wręcz paranoję. W jaki sposób chcesz przeanalizować wpływ wszystkich czynników wpływających na Twoje zdrowie lub jego brak, podczas gdy tych czynników są miliony i każdy wpływa na każdy? Jeśli będziesz gotowy zająć się bliżej zagadnieniem własnej śmierci, to daj znać. ;-)
#x. - 2017-04-27, 11:16
:
Jest kilka aspektów Twojej wypowiedzi, do których chciałbym się odnieść:

1. Ogólny wydźwięk całej wypowiedzi przypomina delikatną reklamę, tomakinowi może się to nie spodobać. :-)

2. Nie neguję istoty psychiki człowieka, wręcz przeciwnie, dlatego kilka miesięcy temu rozpocząłem psychoterapię. Nie zdecydowałem się na nią jednak w celu wyeliminowania swoich objawów, ale w celu poukładania swoich mechanizmów działania, których nauczyłem się w środowisku, w którym się wychowywałem. Dla przykładu, bez tego ciężko mi będzie stworzyć normalną relację damsko-męską, ponieważ mam skłonności do wybierania patologicznych partnerek, z którymi w efekcie tworzę toksyczny związek. Oprócz tego jest masa innych spraw, w których nie funkcjonuję tak jakbym tego sobie życzył, najprawdopodobniej przez to, że wychowałem się w rodzinie z problemem alkoholowym. Terapeuta z którym się spotykam ma na pewno poglądy bardziej zbliżone do Twoich, więc musi się zderzyć z innym podejściem do problemu nerwicy, a może bardziej jej symptomów, które reprezentuję ja. Ale on szanuje moje poglądy i to jest coś wyjątkowego - szacunek do drugiego człowieka.

3. Od kilku miesięcy problem lęku przed śmiercią u mnie nie istnieje. Wyobraź sobie potencjometr, którym jesteś w stanie regulować "nerwicę" (nazwijmy w ten sposób zbiór tych różnych objawów, lęków), potencjometrem tym jest poziom różnych związków chemicznych w ludzkim organizmie. Kilka miesięcy temu moja sytuacja wyglądała tak, jakby ktoś podkręcił ten potencjometr do maksimum. W tym momencie jest przykręcony, większości objawów nie ma.
Druga kwestia to objawy i lęki, które pojawiają się wraz ze zwiększaniem natężenia tej nerwicy. Każdy może mieć różne ich zestawienie. Jeden nie będzie mógł wyjść z domu, inny będzie miał kosmiczną migrenę. Zastanawiałem się wielokrotnie nad tym, że może one są w stanie mi coś powiedzieć i nakierować. Dla przykładu, staję się bardziej zahiperwentylowany mówiąc o biznesie prowadzonym ze wspólnikiem. Z prostej logiki wynika, że moja psychika nie reaguje neutralnie na tę kwestię, wcześniej nie zwracałem na to uwagi, teraz owszem. Być może odzwierciedla to zapatrywanie się mojej podświadomości na różne sytuacje życiowe. Być może, jest to dobrym punktem wyjścia do szukania przyczyny.
Zwróciłaś uwagę na lęk przed śmiercią. Dotyczy on znacznej części ludzi z nerwicą lękową, ba, dotyczy on w ogóle znacznej części ludzi. Strach ten kultywowany jest już od wielu setek lat, co może poświadczyć chociażby sztuka. Rzekłbym, że jest to naturalne, iż jest on w nas zakorzeniony. Ale z drugiej strony, wcale nie jest powiedziane, że nie należy się tym zajmować. Może właśnie byłoby czymś dobrym "odczarowanie" tego, zmierzenie się z tym.

4. Z racji tego, że potencjometrem tym są substancje w organizmie, chcę to zgłębić, przynajmniej do momentu, w którym powrócę do zdrowia, to akurat wynika z mojego uporu. Gdybym tego nie robił, to nie dowiedziałbym się, że coś jest nie tak z ich przyswajaniem. A gdybym w ogóle nie trafił na to forum, to teraz byłbym w zakładzie zamkniętym albo na cmentarzu.

5. "W jaki sposób chcesz przeanalizować wpływ wszystkich czynników wpływających na Twoje zdrowie lub jego brak, podczas gdy tych czynników są miliony i każdy wpływa na każdy", czy zdajesz sobie sprawę jak wyglądałaby medycyna gdyby ta kwestia została w 100% zbadana? Byłoby niczym w filmach SF. I może to właśnie jest przyszłość?
Teraz jednak jestem bliższy skupieniu się na kwestiach żywieniowych jako główne źródło wpływu na organizm ludzki. Powinno być to prostsze do opanowania niż badanie tego co się dzieje dalej po przetworzeniu przez organizm. Co wręcz może być bezsensowne w momencie kiedy poda się odpowiednie paliwo, przez które nie ma prawa stać się nic złego.

6. Na swojej stronie piszesz o wykorzystywaniu medytacji o pracy nad obszarami nieświadomości o włączaniu w to relaksacji. Podoba mi się to, a nieświadomość mnie intryguje. W ciągu ostatnich tygodni zacząłem pracę nad tym, aby w końcu żyć zgodnie z sobą. Aby szanować siebie oraz swoje ciało. Tego typu techniki jak najbardziej mogłoby w tym pomóc.
#x. - 2017-04-27, 19:39
:
Aby dopełnić teorię o moich kompulsywnych badaniach, wrzucam tabelkę uzupełnioną o dzisiejsze wyniki (zbadałem ponownie wapń i magnez, tym razem w innym lab) :-)



Magnez taki jak przy większości poprzednich badań, wapń identyczny jak tydzień temu. Albo miałem jakieś wahnięcie albo ktoś popierdzielił wyniki? Tak czy siak kontynuuje terapię i zobaczymy jaki będzie efekt za tydzień, dwa.
tomakin - 2017-04-28, 03:25
:
Odporność masz słabą z jakiegoś powodu, ciężko powiedzieć jakiego, ale nie podobają mi się te leukocyty. Zobaczymy po odrobaczeniu. Możliwe, że to nie ma nic wspólnego z niedoborami czy nerwicami.
Rozwiń Skrzydła - 2017-04-28, 22:04
:
:) Nic nie mówię :) Zgłębiaj, zgłębiaj, po prostu zdziwiło mnie, że pierwszy wpis był już dość dawno temu, a Ty wciąż zgłębiasz zalezności między masą czynników. Nie mówię, że to źle, myślę, że może być wartościowe. Mam taką refleksję: nasze ciało, kiedy się skaleczymy, samo z siebie zasklepia ranę, substancje odżywcze w tym tlen wraz z wdechem dostają sie do organizmu, a z wydechem usuwają zbędne produkty przemiany materii, jedzenie samo z siebie staje się ciałem i buduje nasze komórki. To jest fascynujący proces. Lubię siadać w medytacji i obserwować jak to się dzieje, bo dzięki takiemu wgłębieniu sie w organizm na poziomie czucia i kontemplacji, uważam, że więcej możesz wyciągnąć dla siebie niż z wielomiesięcznych albo wieloletnich analiz. Może nie będziesz wiedział, jak nazywa się minerał, ktorego w danym momencie Ci brakuje, ale wyczujesz, że masz potrzebę, czy ochotę zjeść właśnie jabłko w tej chwili, a nie ziemniaka. To jest wręcz cud, że organizm jest takim złożonym i bądź co bądź doskonale funkcjonującym mechanizmem. Zwłaszcza, jeśli twierdzisz, że nieświadomość Cię intryguje, wsłuchiwanie się w siebie jest bardzo ciekawe. Sam zdziwisz się, jak wiele rzeczy nagle o sobie się możesz dowiedzieć.

Ps. Eee... tam reklama... nie o to mi chodzi, tylko o poruszenie pewnych wątków. A link jest po to, aby stronka się lepiej pozycjonowała, dla robotów google, więc wrzucam w sieci w różne miejsca. Ale poruszanie tego tematu nie miało słuzyć reklamie, nawet jeśli tak brzmiało. Najwyżej Tomakin mnie zbanuje :)
Ps.2 fajnie, że znalazłeś potencjometr, którym możesz wyłączać stany nerwicowe
#x. - 2017-05-01, 08:24
:
Pierwszy post był dawno temu, bo to dwu aktowe (póki co i mam nadzieję, że tak już pozostanie) przedstawienie.
Nie możesz wyciągnąć z siebie czegoś, czego tam nie ma, a o to właśnie teraz chodzi, aby to uzupełnić :-P

Linki tutaj są "nofollow", więc nie będzie z nich zbytnio pożytku przy pozycjonowaniu, co nie zmienia faktu, że ktoś zainteresowany Twoimi postami pewnie w nie kliknie. ;-)


Drogi tomakinie, być może jest to trochę moje panikowanie (aczkolwiek kiedyś dostałbym z tej okazji ataku paniki, a teraz kompletnie nic), ale...

3 i 2 dni temu zrobiłem sobie moczenie w epsomie (normalnie robię to co 2 dzień). Wczoraj tylko suplementacja doustna 2x cytrynian magnezu + 1x diglicynian (w sumie 350mg) i wieczorem najpierw miałem nudności (może to nie być związane z magnezem), a potem znowu byłem trochę zmulony, senny.
W tamtym momencie: puls 55, ciśnienie 98/67.
Rano puls 64, a ciśnienie 101/70.

Przez te ostatnie miesiące raczej obserwuję podwyższony puls, nigdy praktycznie nie schodzi poniżej 60, więc traktuję to jako coś pozytywnego. Ale martwi mnie trochę to niskie ciśnienie. Za czasów jak piłem dużo gazowanego gówna, moje ciśnienie było zawsze na poziomie 120/80. A teraz (co najmniej od kilku miesięcy) bardzo często skurczowe jest niższe od 100, rzadko kiedy osiąga 110.
Czy uznajemy, że jest ok i ewentualnie obserwować co się dzieję? Może zwróciłem na to uwagę z podobnej przyczyny jak zaczynając z epsomem - do tej pory mój organizm nie był w stanie się uspokoić, a teraz to robi i jest to dla mnie dziwne.
Z tempem suplementacji magnezu nie będę się dalej rozpędzał.
tomakin - 2017-05-03, 15:32
:
Nadmiar magnezu może niby ciśnienie obniżać, ale czy aż tak, żeby było to groźne - nie sądzę. Może pora dorzucić trochę wapnia do zestawu?
#x. - 2017-05-09, 11:28
:
Trochę czyli ile? :-P

Zrobiłem testy ciśnienia i wychodzi na to, że ono po prostu takie jest. Nie zaobserwowałem żeby zmieniało się ono po zażyciu któregoś z suplementów czy po moczeniu w epsomie. Waha się ono w granicach 90/60 - 110-70.

Nie pisałem o tym wcześniej, ale... jakiś miesiąc temu, 1-2 dni po wzięciu pierwszego zentela i tyle samo po pierwszej kąpieli w epsomie (nie moczyłem w nim rąk), pojawiło mi się na ręku takie wspaniałe coś:


Być może te okoliczności nie mają z tym nic wspólnego. Dzisiaj przyszło mi do głowy, że może to coś z prześcieradłem / poduszkami, może one w jakiś sposób działają alergicznie (proszek do prania, płyn do płukania czy coś). Muszę wymienić i zobaczymy czy przejdzie.
tomakin - 2017-05-10, 04:35
:
tak z 400 mg powinno wystarczyć, żeby nie doprowadzić do stanu niedoboru we krwi.

A co na ręce jest to nie mam pojęcia, bardziej chyba grzybicę przypomina niż cokolwiek innego. Dermatolog by pewnie wiedział, jeśli chce Ci się z takim czymś do dermatologa iść.
#x. - 2017-05-20, 12:12
:
Czas na małą aktualizację.

Epsom chyba naprawdę jest magiczny. Zaczynałem od minimalnej ilości, 1/4 szklanki, dawkowanej co drugi dzień. Teraz podwoiłem ilość do 1/2 szklanki co drugi dzień. Minął około tydzień od zwiększenia ilości i od kilku dni jest naprawdę nieźle.
Najpierw zaobserwowałem ustąpienie problemów z przełykaniem, wszystko przechodzi gładko do przełyku, niesamowite uczucie po tygodniach wrażenia jakby wszystkie mięśnie odpowiadające za to były sztywne. Pod względem oddechowym jest lepiej, nie ustąpiło to jeszcze w pełni, ale objaw ten stał się marginalny. Lękowo też raczej nie zaobserwowałem, żeby coś się działo.

W ogóle coś musiało drgnąć z tym magnezem, może to epsom podniósł trochę poziom, może coś się polepszyło z wchłanianiem, bo dzisiaj jest dzień bez moczenia, wziąłem doustnie 250mg magnezu i czuję w pewnym sensie błogostan. Tak jak kiedyś opisywałem to na początku z epsomem, jakbym łyknął xanax. Tylko tym razem bez lęku.
Nigdy jeszcze nie miałem czegoś takiego po doustnej suplementacji, jest to niesamowite. Jedyna rzecz, która nie jest do końca fajna w tym stanie, to że najchętniej bym się położył i spędził tak najbliższe kilka godzin.
Kontrolnie zmierzyłem ciśnienie 101/65, puls 65.

Za jakąś godzinkę biorę wapń, potem jeszcze witaminy B i na noc znowu 150mg magnezu (w dni moczenia w epsomie biorę doustnie 250mg magnezu, w pozostałe 400mg).
D3 kilka dni temu odstawiłem, zamiast tego wychodzę codziennie na słońce w odpowiednich godzinach.
#x. - 2017-05-21, 09:19
:
No to chyba pochwaliłem za szybko dzień...
Po wieczornej dawce magnezu, znowu się spotęgowało to dziwne odczucie takiego jakby sztucznego spokoju i coś się spierdzieliło bo nie mogłem za cholerę zasnąć. Dopiero teraz nad ranem może mi się udało przespać ze 2h.

Oddechowo jest ok, pod względem lękowym też raczej ok. Aczkolwiek cała ta sytuacja wywołała jakiś lekki niepokój.

Teraz pojawia się pytanie za 100 punktów, co się mogło stać? Czyżby jednak za dużo tego magnezu? Objawów "mięśniowych" raczej żadnych nie miałem, tylko jakieś drobne fascykulacje.

W ogóle z tym spaniem to od kilku dni coś się delikatnie działo, potrafiłem się obudzić w środku nocy i nie zasnąć przez 1.5h. Zastanawiałem się wtedy nad którąś z witamin B. Normalnie biorę tylko 1x B komplex i do tego "modulatory homocysteiny" czyli B6+B12+kwas foliowy.
Benfogammę odstawiłem razem z podjęzykową B12 kilkanaście tygodni temu. Może któraś z tych witamin uległa wypłukaniu? Pff...
tomakin - 2017-05-21, 11:37
:
Pewnie spada wapń, te dwa pierwiastki powinny być w równowadze w diecie. Za dużo jednego ta takie same objawy, jak niedobór drugiego. Trochę czasu minie, zanim ich wzajemne relacje w organizmie się wyrównają. Pamiętam, że po nadmiarze magnezu miałem podobnie, w ogóle spać nie mogłem - ale tak samo było, gdy magnez spadł po dużych dawkach D3.
#x. - 2017-05-21, 17:23
:
Jak w ogóle wygląda produkcja D3 ze słońca, w sensie, tego zapewne nie da się przedawkować? Organizm sam sobie dozuje ile docelowo witaminy ma być w krwioobiegu? Tylko jeżeli tak, to do jakiej wartości będzie dążył?

Chyba jednak powrócę do suplementacji doustnej, którą jestem w stanie jakkolwiek kontrolować, przynajmniej dopóki nie ogarnę tego magnezu.

Myślisz, że sensowne byłoby zrobienie zwykłego badania magnezu i wapnia, żeby zobaczyć które z nich w takiej sytuacji dominuje? Może wtedy dałoby się stwierdzić czy śmiało kontynuować aktualną terapię magnezem czy trochę z nim przystopować lub dorzucić wapnia?
tomakin - 2017-05-21, 22:07
:
no niestety, takie badania z krwi niewiele dadzą - czasem uda się wyłapać jakiś przerost, ale zazwyczaj niewiele w zwykłym badaniu z krwi zobaczysz. Jak są zatwardzenia, to więcej magnezu, jak rozwolnienia, więcej wapnia, a poza tym - obserwować samopoczucie.

D3 wystarczy do jako-takiej wartości doprowadzić. nie musi być jakoś kosmicznie wysokie. Słońcem nie przedawkujesz, ale jako że ani nie znasz stopnia produkcji w skórze (u każdego jest inaczej), ani dynamiki D3 w swoim organizmie, po prostu nie bierz więcej jak 2000 jednostek dziennie, a najlepiej mniej. Najważniejsze to unormować wapń i magnez, a tu trzeba niestety czasu, zanim wszystko się wewnątrz komórek poukłada, w skrajnych wypadkach nawet po roku suplementacji ludzie mają magnez poniżej optimum.
#x. - 2017-05-22, 08:25
:
Wszystko wskazuje na to, że Twoje przypuszczenia były słuszne.
Wczoraj zapodałem 1770IU D3 i kosmetyczną ilość 250mg wapnia. 0 magnezu. Obawiałem się, że poczuję się minimalnie gorzej, a tu dupa. Wręcz przeciwnie.
Noc przeżyłem w zasadzie tak samo jak wcześniej przed tym problemem, ze 2-3 razy się obudziłem, ale generalnie ją przespałem.

Dzisiaj spróbuję powrócić do doustnej suplementacji magnezu celując w 300-350 mg. Tylko teraz co z tym wapniem, myślisz, że wystarczy z 500mg, czy celować w proporcje 2:1?

Z epsomem się póki co wstrzymam, poobserwuję co się dzieje z doustnym magnezem. Może mimo iż nie zaobserwowałem zbytnio (raz widziałem coś dziwnego) wydalenia z siebie owsików to jednak je tam zabiło i powoli "naprawia" się przyswajanie? Muszę się zebrać i powtórzyć badanie na owsiki (teoretycznie powinno się je zrobić po kuracji eliminującej, żeby potwierdzić skuteczność terapii).
tomakin - 2017-05-23, 02:12
:
patrz na samopoczucie, generalnie wapń do 1000 mg powinien być bezpieczny, co najwyżej znowu nockę zarwiesz. Pamiętaj tylko, żeby dużo pić, chociaż to raczej przy braniu długoterminowym ma znaczenie - parę lat dużych dawek wapnia i niskich wody może doprowadzić do kamieni nerkowych.
#x. - 2017-05-23, 17:12
:
Wziąłem wczoraj 250mg magnezu (znowu po pierwszej dawce 100mg czułem się zmulony). Do tego 625mg wapnia.
I niestety znowu był problem ze spaniem, nie aż tak dramatyczny jak poprzednio, powiedzmy, że przespałem pół nocy.

Dzisiaj póki co nie wziąłem w ogóle magnezu tylko 500mg wapnia (ale zaraz wrzucę chociaż jakąś minimalną ilość magnezu).

W związku z tym wszystkim stwierdziłem, że pójdę zrobić magnez i wapń z krwi, tylko chyba jednak w niczym to nam nie pomoże:


Wygląda jakby jedno i drugie spadło.
#x. - 2017-05-24, 09:22
:
Skończyłem wczoraj na 250mg magnezu i 750mg wapnia.
Budziłem się co 1-2 godziny, ale zasypiałem dalej, więc uznajmy, że noc była ok.

Dzisiaj czuję już kark i jakieś takie zesztywnienie mięśni, więc chyba będę musiał jak najszybciej powrócić do odpowiedniej ilości magnezu uzupełniając wcześniej wapń i pilnując, żeby było go wystarczająco dużo.
tomakin - 2017-05-24, 23:57
:
No zgadza się, niewiele te badania pokazują.

Trochę wskazówek "z życia" - nie wiem, co tam się dzieje u Ciebie, bo nie spotkałem się z wiarygodnym opisem tego typu reakcji, ale może na własną rękę wyciągniesz coś z opisu kilku sytuacji

1. kumpel zaczął brać dużo D3, w efekcie już po tygodniu nie był w stanie spać więcej, niż 2 godziny w nocy. Zbadał sobie magnez, miał mocno poniżej dolnej kreski. Odstawił D3, przez kilka dni brał duże dawki magnezu, przeszło mu.

2. zacząłem brać duże dawki magnezu bez żadnej osłony wapnia, po tygodniu byłem w takim stanie, że nie dałem rady spać w nocy. Wrzuciłem duże dawki wapnia, przeszło.

3. jakoś niecały temu miałem coś grypopodobnego, pomyślałem że zbiję to witaminą D3, wziąłem ze 40 000 jednostek, do tego wapń. Mięśnie pospinały mi się do tego stopnia, że ponadrywałem sobie przyczepy w barkach, w ogóle nie spałem przez 2 noce. Wyregulowałem magnezem.

Obecnie w ramach eksperymentu na samym sobie biorę codziennie 1000 mg wapnia, jakoś od tygodnia, nie ma z tym żadnych problemów, śpię +/- normalnie. Magnezu biorę bardzo mało, może 100 mg dziennie.


Podsumowując - coś tam się dzieje dziwnego i wiele razy spotykałem się z takimi sytuacjami po tym, gdy ludzie brali wapń lub magnez, ale ciężko to dokładnie wyjaśnić. Jedna rzecz jest pewna - jak masz mocne zatwardzenia (1-2 na skali, link niżej) albo jak masz mocny częstomocz, że po kilka razy musisz przed snem biegać się wysikać - to wskazuje na braki magnezu, czy raczej na nadmiar wapnia

https://pl.wikipedia.org/wiki/Bristolska_skala_uformowania_stolca


No i nie można zapominać o jeszcze jednej możliwości - może po prostu się znerwicowałeś tymi suplami albo jakąś sytuacją i dlatego spać nie możesz...
#x. - 2017-05-25, 09:04
:
To od siebie dorzucę też dziwne obserwacje:

1. Zatwardzeń nie mam, prędzej stolec jest typu 5, ale z reguły jest u mnie taki (coś tam nie do końca działa jak jak trzeba w tych jelitach). Częstomoczu teraz nie obserwuję, wręcz przeciwnie, wcześniej potrafiłem częściej biegać do łazienki.

2. Pierwszą rzeczą którą zaobserwowałem, było mega zmulenie nawet po takiej dawce magnezu jaką teraz bierzesz, 100 mg (po około 2-3h od wzięcia magnezu się to działo).

Raczej wskazuje to na zbyt dużą ilość magnezu albo zbyt małą wapnia. Zapewne nie dowiemy się która opcja jest ta prawidłowa, a może obie? Zreszta to chyba nie ma znaczenia. Ostrożniejsze dawkowanie magnezu (chcę powrócić do 350mg magnezu, dzisiaj będę próbował) i wrzucenie sensownej ilości wapnia powinno w tej sytuacji zrobić robotę, wapń podniesie i magnez powinien bardziej trzymać w ryzach, prawda?

# Edit:
Intryguje mnie jeszcze kwestia wpływu D3 na magnez. Teoretycznie jej obecność zwiększa przyswajanie magnezu i wapnia. W wielu miejscach piszesz, że po zapodaniu D3 magnez jest zużywany. Tylko do czego? Skoro duża ilość D3 potrafi zwiększyć ilość objawów nerwicowych, to magnez raczej nie trafia "do układu nerwowego" tylko gdzieś indziej?

# Edit2:
Wziąłem 100mg magnezu i po godzinie jestem mega zmulony. Mam wrażenie jakbym nie miał totalnie siły w mięśniach. Za godzinę zapodam wapń i pewnie zniknie to jak ręką odjął... Chyba dołącze do Twojego eksperymentu 100mg : 1000mg przez kilka dni.
tomakin - 2017-05-27, 21:03
:
Może po prostu masz niedociśnienie i magnez jeszcze to obniża? Zmierz sobie ciśnienie krwi jak tak "zamuli".

Nie wiem, gdzie magnez znika po d3, to tylko hipoteza krążąca po necie, którą potwierdzają obserwacje moje i znajomych. Możliwe, że mechanizm dziwnych reakcji po suplach d3 jest inny, ale faktem jest że reakcję można zaobserwować.
#x. - 2017-05-28, 18:52
:
A nie może to być proces produkcji odpowiednich metabolitów (czy co tam się dzieje po drodze) przez co zużywany jest właśnie magnez?

Wcześniej monitorowałem dosyć intensywnie ciśnienie i nie zaobserwowałem za bardzo zmian po takim "zmuleniu".

Jedna cegiełka którą mogę dołożyć do tego co się dzieje: z każdym dniem to zmulenie po magnezie jest coraz słabsze, dzisiaj nie jestem nawet pewien czy wystąpiło (biorę na razie 100-150mg dziennie).

I mam też nową potencjalną koncepcję, która może tłumaczyłaby to co u mnie zaszło. Jakąś chwilę temu (60-90 minut) wziąłem 2360 IU D3 i jest mi teraz tak mega niedobrze, że chyba zaraz będę musiał iść zwymiotować, do tego boli mnie głowa. Przed zaprzestaniem suplementacji D3 i rozpoczęciem wychodzenia na słońce też miałem takie akcje dosyć często, popołudniami / wieczorem było mi niedobrze i musiałem się położyć, bo nie byłem w stanie funkcjonować (D3 biorę właśnie po południu, jeżeli to może coś podpowiedzieć). Niestety nie zanotowałem w moim magicznym dzienniczku w jakie dni się to działo, więc ciężko mi to jednoznacznie powiązać z D3 i późniejszym jego odstawieniem. Wcześniej w ogóle mi to do głowy nie przyszło, bardziej wiązałem to z suplementacją magnezu i że może tak musi być.
Od prawie roku biorę codziennie średnio 2650 IU, w sumie przez ten czas zjadłem 888k IU.

I idąc dalej, zaprzestając sztucznej suplementacji D3, być może organizm nie produkował jej po pobycie na słońcu, bo po prostu ma jej wystarczającą ilość (lub nawet ma jej w nadmiarze). Ja wtedy dalej ładowałem suplementację doustną magnezu i do tego jeszcze epsom. Łącząc to z hipotezą o której wspominasz, organizm mógł mieć mniejsze zapotrzebowanie na magnez i stąd jego nadmiar lub / i wypłukanie wapnia co poskutkowało bezsennością i zmuleniem po przyjmowaniu magnezu doustnie.

Oczywiście w żaden sposób na ten moment tego nie zweryfikuję (chyba że badaniem D3?).
Być może za dużo na ten temat rozmyślam, ale wszystko zaczynało ładnie działać i nagle zonk, coś się zesrało i nie wiadomo co.
#x. - 2017-05-29, 16:36
:
Update...

W nocy przeszedł ból głowy i cała reszta, wstałem jak nowonarodzony i dzisiaj jest całkiem nieźle.

W konsekwencji wczorajszych rozmyślań sprawdziłem sobie dzisiaj poziom D3 (25OH) i wyszedł 59,66 ng/ml (148,91 nmol/l). Więc to chyba nie jest jeszcze poziom, który dawałby jakieś negatywne objawy? :cry:

Przypomnij mi jaki jest najoptymalniejszy poziom D3? 30-40?
tomakin - 2017-05-31, 03:48
:
Nikt nie wie na pewno, jaki jest najlepszy, ale przy 30-40 była najniższa śmiertelność. Nie wiadomo jednak, czy to nie było wynikiem jakiegoś błędu w metodologii, tak jak np okazuje się, że chude osoby bardzo często umierają, co grubasy wykorzystują do propagandy, ale chudzi umierają dlatego, że np osoba z późnym stadium raka chudnie. Są choroby, gdzie D3 rośnie, kto wie czy to nie dlatego tak wyszło w tych badaniach, w których wysokie poziomy wiązały się z większym ryzykiem chorób.

No i jest jeszcze taki myk, że jak niedawno brałeś suplement, mogłeś wykryć krążące we krwi jego metabolity, a np tydzień później mogłoby się okazać że masz tylko 30. Tak czy tak - jak dla mnie ten poziom jest nieco za wysoki, ale absolutnie nie może dawać objawów.

Hmm, może miałeś tak, że miałeś bardzo dużo D3 a za mało magnezu, przez co D3 krążyła niewykorzystana, a po uzupełnieniu minerału - nagle pojawiała się w organizmie duża jej ilość?
#x. - 2017-05-31, 13:11
:
Jeżeli będę posiadał jakieś rezerwy finansowe to postaram się przeprowadzić eksperyment z D3 badając ją, powiedzmy, co 2 tygodnie (od tego ostatniego badania). Wystawiając się tylko i wyłącznie na ekspozycje na słońce i biorąc regularnie magnez w jednakowej (no prawie) dawce. Powinno to chyba dać odpowiedź do jakiej docelowej ilości D3 dąży mój organizm (oczywiście eksponując się wystarczająco długo na słońce o odpowiedniej porze dnia)?

Co do Twojego ostatniego pytania to nie wiem który etap mojej rocznej suplementacji masz na myśli :-P Streściłbym ją w taki sposób:

Podstawowe problemy, które miały miejsce to:
- mega bezsenność (przez wiele tygodni nie byłem w stanie spać praktycznie w ogóle)
- mega problemy z hiperwentylacją (łapanie głębokiego oddechu co kilka sekund)
- ataki paniki i lęk

1. Zaczęło się od D3 w dawce 4000 IU, magnezu w ilości 300-350mg, minimalnych dawek wapnia 250-375mg, do tego cały czas witaminy B (w tym betaina) i średnia dawka omegi3 - jakieś 1000mg EPA.
2. Jakiś miesiąc potem włączyłem podjęzykową metylokobalaminę w ilości 1000mg, do tego benfogamma. Na tym etapie w dość szybkim czasie byłem w stanie zacząć ponownie spać, nie był to sen idealny, ale była olbrzymia różnica. Wcześniej, przez miesiąc nic się nie ruszyło.
3. Przez kilka kolejnych miesięcy cały czas był lęk, napięcie mięśniowe, ataki paniki, problemy z hiperwentylacją (trochę się polepszyły, ale tylko trochę). Objawowo było różnie, raz lepiej, raz gorzej. W między czasie pobrałem sobie witaminę A, ilość przyjmowanego wapnia spadła do 125mg dziennie.
4. Z oddychaniem było stopniowo coraz lepiej (ale to i tak zbyt mała poprawa jak na wiele miesięcy kuracji). Dochodzimy do momentu kiedy włączyłem epsom i dopiero wtedy coś zaczęło się dziać (ataki paniki zniknęły praktycznie w ogóle). W międzyczasie pozytywnie wyszedł test na owsiki, przeprowadziłem kurację odrobaczającą (zbiegło się to w czasie z włączeniem epsomu).
5. Tutaj dochodzimy do momentu odstawienia D3, zaczęło być naprawdę nieźle (pod względem objawowym). Trwało to kilka dni do momentu, aż nie zaczęło mnie mulić po magnezie i nie przestałem spać. Od tego momentu odstawiłem całkowicie kąpiele w epsomie.
6. Obecny etap - magnez zmniejszony do minimum, tak aby nie dawał negatywnych objawów, wapń zwiększony do 1000mg, krótka próba ze sztuczną D3, którą finalnie odstawiłem 2 dni temu.

I teraz... od momentu odstawienia D3, czyli od poniedziałku jest znowu nieźle, naprawdę nieźle. 2 ostatnie noce przespałem ciągiem z 6-7 godzin, oby tak dalej. Jestem na etapie 200mg magnezu (tak jak wspominałem, chcę wrócić powoli do 350mg) i 1000mg wapnia.


Z innych ciekawostek - pamiętasz moją dłoń? Od momentu kiedy wrzuciłem tamto zdjęcie było jeszcze gorzej, porobiły się rany, leciało z nich coś w stylu ropy, wyglądało to strasznie (mogłem strzelić fotę, byłaby widoczna większa różnica). Od kiedy zacząłem ładować dużą ilość wapnia niemalże momentalnie zaczęła wyglądać lepiej. Minęło jakieś 8 dni i dzisiaj zniknęło zaczerwienienie, wygląda tak:


W międzyczasie rozmawiałem też z jedną znajomą odnośnie jej syna, który w wieku kilku lat zaczął mieć mega alergię wziewną na, jak się okazało, wszystkie możliwe pyłki drzew. Mądrzy lekarze oczywiście zaczęli serwować sterydy i jakiś inny syf, nie podobało jej się to, znalazła jeszcze inną lekarkę, która odstawiła wszystkie leki i kazała mu podawać wapń stopniowo zwiększając dawkę. Nie wiem jakie ilości brał, wiem tylko, że trwało to 2 lata i była po tym poprawa. Objawy które miał w najgorszym okresie przypominały ataki astmatyczne, dusił się po prostu. Przypuszczam, że nie jest to idealnym rozwiązaniem problemu (suplementacja wapnia), bo pewnie są głębsze przyczyny szwankowania układu immunologicznego. Wiesz coś może odnośnie wpływu wapnia na radzenie sobie organizmu z takimi przypadłościami? Z tego co udało mi się wyczytać na jakichś gównostronach to jest na pewno jakaś zależność, ale nie wiadomo o co chodzi i lekarze wolą przepisywać "leki" antyhistaminowe jako, że mają większą (szybszą?) skuteczność.


Wybacz za długość posta, trochę się rozpisałem (nie pierwszy zresztą raz) :D
tomakin - 2017-06-01, 21:58
:
Za bardzo z d3 kombinujesz, weź pod uwagę, że reszta ludzkości nie bada, ma niedobory a nie ma takich problemów jak Ty. Wniosek - nie tu leży problem.

Z dłonią dwa pytania

1. nie masz przypadkiem pracy, nawyku czy czegokolwiek innego, co sprawia, że ciągle dociskasz bądź obcierasz dłoń w tym miejscu? Mam coś bardzo podobnego na nodze, też nie wiedziałem co to, szukałem dziwnych wyjaśnień, okazało się, że po prostu siadam w taki sposób, że w tym miejscu mam cały ciężar ciała, czyli jest to u mnie po prostu zwykły odcisk.

2. jak nic takiego nie masz, to czy robiłeś badania na boreliozę? Odrobinkę może to przypominać zanikowe zapalenie skóry.

Powiedziałbym, że skoro wapń nie działa, to najlepiej się go trzymać i nie szukać nie wiadomo czego. Może po prostu miałeś tężyczkę utajoną, która jest objawem niedoboru wapnia, a nie magnezu, ale właśnie niedobór magnezu sprawia, że organizm wapnia nie jest w stanie wykorzystać. Ot, taki paradoks mały.
#x. - 2017-06-02, 10:28
:
Z d3 kombinuję żeby rozgryźć jak to może wpływać na magnez, ale nie jest to kluczowe, zrobiłbym to dla zaspokojenia własnej ciekawości. :-)
I generalnie, tak jak sam zasugerowałeś może to być jednak coś z wapniem. Niemniej jednak wszystkie te magnezy, d3, wapnie są jak mechanizm naczyń połączonych, jedno wpływa na drugie. Mając wiedzę jak to dokładniej działa byłoby prościej to ogarnąć :-P
Jednak jedna rzecz mnie tutaj intryguje, czy wapń może być kluczowym elementem w kontekście objawów nerwicowych? Wszędzie jest mowa o magnezie, nawet sam podkreślasz jego dużą funkcję, więc jak to kurde jest z tym wapniem?
Znowu dla przykładu: 2 dni temu próbowałem minimalnie zwiększyć magnez, wziąłem 250mg w ciągu dnia i niestety po drugiej dawce (150mg) znowu odczuwałem to takie zmulenie i niepokój. Na razie zostanę na tych 200 mg i dopiero za kilka dni spróbuję ponownie 250mg (umówmy się, że te dawki nie są duże i pewnie warto byłoby je dostarczać).
W ogóle to jeszcze mnie alergia męczy chyba coraz bardziej, jak wyjdę z domu to zaraz czuję podpuchnięte oczy i ze 3 dni temu zaczął mi się duszący kaszel (3 lata temu, przed swoim pierwszym mega epizodem nerwicowym, miałem przez wiele tygodni duszący kaszel, z którym rodzina wysłała mnie do wspaniałej pani doktor która na dzień dobry zapodała mi antybiotyk, a potem sterydy :D, po kilku tygodniach przeszło jak ręką odjął - oczywiście płuca były ok). Idąc tropem wapnia pogromcy alergii, za jakiś czas może mi pomoże w tej kwestii, potem będę musiał ogarnąć dalej ten swój organizm, żeby przywrócić mu odporność.

A co do dłoni to:
1. Nie (i na drugiej też mi się miniaturowe czerwone plamki zrobiły, ale w innych miejscach).
2. Nigdy w życiu nie byłem ugryziony przez kleszcza, niemniej jednak i tak dla świętego spokoju zrobiłem WB i nic kompletnie tam nie wyszło (info o WB powinno też być gdzieś w tym temacie).
tomakin - 2017-06-04, 08:09
:
Wiesz, te "jak to wszystko działa" są z reguły BARDZO skomplikowane, masz tu dla przykładu jeden z procesów w organizmie rozpisany na poszczególne stopnie, jest to wersja uproszczona

https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/19/c3/db/19c3db75a15bc25572357db81b34ef70.jpg

albo coś takiego, w sumie prostsze

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/4/45/Citric_acid_cycle_noi.JPG

Powodzenia w znalezieniu jakiejś prostej zależności w rodzaju "dziś zjem więcej witaminy D, więc muszę wziąć dodatkowo 200 mg magnezu" :D

Nie ma prostych jasnych rozwiązań, można co najwyżej opierać się na ogólnikach, w rodzaju "jak przez długi czas miałem dietę z niskim poziomem magnezu i wapnia, to teraz przez kilka miesięcy powinienem mieć z większym", albo starać się mieć proporcje jednego i drugiego w diecie, a w razie czego po prostu patrzeć na samopoczucie, bo ono potrafi być najlepszym wskaźnikiem.

A alergii nie przeskoczysz, sam się męczę od dwóch tygodni, pylić coś zaczęło. Jedyne co można tu zasugerować, to dokładne sprzątanie sypialni, ze szczególnym uwzględnieniem pleśni i grzybów. Są suple, które trochę zmniejszają objawy (spirulina, MSM), ale słowo-klucz to "trochę".
#x. - 2017-06-06, 08:27
:
Masz rację. Po tym co się ostatnio dzieję to tylko samopoczucie jest w stanie mi podpowiedzieć co robić i faktycznie nie jest to takie proste.

Tak ogólnie to wydaje mi się, że jest powolutku lepiej odkąd zacząłem ten wapń brać. Zmienił mi się trochę objaw związany z hiperwentylacją, wcześniej (podczas suplementacji samego magnezu, pod koniec) wystarczyło, że sobie delikatnie nabrałem powietrza i czułem ulgę, teraz powróciło to bardziej do ziewania (czyli być może jest to na plus, bo wychodziłoby na to, że powietrza w płucach jest mniej = mniejsza hiperwentylacja?). Na szczęście nie jest to dokuczające, nasilenie pozostało w miarę małe. Mam nadzieję, że wkrótce w ogóle ustąpi. Byłoby to błogosławieństwo.
#x. - 2017-06-09, 15:24
:
Mała aktualizacja...

Odstawiłem w ogóle magnez, teraz jadę już tylko na wapniu i witaminach B. Nawet po 50mg magnezu odczuwałem nieprzyjemne objawy. Jest możliwe, żeby mimo zażywania po 1000mg wapnia jakakolwiek ilość magnezu go wypłukiwała? Czy bardziej prawdopodobne jest po prostu przegięcie z magnezem?

Zobaczymy czy po odstawieniu magnezu poprawi się moje spanie, bo teraz budzę się bardzo często w nocy i nie jestem w stanie przespać 8h. I jeszcze od wczoraj mam niski nastrój, kompletna beznadzieja, zero motywacji (liczę na to, że w ciągu kilku dni to się jakoś unormuje).

A z plusów to mimo niskiego nastroju kłopoty z hiperwentylacją są znośne, problemów z przełykaniem, sztywnością mięśni etc. brak.
tomakin - 2017-06-11, 00:26
:
A może B6 przedawkowałeś? Stąd reakcja na magnez?

Jedź dalej z wapniem, zobacz co będzie się działo - na pewno nie zaszkodzi.
#x. - 2017-06-11, 17:01
:
Hmm... Nie pomyślałem w ogóle o B6, tak wyglądała moja kuracja pod jej kątem aż do teraz:


Jest to szacunkowa ilość we wszystkich suplach jakie brałem/biorę. Tam gdzie są wysokie liczby = brałem modulatory homocysteiny w których jest 56mg B6, z czego część jest w jakiejś aktywnej formie. Mogę ją maksymalnie zmniejszyć do 1 tabletki b komplex w której jest jakieś 1.4mg, jeżeli byłoby to wskazane.

Z wapniem cały czas jadę, dzisiaj jest 20 dzień. Biorę codziennie między 750 a 1000 mg.
Uświadomiłem sobie też wczoraj o jednej rzeczy która może być istotna, a z którą dałem dupy - potas. Od wczoraj postanowiłem wdrożyć do codziennej diety kilka bananów (część blendowana z jabłkami do formy musu/soku). I może to efekt placebo, ale spało mi się lepiej niż do tej pory (obudziłem się tylko 2 razy).

Jeżeli chodzi o nastrój to przez ostatnie dwa dni popołudniami jest z nim gorzej (tego typu dobowe wahania nastrojów miałem już wiele, wiele lat temu, zawsze było to popołudnie / wieczór - nie wiem czy da się to z czymś sensownym powiązać). A najlepszy nastrój podczas tej kuracji miałem jakoś w marcu, naprawdę było nieźle, kompletne przeciwieństwo tego co jest teraz. Ładowałem wtedy (i na miesiąc przed) w siebie duże ilości magnezu (400mg), co 2 dni 1x benfogamma (B1 - 50mg) i 1000mg B12 i te ~28mg B6.
A z tym oddychaniem, to jest chyba jednak gorzej niż lepiej :-/
#x. - 2017-06-12, 11:52
:
Finalnie wczoraj zrezygnowałem nawet z B komplex, nie brałem ani mg B6. Dzisiaj wziąłem testowo 75mg magnezu bez B6 i objawowo jest podobnie. Powiedziałbym, że czuję jakby moje mięśnie były osłabione, jakbym nie miał siły przełykać i oddychać, jakby były częściowo porażone. Po jakichś 3h od przyjęcia magnezu to ustępuje.
I jeszcze jedna rzecz, która może jest z tym powiązana, zwiększona częstotliwość wypróżnień, przed tą całą akcją z magnezem było to najczęściej raz dziennie. Teraz potrafię po 3 razy dziennie biegać do toalety, jeżeli chodzi o skalę stolca to w połowie przypadków jest to 5, w pozostałych 4. Dzisiaj rano już byłem, wziąłem magnez jakieś 1.5h temu i znowu czuję parcie. Niestety nie notowałem kiedy się ono pojawia żeby to skorelować z magnezem. :-P I może też wynika to z formy przyjmowanego magnezu, a mianowicie cytrynianu, połowa dziennego wapnia jaki biorę też jest w postaci cytrynianu.
Jedyny plus jaki wydaje mi się obserwować po magnezie to polepszenie problemu z hiperwentylacją, jest mi łatwiej nabrać oddech, a potrzeba, aby to robić jest mniejsza.

Może coś da się z tego wywnioskować. :roll:

Martwi mnie to wszystko, trwa to już prawie rok (proces suplementacji), miałem się zbliżać do znalezienia właściwej metody, coś już było lepiej, a teraz znowu jakbym się oddalał. Stąd też moje paranoiczne analizowanie, przez to gówno nie jestem w stanie w pełni normalnie funkcjonować.
Tak czy inaczej, można raczej definitywnie stwierdzić, że:
- choroby żadnej nie mam, która mogła by to warunkować, przynajmniej nic nie wynika z żadnego badania, nic też się nie pogorszyło przez ten rok (raczej stało w miejscu)
- na pewno już od dziecka byłem narażony na duży stres (atmosfera pijackich awantur w domu); z dzieciństwa nie pamiętam praktycznie nic, większość wspomnień została wyparta gdzieś do podświadomości, jedyne z czym mi się ono kojarzy to ciągły strach
- nie wiem w jakim dokładnie wieku zacząłem, ale przez dłuższy czas odżywiałem się beznadziejnie (w mojej diecie dominował nic nie warty i chemiczny chleb tostowy, ser żółty, smażony kotlet, ziemniaki, a poza nimi minimalna ilość warzyw typu pół pomidora dziennie, uwielbiałem obżerać się chipsami, a wszystko to popić słodzonym napojem lub colą)
- pierwszy epizod nerwicowy, który poprzedzony był epizodem depresyjnym miał miejsce w wieku 15 lat (idąc koncepcją nerwicy wywołanej niedoborami już wtedy musiałem mieć jakiś niezły pakiet)

Podsumowując powyższe punkty, myślę, że można powiedzieć, że mój organizm jest nieźle zaniedbany i pewnie poza kilkoma witaminami i minerałami, brakuje mu masy innych rzeczy, o ile nie wszystkiego. Czy jesteś w stanie mi podpowiedzieć jak z tego stanu rzeczy teraz wybrnąć?

Sytuacja życiowa zmusza mnie teraz żeby w końcu wziąć się za przygotowywanie jakkolwiek sensownych posiłków (stawiam teraz wszystko na warzywa / owoce + pełnoziarniste dodatki typu makaron). Tylko, że to niestety pewnie potrwa, jeżeli spieprzyłem sprawę przez co najmniej 10 lat gównianego żarcia. Myślałem kiedyś nad wdrożeniem jakiejś niewielkiej ilości odżywki białkowej, która może pobudziła by organizm aminokwasami, myślisz, że ma to sens?
tomakin - 2017-06-14, 12:29
:
Czemuś tak się uparł na ten magnez, jak coś nie pomaga, to się tego nie bierze na siłę.

Może w ogóle żadnych problemów nie masz z niedoborami, a wszystko siedzi w głowie? Może powinieneś zmienić otoczenie, zająć się na poważnie medytacją, ćwiczyć codziennie relaksację? Może jednak jest tam jakaś choroba, o której nic nie wiesz, nawet tak banalna jak nadaktywność jakiegoś gruczołu produkującego nieco zbyt dużo jakiegoś pojedynczego hormonu? A może pora iść na siłkę i ćwiczyć, aż na płaskiej nie pojawi się te 120 kg?

Pamiętaj, że nerwica to wypadkowa otoczenia i stanu organizmu - bardzo silny niedobór powiedzmy magnezu wywoła ataki lękowe nawet u mnicha tybetańskiego, bardzo silny stres rozwali psychikę nawet najzdrowszego człowieka. Zazwyczaj u chorych jest to jakaś mieszanka tych czynników, ale chyba już wystarczająco dużo poświęciłeś uwagi, czasu i kasy na suple. Trochę to zaczyna na nerwicę natręctw wyglądać.
#x. - 2017-09-22, 14:51
:
Czas na pewne podsumowanie.

Z racji braku oczekiwanego efektu z suplementacji wybiórczymi substancjami, a wręcz problemów z ich tolerancją oraz w związku z Twoim krytycznym komentarzem, postanowiłem zmienić swoje podejście do swojego zdrowia i zacząć od podstaw, czyli diety.
Broniłem się wcześniej przed tym nogami i rękami, odkładając w czasie moment kiedy się za to wezmę, bo "przecież teraz muszę się zająć innymi sprawami, suple mają mnie postawić na nogi, a gotować będę za X miesięcy jak już wszystko ogarnę". I w sumie może dobrze, że suple nie spełniły swojej roli, bo inaczej bym się pewnie nigdy za to nie zabrał i skończył z jakimś rakiem.

Rozpisałem sobie dietę wegetariańską tak, aby pokrywała jak największą ilość zapotrzebowania na minerały, witaminy i aminokwasy. Do tego jest bardziej kaloryczna niż to co do tej pory jadłem, czyli z czasem powinno mieć to pozytywne odbicie na mojej niskiej wadze.
Jedyne co w tym momencie suplementuję to B kompleks i chrom.

Wdrożyłem tą dietę w życie jakieś 3,5 miesiąca temu.
Początkowo starałem się również regularnie wykonywać relaksację, co było bardzo ciekawym doświadczeniem, bo okazało się, że podczas takiej sesji, mój oddech stawał się uregulowany. Oczywiście z czasem regularność poszła w siną dal i zaprzestałem tych "ćwiczeń". Niemniej jednak powrócę do tego i spróbuję podziałać też z medytacją, głównie dla mojego umysłu, aby mógł zaznać wyciszenia.

Na aktualnym etapie muszę stwierdzić, że te 3,5 miesiąca porządnego odżywiania podziałały na mnie dużo lepiej niż rok suplementacji.
Nie staram się już wyśledzić kolejnego magicznego środka, który mi pomoże, bo po prostu czuję się dobrze.

Jedyne co dodałem niedawno jako nowość to chrom, ponieważ co kilka dni miewałem ataki hipoglikemii, mimo iż jem regularnie 7 razy dziennie (produkty mączne tylko pełnoziarniste i rzadko słodycze).

Odezwę się za jakiś czas z informacją czy żyję i jak to życie wygląda. :-)
tomakin - 2017-09-23, 04:23
:
Ludzie zazwyczaj bronią się rekami i nogami przed zmianą diety i trybu życia - i nie ma co się dziwić, tabletka jest po prostu wygodniejsza. Ale niestety, tabletka nie uchroni przed nadmiarem pewnych rzeczy - można powiedzieć, że część problemów wynikających z odżywiania to brak niektórych składników, ale druga część wynika z nadmiaru, zalewania swojego ciała cukrem czy tłuszczem nasyconym.

Nie zapomnij, że na diecie wege obowiązkowa jest B12, baaaardzo polecam też małe dawki jodu (tak z 50% zapotrzebowania), warto też uzupełniać omega 3 w aktywnej formie. Jest jeszcze sporo innych rzeczy, które po iluś latach diety wege mogą znikać z organizmu, ale na razie się tym nie przejmuj.
#x. - 2017-11-10, 12:00
:
Będę Cię musiał chyba prosić o pomoc w ogarnięciu odpowiednio zbilansowanych posiłków, bo rozpierdzieliłem sobie chyba jeszcze bardziej "gospodarkę cukrem", zapewne za dużą ilością węglowodanów/zbóż w pojedynczym posiłku.

Ale powiedz mi proszę najpierw, czy cukier na poziomie 70 kilku mg/dl między posiłkami jest ok, nie powinien być deko wyższy?

A przechodząc do sedna problemu: pojawił się problem ze spaniem, zacząłem się budzić co 1-2 godziny, nie byłem w stanie spać dłużej niż 6 godzin, bo czułem jak mi się trzęsą ręce. W ciągu dnia też mi się zdarzało, że się "telepałem". Na początku myślałem głupio, że to znowu coś z tymi minerałami, do momentu aż przypadkowo (czułem się słabo 2h po śniadaniu poza domem i nie miałem nic innego pod ręką) nawpierdzielałem się słodkiego ciasta, poprawiłem bananem. I po kilkudziesięciu minutach poczułem się jak młody bóg, zapierdzielałem jak mały samochodzik, a po kolejnych 2h znowu się spierdzieliło. Od tego momentu zacząłem mierzyć cukier i okazuje się że (tak mi się wydaje) za szybko on spada, np. z poziomu 101 po posiłku spada do 75 po 2h od zjedzenia.

I nie cyferki może są najbardziej miarodajne, ale to jak się czuje. Częstym schematem jest to, że po zjedzeniu śniadania, po jakiejś 1h zaczynam się czuć mega senny, tak, że nie jestem w stanie nic robić, po jakimś czasie jak się na siłę zmuszę do ruszenia to czuję jak mi się trzęsą nogi, po użyciu glukometru wychodzi np. 73, zjem coś większego, zmęczenie i drżenie przechodzi i mogę dalej przez jakiś czas funkcjonować (jeżeli w takiej sytuacji zapodam sobie coś z białej mąki i/lub słodkiego to już w ogóle mam niezłego kopa).
Wczoraj od popołudnia zjadłem posiłki w których były i węglowodany i jakiś tłuszcz, np. olej kosowy, banan zblendowany z orzeszkami i rano, mimo iż cukier był na poziomie 73, to nie czułem żadnych nieprzyjemnych objawów.

Dieta o której poprzednio pisałem wyglądała tak:
Dziennie jadłem ok. 350g węglowodanów (163g ze zbóż; 140g z owoców; 47g z warzyw), 73g tłuszczu (15g z sera), 70g białka (18g z sera).

Tutaj jeszcze jedna istotna rzecz. Nie wiem czy pamiętasz, ale z pół roku temu na dłoni zrobiła mi się jakaś pokrzywka, czerwone plamy, szorstka skóra, coś jak jakiś AZS. Raz było lepiej, raz gorzej, ale ogólnie się to cały czas utrzymywało (główne rzeczy które jadłem zarówno przed dietą jak i na niej, to ser i zboża). W momencie jak zauważyłem, że jakąś rolę w tym co się dzieje gra cukier, odstawiłem prawie wszystko oprócz zbóż (co chyba nie jest najlepszym główny źródłem pożywienia dla organizmu?), odstawiłem mleko (tzn. sery żółte które jadałem) i testowo produkty z fruktozą. Zgadnij co się stało? Tak, to co miałem na dłoni zaczęło znikać. Od 10 dni nie jem nic co zawierałoby w sobie mleko, a dłoń wygląda tak, że za kilka dni zniknie z niej ten cały syf. Włączyłem ponownie jakieś warzywa, owoce, nic się nie dzieje. Jedyny nieprzyjemny incydent jaki miałem był po kukurydzy - wyskoczyły mi czerwone krostki w miejscu gdzie już było lepiej.

Np. jednym z moich posiłków były 2 banany, innym 2 jabłka. Na śniadanie jadałem grahamki (które mają chyba dosyć wysoki IG) z żółtym serem (właśnie po takim posiłku zrobiło mi się mega słabo po 2h). Oddzielnie jadłem porcję orzeszków zamiast połączyć ją właśnie z owocami.

Ser i wszystko co jest związane z mlekiem oczywiście wyrzucam i więcej tego nie tknę. Jakie zamiast tego najlepiej wrzucić źródło białka, fasole?
No i oczywiście czy jesteś w stanie podpowiedzieć mi jakąś recepturę na łączenie węglowodanów z tłuszczem, żeby glukoza rosła i spadała powoli?
Czy może wywalić w ogóle zboża w postaci chlebów żytnich / razowych?
Postawić na główne źródło węglowodanów w postaci warzyw?
#x. - 2017-11-12, 18:35
:
Zacząłem dobierać posiłki tak, żeby było w nich więcej tłuszczu (np. więcej oliwy do sałatki, banany zmiksowane z orzechami i ziarnami) i chyba lepiej to działa. Cukier nie podnosi mi się co prawda powyżej 100 po posiłku (tak jak wcześniej potrafił), raczej rośnie powoli i jest stabilniejszy, a co najważniejsze nie czuję już raczej drżenia mięśni.

Muszę jednak dobrać jakieś sensowne posiłki, żeby wyrobić odpowiednią ilość kcal, po odstawieniu mlecznych produktów. :-/

I jeszcze jedna rzecz którą zaobserwowałem. Nie wiem czy pamiętasz, ale jakiś czas temu przestałem "tolerować" większość supli, czułem się jakiś taki "zamulony", jakbym miał problemy z koordynacją z ruchem mięśniami. Być może jest to normalny proces w jaki organizm je metabolizuje, ale, po wzięciu tabletki z 250mg wapnia (tylko to ostatnimi czasy brałem) w ciągu 20 minut cukier spada mi z np. 85 do 65.

Chwilę temu robiłem kilka podstawowych badań (żeby zobaczyć czy nie spieprzyłem czegoś swoją nową dietą) i w porównaniu z rokiem ubiegłym (dieta trwała 4 miesiące, przed nią niestety tego nie zbadałem) spadła mi ferrytyna:
68,86 -> 51,1 (norma 30-400)
a żelazo wyszło ponad normę 238 (norma 60 - 160).

Jak zaczynaliśmy moją przygodę w 2014 roku ferrytynę miałem na poziomie 91.
#x. - 2017-11-14, 13:54
:
Wstałem dzisiaj z glukozą na poziomie 72, czyli trzeba zjeść jakieś śniadanie. Zblendowałem sobie 2 banany z nerkowcami, garstką słonecznika i łyżeczką oleju kokosowego. Godzinę później poszedłem pod prysznic i czuję, że coś jest nie do końca halo, jest mi jakoś słabo i nogi jakby się uginały. Nie wydaje mi się to możliwe, żeby coś było nie tak z tym zasranym cukrem, ale z ciekawości biorę glukometr, 61. Wtf? Jakby to co zjadłem przeleciało przeze mnie nic nie dając. Co tu się do ch*** dzieje?
#x. - 2017-11-15, 11:42
:
Może się za bardzo czepiłem tego poziomu glukozy. Ale ma to swój plus, kupiłem w końcu olej kokosowy :D

Kiedyś proponowałeś mi terapię nim, bo wyszedł mi niski testosteron i HDL, ale oczywiście (nie pamiętam co mną wtedy kierowało) olałem to. Najwyższy czas, żeby dostosować się do tych zaleceń (jak się okaże, że poprawi to moje samopoczucie, to będę musiał nakopać sobie do dupy).

HDL ostatnio jak badałem wyszedł 49 (norma: 40-85), więc jest trochę miejsca do podbicia.
tomakin - 2017-11-15, 17:44
:
Może warto zbadać nie tylko cukier, ale i insulinę. To co opisujesz to mogą (ale nie muszą) być początki cukrzycy - co wcale nie musi mieć wiele wspólnego z dietą, cukrzyca pojawia się w pewnym wieku. "Doskonałą" dietą można się bardzo dobrze przed tym chronić, ale jeśli masz geny predysponujące do zachorowania, to zwykła dobra dieta nie wystarczy i w pewnym wieku ta cukrzyca zacznie się pojawiać.

Ja przez całe życie miałem takie właśnie ataki hipoglikemii (bo to co opisujesz wygląda dokładnie tak samo - zgadza się z tym niski cukier), były już zanim przeszedłem na wege, w dzieciństwie, pomogło dopiero uzupełnienie chromu.

Możliwe, że to wynika z czegoś innego, jest szereg chorób, w których cukier wariuje - na przykład zaburzenia nadnerczy, ale tego przez forum nie zbadamy.

Na Twoim miejscu zrobiłbym dokładniejsze badania w kierunku zagrożenia cukrzycą - zbadał hemoglobinę glikowaną, zrobił krzywą cukrową z oznaczeniem nie tylko glukozy, ale też insuliny. Jeśli wyniki będą wskazywać na ten problem - trzeba będzie solidnie wziąć się za dietę, z cukrzycą nie ma żartów, w pewnym wieku ma ją około 30% populacji.
#x. - 2017-11-15, 18:06
:
Mnie się to jeszcze bardziej popierdzieliło jakiś czas po tym jak zacząłem brać chrom, ale może to tylko zbieg okoliczności. Nie badałem poziomu cukru po chromie, ale po nim też się źle czułem jak po reszcie supli. :-/

Robiłem ostatnio hemoglobinę glikowaną (razem z innymi badaniami, bo zwątpiłem po tych akcjach w swoją dietę i stwierdziłem, że chyba jednak czas znaleźć sensownego dietetyka), wyszła:

4,50% (norma: <= 7%)
26 (norma: <= 53)

Wybiorę się też w takim razie na krzywą cukrową i insulinową i dam znać.

A gospodarkę cukrem mogłem sobie załatwić za dzieciaka, kiedy to często się "głodziłem" - idąc do szkoły bez śniadania i jedząc często dopiero po przyjściu do domu, mając już pewnie niezłą hipoglikemie, bo czasem miałem problem z widzeniem. Tak, wiem, byłem głupi. :-/
tomakin - 2017-11-15, 18:40
:
E, raczej tym byś sobie nie wywołał zaburzeń cukru. Powiem więcej, takie coś mogło nawet pomóc.

Jak jest coś z cukrem, to może warto też przyjrzeć się nadnerczom? Czasem cukier od nich wariuje, a objawy zaburzeń nadnerczy bardzo przypominają objawy nerwic.
#x. - 2017-11-15, 20:15
:
Masz na myśli badania którychś hormonów czy już USG?

Z nadnerczy badałem:
kortyzol - 16,05 (norma: 5,27 - 22,45)
DHEA - 199,1 (norma: 34,5 - 568,9)
#x. - 2017-11-19, 20:01
:
Dzisiaj po wstaniu miałem cukier na poziomie 65, spało mi się **ujowo. Budziłem się ciągle, w drugiej części nocy spocony. Ale brałem to pod uwagę bo wczoraj zjadłem sporo węglowodanów, część z białej mąki.

Takie noce przypominają mi jednak, że ja już wcześniej obserwowałem takie objawy. 2 lata temu mieszkając w innym miejscu miałem podobne noce, rano budziłem się z uczuciem słabości w rękach itp. Tylko że wtedy odżywiałem się beznadziejnie jadąc w głównej mierze na pszennych wypiekach, pizzach i podjadając słodycze. Przed snem wpierdzielałem jakieś wafelki i cukier pewnie nieźle falował. Nie zdawałem sobie jednak z tego kompletnie sprawy.

W najbliższych dniach wybiorę się na krzywą cukrową i insulinową i dam znać co z tego wyszło.
Jak się okaże, że jest ok, to się załamie chyba, że wszystko wg biochemii jest ok, a ja się czuję jak gówno. Chyba, że będzie to mogło oznaczać hipoglikemie reaktywną / jakieś pasożyty albo coś innego.

I od jutra wracam do regularnych ćwiczeń relaksacji mięśni, bo ten kortyzol chyba nie wypadł najlepiej...

Edit:
Jeszcze jeden drobiazg, wspominałem, że po kukurydzy pojawiła mi się wysypka na dłoni, która wracała już do normy. Wszystkie takie produkty poszły w odstawkę, ale włączyłem większą ilość warzyw, banany, orzechy i ręka znowu zaczęła wyglądać słabo. 4 dni temu odstawiłem banany i dłoń ponownie wraca do normy. Ciekawe tylko czy to banany jako banany czy jakiś syf którym je traktują.
tomakin - 2017-11-22, 00:08
:
Ja bym raczej stawiał, że to mogą być zmiany poziomu cukru - banany czy kukurydza są bardzo słodkie i mocno go podnoszą.

Z cukrzycą można sobie z reguły dość ładnie radzić, jeśli weźmie się do serca zalecenia dietetyczne. I wcale nie chodzi o jakieś drastyczne ograniczenia. No ale wiadomo, najpierw badania żeby było wiadomo, na czym stoimy.
#x. - 2017-11-23, 21:55
:
Wygląda na to, że wysypka na dłoni jest raczej związana z alergią. Ostatnio jej stan był bardzo dobry, żadnych widocznych krostek, jedynie sucha skóra w niektórych miejscach. Dzisiaj zjadłem odrobinę warzyw (nie mogło to wpłynąć znacząco na poziom cukru, był dosyć wysoki zanim zacząłem jeść) do których nasypałem za dużo pieprzu. I po chwili wywaliło mi masę czerwonych krostek na dłoni.
Może to być nawet uzasadnione, bo pieprz teoretycznie jest alergenem krzyżowym z brzozą, na którą mam alergię.

Jutro idę na krzywą, w przyszłym tygodniu wrzucę wyniki.
#x. - 2017-11-24, 16:44
:
Mam pierwsze nieoficjalne wyniki - glukozy mierzonej glukometrem :-P
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie są to precyzyjne wyniki, ale mniej więcej pokazują co się dzieje z glukozą we krwi.

9:00 - po tym jak wstałem, glukometr pokazał: 77
9:50 - wypiłem 75g glukozy
10:50 - 1h po glukozie, glukometr pokazał: 125
11:50 - 2h po glukozie, glukometr pokazał: 77

(i teraz zaczyna się zabawa)

wróciłem do domu, przez godzinkę po powrocie jeszcze nie jadłem. Zająłem się jakimiś sprawami, pomagałem w czymś znajomej gadając z nią przez telefon. W pewnym momencie zaczął mi się rozjeżdżać obraz przed oczami, miałem wrażenie jakby mnie ktoś odłączał od rzeczywistości, było mi słabo, ręce się mega telepały, jeszcze nie wiedziałem co się dzieje. Stwierdziłem, że pewnie koniecznie muszę zjeść, nawet nie chciałem używać glukometru, bo wiedziałem że wyjdzie niski cukier, ale co tam, sprawdzę, żeby to zanotować, może to coś podpowie. Umyłem ręce (i o ile wierzyć jego wskazaniom - może nie wytarłem wystarczająco dobrze rąk po umyciu?), pokazał 38 :-?
Było to po 3h od podania glukozy. To normalny mechanizm, że organizm tak zbił ten cukier?

Prawie się zesrałem przy tym glukometrze. Natychmiast zjadłem 2 kanapki z żytnim chlebem, olejem kokosowym i jakimiś warzywami, dla pewności popiłem wodą z dwoma łyżeczkami cukru.
Godzinę zjedzeniu było 115, po następnej 98.
Wygląda tak jakby po tej glukozie trzustka dostała świra.

Samo badanie jest okropne, mało się tam nie porzygałem przez te 2 godziny.
Jak dostanę wyniki z lab to je oczywiście wrzucę.
tomakin - 2017-11-25, 02:59
:
No cóż, wygląda to tak, jakbyś się powoli dorabiał cukrzycy. Chociaż ataki hipoglikemii mogą mieć inne przyczyny, ale ja bym w cukrzycę celował - bo to raz że najbardziej prawdopodobne, dwa - choroba jest bardzo częsta.

Jak się solidnie nie weźmiesz za dietę i za zdrowie, to niedługo możesz skończyć na insulinie.

http://cukrzyca.naturalneleczenie.com.pl/

W sumie za wiele tu nie ma do roboty - jest kilka dosłownie suplementów, które trochę pomagają, ale cukrzyca to w 99% wynik złej diety i genów, które na błędy dietetyczne uwrażliwiają.

Chrom, cynk, witamina B1 - to takie podstawy. A poza tym błonnik, błonnik, błonnik.

Jak ognia unikaj wszystkiego, co ma wysokie insulin score

https://en.wikipedia.org/wiki/Insulin_index

Błonnik syp do dosłownie wszystkiego. Będzie pewnie ciężko, bo to paskudne w smaku, ale kto wie - może Ci podejdzie. Ja akurat bardzo lubię otręby owsiane, żrę to łyżkami.

No i glukometr - wiadomo, że te domowe są mało wiarygodne, trzeba było zrobić drugi pomiar z drugiej ręki po paru minutach. Ale objawy pasują w 100% do ataku hipoglikemii, nie pierwszy raz miałeś taki niski odczyt przy tych objawach, jak dla mnie sprawa jest jasna.

Lekarz niech się zajmie ustaleniem, czy ta hipoglikemia wynika z czegoś innego niż początki cukrzycy.

Jak sam chcesz sobie poczytać to tu masz wstęp:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Hipoglikemia#Hipoglikemia_poposi.C5.82kowa_.28reaktywna.29
#x. - 2017-11-25, 15:22
:
Są też i wyniki badań:

Glukoza:
przed podaniem: 75 mg/dl (norma: 70 - 99)
po 1h: 94 mg/dl
po 2h: 77 mg/dl (norma < 140)

Insulina:
przed podaniem: 4.00 mU/l (norma 3.00 - 25.00)
po 1h: 71.40 mU/l
po 2h: 62.80 mU/l


Dzięki za info z insulin index, nie wiedziałem, że takie zestawienie istnieje.

Za tydzień mam wizytę u dietetyka. Jestem już trochę zmęczony tym grzebaniem w jedzeniu, na razie zdam się na kogoś, kto wydaje się być sensowny (wdraża diety głównie cukrzykom i nie gloryfikuje jakiegoś paleogówna).
Co do błonnika, to nawet przy diecie wegańskiej należy go dorzucać? W tej 4-miesięcznej diecie którą stosowałem (była ona wegetariańska) było, teoretycznie oczywiście, około 30g błonnika dziennie - dałem jednak dupy z pewnymi produktami, które nie powinny się w niej znaleźć (np. insulinogenne przetwory mleczne).

Odnośnie lekarza, rozumiem, że rozmawiamy o jakimś diabetyku?
Jeżeli masz jakiś pomysł odnośnie innych przyczyn które mógłbym próbować diagnozować to napisz, cholera wie czy uda mi się znaleźć kompetentnego lekarza :-P

Wg skąpych informacji w internecie które da się znaleźć to ta insulina jest raczej za duża. Była to sama glukoza, więc chyba jakieś nietolerancje fruktozy / laktozy odpadają?

No nic, jak cokolwiek przyjdzie Ci do głowy to będę wdzięczny, za każdą pomocną informację.
Odezwę się po wizycie u dietetyka i dam znać co z tego wyszło.

I tak w ogóle, myślisz że takie rozchwianie cukru mogło w jakimś stopniu wpłynąć na uruchomienie nerwicy? Bo pewnie zalicza się to do jakiegoś rodzaju stresu dla organizmu?

Jak opanuję dietę którą dostanę i uspokoję to rozchwianie to wrócę do jakiejś suplementacji (na razie po większości rzeczy spada mi cukier i się źle czuje). Dzisiaj po raz pierwszy od dłuższego czasu drgała mi powieka, chyba że to też może być przyczyną wahań cukru?


# Edit:
Jeszcze jedna rzecz. Po tym badaniu coś się jakby popierdzieliło w drugą stronę z tym cukrem. Np. po zjedzeniu obiadu przez kolejne 3h utrzymuje mi się cukier na poziomie 102-104, jakby stał w miejscu. Teraz też jadłem już dobrą chwilę temu i czuję jakby mi się trochę telepały ręce, objawy pasują do spadającego cukru, ale sprawdziłem w glukometrze i pokazuje 98. Jakby komórki przestały przyjmować insulinę, jakby uruchomił się następny etap w drodze do cukrzycy?
tomakin - 2017-11-25, 16:29
:
Szkoda, że jeszcze po 3 godzinach nie zbadali, byłoby wszystko jasne

Nie znam się na tym za bardzo i nie chcę tu zbytnio filozofować, tak na szybko znalazłem taki wykres

http://www.bbdnutrition.c...mia-750x542.jpg

http://www.bbdnutrition.c...tance-measured/

Wygląda to trochę tak, jakbyś był w okolicach II, czyli początki problemów, zwiększą się oporność na insulinę. Cholera wie, na ile wiarygodne jest to źródło.

A dietetyków w Polsce się boję. Kiedyś moja była podsłuchała rozmowę dwóch dyplomowanych dietetyczek, cytuję:

"-chciałam przejść na wege, ale po 4 miesiącach wpadłam w anemie i jak zaczęłam jeść mięso wyniki były ok.
-nie można na wege mieć problemow z żelazem, ono jest nawet w fasoli. można mieć tylko problem z b12 dlatego trzeba jeść drożdże nieaktywne i algi"

Masakra po prostu :D

Poszukałbym najpierw dobrego lekarza, żeby wyeliminował inne choroby dające jako objaw problemy z insuliną. A dietę po prostu zapisuj przez tydzień i wklej wyniki, zobaczymy co tam mogło być nie tak.
#x. - 2017-11-25, 22:35
:
Ja z założenia nikomu nie ufam, a zwłaszcza lekarzom, także krzywdy sobie zrobić nie dam, będziemy wszystko weryfikować :-P
Zamówiłem sobie też książkę z przepisami wege, która prezentuje się sensownie (nie chce mi się szukać już przepisów w internecie). Mam też gdzieś na mailu 30-dniowy jadłospis ze stronki od tego Twojego znajomego dietetyka.

Po dzisiejszym dniu widzę na pewno, że muszę jeść określoną ilość konkretnych posiłków (najlepiej o stałych porach) i nic pomiędzy, bo wtedy trzustka głupieje (przypuszczam, że z czasem się to ustabilizuje, dostała wczoraj niezłego kopa).

W najbliższych dniach zrobię pierwsze rozeznanie w lekarzach, popytam też znajomych. Jeden z nich który jest cukrzykiem prowadzi się bardzo dobrze (dietetycznie), więc może jego lekarz jest sensowny (dostał zalecenia od niego i został nieźle nastraszony, żeby tego nie lekceważyć).

Mam też jedną znajomą z cukrzycą, która je frytki, bo wg niej mają niższy IG niż gotowane ziemniaki. Uważa, że odżywia się bardzo dobrze i że powinienem słuchać jej rad dietetycznych, a jak zwrócę jej uwagę to jest awantura :-)

Rok temu nie chciało mi się nic robić z dietą, myślałem, że dam radę samymi suplami, a teraz kurna nie mam wyjścia. Muszę się porządnie wziąć za to i to dożywotnio. Nie widzę innej opcji, w końcu zależy mi na tym, żeby być zdrowym i dożyć jak najdłużej.
Nie rozumiem ludzi takich jak powyższy przykład, kiedy przychodzi co do czego i naprawdę należy o siebie zadbać, a oni lecą sobie w kulki. Bo co? Bo dawne przyzwyczajenia są ważniejsze od własnego zdrowia? WTF? Ludzie są naprawdę głupi (wiem, że nie jest to odkrywcze stwierdzenie, ale za każdym razem jestem pod wrażeniem).

A konkluzja z tej całej historii jest taka, że warto mieć glukometr :-P
tomakin - 2017-11-25, 23:49
:
Dieta to z reguły trudna rzecz, dużo łatwiej zrobić wszystko suplami - więc ludzie próbują tego, jak nie wyjdzie - wolą zaufać w "magiczne tabletki" sprzedawane przez różnej maści oszustów, niż spróbować zmienić dietę i wykluczyć z niej rzeczy, które smakują.

Sam mam dietę dość paskudną, no niestety - ciężko przełamać własne przyzwyczajenia czy uzależnienia.

Miałem też bardzo silne ataki hipoglikemii - właśnie, miałem. Dieta jak była paskudna, tak jest dalej, ale po uzupełnieniu kilku kluczowych rzeczy, z których przypuszczam najważniejsze to chrom i cynk - minęło.

I zapisuj wszystko co jesz przez tydzień czy dwa, przyjrzymy się temu - czasem błędy są w zaskakujących miejscach.
#x. - 2017-12-16, 18:28
:
Czas powrócić do tematu po chwili przerwy i nowych badaniach :-P

Zatrzymaliśmy się ostatnio na badaniu krzywej cukrowej / insulinowej, po której przez tydzień dochodziłem do siebie.

Tutaj może powiedzmy 2 słowa na temat tego co jem. Poszedłem trochę na łatwiznę i jem monotonnie, tzn. 3-4 razy dziennie kanapki ze 100% żytniego chleba smarowane olejem kokosowym i na to jakieś warzywa: sałata, pomidory, ogórek, ogórek kiszony, papryka itp. Do tego posiłek "obiadowy": 100g kurczaka (wróciłem tymczasowo do tego wstrętnego mięsa) duszonego z cebulą, pełnoziarnisty lub gryczany makaron, kapusta kiszona lub fasolka (polewam jeszcze to wszystko oliwą).

Tak to wygląda od momentu kiedy miałem badanie.

Tydzień po badaniu poszedłem do tej dietetyczki którą znalazłem. Mam prowadzić bardziej szczegółowy dzienniczek tego co jem, w jakich porach z uwzględnieniem samopoczucia po posiłkach (wcześniej olałem to ostatnie). Nie dostałem jakiejś magicznej diety, pani woli stuningować to co jem niż dawać gotową recepturę, która wywróci moją kuchnie do góry nogami. Zaleciła dorzucenie białka w 3 głównych posiłkach, do tej pory miałem je tylko w "obiedzie". Diagnozą (jeżeli możemy w ogóle mówić o takim pojęciu w przypadku dietetyka) była oczywiście hipoglikemia reaktywna.

Od tej wizyty wrzuciłem do diety 1 kanapkę z twarogiem rano i wieczorem (chciałem przetestować czy coś się stanie z moją ręką, nie stało się nic).
Przez 2-3 dni w tygodniu zaczęła gościć też u mnie makrela.

2-3 dni po wizycie (i +7 dni po badaniu) zaczęło mi się stopniowo poprawiać, aż do momentu kiedy nie miałem żadnych nieciekawych objawów po zjedzeniu posiłku (albo minimalne). Cukier wtedy utrzymywał się na naprawdę stabilnym poziomie, np. 102, 104, 103, kolejno po 1, 2 i 3h od posiłku.
Razem z tym zniknęły moje objawy nerwicowe, jak ręką odjął. Żadnego sztywnienia mięśni, lęków, nic. Ze spaniem też jest nieźle, jak zasnę to przesypiam zazwyczaj te 5h ciągiem, dopiero potem się wybudzam co godzinę.

I teraz kilka dni temu coś się zaczęło pierdzielić. Wczoraj po zjedzeniu obiadu czułem ścisk mięśni, a glukometr pokazywał galopującą w dół glukozę godzina po godzinie. Zastanawiam się czy nie dałem dupy z tym twarogiem albo ten makaron pełnoziarnisty do obiadu jest do dupy. Od wczoraj twaróg poszedł w odstawkę, na olej kokosowy też już nie mogę patrzeć, więc zamieniłem to na chleb + masło orzechowe (z samych orzechów, bez żadnego szajsu) + warzywa.

A teraz badania. Wygospodarowałem trochę funduszy i poszedłem zbadać kilka hormonów przysadki i cholesterol (chciałem zobaczyć co zdziałało zjedzenie ok. 600 ml oleju kokosowego):
HDL: 50 (miesiąc temu: 49)
LDL: 90 (miesiąc temu: 105)

Tak to powinno działać? HDL prawie nie drgnął :-(

FSH: 3,75 (norma: 1,5 - 12,4)
LH: 1,8 (norma: 1,5 - 9,3)
GH: 0,122 (norma: 0,03 - 2,47)
ACTH: 21,4 (norma: 7,20 - 63,3)
SHBG: 130,3 (norma: 17,3 - 65,8)

Z tego co piszą w internetach stosunek LH/FSH powinien oscylować wokół 1, jest to jednak powiązane z interpretacją wyników dla kobiet, nie wiem czy u mężczyzn jest tak samo.
Druga rzecz, SHBG wyjechało poza normę. Powinienem pewnie zrobić to razem z testosteronem, ale nie dałem rady nagiąć już budżetu, a chciałem zbadać rzeczy których jeszcze nigdy nie robiłem.
A w sumie pewnie powinienem, bo niski testosteron przy niskim poziomie LH/FSH mógłby chyba wskazywać na nieprawidłowe działanie przysadki / podwzgórza?

Ostatnie badanie testosteronu robiłem rok temu i było to:
testosteron całkowity: 12,8 (norma: 10,2 - 41,2)
testosteron wolny: 10,9 (norma: 8,9 - 42,5)

Może pewnie być jeszcze tak, że ciągła wariacja glukozy we krwi oraz hormonów (m.in. kortyzolu i adrenaliny), wpłynęła na taki stan rzeczy? Pytanie co jest tą pierwotną przyczyną, przysadka / podwzgórze, nieprawidłowa dieta - hipoglikemia, stres?
tomakin - 2017-12-17, 01:14
:
Hmm, powiem tak - cukrzyca wynikająca z niewłaściwej diety, powiązanej z genetyczną nadwrażliwością na dietę to coś, co dotyka bardzo dużo osób, kilkanaście czy nawet w pewnym wieku kilkadziesiąt procent populacji. Nie wiem, czy jest sens szukania czegoś w przysadce, skoro ta choroba jest aż tak popularna.

Z drugiej strony, SHBG masz mocno ponad normę i to pewnie o czymś świadczy - ale ciężko przez forum dojść o czym (w cukrzycy jego poziom spada). To już powinien oceniać jakiś lekarz, który się na tym zna i zęby zjadł na problemie. Ja wolę się nie czepiać układu hormonalnego, bo to jest tak skomplikowane, że prawie na pewno napisałbym coś głupiego i tylko wprowadził w błąd. Pewnie coś tam jest, co ma związek zarówno z teściem, jak i z tym wiążącym.

Jest sporo chorób, w których SHBG wylatuje poza normę, niekoniecznie hormonalnych - wystarczy, że coś nie tak idzie w wątrobie i już leci. Podobnie testosteron, spada przy "zwykłych" schorzeniach. Nie rozkminimy tego tutaj, szukaj fachowca, który siedzi w hormonach - nie chcę Cię na jakąś minę wpuścić.
#x. - 2017-12-17, 14:49
:
Wątrobowych badań robiłem masę i nigdy nic niepokojącego tam nie wyszło, niewydolności raczej nie mam.

W tym roku i tak nie wybiorę się już nigdzie, więc może spróbuję dalej unormować poziom cukru/insuliny i po nowym roku powtórzę SHBG + testosteron + LH. Jeżeli z cukrem będzie ok, a wyniki się poprawią to pewnie nie będzie co szukać dalej.

Powiedz mi tylko czy wpierdzielanie żytniego chleba z masłem orzechowym / olejem kokosowym + powiedzmy 0,5kg świeżych warzyw + coś bardziej "obiadowego" polanego oliwą będzie ok?

I czy warto dalej pakować w siebie ten olej kokosowy?
tomakin - 2017-12-19, 02:54
:
Ten chleb ma najwyższy indeks insulinowy ze wszystkiego, jeszcze zależy jakie warzywa

http://ajcn.nutrition.org.../4/986.full.pdf

tu jest lista, zresztą te listy insulin index są wszędzie.

Nie mam pojęcia co do oleju kokosowego - zależy co chcesz osiągnąć. uważaj żeby nadmiarem tłuszczu sobie z kolei nie rozwalić woreczka żółciowego.

Zawsze w takich sytuacjach przypomina mi się kumpela, która miała guz przysadki - taki niezłośliwy, ale czasem się uaktywniał i zalewał organizm hormonami, a czasem siedział spokojnie. Ile ja się namęczyłem żeby to z którejkolwiek strony ugryźć, ni cholery nie dało się objawów i wyników do czegokolwiek dopasować. Dopiero jak ją w szpitalu położyli i zrobili kompleksowe badania hormonów, wyszło co trzeba.
#x. - 2017-12-19, 16:50
:
W tej tabelce którą wkleiłeś jest mowa o chlebach pszennych, ja jem 100% żytni. Na szybko znalazłem jakąś jedną gównostronkę w której jest taki typ chleba, jest tam podany IG 60 i indeks insulinowy 56, jedząc to razem z masłem orzechowym, które ma bardzo niskie indeksy efekt końcowy powinien być chyba ok?

Z warzyw na surowo, głównie: marchew, papryka, pomidor.
Z poddanych obróbce cieplnej: cebula, fasolka (zielona / szparagowa).

Olej miałem spożywać na podniesienie HDL i testosteronu (nie wiem czy jedno wynika z drugiego). Tak czy siak na najbliższy czas idzie w ostawke, bo już nie mogę na niego patrzeć :-P

Historia z kumpelą może być jak najbardziej trafna i w tym przypadku.
Przez najbliższe 3 tygodnie będę starał się jeść tak, aby nie było żadnych objawów po posiłkach. Pilnować czasu między posiłkami i obserwować co się dzieje po tym co jem, w razie czego korygować.
Potem idę do laboratorium zbadać testosteron całkowity, wolny, SHBG, LH, estradiol, prolaktynę, albuminy i może jeszcze coś co wyda się być pomocne w diagnozie hipogonadyzmu. Jeżeli wyniki dalej będą podobne to poszukam jakiegoś sensownego androloga (bo chyba to będzie najlepsza specjalizacja?), a jak będę się czuł super i poprawią się wyniki, to może jednak przyczyną okaże się dieta i ta hipoglikemia. Zobaczymy.

W przypadku kumpeli zdiagnozowali ją bo nie robiła wcześniej niektórych hormonów, które wskazały na chorobę? Czy robiła, ale tym razem wstrzelili się akurat jak jej organizm został czymś zalany?
tomakin - 2017-12-20, 01:58
:
Nie pamiętam, jak to u niej było, w ogóle masakra jakaś, bo jednocześnie wyszedł guz na żołądku, wycinali jej to, potem od razu operacja przysadki, namieszane tam było.

Marchewka ma widzę II 42, całkiem sporo. Mieszaj to wszystko dodatkowo z błonnikiem, czyli po prostu z otrębami.

Z cukrzycą jest tak, że jeśli pojawia się pod wpływem diety, to trwa to latami, czasem nawet zajmuje kilkadziesiąt lat. Nie cofnie się tego w tydzień ani nawet w miesiąc. Tutaj nie wiadomo za bardzo, czy to od diety, czy od czegoś z hormonami.
#x. - 2018-01-06, 20:28
:
Byłem ostatnio na drugiej wizycie u dietetyczki. Dostałem dodatkowe przykazania, aby dorzucić do mojej diety:
-> kwasy omega 3 (muszę się zaopatrzyć w końcu w jakieś kapsułki)
-> więcej warzyw w moich kanapkowych posiłkach

Generalnie jest lepiej i to znacznie, od momentu zmiany diety na taką, która uwzględnia IG i II (czyli od jakiegoś miesiąca). Ale mam wrażenie jakby znowu coś tu stanęło w miejscu - w 95% przypadków rano budzę się słaby, głównie czuję to w ramionach, oddechowo cały czas mnie męczy ta hiperwentylacja, co prawda mniej wcześniej. Niby czasem potrafi mi pokazać cukier nawet powyżej 80 na czczo, ale może jest to już poziom po podbiciu przez hormony? Dzisiaj czując się słabo rano przyłapałem organizm z glukozą 68. Reszta dnia jednak jest całkiem niezła.
Ostatnio miałem ze 2 dni kiedy trochę poleciałem sobie w kulki z warzywami i odbiło się to niezłymi spadkami glukozy po posiłkach, może też dzisiejszy poranek jest tego efektem.

Od momentu jak objawy nerwicowe się wyciszyły to mam wrażenie jakby depresyjne wysunęły się na pierwszy plan. Standardowo gorzej się czuję zawsze wieczorem. Ale w ogóle jest tu niezła huśtawka tak w przekroju tygodniowym. Przed świętami potrafiłem mieć 2 tygodnie w których zapierdzielałem jak mały samochodzik, a teraz przez ostatnie 3 tygodnie się coś to spierdzieliło.

Dietetyczka również wysyła mnie do lekarza po zobaczeniu tych ostatnich wyników (wywalone SHBG).
Zapisałem się na koniec miesiąca do jakiejś pani endokrynolog / diabetolog, zobaczymy co z tego wyjdzie. Mam nadzieję, że nie będę musiał się mierzyć z niekompetencją polskich endokrynologów. Wybrałem przychodnię w której przyjmują tylko endokrynolodzy, w tym część się niby specjalizuje w leczeniu problemów z testosteronem.

W międzyczasie powtórzę niektóre ostatnie hormony i przede wszystkim testosteron (muszę machnąć to co trzeba w jednym badaniu, żeby mi nie kazali powtarzać).
Przypuszczam, że mogę zostać skierowany na USG jamy brzusznej ze szczególnym uwzględnieniem trzustki / wątroby. Niby kiedyś miałem robione (3 lata temu, na początku moich problemów i na początku tego wątku) i gość który je robił (endokrynolog) nic tam nie zobaczył. Był to jednak ten sam koleś, który zlekceważył wolny testosteron poniżej normy usypiając tym moją czujność, więc nie wiem czy traktować to badanie jako wiarygodne.

Odezwę się jak będą nowe wyniki hormonów.
tomakin - 2018-01-08, 03:45
:
Zazwyczaj problemów endokrynologicznych nie widać na USG, gruczoły są zbyt małe. Tutaj trzeba mierzyć poziomy hormonów, a także robić badania z prowokacją - podaje się substancję, która ma za zadanie zmienić poziom hormonów i patrzy się, czy faktycznie zmieniła, czy może organizm nie daje rady. Jednym z takich badań jest krzywa cukrowa z pomiarem insuliny, ale jest tego sporo więcej.

Jeśli cukier poleciał z powodu hormonów, to dietą tylko to delikatnie zamaskujesz. Nie wiem, czy nie byłoby mądre zrobienie dodatkowych badań przed wizytą u endo, żeby miał szerszy obraz - co też pozwoli zmniejszyć ryzyko, że gość zrobi jakiś błąd. Ale jakie to miałyby być badania, już nie mnie pytaj, hormony to kompletnie nie moja działka.
#x. - 2018-01-23, 16:16
:
No dobra, to zrobiłem znowu pakiet badań endokrynologicznych i wyniki wyszły inne niż oczekiwałem :-P

albumina - 5 miesięcy temu 4,8 -> 5,22 g/dL [norma: 3,8 - 5,3] (od jakichś 3 tygodni pilnuję się z piciem niecałych 2l wody dziennie, więc to chyba nie z powodu odwodnienia?)

estradiol - 18 pg/ml [norma: 0 - 56]
FSH - 3,2 IU/l [norma 1,3 - 11,8]
LH - poprzednio 1,8 -> 1,9 IU/l [norma: 2,8 - 6,8] [w innym lab: 1,5 - 9,3]
Prolaktyna - 7,4 ng/ml [norma: 2,5 - 17]
Kortyzol - 3 miesiące temu 16,05 -> 10,8 ug/dl [najniższy wynik jaki miałem przez 3 lata]
Testosteron - 5,06 ng/ml [norma: 2,59 - 8,16]
SHBG - poprzednio 130,3 -> 61,9 nmol/l [norma: 13,3 - 89,5]

TSH - 3 lata temu 1,02 -> 2,349 uIU/ml [norma: 0,38 - 4]
FT3 - 3 lata temu 3,55 -> 4,3 pg/ml [norma: 2,5 - 4,3]
FT4 - 3 lata temu 19,7 -> 12,05 pmol/l [norma: 8 - 19,1]
FT4 - 3 lata temu 1,53 -> 0,936 ng/dl [norma: 0,93 - 1,7]

Taka zmiana w hormonach tarczycy to coś normalnego?
Wrzuciłem FT4 w dwóch jednostkach, bo stare badania były w ng/dl, nowe to pmol/l. Robiłem teraz badania w szpitalu Bielańskim gdzie mają swoje własne laboratorium w którym oznaczają hormony 2 pokoje dalej od punktu pobrań, więc wyniki powinny chyba być superwiarygodne. Mają jednak trochę poprzesuwane normy niektórych hormonów względem innych lab.

Wychodzi na to, że testosteron jest ok. SHBG wróciło do normy. LH dalej nisko. Czy należy się przyjrzeć tej tarczycy, czy może to jakiś klasyczny niedobór jodu albo coś?

Tak czy inaczej idę za tydzień do endokrynologodiabetologa (aż się boję tego połączenia) i zobaczymy co powie.

Podsumowując mój przypadek:
- na pewno jest coś nie tak z regulacją cukru we krwi [patrz brzydka krzywa cukrowa]
- jakieś 1,5 roku temu wyszła mi wybitnie dodatnia próba tężyczkowa [może się to z czymś wiąże]
- wg tych dziwnych wewnątrzkomórkowych badań (jeżeli są wiarygodne) organizm za cholerę nie chciał przyswoić magnezu
- czuję się jak gówno :-P

Objawowo w tym momencie:
- mam jakby zwiększoną pobudliwość mięśniową, częste "ściski" mięśni (wrażenie jakby ktoś Cię wpakował w gips i nie mógłbyś się swobodnie ruszać), wiąże się z tym też odczuwanie niepokoju - najbardziej odczuwam to wieczorami, intensywność tego objawu zwiększa się kiedy jestem w sytuacji stresującej, wystąpienie tego koreluje z gwałtownym spadkiem glukozy we krwi (np. mega masakra jest jak łyknę sobie D3 w postaci juwitu); od momentu wdrożenia diety antyhipoglikemicznej objaw ten bardzo się zmniejszył
- od czasu do czasu miewam problemy ze skupieniem wzroku, jakby mój mózg potrzebował kilku sekund na złapanie ostrości [może to jakieś zwykłe, nerwicowe]
- odczuwam słabość mięśni (głównie rąk), najczęściej rano po przebudzeniu, ustępuje to po zjedzeniu śniadania, ale potrafi wystąpić też w ciągu dnia
- dalej towarzyszy mi ta "konieczność łapania oddechu" w różnych nasileniach (zazwyczaj wieczorami jest najgorzej)
- pomimo sypania każdego posiłku otrębami żytnimi nie mam żadnego problemu z wypróżnianiem, mogę to robić po 3 razy dziennie [może będzie to jakąś wskazówką :-P ]
- przez ostatnie miesiące moja waga poszła ze 3-4kg do góry (przypominam że ważę skandalicznie mało), w ostatnim tygodniu zacząłem ją ponownie obserwować i chyba znowu spada

Czy w przypadku samej hipoglikemii odpowiednia dieta powinna to w miarę szybko unormować?
Bo powiem Ci, że mam wrażenie jakby to stanęło w miejscu od jakiegoś czasu. Jest dużo lepiej niż przed dietą, ale to jeszcze nie to. Chyba że to jeszcze zbyt krótki okres?
Po rozmowach ze swoją dietetyczką odniosłem wrażenie, że poradzenie sobie z hipoglikemią powinno być proste. Kasujemy z diety słodycze, pszenne produkty, wszystko co jest wysokoprzetworzone i ma wysoki IG i powinno być spoko. A ja tu wszystko przepuszczam przez tabele IG / II, sypie wiórami (otrębami), zapomniałem że istnieją takie produkty jak ziemniaki, słodycze, bułki itp. I mam wrażenie że w jednym tygodniu potrafi być całkiem nieźle (objawowo i cukrowo) a w drugim coś się pieprzy. Teraz powinno być to łatwe do weryfikacji, bo jem ten sam posiłek kilka razy dziennie. :-D
Np. wczoraj jak byłem na tych badaniach (musiałem przejechać pół miasta) jadłem śniadanie późno, bo ~2,5h od wstania, i jakieś 1,5h po zjedzeniu mnie mega zmuliło (wcześniej często mi się tak działo po posiłkach, najczęściej po śniadaniu, teraz jest to rzadkie).
tomakin - 2018-01-25, 02:17
:
Z hormonami jest tak, że potrafią zmieniać się z dnia na dzień, a nawet z godziny na godzinę - dlatego mają zakres norm i nie wpada się w panikę, gdy do któregoś krańca się zbliżą. Dlatego póki co tarczycą bym się nie przejmował. Jod po prostu staraj się mieć w okolicach rekomendowanego zapotrzebowania.

Kurcze, sam nie wiem, są zaburzenia hormonalne, które jako objaw dają hipoglikemię - póki endo tego nie wykluczy, nie chcę tu za bardzo grzebać. Po co torturować się dietą, która może i tak nic nie dać?

Ale ale, jedna rzecz jest tu dość ciekawa i to niejako zahacza o to, czym się zajmujemy na forum - mówisz, że po D3 masz pospinane mięśnie, odczucie napięcia?

Może to jednak ten magnez, jego niedobór daje jako objaw takie właśnie dziwne reakcje na witaminę D3, w każdym razie to wynika z obserwacji moich i kilku osób, które to na sobie testowały. Jeśli masz niski poziom tego pierwiastka, hormony mogą szaleć i nie dojdziesz do tego, co jest skutkiem, co przyczyną.

http://nerwica.vegie.pl/tezyczka.html

trochę się o tężyczce tu rozpisałem, kiedyś nie wiedziałem kilku rzeczy które wiem teraz. Może warto spróbować jeszcze raz iść w tym kierunku, tym razem jak trzeba, czyli z witaminą A i wapniem?

No i niedobór magnezu wpływa też na cukier.
#x. - 2018-02-15, 19:50
:
Póki co endokrynolodzy mają mnie w dupie, ale będę szukał dalej. Byłem też u diabetologa, który oczywiście potwierdził hipoglikemię reaktywną, popatrzył jak na idiotę kiedy powiedziałem, że po suplach spada mi poziom cukru, musiał to być "zbieg okoliczności" - tak, jasne, powtarzalny zbieg okoliczności. Z przydatnych rzeczy dowiedziałem się, że wyrównanie działania mechanizmu wyrzucającego insulinę może trwać kilkanaście miesięcy.

Martwi mnie to co się dzieję po suplach, nie mogę teraz wziąć nawet głupiej witaminy B, żeby nie było negatywnej reakcji. Za każdym razem jest to ten sam zestaw objawów co podczas ataku hipoglikemii - lęk, niepokój, ścisk mięśni / napięcie mieśni, ból głowy. Nawet po podjęzykowej B12 mam takie coś. Może coś się spierdzieliło z wątrobą? :-/

Generalnie to jest w miarę, aczkolwiek mam wrażenie jakbym tą dietą wyciszył coś co dalej postępuje. Ze stanem moich mięśni też jest słabo, wystarczy podźwiganie jakichś ciężkich rzeczy i już mam atak hipoglikemii.
W związku z tymi objawami po suplach, przyjmowanie czegokolwiek teraz odpada, poza tym przez prawie rok wpierdzielałem duże ilości D3, magnezu, witamin B, zjadłem też opakowanie witaminy A i nie dało to efektu jeżeli chodzi o objawy. Jeżeli wierzyć tym badaniom wewnątrzkomórkowym to poziom magnezu w ogóle nie chciał iść do góry, jakby coś było nie tak z jego wchłanianiem. D3 za to poszło ładnie do góry.
Tutaj jest jeszcze jedna uwaga, przez jakiś czas moczyłem się w epsomie, po tych kąpielach też miałem takie objawy jakie opisuję wyżej po braniu supli (za każdym razem tak było + wystąpiło to na kilka tygodni przed tym jak pojawiła mi się taka reakcja po suplementach doustnych). Teraz jest to dla mnie widoczne czarno na białym, kiedy następuje taka reakcja organizmu, bo po wprowadzeniu diety na tą hipoglikemię nie mam już takich "spontanicznych" spadków glukozy (chyba że podejmę próbę wzięcia czegoś). Szansa znalezienia lekarza który by się tym zainteresował jest pewnie jak szansa na wygraną w lotto.

Wracając do endokrynologów to byłem u gościa który jest chyba całkiem niezły w klocki związane z testosteronem i nie widzi u mnie z tym problemu, jestem skłonny mu uwierzyć.
Jedyna rzecz na chwilę obecną która mi pozostaje (poza hipoglikemią) to ta nieszczęsna tarczyca i to chciałbym zgłębić, żeby ewentualnie wykluczyć. Jeżeli zaczęła szwankować to biorę pod uwagę że ciągła huśtawka z poziomem glukozy mogła ją wykoleić. Zdaję sobie sprawę, że wyniki mogą się zmieniać, dlatego w przyszłym miesiącu powtórzę sobie TSH, FT3, FT4 zrobię sobie też przeciwciała i zobaczymy. Jak wszystko będzie ok, to w sumie będę w dupie, bo objawy (a część z nich zacząłem obserwować zanim trafiłem tu na forum) pasowały by idealnie :-P I teoretycznie mogłoby też tłumaczyć problemy z przyswajaniem magnezu, niskim poziomem B12, ogólnie wchłanianiem.

Czytając różne mądrości związane z tematem niedoczynności tarczycy spotkałem się z teorią (praktykowaną nawet przez naszych lekarzy), że tarczycę powinno się diagnozować na podstawie objawów, które potrafią się pojawić zanim jest jeszcze odzwierciedlenie w wynikach badań. Oczywiście brzmi to trochę strasznie, bo tak jak ludzi z łatwością faszerują psychotropami to w tej wersji ładowali by w nich lewotyroksynę. Ale gdyby zamiast tego zaaplikować odpowiednią ilość jodu to pewnie efekt byłby taki sam jak aplikując hormon (wcześniej upewniając się, że nie ma przeciwciał). Idąc dalej, ten rozjazd FT3 (wysokie) i FT4 (niskie) o który pytałem, może wskazywać właśnie na niedoczynność i wiem, że są ludzie z bardzo zbliżonymi wynikami do moich, którymi niektórzy lekarze się interesują (na USG potrafią wyjść niezłe kwiatki, a badania przecież w normie, no kto by pomyślał...).
Na chwilę obecną mogę powiedzieć, że okropnie ciężko znaleźć kogoś rzeczowego, kto przede wszystkim nie bagatelizuje problemów pacjenta. Zamiast tego znam przypadki ludzi, którzy dostawali już od internisty euthyrox bo profesjonalne badanie stanu tarczycy (TSH) było podwyższone.

Na osobny akapit zasługuje też przypadek mojej dobrej znajomej, która niedawno prawie wylądowała na cmentarzu. Jest to osoba z cukrzycą 1 i sporą nadwagą. Pewnego dnia zaczęły się u niej problemy z tolerancją wysiłku fizycznego, z czym nie miała wcześniej problemu, włosy wypadały jej garściami, było jeszcze pewnie kilka jakichś innych objawów, ale ich nie pamiętam :-P Widząc, że coś jest nie tak poszła do lekarza, zlecił jej jakieś podstawowe badania (w tym TSH). Na drugiej wizycie stwierdził, że wszystko jest ok, a jej problemy pewnie wynikają z nadwagi. Oczywiście, bo przecież wcześniej z tą samą nadwagą nie żyła normalnie i problem nie pojawił się nagle. Z czasem (odstęp może kilku tygodni) czuła się coraz gorzej, aż dostała przełomu tarczycowego. Na szczęście jest w gronie szczęśliwców którym udało się go przeżyć. To tyle jeżeli chodzi o diagnozowanie tarczycy na podstawie TSH i empatię lekarzy.
tomakin - 2018-02-16, 17:46
:
Wysokie ft3 i niskie ft4 wskazuje nie tyle na niedoczynność, co własnie na niedobór jodu - oczywiście tez na kilka innych rzeczy, ale akurat niski poziom jodu jest dość często spotykany.

Dosłownie wczoraj widziałem się z kumplem, który ma kolejny atak nadczynności tarczycy - zdziwił się, gdy mu o tym powiedziałem, no jak to, przecież lekarze mieli problem ze zdiagnozowaniem wykonując badania, a ja popatrzyłem i wiem... to widać po paznokciach.

Jod ma kilka funkcji poza tarczycą, ja bym go brał w małych dawkach nawet, jakbym miał przeciwciała - trudno, bez tarczycy można żyć, z rakiem prostaty już nie zawsze.
Pamiętaj o większych dawkach selenu.

Czasem jest tak, że po naprawie na przykład tarczycy wszystko inne wraca do normy, warto spróbować.

Bo nic innego na forum nie wymyślimy, jeśli to jakaś "skomplikowana" choroba o podłożu hormonalnym, której nie wyłapało kilku endokrynologów widząc pacjenta, tym bardziej nie zrobi tego losowy gość przez forum.

A, to z tymi objawami po suplementach to naprawdę ciekawa rzecz - aż zastanawiam się, czy przypadkiem nie jest to objaw wynikający z psychiki. Co jak co, ale b12 nie wpływa w żaden sposób na organizm w taki sposób, by wywołać jakąkolwiek szybką reakcję.
#x. - 2018-03-04, 13:31
:
Wstrzymałem się z decyzją o włączeniu jodu do momentu powtórzenia badań + zrobienia porządnego USG.

Badania będę robił w przeciągu tygodnia, mam za to wynik USG:
Cytat:
Prawy płat o wym. 13,7 x 11,8 x 46,6 mm, o objętości 3,93 cm3, o niejednorodnej echostrukturze, o prawidłowym unaczynieniu.
Lewy płat o wym. 13,4 x 14 x 50,9 mm, o objętości 4,99 cm3, o niejednorodnej echostrukturze, o prawidłowym unaczynieniu.
Cieśń o grubości 1,5mm.


Czyli coś tam się dzieje. Ciekawostką jest czy mam fabrycznie tak małą tarczycę (wg USG 8,92ml) i początki stanu zapalnego, czy zwyczajnie została już zjedzona i dlatego w wyniki badań zaczynają coś pokazywać.

Jesteś w stanie coś więcej powiedzieć na temat charakterystycznych cech na paznokciach? Masz na myśli duże obłączki?
tomakin - 2018-03-05, 02:39
:
Z paznokciami jest ten problem, że zmieniają się w zależności od setki różnych rzeczy - to jak z temperaturą, podwyższona to może być nadczynność tarczycy, ale może też być zwykłe przeziębienie. Albo nowotwór.

U niego to były paznokcie niemal schodzące z palców, objaw który pojawia się gdy już są poważne spustoszenia w organizmie.
#x. - 2018-03-05, 19:12
:
U mnie obłączków prawie brak i do tego wyglądają jakby były wystrugane, nie mają gładkiej faktury. Nie pamiętam niestety jakie były kiedyś. Moja siostra ma taką samą fakturę paznokci, kiedyś takiej nie miała.

O czymś takim mowa:


Może się to wiązać z czymś co do tej chwili udało się w moim przypadku zdiagnozować? Może jakieś niedobory?
tomakin - 2018-03-06, 01:23
:
Ojej, jak ja bym chciał mieć takie duże obłączki...

Przyjrzyj się dokładniej tym prążkom, słabo tu widać - ogólnie, zwykłe pionowe kreski są OK, ma co trzecia osoba, ale jeśli te kreski wyglądają jak ślad po spływającej kropli wosku, taki przerywany szlaczek - to już można podejrzewać, że coś może być (ale nie musi) nie tak.
#x. - 2018-05-09, 13:45
:
Czas na podsumowanie kolejnych 2 miesięcy mojego średniego życia i powrót do Twojej koncepcji o ponownym włączeniu supli.

W ostatnim odcinku: podejrzewałem że coś może być nie tak z moją tarczycą.

Powtórzyłem jeszcze 2 razy badania TSH / FT3 / FT4, za każdym razem wyszły perfekcyjnie, uznaje więc że z tarczycą jest wszystko ok (chociaż muszę robić cykliczne, kontrolne badania ze względu na jej dziwną wielkość).

Następne przypuszczenia padły na problemy w jelitach (i w sumie coś tam na bank jest spierniczone). Moje główne problemy w postaci szybkiego spadku cukru + ataków napięcia mięśniowego po posiłkach na to wskazywały.
Oznaczyłem 3 rodzaje przeciwciał związanych z celiakią - nic nie wyszło.

W międzyczasie miałem krótką przygodę z serkiem mascarpone, po którym miałem mega zjazd poziomu glukozy we krwi. Załamało mnie to na tyle, że postanowiłem się skonsultować ponownie z kimś kto wydawał się być sensownym dietetykiem. Przypuszczenia tej osoby padły na tężyczkę, zwłaszcza, że miała pacjenta z podobnymi objawami u którego zdiagnozowano potem tężyczkę.

Nie ma więc innego wyjścia, wracamy do supli.
W międzyczasie jednak przyszły wyniki enzymu DAO (po wykluczeniu celiakopodobnych problemów to był mój ostatni punkt zaczepienia), wyszedł trochę poniżej normy, więc w końcu coś co jest nie do końca tak. Oczywiście całkiem prawdopodobne że jest to jeden z efektów doprowadzenia mojego organizmu do ruiny i przejdzie po odpowiedniej naprawie.

Od kilku dni znowu zmieniłem dietę na niskohistaminową, wywaliłem gluten.
Teraz czekają mnie zakupy na iherb i spróbujemy podziałać z tą tężyczką.

Jest pewne logiczne wytłumaczenie mojego stanu, przez X miesięcy suplementacji ładowałem w siebie mega ilości magnezu z mini/mikro ilościami wapnia. Moje problemy z "napięciem mięśniowym" pojawiły się przy kąpielach magnezowych. Wtedy to olałem i myślałem, że tak musi być, ładowałem magnez dalej, aż takie same objawy pojawiły się po doustnych preparatach. Mogłoby z tego wynikać, że moje leczenie było prowadzone źle (przypominam, że neurolog kazał mi pakować w siebie głównie magnez), i że równie istotny albo istotniejszy był wapń, który być może się wypłukał do takiego stopnia, że pojawiły się te dziwne objawy (?).

Generalnie wygląda to tak:
- jem posiłek
- w różnym odstępie czasu przychodzi napięcie mięśniowe (im wcześniej po posiłku, tym dłużej trwa; np. po 2h od zjedzenia, trzyma mnie 30 minut)
- przechodzi jak ręką odjął

W taki właśnie sposób zacząłem też reagować na suple, głównie na D3 i magnez. 30-60 minut takiego "trzepania" i koniec. Często też po takiej akcji jestem mega głodny. Niekoniecznie taki atak koreluje z niskim poziomem cukru po (żeby mogło to tłumaczyć głód).

I ta ostatnia kwestia jest w zasadzie czymś o co bym Cię chciał dopytać, czy przychodzi Ci do głowy jakiś mechanizm działania tego "napięcia mięśniowego"?
Dzisiaj zapodałem sobie pierwszą tabletkę wapnia po długiej przerwie. 30 minut napięcia mięśni, mega głód i jak ręką odjął, cukier 100mg po tej akcji (i 3h po poprzednim posiłku). Będę się to starał powoli dalej wdrażać, bo wypłukany jestem mega z minerałów i trzeba to ogarnąć...
tomakin - 2018-05-14, 03:44
:
To wszystko jakoś dziwnie wygląda. Od tężyczki nie powinien spadać poziom cukru, od spadku cukru nie powinna tworzyć się tężyczka. Albo masz dwie choroby (czyli tężyczkę i coś, co zbija cukier), albo też jakąś inną, która daje jako objawy zarówno tężyczkę, jak i hipoglikemię.

Po jedzeniu jest kilka reakcji w organizmie, które mogą w jakiś sposób wywoływać różne objawy - zmienia się poziom glukozy we krwi, krew przechodzi do jelit, następuje ucisk na niektóre nerwy w obrębie układu pokarmowego, zmienia się poziom kilku hormonów, lekko pewnie zmienia się buforowość krwi w związku z zakwaszaniem żołądka... ale to już jest czyste fantazjowanie.

Jak już pewnie nie raz pisałem, nie sądzę, żeby było to tak proste jak "jakiś niedobór", coś tam mocno jest w organizmie pokręcone i trzeba tutaj dobrego lekarza, który akurat o takiej chorobie słyszał i poprawnie ją zdiagnozuje.
#x. - 2018-05-15, 19:17
:
Ostatnimi czasy cukier jest dosyć stabilny i wysoki (80-90 po 3h po jedzeniu), odstawiłem testowo otręby, bo chyba trochę przegiąłem z ilością błonnika, może przez to jest teraz lepiej :p

I generalnie zmartwiłeś mnie, w tej sytuacji, główne pytanie brzmi, jakiej specjalizacji lekarza szukać? Neurologa? Te akcje z mięśniami, tężyczka wskazywałyby na lekarza tego typu :-/
Najlepiej by chyba było położyć się na oddział, gdzie po wywołaniu tego napięcia mięśniowego pobraliby mi krew i oznaczyli to co trzeba.

Może to ta pieprzona tężyczka i po podaniu odpowiednich dożylnych preparatów w 2 dni byłbym zdrowy, a ja się tu męczę od kilkunastu miesięcy? Ale znowu, to tylko gdybanie.
Zastanawiałem się, jakbym zareagował na zwykłą kroplówkę wieloelektrolitową czy byłoby po niej przez chwilę lepiej.

Przypomnę tutaj jeszcze jeden epizod (serio, jak dla mnie to jest niezła układanka, tylko nie mam nikogo kto by ją ułożył w całość):
zanim zacząłem suplementację 2 lata temu, miał miejsce jeden z największych koszmarów mojego życia, przestałem spać, w ogóle. Nie byłem w stanie zasnąć, jakby mój mózg był naćpany, non stop pobudzony. Nie stało się to z dnia na dzień, tylko stopniowo przez jakieś 2-3 miesiące, spałem coraz krócej. W momencie kulminacyjnym, miałem już tak dość, że skończyło się to wizytą w pobliskim psychiatryku. Było mi już wszystko jedno i mimo mega hiperwentylacji zgodziłbym się na zapodanie jakiejś benzodiazepiny. Bardzo rozsądna (jak na psychiatrę) lekarka powiedziała, że takiego czegoś nie leczą na oddziale i może mi teraz tylko doraźnie coś wypisać, a tak to powinienem zasuwać do lekarza psychiatry i się u niego leczyć.
Sytuacja była dla mnie na tyle dramatyczna, że poprosiłem ją o wypisanie effectinu (SNRI), który X lat temu przyjmowałem przez kilka miesięcy (podjąłem decyzję, że pasuje i wracam do psychotropów), niestety po tylu latach popierniczyłem dawki i wypisała mi średnią (zamiast najniższą). Myślałem, że nic gorszego niż ta bezsennność mnie nie czeka, ale niedługi czas po łyknięciu tej magicznej kapsułki okazało się, że bardzo się pomyliłem. To był mega koszmar. Jakby ktoś zrobił zwarcie w moim mózgu. Nie będę już opisywał szczegółów, ale skończyło się na kilku kroplówkach, żeby spróbować się pozbyć tego gówna jak najszybciej z organizmu. Z tego co kojarzę to kroplówki działały na mnie w miarę uspokajająco, rytm serca się normował etc. (były to zwykłe płyny wieloelektrolitowe).

Zerknąłem też właśnie do mojego dzienniczka, w którym notowałem przyjmowane suple i przez ~1.5 roku (jak się suplementowałem) zjadłem m.in.:
920 tys. IU witmainy D3
115 g magnezu
105 g wapnia

Ciekawostką jest też to, że jakiś czas po odstawieniu suplementacji i wdrożeniu diety zawierającej teoretycznie wszystkie składniki, wyszedł mi wapń niższy niż zawsze, w skali 8,1 - 10,4 zawsze był powyżej 10, a tu ciach 9,5.
Pobrałem go jakieś nieduże ilości (do 500mg dziennie max), nieregularnie, po dwóch miesiącach 9,7.
2 miesiące temu robiłem kontrolnie podstawowe badania - 9,9.
Tak, wiem, że powiesz, że może się to wahać, ale u mnie od X lat wychodziło to dosyć stabilnie i wysoko :-P

Dietę niskohistaminową wywaliłem do kosza i wróciłem do poprzedniej po tym jak 4 dnia dostałem mega deprechy, która mnie trzymała cały dzień (od kilku miesięcy nie miałem w ogóle takich akcji). Ta niskohistaminowa miała mikro ilość minerałów, jeżeli to mogłoby być przyczyną, po 100 coś mg magnezu / wapnia vs 500 mg magnezu i 700 mg wapnia na mojej starej/nowej diecie.
Teraz dalej mam codziennie wahania nastroju i kilkugodzinne, wieczorne epizody depresyjne. Masakra.

Powiem Ci, że wolę 100x bardziej mieć ściśnięte mięśnie niż nastrój w stylu "zaraz chyba popełnię samobójstwo", którego na szczęście przez kilka miesięcy nie widziałem i mam nadzieję, że pójdzie precz.
Mam wrażenie jakby mój układ nerwowy był tak delikatny, że wystarczy mikro zmiana w stylu: kilkudniowa inna dieta, wzięcie głupiego supla w minimalnej ilości, żeby zaczął wariować.
tomakin - 2018-05-16, 02:45
:
Aha, czyli po niskiej dawce dostałeś zespołu serotoninowego

Próbowałeś oznaczać poziom serotoniny we krwi? Bo sporo objawów, które masz wskazuje właśnie na to - zalanie organizmu serotoniną.

Jeśli to to, można niby próbować sztucznie zbijać poziom tryptofanu, a co za tym idzie - serotoniny. Ale najpierw wypadałoby ją oznaczyć, żeby w drugą stronę nie przegiąć. No i dalej nie będzie wiadome, czemu jest to zbyt wysoko. Tak czy tak, jeśli wyjdzie że to to (albo jeśli chcesz na sobie eksperymentować bez badań, czasem ciężko jest oznaczyć serotoninę - nie wiem, czy to w ogóle możliwe, bo można np mieć nisko we krwi, wysoko w mózgu i odwrotnie), to "lekiem" jest:
- wysoka dawka BCAA
- wysoka dawka żelatyny
- jednocześnie tyrozyna, bo ją też wypłuczesz taką terapią a tego chciałbyś uniknąć

To powinno zablokować zalewanie mózgu tryptofanem.
#x. - 2018-05-16, 12:15
:
No i mamy jakąś teorię :-)
Chętnie oznaczę to co trzeba, tylko faktycznie pytanie czy da radę znaleźć sensowne badanie.
Na szybko znalazłem: https://diag.pl/katalogi/badania/serotonina-w-dzm/
Czy to mogłoby dać jakąś odpowiedź?
tomakin - 2018-05-17, 04:27
:
Szczerze, to już pytanie do endokrynologa jakiegoś. Serotonina jest dość skomplikowana i ja w sumie wiem o niej tyle, że jest.

Akurat dobowa zbiórka moczu to dość skomplikowane badanie, bo trzeba całą dobę leżeć w szpitalu i ten mocz zbierać. Oznaczenie z krwi jest o wiele prostsze.

Ktoś na forum to z krwi oznaczał, czyli robią w Polsce.
#x. - 2018-06-02, 18:58
:
Mały update, jeszcze bez nowych wyników, bo moje miejscowe laboratorium musi przygotować wycenę na te niestandardowe badania, do tego miałem trochę zabiegany tydzień.

Odbyłem ostatnio konsultację u mojego dawnego neurologa i niestety mam mieszane uczucia. Z ciekawych rzeczy dowiedziałem się, że przyjmując suple wtedy kiedy jeszcze nie wiedziałem o hipoglikemii reaktywnej mogły one być zwyczajnie wydalone z moczem (że niby ataki hipoglikemii to powodowały). A tak poza tym, to naprodukowałem się, lekarz przytaknął (na info o problemach z przyjmowaniem supli, stwierdził, że pozostaje dieta), zaproponowałem próbę z kroplówkami PWE (wieloelektrolitowymi), o których zaraz opowiem, lekarz się zgodził, że można spróbować. No i skasował sporo kasy. Ogólnie rzecz biorąc zostałem potraktowany strasznie przedmiotowo, empatii zero.

A teraz z nowych obserwacji:
jak już wspominałem nie toleruję aktualnie w zasadzie żadnych suplementów (spierdzieliło się to podczas wpakowywania w siebie masowo magnezu pod okiem ww. neurologa), pomyślałem więc o próbie podłączenia PWE, że może coś jest nie tak po drodze od tabletki do krwioobiegu.

Tydzień temu dostałem pierwszą kroplówkę, połowę butelki mnie trochę przetrzepało (mam tak po wapniu i większości supli), potem przez jakieś 24h oddychało mi się super (mam problemy z koniecznością łapania oddechu jak być może pamiętasz, w ogóle to z tego co ostatnio obserwuję ten objaw mega nasila się wraz z depresyjnym nastrojem), a potem przeszło to w drugą stronę i oddychało mi się beznadziejnie, do tego nastrój miałem kiepski.

Wczoraj wieczorem dostałem drugie testowe PWE i już w nocy obudziłem się z mega deprechą i jakimś takim ogólnym niepokojem, totalna masakra.
Zostaję więc ponownie na swojej diecie i mam nadzieję, że w najbliższych dniach się to wyreguluje i będę w miarę w stanie funkcjonować (muszę być zdatny do pracy :-/ )

Na tym kończę eksperyment z kroplówkami, coś tu jest nieźle popierdzielone.
W najbliższym tygodniu zrobię badania i dam znać, jeżeli okaże się że coś tu nie gra z tą serotoniną to będę Twoim dozgonnym dłużnikiem.
tomakin - 2018-06-03, 12:31
:
A, to Ty kiedyś kombinowałeś z sokiem z kapusty?

https://podkowalinypl.shoper.pl/pl/p/Witamina-U-naturalna-z-kapusty-tabletki/1670

można koncentrat kupić
#x. - 2018-06-04, 15:36
:
Nic takiego nie próbowałem. Ma to jakieś magiczne działanie które mogłoby tu pomóc?
tomakin - 2018-06-05, 01:31
:
A, to ktoś z podobnymi problemami wątek obok, mylą mi się te nicki

Jak masz wrzody żołądka, albo stany zapalne, to niezastąpiony, w innym wypadku pewnie niewiele da albo w ogóle nic.
#x. - 2018-06-11, 15:08
:
Na badania jeszcze dalej nie doszedłem, bo zmieniam znowu swoje otoczenie i przeprowadzam się na kilka tygodni, żeby odpocząć od rodzinnego pierdolnika. Postaram się je ogarnąć w tym tygodniu (ale szczerze mówiąc wątpię, żeby coś wyszło nie tak z serotoniną i lepiej żeby tak było, bo inaczej będę się musiał skanować na ten dziwny guz (rakowiak czy jakoś tak), co zalewa nią organizm).

Tak czy inaczej, mam nową ciekawostkę, która chyba tym bardziej i po raz kolejny potwierdza, że kluczem jest jednak ten zasrany magnez i tężyczka.

Nie wiem od czego zacząć, więc zacznę od końca :-P

Wygląda na to, że nie mogę nawet pić wody która zawiera "większą" ilość wapnia. Przez ostatni tydzień piłem wodę z zawartością wapnia 140mg/l i magnezu 22mg/l i stopniowo było chyba co raz gorzej z moimi "napadami napięcia mięśniowego", w drugiej połowie dnia było najgorzej, aż do samej nocy, gdzie nawet idąc spać czułem jakieś takie nienaturalne, lekkie pobudzenie, którego wcześniej nie miałem o takiej porze.
W końcu dostałem objawienia po tym jak przetrzepało mnie przez 3.5h po wypiciu znacznej ilości wody, (zamiast pracować musiałem siedzieć cierpliwie i czekać aż to gówno przejdzie). Mała dygresja: w momencie jak mam takie coś i choćby pomyślę o czymś stresującym to objawy nasilają się x2, a po takiej akcji wszystko wraca do normy jakby ręką odjął - ogólnie jest to wzmożone napięcie mięśni, problem z ich kontrolowaniem w pełni, bolą mnie wtedy też np. mięśnie w klatce piersiowej przy minimalnym ruchu, do tego niepokój i wzmożone oddawanie moczu.
Wracając do sedna, skojarzyłem w końcu, że dokładnie coś takiego miałem za każdym razem po wzięciu wapnia i zerknąłem na etykiecie na butelce, wniosek był jeden - spróbować ją odstawić i kupić inną, która wapnia ma jak najmniej. Efekt - mogę praktycznie normalnie skupić się na pracy bez tych zasranych "ataków".

Kwestią dyskusyjną jest czy sam w sobie wapń jest tym złym elementem, czy jego proporcja do magnezu, musiałbym przetestować na sobie muszyniankę i zobaczyć, ale na razie zostanę przy czymś mało zmineralizowanym i oczywiście mojej diecie z dużą ilością magnezu.
tomakin - 2018-06-12, 01:10
:
Pamiętam, jak swego czasu wziąłem duże dawki witaminy D3 przy początkach jakiejś infekcji wirusowej. Do tego niezbyt mądrze wypiłem trochę rozpuszczalnego wapnia. Efekt - kilka dni praktycznie bez snu, podskakiwanie na każdy odgłos, mięśnie tak pospinane, że w efekcie dorobiłem się kontuzji.

Gdzieś tam pewnie masz coś z gospodarką wapniem i magnezem, ale co - naprawdę ciężko wyczuć. Możliwe, że jakaś kompletnie inna choroba sprawia, że organizm nie może wapniem odpowiednio gospodarować, zaburzenia hormonalne czy co? Nie widzę za bardzo opcji, żeby to był jakiś prosty i łatwy w wyleczeniu niedobór pokarmowy.
#x. - 2018-06-13, 20:19
:
Na razie obserwuję co się dzieje po tym co jem i piję. Wczoraj testowo odstawiłem kompletnie ser żółty, który do tej pory towarzyszył mi przy każdym posiłku w niedużej ilości. Dzisiaj w ostatnich 2 posiłkach go dołączyłem i jest gorzej niż wczoraj o analogicznej porze.

Lepiej chyba, żeby to jednak był niedobór, bo szukanie czegoś o czym nawet lekarze nie mają pojęcia będzie koszmarem i będę musiał chyba zarobić kilka milionów i postawić własne laboratorium, żeby to ogarnąć.
Ta teoria o wydaleniu większości co się przyswoiło, którą podał mój neurolog jest chyba logiczna. Można więc założyć etap stabilnego przyswajania rozpoczął się dopiero jakieś pół roku temu (i to tylko z pożywienia).

Teraz jestem w spokojniejszym otoczeniu i spróbuję się doprowadzić do kultury. Ostatnie 2 tygodnie miałem dosyć stresujące z powodu domowej patologii, w której przez chwilę zmuszony byłem uczestniczyć, a w moim przypadku jest to trochę jak samobójstwo, bo pewnie nieźle mi to zużyło magnez. Do tego te testy z kroplówkami, które skończyły się średnio.

Mam nadzieję, że w ciągu kilku dni będzie trochę lepiej, to wybiorę się na badania w końcu i zobaczymy co słychać w elektrolitach. Dodatkowo oznaczę sobie elektrolity w dobowej zbiórce moczu, myślę, że to może dać ciekawe informacje.
Po takich akcjach jak po wzięciu wapnia zawsze mam zwiększone wydalanie moczu, ciekawe co jest z nim wydalane, może organizm pozbywa się wapnia, bo bardziej kluczowy jest teraz magnez? Kij wie.

W moim przypadku teoria ze stopniowym ubytkiem wartości odżywczych naprawdę ma sens. Nie wiem też z jakim ich zapasem się urodziłem, czyli jak odżywiała się moja matka. Przez wiele lat swojego dzieciństwa miałem w domu piekło, więc zużycie na pewno było niezłe. Od dosyć wczesnego momentu odżywiałem się gówniano, minerałów w mojej diecie to praktycznie nie było. W pewnym momencie pojawiła się demineralizacja zębów. Na kilka lat przed tym gdzie jestem dzisiaj zaczęło mi doskwierać dziwne bicie serca. Drgania pojedynczych włókien mięśniowych mam nadal (i teraz jak jest gorzej nawet częściej niż kilka tygodni temu). Więc to wszystko składa się na jakąś całość.
Ciekawe też jest to, że zawsze gorzej jest wieczorem, jakby czegoś w drugiej części dnia zaczynało brakować.

Jeszcze tak pobocznie - dostałem dzisiaj takiej niezłej zgagi, zakładam, że po pomidorach, wczoraj włączyłem je do diety w postaci sosu. Wczoraj też miałem zgagę, ale mniejszą, za to było już grubo, więc wylatują na razie z diety. Może to wyglądać na jakiś refluks, bo chyba przy nim pomidory mogą powodować takie akcje?

Edit: przypomniałeś mi z tym "podskakiwaniem na każdy odgłos", że też tak mam jak jest mi gorzej albo podczas takiego "ataku napięcia". Tak jakby organizm był 100x bardziej wrażliwy na otaczające go bodźce, zwłaszcza w nocy jest to koszmar, bo nie idzie zasnąć przez to. W takich sytuacjach przypominam sobie jak to było X lat wstecz kiedy kompletnie nie miałem czegoś takiego.
tomakin - 2018-06-13, 21:31
:
Nie wiem, kto pierwszy napisał w internecie, że stres "zużywa" magnez i inne minerały, ale zrobił bardzo złą rzecz. Jak niby można ZUŻYĆ pierwiastek? Co się z nim dzieje? Przechodzi rozpad nuklearny na dwa radioaktywne izotopy innych pierwiastków? Wyparowuje ze skóry?

Przy stresie jesteś wrażliwszy na niedobory i tyle, nic tam się nie "zużywa". Możesz co najwyżej więcej wysikać podczas stresu, ale to są miligramy.

Jeśli z jakiegoś powodu masz utratę minerałów, to warto wyśledzić jaki to powód - tak samo z siebie się nie dzieje. Musi być jakieś poważne zaburzenie, niemożliwym jest, żeby przez tyle czasu się nie uzupełniły, chyba że masz coś mocno pokręcone z wchłanianiem albo z wydalaniem.
subzero - 2018-06-13, 22:49
:
tomakin napisał/a:
Nie wiem, kto pierwszy napisał w internecie, że stres "zużywa" magnez i inne minerały, ale zrobił bardzo złą rzecz. Jak niby można ZUŻYĆ pierwiastek? Co się z nim dzieje? Przechodzi rozpad nuklearny na dwa radioaktywne izotopy innych pierwiastków? Wyparowuje ze skóry?

"The trouble is stress can increase the amount of magnesium we lose from our body (in urine), leading to a magnesium deficiency"
http://www.hollandandbarr...ches-magnesium/
tomakin - 2018-06-14, 03:11
:
przecież pisałem, że minimalnie się zwiększa, ale to są miligramy, dosłownie
subzero - 2018-06-14, 11:08
:
Faktycznie. Przeoczyłem.
#x. - 2018-06-15, 00:08
:
Muszę przegrzebać publikacje związane z magnezem, które mam na dysku. Gdzieś kiedyś czytałem o związku z zapotrzebowaniem magnezu wśród osób pracujących w warunkach gdzie jest bardzo głośno.

A póki co, znalazłem coś takiego https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15319141. Jest tu pewnie miliard innych czynników które należałoby uwzględnić, niemniej jednak różnice w ilości wydalanego magnezu przez dzieci z różnych grup jest znaczna.
#x. - 2018-06-16, 22:14
:
Dobra, pierwsze wyniki:

- w morfologii wyszły znowu podwyższone monocyty procentowo 12,1 (norma do 10), MCV na poziomie 97 (norma do 97), leukocyty standardowo, nisko, 4,5.
W ostatnich miesiącach badałem kwas foliowy i B12, oba wyszły w górnej granicy.

- sód 141 mmol/l (132 - 146)
- potas 3,9 mmol/l (3,5 - 5,5)
- wapń 10,1 mg/dl (8,1 - 10,4)
- magnez 2,2 mg/dl (1,7 - 2,5)
- PTH 78,8 pg/ml (18,5 - 88) [na samym początku mojej przygody był nawet wyższy, zaraz po rozpoczęciu suplementacji D3 spadł do 42, potem nie badałem]

i teraz najciekawsze, dobowa zbiórka moczu:
Wydalanie wapnia z moczem 121,25 mg/24h (100 - 250)
Wydalanie potasu z moczem 21,2 mmol/24h (25 - 125)
Wydalanie magnezu z moczem 116,5 mg/24h (12,2 - 102)
Wydalanie fosforanów z moczem 980,13 mg/24h (432 - 2240)

W dniu robienia zbiórki zjadłem gdzieś ok. 400mg magnezu, 500-550mg wapnia. Umówmy się, że takie ilości się nie wchłonęły, więc czyżby wszystko (prawie wszystko) zostało wysikane?

Na serotoninę czekamy do 10 dni, zrobiłem też od razu aldosteron, ale na niego też trzeba chwilę poczekać.
tomakin - 2018-06-17, 01:07
:
Jeśli jadłeś suplementy magnezu w dniu badania, to nie ma opcji, żeby był normalny poziom w moczu - musi być mocno podwyższony. Jeśli zjadłeś ponad normę (a 400 mg plus rozumiem to co w jedzeniu to lekko licząc dwukrotnie przekroczona norma), musiałeś mieć też przekroczoną w moczu.

MCV trochę niepokojące, w sensie - może po prostu masz taki wrodzony, jak niektórzy są wyżsi, ale jeśli kiedyś miałeś w okolicach 90, to można w tym kierunku szukać. Jeśli homocysteina jest niska, nie szukałbym w ogóle w kierunku b12 czy kwasu foliowoego, ani innych witamin z grupy B czy na przykład betainy. Raczej zainteresowałbym się wątrobą i tarczycą, tudzież innymi chorobami gdzie mcv leci delikatnie do góry.

Ze stronki jakiegoś laboratorium, przyczyny niskiego potasu w moczu

adrenal gland insufficiency
eating disorders, such as bulimia
excessive sweating
excessive laxative use
magnesium deficiency
certain medicines, including beta blockers and nonsteroidal anti-inflammatory drugs (NSAIDs), water or fluid pills (diuretics), and some antibiotics
excessive vomiting or diarrhea
excessive alcohol use
folic acid deficiency
diabetic ketoacidosis
chronic kidney disease

tyle, że potas w moczu zależy w bardzo dużej mierze od potasu w diecie. Co więcej, biorąc suple w dniu badania mogłeś wszystko popsuć.
#x. - 2018-06-17, 09:56
:
Ja nie biorę od kilku miesięcy żadnych supli. To są wartości tylko z diety. Czy to jakoś zmienia postać rzeczy?

Wczoraj uraczyłem się muszynianką, której wypiłem wieczorem ponad pół butelki, może to tylko zbieg okoliczności, ale nie mogłem kompletnie spać, dół i jednocześnie pobudzenie, słabość i drganie wszystkich mięśni, do tego tachykardia w spoczynku. Jestem załamany.

Co do homocysteiny to musiałbym ją teraz zbadać, kiedyś po kuracji witaminami B + betainą spadła mi w ciągu miesiąca z 15 do poziomu 7,4. Ale MCV przy takiej wartości dalej wynosiło 94,6 vs 97 przed.
W wieku 7 lat miałem MCV 90,5, ale nie wiem czy ta informacja jest pomocna.
Może jutro pójdę i oznaczę kwas foliowy, B12 i homocysteinę :-/ 3 miesiące temu robiłem morfologię to MCV wyniosło 89 (wtedy też kwas foliowy i B12 były wysokie), ale robiłem to w innym labie niż zwykle, może w którymś wyniki są przekłamane.

Masz jakieś konkretne badania wątroby na myśli? Próby wątrobowe zawsze wychodziły dobrze, jakiś czas temu miałem robione USG, też tam nic nie było widać.
#x. - 2018-06-17, 17:17
:
Hmm, tak prawdę mówiąc, to masę rzeczy które mi aktualnie dolegają pasują do objawów niedoboru b12. Oznaczę sobie dodatkowo coś o nazwie MMA razem z homocysteiną powinno dać lepszy obraz tego co się dzieje:
https://www.ncbi.nlm.nih....les/PMC4725715/
tomakin - 2018-06-18, 01:31
:
Aaa, nie brałeś supli - to zmienia trochę postać rzeczy.

Czyli po metylacji spadła Ci homocysteina z podwyższonego poziomu, spadło MCV. Czyli miałeś to zbyt nisko, co jakoś mogło wpłynąć na samopoczucie. Ale to też nie powód, by dawać tak wyraźne objawy.

A co z nadnerczami? Badałeś kiedyś w tym kierunku?
#x. - 2018-06-18, 09:07
:
Z nadnerczy badałem tylko kortyzol i DHEA. Teraz oznaczyłem aldosteron, który ma chyba największy wpływ na wydalanie pierwiastków, zobaczymy co z tego wyjdzie.

Wczoraj nie wytrzymałem i łyknąłem sobie zwykłe b-komplex 100%, oczywiście po wzięciu mnie "przetrzepało" (i było nawet grubo, bo miałem znowu uczucie jakby palenia w środku w przełyku). Takie ataki wyglądają chyba jak napad tężyczki, jakby nagle spadł poziom któregoś pierwiastka w tkankach czy komórkach.

Nie wiem czy to zbieg okoliczności po tym małym b-komplex, ale coś tam udało mi się spać dzisiaj, budziłem się co 2h, ale przez te 2h od wybudzenia do wybudzenia spałem. Oczywiście rano o 8 pobudka i stan poddenerwowania, niepokoju.

Przez ostatnie pół roku w miarę dobrze mi się funkcjonowało na samej diecie. Przez ostatnie 2 tygodnie coś się zaczęło sypać. Zastanawia mnie czy brak D3 albo witamin B nie mogły wpłynąć na to, że magnez zamiast być przyswojony jest wysikiwany? Ale póki nie przyjdą wyniki aldosteronu to chyba nie ma sensu gdybać, bo może problem jest w nadnerczach.

2 lata temu jak zaczęły się te moje najgorsze problemy, miałem wtedy mega bezsenność. Zacząłem najpierw od suplementacji magnezu, d3, chwilę potem doszły modulatory homocysteiny, po kilku tygodniach włączyłem podjęzykową B12 i dopiero po tym był efekt na plus (oczywiście, może to zbieg okoliczności, a efekt był po czymś innym, bo kilka rzeczy łykałem).
#x. - 2018-06-18, 16:09
:
Chyba mamy kolejny atak ludzi próbujących podlinkować swoje strony na forum...

Przejrzałem sobie dzisiaj początek tego wątku, myślę, że musi tu tkwić jakiś powtarzalny klucz.
Na samym początku jedna z bardziej wyraźnych rzeczy w badaniach, która się okazała, to wysokie MCV i homocysteina (przez kilka miesięcy brałem trochę witamin B + betainy, do tego trochę D3 i średnie ilośc magnezu), po suplementacji na 1.5 roku miałem spokój.
W kolejnym akcie znowu wyszło wysokie MCV i praktycznie tak samo wysoka homocysteina jak poprzednio. Z tego co dalej pisałem wynika, że po włączeniu suplementacji sporą ilością B12 mój stan się sporo poprawił. Niestety nie wiedziałem wtedy że mam problemy z hipoglikemią, inaczej pewnie okazało by się, że lęki zniknęły jak ręką odjął.

No i teraz znowu coś dziwnego się dzieje, MCV wysokie. Zdecydowanie idę badać homocysteinę (zrobię też testowo MMA). Jutro jadę na pobranie, dzisiaj okazało się, że w moim najbliższym lab mi tego nie zrobią. :-/
tomakin - 2018-06-19, 04:35
:
Linkują linkują, tyle że forum na nofollow, czyli te linki nic im kompletnie nie dają :D

Może się okazać, że na przykład nie przyswajasz w ogóle B12 w normalny sposób i dopiero gigadawki przechodzą do krwi na drodze osmozy w jelitach. Ale żeby to aż takie objawy dawało? Dziwne by było, naprawdę. Ja stawiam, że jest wywalony jakiś hormon, szlak metaboliczny albo coś takiego, a te poprawy / pogorszenia po jakimś suplu to efekt nadwrażliwości organizmu wynikającej z tego uszkodzenia.
#x. - 2018-06-19, 08:18
:
Może dwie rzeczy nakładają się na siebie, ta tężyczka i problem z B12 / metylacją?

Jest wynik aldosteronu: 5,40 ng/ml (1,97 - 26).

Czyli hiperaldosteronizm odpada, nadnercza wyglądają na zdrowe. Czekamy jeszcze na serotoninę.

Wczorajszy dzień był trochę lepszy niż poprzedni, może dzisiaj się nie pogorszy...
#x. - 2018-06-19, 17:45
:
Ostatnie 2 dni łykałem po 100% wszystkich witamin B, więc nie powinno to aż tak zaburzyć wyników.

I teraz:
B12 - 602 pg/ml (211 - 911) [3 miesiące temu (brak suplementacji) było 671]
kwas foliowy - 6,05 ng/ml (4,6 - 18,7) [6 miesięcy temu, jeszcze podczas łykania 100% b-komplex, miałem wynik 17]
homocysteina - 14,59 μmol/l (3,7 - 13,9)

2 lata temu (na początku najgorszego okresu):
B12 - 426,5
kwas foliowy - 5,53
homocysteina - 15

4 lata temu (na początku tego wątku, nie było wtedy aż tak źle jak 2 lata temu):
B12 - 235,5
kwas foliowy - 6,35
homocysteina - 15,7

Na MMA trochę jeszcze poczekamy.
Oznaczyłem też IgG na helicobacter pylori, żeby mieć to z głowy, wynik negatywny.
Chyba najbardziej wspólnym punktem jest tu ten kwas foliowy?

Jeszcze tak dla przypomnienia, przez kilka miesięcy brałem modulatory homocysteiny solgaru, zjadłem 250 x 1000 mcg metylokobalaminy, dużą ilość B1 i jakieś 4600 mcg (czyli niedużo) metylowanego kwasu foliowego (czy jak to się zowie).
tomakin - 2018-06-20, 05:50
:
Czyli homocysteina jest cały czas wysoko, pomimo dość intensywnej terapii witaminami zbijającymi jej poziom. Co prawda kwas foliowy jest dość nisko, ale też nie na tyle, żeby skoczyła ponad normę, Zresztą dość długo go suplementowałeś.

Polska wiki jako jedne z przyczyn podwyższonej homocysteiny podaje niedoczynność tarczycy oraz niewydolność nerek - jakie miałeś wyniki tarczycy?
#x. - 2018-06-20, 08:20
:
Troszkę inaczej, 2 lata temu po jakimś miesiącu suplementacji modulatorami homocysteiny, metylokobalaminy i metylowanego kwasu homocysteina spadła do 7,4. Przez jakiś czas się jeszcze suplementowałem, potem zostałem tylko na zwykłym b-komplex 100% i nie badałem więcej homocysteiny, więc nie wiem kiedy się to posypało ponownie.

Tarczyce przebadałem kilka razy, jedyna rzecz do której można się przyczepić to, że jest mała. 2 razy w dużym odstępie oznaczałem przeciwciała, za każdym razem wynik negatywny. Raz po oznaczeniu hormonów w szpitalnym labie okazało się coś dziwnego, bo FT3 było wysoko, FT4 nisko. 2 miesiące później powtórzyłem badanie w diagnostyce, hormony wyszły ok (oba FT ponad 50%), TSH 0,92. Nie wiedziałem co tu jest grane, więc ze 2 tygodnie później powtórzyłem badanie i wyszło podobnie. 4 lata temu jak po raz pierwszy badałem tarczycę, też wyszło idealnie.

Co do nerek, to badania które do tej pory robiłem nic takiego nie wskazują, chyba że podpowiesz mi co dodatkowego sprawdzić?

Badania sprzed 2 lat:
- badanie moczu ok,
- GFR 128 ml/min (> 60)
- kwas moczowy w surowicy 4,09 mg/dl (3,5 - 7,2)
- mocznik w surowicy 15,1 mg/dl (15 - 38)
- kreatynina w surowicy 0,78 mg/dl (0,7 - 1,3) [sprzed 4 lat]

Tak patrząc na te wyniki to były dość niskie.

A co z zaburzeniami metabolizmu zwykłego kwasu foliowego / b12? Kiedyś tu była mowa o MTHFR, ale z tego co kojarzę, wyśmiałeś to :-(
Edit: już doczytałem to co pisałeś na ten temat, może mój organizm należy do tego grona które wymaga zwiększonej ilości tych witamin? Bo teoria z metylowanymi formami też mi tu nie pasuje. 4 lata temu łykałem zwykłe formy i mój stan się poprawił.

Jescze taka ciekawostka z artykułu, który ostatnio czytałem (napisany przez jakiegoś polskiego prof. hematologa):
Cytat:
Oznaczenie stężenia MMA i homocysteiny pozwala stwierdzić, czy niedokrwistość megaloblastyczna wynika z niedoboru witaminy B12, czy z niedoboru kwasu foliowego. W przypadku niedoboru witaminy B12 zwiększone jest stężenie i MMA, i homocysteiny, natomiast przy niedoborze kwasu foliowego tylko stężenie homocysteiny.

tomakin - 2018-06-20, 14:06
:
Ludzie z mutacją mają homocysteinę wyższą o może 1 punkt, na dodatek po suplementacji ładnie im spada. Jeśli wymagasz gigadawek suplementów, to może problem nie leży w witaminach, a w tym, że organizm z jakiegoś powodu nie wykorzystuje ich jak trzeba i dopiero gigantyczne dawki zbiją homocysteinę. Tak byłoby w przypadku problemów z tarczycą - i w wielu innych schorzeniach.

Jak już, stawiałbym na kwas foliowy, który masz ciągle bardzo niski. Ale nie miałbyś aż takich objawów z powodu zwykłego niedoboru kwasu foliowego / niskiego poziomu metylacji. Dla mnie wysoka homocysteina to raczej będzie objaw, który pozwoli naprowadzić na istnienie jakiegoś głębszego problemu.
#x. - 2018-06-20, 14:19
:
Jeszcze dodam, że teoretycznie w mojej diecie w ostatnich miesiącach było ok. 400 mcg kwasu foliowego, więc (teoretycznie oczywiście) nie powinna ona chyba dopuścić, żeby on tak mocno w dół.

Tak czy inaczej uruchamiam suplementację B12, kwasem foliowym, B6, tmg, bo muszę jakoś funkcjonować, żeby mnie nie wypierdzielili z pracy...

Mam nadzieje, że nie zaburzy nam to dalszych poszukiwań. I odnośnie tej kwestii, masz jakiś pomysł co dalej przebadać? W przypadku walniętej tarczycy hormony byłyby chyba rozjechane? Pisz wszystkie choroby czy badania które przyjdą Ci do głowy, na razie jeszcze na szczęście stać mnie na dalszą diagnostykę.

Jeszcze z tym kwasem foliowym, czysto teoretyzując, mogło być tak, że od wielu lat mam z nim problem, a 4 lata temu może już było tak słabo że organizm uruchomił mega objawy, trochę go wtedy zjadłem, było przez chwilę lepiej, a potem jeszcze gorsze objawy, znowu trochę go pojadłem i znowu się coś złego dzieje. Zwróć też uwagę, że ja nie brałem kwasu w gigantycznych dawkach, bo raptem 400 mcg. Oczywiście tak jak mówisz, może to być tylko objaw, a przyczyna leży głębiej.

Może spróbuję wydobyć swoje badania z pobytu w szpitalu kilka lat temu, na bank będzie tam morfologia, można by porównać MCV.
tomakin - 2018-06-20, 16:17
:
A nie masz objawów tarczycowych? wiesz, może być tak, że mając za małą tarczycę, wyniki masz niby w normie, ale tej normie daleko do optimum. Ja tam nic za bardzo nie widzę, żadnej choroby która by pasowała. Może jakaś bardziej zaawansowana forma niedoczynności tarczycy, gdy wolne hormony są dobre, ale mimo to są objawy - do tego diagnozuje się jakieś inne rzeczy, już teraz nie pamiętam ale były takie przypadki.

Są jeszcze takie rzeczy jak przykładowo zbyt wysoki poziom fluoru, co blokuje działanie hormonów tarczycy i pomimo dobrych wyników, będą objawy.
#x. - 2018-06-20, 20:43
:
Objawy niedoczynności niestety w sporej mierze pokrywają się z tężyczkowymi i pewnie też z niedoborami B12 / kwasu foliowego, więc ciężko tu jednoznacznie odpowiedzieć...

Czy badanie fluoru z krwi może tu dać jakąś odpowiedź?
Ewentualnie jakbyś miał chwilę żeby się zastanowić co jeszcze można by zrobić żeby wyjaśnić kwestię tej tarczycy to byłoby super, chętnie sprawdzę.

Jeszcze jedna rzecz, która może coś wniesie, a może nie, ale tłumaczy mój dzisiejszy słaby dzień (cały dzień duszności, średni nastrój, a teraz wieczorem nawet trochę lękowo się czuję i mam przeczucie że może być ciężko ze spaniem). Po kilku tygodniach abstynencji seksualnej dzisiaj nawiedziły mnie nocne zmazy. Normalnie w przypadku braku aktywności seksualnej zmazy występują u mnie średnio co 1-2 tygodnie (jak organizm jest sprawny). Teraz przez wiele tygodni się nic nie działo, w sobotę miałem totalną bezsenność, więc organizm w stanie wraku. Musiało się coś zadziać na plus w ostatnich dniach (zacząłem od niedzieli brać zwykłe 100% witamin B), samopoczucie i objawy stopniowo też się poprawiały w tych dniach. A dzisiaj jakiś czas po tym jak wstałem wszystko zaczęło się sypać. Śmiem to łączyć z incydentem w nocy, bo kiedyś będąc w słabej formie, po kilku godzinach po stosunku miałem mega deprechę i nasilenie objawów typu problemy z oddychaniem, jakby jakaś substancja w mózgu się ulotniła.

Jest też jeszcze jedna rzecz, którą jakiś czas temu obstawiałem (i w sumie czasem teraz się zastanawiam czy nie macza tu swoich palców ze względu na okres pylenia traw) - histamina. Robiłem niedawno badanie enzymu DAO i wyszedł trochę poniżej normy, więc kij wie jak mój organizm radzi sobie z histaminą w pożywieniu. Odkąd pylą trawy pojawił się u mnie duszący kaszel (miałem taki sam 4 lata temu zaraz przed rozpoczęciem tego wątku, jakoś z końcem lipca przeszedł). Samego poziomu histaminy nie badałem, bo kosztuje to jakieś chore pieniądze i nie wiem czy jest sens.
tomakin - 2018-06-21, 14:44
:
Fluoru nie zbadasz, ale możesz spróbować go wypłukać, co kosztuje może z 5 zł. Na necie ludzie piszą, że im to pomogło, ale ta metoda nie ma w sumie żadnego naukowego uzasadnienia, w sensie - nigdy tego nie opisano. Nie udowodniono też, że nie działa, nie powinna zaszkodzić.

Masz na forum temat o usuwaniu fluoru kwasem borowym, powinieneś to znaleźć przez google, bodajże trucizny wokół nas fluor, albo coś o kwasie borowym.

Z histaminą i całą resztą to jest kurewsko skomplikowana sieć zależności i nawet na Twoim miejscu nie próbowałbym tego zrozumieć. Ja na pewno nie spróbuję, bo wiem że mi się nie uda. To na pewno nie jest coś tak prostego jak mam za dużo / za mało histaminy, tam będzie jeszcze 50 innych rzeczy które od tego zależą albo na to wpływają.
#x. - 2018-06-21, 15:35
:
Nie wiem czy nie będę musiał zmienić preparatów z witaminami B na coś co nie zawiera stearynianu magnezu. Oczywiście nie jestem na 100% pewien czy on jest przyczyną, ale objawy mam podobne jak po zażyciu czegokolwiek co zawiera znikome ilości magnezu. A dokładniej dziwne, sztuczne spowolnienie ruchowe, spowolnienie akcji serca, uczucie jakby częściowego paraliżu mięśni. Np. po oddaniu moczu w takiej sytuacji (a ciśnie mnie od razu do łazienki) mam problem z "zakręceniem kurka", jakbym nie miał nad tym kontroli. Do tego moje źrenice wyglądają jak 5 złotówki.

Nasuwa mi się myśl, że może jednak sygnały mojego ciała mówią, że z tym magnezem przegiąłem pałę i jest go za dużo.
Moja historia z magnezem w pigułce: przez jakiś rok władowałem w siebie 115g magnezu (z supli), razem z D3, w pewnym momencie zacząłem obserwować czasami w ciągu dnia takie dziwne spowolnienie, mówiłem dużo wolniej niż zwykle, było to dziwne, ale to olałem. Jakiś czas później włączyłem kąpiele w epsomie i to po nim najpierw pojawiły mi się objawy zmulenia (jak po wzięciu benzodiazepin). Po kilku małych kąpielach w epsomie to samo zaczęło mi się dziać po wzięciu magnezu doustnie, mega zmulenie, jakbym był na zwolnionych obrotach. To już był mega sygnał, zmniejszyłem dawkę magnezu i jeszcze przez kilka dni go brałem, aż do momentu kiedy nawet po minimalnej dawce (łamałem testowo tabletki na X kawałków i brałem jeden) mi się coś takiego działo.

Tak pisząc to teraz to stwierdzam, że chyba byłem debilem łykając dalej magnez.

Od tamtej pory (czyli równo rok temu) przerzuciłem się na dietę z dużą ilością magnezu (no bo przecież to wszystko była niby jego wina, dzięki za ten tok myślenia pan neurolog).
Jakiś czas jeszcze łykałem D3 i wapń w większych ilościach (nic mi wtedy po tym nie było).
Dopiero jakiś czas później zaczeły mi się dziać te dziwne "ataki napięcia mięśniowego" (ale jest to zupełnie coś innego niż te akcje po magnezie, bo tam jest napięcie, niepokój i przechodzi i jest git, a po magnezie to jest jakby mnie ktoś naćpał), ale nie jestem pewien w którym momencie, bo odstawiłem w ogóle suplementację. Łykałem tylko B komplex po którym nic mi nie było, do momentu kiedy nie zrobiłem sobie 3 miesięcznej przerwy i po ponownym wzięciu B-komplex miałem podobne objawy jak po wszystkim innym, czyli to "napięcie mięśniowe".

I teraz do sedna - może to wydalanie magnezu które wyszło ostatnio w moczu jest uzasadnione i organizm próbuje się go pozbyć po tym jak nafaszerowałem nim swoje ciało, potem jeszcze dowalając mu to w diecie?
Idąc dalej, być może przyczyna leżała cały czas nie tu, a w tym kwasie foliowym / witaminach B, a ja w międzyczasie zalałem organizm magnezem?
Tylko zastanawia mnie tutaj, czy problem z kwasem foliowym / B może wpływać na poziom pierwiastków wewnątrz komórki, bo niby wyszły tam zaburzenia, poza tym występują u mnie te pierdzielone fascykulacje mięśni. Chyba że winowajcą jest tu potas, którego mam pewnie za mało.
subzero - 2018-06-21, 16:09
:
tomakin napisał/a:
Fluoru nie zbadasz, ale możesz spróbować go wypłukać, co kosztuje może z 5 zł. Na necie ludzie piszą, że im to pomogło, ale ta metoda nie ma w sumie żadnego naukowego uzasadnienia, w sensie - nigdy tego nie opisano. Nie udowodniono też, że nie działa, nie powinna zaszkodzić.

A co z herbatą zieloną? Rzeczywiście ten fluor jest tak groźny, że hebata staje się niezdrowym napojem?
#x. - 2018-06-23, 18:17
:
Obserwacja z ostatnich dni:
po wzięciu zwykłego b-komplex (100% wszystkiego) przez jakieś 2-3h mam całkiem niezły nastrój, jakbym wrócił do normy, potem leci on na leb, pojawia się totalna rozpacz.
tomakin - 2018-06-24, 00:45
:
...a może po prostu masz chorobę, w której organizm jest nadwrażliwy na poszczególne rzeczy, poza tym jeśli po małej dawce magnezu masz takie objawy, identyczne miałbyś po zjedzeniu czegokolwiek, co zawiera magnez. Jeśli nie masz, to znaczy, że po prostu masz reakcję nerwicową i identyczną miałbyś po tabletce z wodą z kranu, jakby ktoś Ci powiedział, że zawiera magnez.
#x. - 2018-06-24, 12:15
:
A może mam zwykły niedobór kwasu foliowego i być może b12 (zobaczymy co wyjdzie z MMA)? :-P
Jeżeli serotonina w moczu wyjdzie nisko, to będzie to kolejny klocuszek pasujący do tej teorii.

Na plus jest to, że to jest w zasadzie powtórzenie sytuacji sprzed 2 lat, praktycznie identyko (wtedy było nawet gorzej). Wtedy bardzo pomogło mi włączenie 1mg metylokobalaminy do zestawu pozostałych witamin B. Mam też wrażenie (patrząc na moje zapiski, ten temat i to jak funkcjonowałem w świecie), że pogorszyło mi się po odstawieniu tej metylokobalaminy, tak stopniowo, stopniowo. W połowie 2016 roku byłem wrakiem i zacząłem suplementację, pod koniec roku zapierdzielałem po całej Polsce (wtedy też odstawiłem b12), a w kolejnych miesiącach zaczęło się psuć.

Najbliższy tydzień będę jechał na zestawie 200% wszystkich B + 250 mcg metylokobalaminy (może ją stopniowo zwiększę) i zobaczymy jaki to da efekt. Jeżeli po raz kolejny wrócę do funkcjonowania to przyczyna będzie raczej jednoznaczna. Będę tylko musiał podrążyć temat dlaczego non stop mi siada metylacja. No i tym razem będę robił regularne banadania homocysteiny.

A co do moich reakcji to bardziej mi wygląda reakcja na "wszystkie suple" (to "napięcie mięśniowe") na coś nerwowego. Dzisiaj / wczoraj nie mam już tego po zażywaniu witaminek B. A dodatkowo może i ten organizm jest wrażliwszy na niedobór kwasu foliowego?

I w ogóle to już 2 lata temu jak wyszła znowu wywalona w górę homocysteina to powiedziałeś, że powinienem był się od początku tym zająć. A tu pyk, 3 raz ten sam problem. Ale jak to mówią do trzech razy sztuka, tym razem tego nie zbagatelizuję.
tomakin - 2018-06-25, 10:34
:
Metylo wchłania się tak samo, jak cyjano - kupuj tańszą. Być może, ale tylko być może, lepiej działa coś, co nazywa się dibencozide.

Jeśli homocysteina jest wywalona na przykład od tarczycy, to i tak spadnie, jak zalejesz organizm gigadawkami witamin z grupy B. Ona rośnie przy problemach tarczycowych, jeśli ma się normalny poziom witamin, to pozwala niekiedy te problemy wykryć, ale spadek po terapii witaminami nie jest dowodem na niedobór.
#x. - 2018-06-25, 19:38
:
Tylko, że zrobiłem miliard badań tarczycowych i wychodzi na to, że działa ona super... Jesteś w stanie mi podpowiedzieć co jeszcze można zrobić poza hormonami (TSH, FT3, FT4, T3, T4) i przeciwciałami (aTPO, aTG), coś wspominałeś o jeszcze innych badaniach?
subzero - 2018-06-25, 19:52
:
tomakin napisał/a:
Metylo wchłania się tak samo, jak cyjano - kupuj tańszą. Być może, ale tylko być może, lepiej działa coś, co nazywa się dibencozide.

A jak jest przy autyzmie? Pomaga metylokobalamina bardziej niż cyjanokobalamina?
tomakin - 2018-06-25, 23:34
:
W autyzmie zastrzyki z metylo mogą być ciekawą alternatywą, a tak to klasycznie jedzie się suplami na cykl metylacji.

Z tarczycą to taki tylko przykład jest, istnieje całe mnóstwo innych chorób, o których pewnie nic nie wiem, gdzie homocysteina idzie do góry. No ale z drugiej strony, nie masz jej podniesionej jakoś szczególnie mocno, kwas foliowy jest nisko, więc możliwe, że to jest norma.
#x. - 2018-06-26, 19:36
:
No to mam ostatnie badania:

Kwas metylomalonowy - 75,0 nmol/l (50,0 - 300,0)
Serotonina w DZM - 233 mcg / 24h (< 200)

Czyli wygląda na to, że z B12 jest wszystko ok i problemem jest kwas foliowy.

A z serotoniną jestem zdziwiony. Pytanie jeszcze brzmi czy nie zepsułem badania, bo z tego co piszą na zagranicznych stronach to są pewne produkty (zawierające duże ilości serotoniny / tryptofanu), które podwyższają jej poziom w moczu. Więc może trzeba być na jakiejś ubogiej pod tym kątem diecie, żeby to wyszło realnie? W mojej jest teoretycznie 300% dziennej normy tryptofanu.

Chyba że już czas oznaczać marker nowotworowy na rakowiaka?
Dla większego obrazu oznaczę chyba jeszcze serotoninę w surowicy, skoro się już tak bawimy.

Btw. widziałeś to:
https://sklep.alablaboratoria.pl/badanie/25555/omega_3
jakiś czas temu widziałem u nich ulotkę reklamującą to badanie. Jest ono coś warte?
tomakin - 2018-06-27, 02:14
:
Badanie niewiele warte, bo odzwierciedla jaką miałeś dietę w ciągu ostatnich kilku dni, a nie jaki masz stosunek w organizmie. Co prawda nie napisali jakie konkretnie rzeczy badają, ale na 99,9% to jest właśnie to - dokładne badanie błon komórkowych to koszty rzędu kilku tysięcy.

Nie wiem, czemu się na rakowiaki i inne rzeczy napalasz, podwyższoną serotoninę można mieć z wielu powodów. Chyba najbanalniejszy to zaburzenia flory jelitowej. Warto oczywiście ustalić, czemu jest za wysoka, ale co ważniejsze - można ją w banalny sposób zbić.
#x. - 2018-06-27, 16:39
:
Serotoninę na razie zostawiam w spokoju, cholera wie co się z nią dzieje w moim mózgu, równie dobrze może być wszystko na tym polu ok. Wrócimy do tego jak ogarnę homocysteinę.

Dzisiaj przetestowałem nowe tabletki które przyszły z metylowanym kwsem i metylokobalaminą, wziąłem 200mcg kwasu (czyli niedużo) i 500mcg metylo i mnie przeczołgało (niepokój, napięcie mięśni, ból mięśni), podobnie jak po eksperymencie z metylowanym kwasem solgaru, więc przyczyną nie jest jakiś tam wypełniacz magnezowy tylko forma metylo kwasu foliowego, folianu czy jak to zwał. Łykając zwykłe b-komplex i metylokobalaminę nic mi nie jest. Na angielskojęzycznych stronach jest trochę teorii o skutkach ubocznych metylo, że niby to uruchamia nagle proces detoksykacji organizmu i dlatego organizm w ten sposób reaguje. Może tak być?

2 lata temu łykałem formę metylo i nie było żadnego problemu.

Przy okazji ograniczone możliwości detoksykacji mogłyby pewnie tłumaczyć dlaczego w ostatnich latach (odkąd zaczęły mi doskwierać problemy, które mnie tu przywiały) zasrało mi całe plecy krostami - wcześniej były idealnie gładkie.
tomakin - 2018-06-28, 03:29
:
Metylacja to szereg procesów w organizmie, jeśli nagle zalejesz swoje ciało metylowanym kwasem foliowym, to te procesy przyspieszą. Nie będzie to oczywiście żadne "oczyszczanie", po prostu nagle masz czegoś za dużo. Może właśnie serotoniny? Zgadza się, po metylokobalaminie nic by Ci w tym wypadku nie było, bo ona dostarcza za mało grup metylowych, na dodatek po przyswojeniu i tak jest rozbijana na zwykłą kobalaminę i resztę metylową.

Czyli wstępnie można założyć (co może być nieprawdą, ale jak już chcesz hipotez to ja bym w tym kierunku szedł), że masz za wysoką serotoninę w mózgu (serio, ta reakcja na leki to bardzo wyraźna wskazówka), a także że metylacja wywala Ci to coś, co odpowiada za złe samopoczucie - może organizm "ratuje się" zatrzymując procesy metylacji, żeby nie dopuścić do tego stanu nadmiaru / niedoboru czegoś co ta metylacja zmienia, przez co niejako przy okazji wzrosła homocysteina?
#x. - 2018-07-04, 11:06
:
Czas na aktualizację.

Odnośnie Twojej teorii może tak być, ale przyczyną może być znowu proces metylacji, który jest zaburzony i nie jest on w stanie pozbyć się nadmiaru serotoniny.

Tak czy inaczej nie ma chyba co się już nad tym zastanawiać (odpukać). Sytuacja się polepszyła i to znacznie. W poniedziałek wieczorem coś zaskoczyło i nastrój wskoczył na poziom sprzed tej akcji 2 tygodnie temu, byłem w stanie w końcu w miarę normalnie spać.
Od kilku dni biorę metylowany kwas i metylokobalaminę i nic mi się po tym nie dzieje. Od tego momentu sytuacja jest w zasadzie stabilna.
Dodatkowo jako ciekawostka - wcześniej mega łuszczyła mi się twarz i skóra głowy, jak potarłem ręką czoło to było całe białe. Teraz jest czyściutkie, nic się nie łuszczy, na głowie też jest dużo lepiej.

Kilka dni temu dorzuciłem też 1000mg potasu do diety w postaci wody kokosowej - testowo. W tym badaniu moczu wyszło jakoby organizm zatrzymywał potas, we krwi też jest w dolnej części normy, więc nic się pewnie nie stanie jak go popchnę do połowy normy. Pierwsza rzecz, którą zauważyłem po dorzuceniu potasu to, że nie muszę już tak często chodzić sikać (przez ostatnie tygodnie co chwilę biegałem do łazienki wydalić małe partie moczu). Dodatkowo potas (jak i inne elektrolity) mogą odpowiadać za te moje problemy z oddychaniem, więc chcę sprawdzić czy będzie po tym jakaś poprawa.

Mam do Ciebie jeszcze jedno pytanie, czy kwas fitynowy który jest w zbożach może mocno utrudnić wchłanianie kwasu foliowego, doprowadzając do tak niskiego poziomu jak u mnie? Możemy przyjąć że w teorii (wg tabelek) miałem go w diecie 400mcg jedząc spore ilości żytniej, razowej mąki.
tomakin - 2018-07-05, 00:48
:
On chyba w ogóle nie blokuje witamin, z tego co wiem.

Inna rzecz, że tabelki mogą być dość przekłamane.
#x. - 2018-07-11, 12:10
:
Mała aktualizacja - dzisiaj nie biorę w ogóle supli z witaminami B bo ostatnie 2 dni pod rząd budzę się o 6 rano z mega słabością (zwłaszcza w rękach) i lekkim niepokojem. Pachnie mi to zużyciem potasu...
Poza tym nastrojowo jest raczej stabilnie, nie mam już takich mega wahań jakie były wcześniej. Odkąd piję ok. 1000mg potasu w postaci wody kokosowej przestałem mieć te fascykulacje / skurcze pojedynczych włókien mięśniowych.

Ze złych rzeczy to ostatnio zaczęły mi się nasilać te "napięcia mięśniowe", wczoraj wieczorem to w ogóle był koszmar. I tak coraz bardziej zastanawiam się tu nad wapniem. Magnezu w diecie mam od cholery, potasu dorzuciłem i jest zmiana na plus w pewnych aspektach, a z wapniem to cały czas jest średnio pod względem ilości. Do tej pory głównie jadłem go w postaci serów, a ostatnio nawet w ogóle, poza tym w takiej formie to chyba mało co się przyswaja?
Mam zamiar od dzisiaj zrobić drobny krok w kierunku witarianizmu i wdrożyć soki ze szpinaku, natki pietruszki, jarmużu i jakichś innych warzyw.
#x. - 2018-08-17, 15:57
:
Kolejna aktualizacja po miesiącu:

Kilka dni po odstawieniu witamin B i włączeniu 2 szklanek soków warzywnych dziennie (z wyciskarki) wrzuciłem ponownie 500mcg metylokobalaminy, 200 mcg metyfolianu i ogólnie tendencja była raczej wzrostowa pomimo ciągłej huśtawki, a to z nastrojem, a to z dusznościami. Jakiś czas potem dołączyłem jeszcze B-komplex 100%.
Wszystko było w miarę fajnie aż do poniedziałku, kiedy zaczęło się od mega duszności, wieczorem niepokój, bezsenność. I tak to mniej więcej wygląda do dziś. Dołączyły do tego jeszcze delikatne wahania nastroju.
Moje przypuszczenia padły znowu na potas, było to najlogiczniejsze wytłumaczenie - zacząłem ładować B12 i kwas w metylowanych formach, które najprawdopodobniej zużyły go na potęgę (tzn. procesy uruchomione doładowaniem tymi witaminami), poza tym masa objawów które widziałem u ludzi na zagranicznych stronach pasowała (ktoś napisał, że ta słabość rąk/ramion to podobno standardowy objaw niskiego potasu, trochę ludzi też miało podobne duszności przed uzupełnieniem potasu).
Pobiegłem wczoraj na badania żeby zobaczyć co się tam dzieję i czy mogę bezpiecznie spróbować zwiększyć potas (btw. czy potas w postaci pożywienia jest bezpieczniejszy niż suple i czy myślisz że wystarczy?).
Jeszcze taki drobny epizod dzień przed badaniami, wziąłem podwójną dawką b12 / foliowego i na wieczór b-komplex (głupi impuls, że może ilość kwasu jest już za mała i to od tego mi jest źle), w nocy, która była bezsenna (nie czułem lęku, napięcia, po prostu nie mogłem za cholerę usnąć) musiałem mieć już fajny puls, bo potem rano zwykła wycieczka do łazienki i jakikolwiek ruch powodował że miałem tętno ~140 jak podczas jakiegoś ataku paniki.

Wyniki (najpierw te sprzed miesiąca, potem aktualne):
potas: 3,9 -> 3,65 (3,5 - 5,1)
magnez: 2,2 -> 2,03 (1,6 - 2,6)
wapń: 10,1 -> 10,27 (8,1 - 10,4)

kwas foliowy : 6,05 -> 19,27 (4,6 - 18,7)
b12: 602 -> 856,7 (197 - 771)
homocysteina: 14,59 -> 8,7

Zbadałem też przy okazji tarczycę, nie ma do czego się przyczepić:
tsh: 1,269
ft3: 3,14 (1,71 - 3,71)
ft4: 1,39 (0,7 - 1,48)

Moje pierwiastki we krwi są generalnie dosyć stabilne patrząc na badania z ostatnich 4 lat, a tu potas spadł najniżej w ciągu całego tego czasu. Pomijam tu kwestię tego, że podobnie jak z magnezem to badanie nie daje wystarczającego obrazu.
Od wczoraj więc witaminy B poszły w odstawkę, zwiększyłem ilość pitej wody kokosowej, dzisiaj kupiłem sobie znowu benfogammę (podobno B1 powinno być brane z potasem?). W sumie powinienem mieć jakieś 4000 mg potasu.
Zastanawia mnie czy to co się działo 1,5 miesiąca temu to nie był właśnie niski potas, a wysoka homocysteina, niski kwas foliowy to zbieg okoliczności.
Pierwsze objawy słabości w rękach po przebudzeniu zacząłem odczuwać już rok temu. W ostatnich tygodniach, przed tą ostatnią akcją z pogorszeniem nie byłem w stanie wymienić części w komputerze, bo zaraz jak klęknąłem na podłodze to mi drżały uda tak że myślałem, że się przewrócę. Zdolność do wykonania jakiejkolwiek czynności z napiętymi mięśniami wynosiła 0.
I idąc dalej, może to wcale nie magnez tu był przyczyną, a przynajmniej nie tylko, a właśnie potas. Magnez chyba będzie miał problem z wniknięciem do komórki przy niewystarczającej ilości potasu?
Jakaś kobitka na zagranicznym forum pisała, że jeden z objawów jaki jej dokuczał przed uzupełnieniem potasu to budzenie się w nocy z atakiem paniki (a od tego się zaczął mój cały temat 4 lata temu).
Piszę to z nadzieją, że może w końcu po tych kilku latach znalazłem to co zostało zaniedbane (do tej pory bałem się ruszać potas, w końcu męczyła mnie nerwica lękowa i myśli, że może go przedawkuję, więc lepiej nie brać).

Możemy pozostawić powyższe pytania bez odpowiedzi póki co, wszystko okaże się w najbliższych dniach / tygodniach jak podbiję potas, a pełna kuracja uzupełniająca potrwa pewnie miesiące jak w przypadku magnezu.
Będę też robił co miesiąc badania elektrolitów, żeby monitorować co się dzieję, żebym nie przegiął.

I jeszcze jedna ciekawostka, po jakimś czasie po zwiększeniu ilości potasu mój cukier po posiłku (do 3h) można by rysować linią prostą. Teraz od poniedziałku znowu się to popierdzieliło, ale dzisiaj wraca do tego stanu, 3h po zjedzeniu nawet małej ilości wynosi on ok. 100, a nie 70 kilka.
tomakin - 2018-08-17, 22:35
:
za 10 zł kupisz zapas potasu na rok na allegro, nie cuduj z jakimiś wodami kokosowymi i innymi tego typu wynalazkami. Zwykły chlorek potasu spożywczy.

Ja bym raczej szukał w regulacji poziomu potasu przez organizm, a nie w samym poziomie tego pierwiastka. Ale próbuj suplementacji, nadmiar oczywiście szkodzi, ale musiałbyś ponad 10 gramów dziennie brać, żeby faktycznie zaszkodziło. Dorosły człowiek powinien mieć około 4 gramów dziennie, myślę, że jak tyle dostarczysz w suplach, to będzie OK razem z tym, co masz w diecie - to będzie około 8 gramów chlorku potasu. Tylko rozbij to na wiele porcji w ciągu dnia.
#x. - 2018-08-18, 06:35
:
B1 jednak chyba nie było dobrym pomysłem... Wieczorem czytałem więcej na ten temat i raczej informacje szły w kierunku tego że powoduje zwiększone wykorzystanie potasu i kwasu foliowego. Noc znowu totalnie bezsenna z tachykardią, parciem na sikanie, totalną suchością w ustach, rano puls w spoczynku 108 (ciśnienie normalne) i odczuwalna słabość mięśni. Nie chce wiedzieć ile miałem po wizycie w toalecie, bo serce waliło dużo szybciej niż teraz... Takie akcje z pulsem miałem tylko podczas ataków paniki.

Mówisz, że jednak suple.. Kurde, boję się trochę chlorku potasu :D Na razie w te 2-3 dni i tak go nie wyczaruję, a skoro mówisz że nawet 8g można w takim wypadku wsuwać, to zwiększę jeszcze na ten czas to co mam w żarciu.
Btw. czy w takim chlorku można się też moczyć i wchłaniać to przez skórę podobnie jak magnez?

Wczoraj też oszacowałem, że przez kilkanaście lat zanim wystąpiły moje problemy jadłem max ok. 1500mg potasu dziennie, do tego wsuwając tony soli w postaci codziennie jedzonych chipsów. Rok temu jak zacząłem eksperymentować z dietą, kiedy przestałem tolerować magnez wszedłem na poziom ok. 2300mg, a dopiero miesiąc temu 4000mg.

Można by się też zastanawiać pewnie nad magnezem, ale jego brałem tonę w suplach przez rok i przez ostatni rok mam w diecie ok. 500mg dziennie.
I jeszcze się pochwalę, że ferrytyna poszła mi do góry, z poziomu 60 do 90 w ostatnim miesiącu. A niby to mięso jest źródłem żelaza...
tomakin - 2018-08-18, 14:08
:
Nie kąpałbym się w potasie, nie wiem, czy ktokolwiek na to wpadł żeby przebadać

Ogólnie to nie wygląda mi to na żaden zwykły niedobór, ale pojęcia nie mam, co to może być - tarczyca wygląda na +/- OK, trochę za wysoko hormony, ale nie na tyle, żeby dać tętno 108 w spoczynku. Pewnie już to parę razy pisałem - żeby nie okazało się, że to jakaś poważna choroba układowa, a Ty niedoborów szukasz
#x. - 2018-08-18, 15:03
:
Ale ja się przebadałem na tyle rzeczy i byłem u tylu lekarzy i kurde nic.
Chyba że mam nowotwór który wpierdziela kwas foliowy i potas?

Oczywiście jeżeli masz koncepcję na to jaki organ przebadać / co zrobić to chętnie się tym zajmę jak już ogarnę się tak żeby jako tako funkcjonować. Mogę iść na jakąś tomografię, walnąć wszystkie markery nowotworowe, może dzięki temu się nie obudzę z mega problemem za X lat.

A poranna tachykardia przeszła po wypiciu szklanki wody kokosowej i zjedzeniu kanapek z masłem orzechowym.
tomakin - 2018-08-18, 22:23
:
Tak się zaburzenia nerwicowe objawiają, to teoretycznie może być po prostu atak paniki. A może być np rozregulowany układ hormonalny.
#x. - 2018-10-02, 15:47
:
Czas na aktualizację.

W ostatnim odcinku: zacząłem kurację 100% B komplexem + metylowanym kwasem foliowym (200mcg) + metylokobalaminą (500mg), po miesiącu organizm się wysypał, potas był na niskim poziomie.

Odstawiłem więc wszystkie witaminy na jakieś 3 tygodnie, potas w pożywieniu podbiłem do jakichś 5500mg, supli nie toleruję, przez ten czas było generalnie do dupy, badania po tym czasie zmieniły się następująco:
potas: 3,65 -> 3,69
homocysteina: 8,7 -> 8,6 (czyli praktycznie w miejscu)

Testowo zacząłem łykać znowu 100% B komplex na zmianę z jakimś innym suplementem z witaminami B, tak gdzieś co 2 dzień to łykałem. Od tego momentu zacząłem przesypiać każdą noc, więc zmiana na plus. Poza tym dalej wahania nastrojów. Kolejne badania (po 2-3 tygodniach):
potas: 3,69 -> 3,89
homocysteina: 8,6 -> 8,1 (po ponownym włączeniu niedużych ilości witamin B znowu spadła)

Jakiś tydzień temu wpadł mi do głowy kolejny pomysł, że przecież B6 bierze udział w kolejnych procesach po rozbiciu homocysteiny, które są istotne dla tworzenia się neuroprzekaźników. No to zapodałem sobie moje magiczne modulatory homocysteiny Solgaru, gdzie jest sporo B6 (w tym jej aktywa postać) i... coś tam zaczęło się zmieniać na plus. Aktualnie jadę na tych modulatorach + 100% wszystkich B.
Któregoś dnia było mi gorzej i wtedy padła mi do głowy kolejna myśl, o witaminie C, która też bierze jakiś tam udział w transformacji tryptofanu do 5-HTP, może to głupie i nie ma to żadnego znaczenia, ale zacząłem brać kilkaset mg i od tego czasu jest stopniowo tylko lepiej (odpukać).

Od momentu dorzucenia tych modulatorów w miarę wróciłem do normalnego funkcjonowania i jest lepiej niż do tej pory bywało przez ostatnie 4 miesiące. Zobaczymy co będzie dalej i co pokażą kolejne kontrolne badania. Na chwilę obecną chcę zbić homocysteinę do 5-6 i podbić ile się da potas. Niby ludzie potrafią mieć mega wysoką homocysteinę i żyją, ale może u mnie te niedobory w sumie dają takie combo, że mózg przestaje funkcjonować? Kij wie...

Potem będe musiał znaleźć przyczynę tych niedoborów, czy coś jest nie halo z wchłanianiem czy coś innego jest walnięte, że po odstawieniu supli się wszystko sypie. Z B6 nie powinno być raczej problemów w diecie? Mam jej niby 150% w żarciu... Ale tak samo miałem od groma kwasu foliowego a się zużył...
tomakin - 2018-10-04, 01:16
:
Mi się ciągle wydaje, że to nic z niedoborami nie ma wspólnego - potas spada raczej z powodu wywalenia hormonów, na przykład nadnerczy, a nie z powodu zwykłego braku w diecie. A nawet jeżeli, to dietą byś go naprawdę błyskawicznie uzupełnił, a nie że przez 3 tygodnie ledwo drgnął.
#x. - 2018-10-04, 18:58
:
Tylko że te pierdzielone hormony są wszystkie w normie :-P
Chyba że masz pomysł na jakiś zestaw badań tych nadnerczy?

A co do potasu to przypuszczam, że moja siostrzenica może mieć też niedobór. Trochę podobny przypadek do mojego, jest aktualnie na etapie mgły umysłowej i totalnego zmęczenia (ja tak miałem przez kilka lat zanim się posypało na maksa). W badaniach homocysteina ponad 11, B12 na poziomie 300. Dałem jej testowo modulatory homocysteiny to czuła się po nich jeszcze gorzej. Śmiem przypuszczać, że brakuje jej któregoś z elektrolitów, potas podobnie jak u mnie poniżej 4.
Muszę ją namówić na oznaczenie elektrolitów w dobowej zbiórce moczu i się wtedy pewnie wyjaśni.

Ja również za jakiś czas będę powtarzał dobową zbiórkę. Zwróć też uwagę, że potas spadł, a wcześniej był w dolnej połówce normy i przed mocnym spadkiem w dobowej zbiórce moczu jego wydalanie było poniżej normy, tak jakby go za mało dostawał organizm.
Norma jest od 25, ja miałem 21, gdzieś w sieci znalazłem też artykuł z przypadkiem dziewczyny która z niedoboru potasu dostała ataku tężyczki, tylko u niej mocno w dół poleciał we krwii, chyba do 2.5, doładowali ją dożylnie potasem, na chwilę pomogło i znowu atak. W którymś momencie oznaczyli jej potas w dobowej zbiórce moczu i wyszło 18.
tomakin - 2018-10-05, 00:42
:
Nie wiem, no byłoby naprawdę dziwne, żebyś miał niedobór potasu bez innych przyczyn.To się zdarza, ale u anorektycznek, albo alkoholików po kilku latach ciągu, nie u człowieka, który się +/- normalnie odżywia. Można mieć tego potasu za mało, a przez to ryzyko różnych chorób typu nadciśnienie, ale żeby poziom spadł we krwi i pojawiły aż takie objawy, to już byłaby jakaś inna przyczyna.

Z hormonami to jest tak, że na przykład nadnercza bada się obciążeniem - podaje się specyfik, po którym mają one zareagować wyrzutem hormonów, bo bez tego poziom we krwi może być normalny.
#x. - 2018-10-07, 14:12
:
Tylko, że tego typu badania to juz chyba w warunkach szpitalnych, czyli musiałbym zostać skierowany na nie (?)

Zobaczymy jak się będzie rozwijała sytuacja z potasem, w najbliższych dniach idę na kolejne kontrolne badania. A póki co sytuacja znowu się zepsuła i wiele wskazuje że coś tu jest grane z niektórymi witaminami B, przez jakieś 10 dni byłem na zestawie:

- 250mg betainy,
- 14mg B6 (w tym 1,5mg P5P)
- 125mcg B12
- 100mcg kwasu foliowego
- 1x 100% wszystkich witamin B

Wczoraj znowu wszedłem na jakiś nijaki nastrój, taka depresyjna-apatia do tego ciągły niepokój. Przez te 10 dni tez mi się zdarzało że robiło się gorzej, ale na kilka godzin, po którymś posiłku wracało do normy. Tutaj już wiem, że się to samoistnie nie naprawi, więc zmodyfikowałem dzisiejszy zestaw biorąc 2x więcej modulatorów, a odstawiając B-komplex i efekt jest w zasadzie natychmiastowy, z nijakiego stanu mam napady histerycznego śmiechu, który ciężko mi opanować jak już się zacznie. Aktualny zestaw:

- 500mg betainy,
- 28mg B6 (w tym 3mg P5P)
- 250mcg B12
- 200mcg kwasu foliowego

Za pierwszym razem w tym wątku (4 lata temu) wróciłem do funkcjonowania tylko po tym co dzisiaj łyknąłem + B1 (ok. 2 miesięczna kuracja). Za drugim razem do tego samego zestawu brałem jeszcze 100% wszystkich B i duże ilości B12 (1-2mg). Też mnie to zreanimowało. Generalnie coś tu musi być nie tak na szlaku tworzącym neuroprzekaźniki i wychodzi na to, że to betaina / B6 / B12, któreś z nich albo wszystkie (preparaty z kwasem brałem od dłuższego czasu w miarę regularnie i nie daje to tak spektakularnych efektów).

Jak tylko wrócę do stabilnego funkcjonowania, bez takich wahań to będę próbował odkryć dlaczego po kilku miesiącach suplementacji, po odstawieniu zaraz wszystko się ponownie sypie. Czy jestem tak wypłukany ze wszystkiego, czy jest jakiś defekt, który wymaga np. aktywnej formy B6 albo w ogóle zwiększonej ilości niektórych witamin B? Może pewnie być jeszcze miliard innych substancji których brakuje, np. cynku i przez to nie działa tak jak powinien metabolizm B6 i dlatego też P5P robi robotę. Będę się musiał mega porządnie odżywić jak zacznę funkcjonować...
Aczkolwiek mnie też zastanawia dlaczego masa innych ludzi których znam, która odżywia się równie słabo jak ja to robiłem nie ma takich jazd i żyje jakkolwiek normalnie, a tylko ja mam mega problemy neurologiczne.
Jeszcze jedna mała ciekawostka jest odnośnie mojej kondycji mięśni, która przez te 10 dni poszła sporo do przodu (więc nie sądzę żeby to potas je naprawił), przestały się telepać przy najmniejszym wysiłku, mogę zejść po schodach bez telepania się nóg przy każdym kroku. Znowu, może to B6 zrobiło robotę? (pozostawmy to póki co bez dopowiedzi)
#x. - 2018-10-08, 16:53
:
Zastanawiam się czym jeszcze, w miarę bezpiecznie, mógłbym wspomóc te wszystkie procesy metaboliczne, które do tej pory stały. 4 lata temu pisałeś o kreatynie w zestawie na zbicie homocysteiny, czy nadal to polecasz? Rozumiem, że ma to dostarczyć kreatynę z zewnątrz tak, aby proces metylacji skupił się na pozostałych elementach, a nie syntezie kreatyny?

A co do mojego samopoczucia to jest dziwnie... dalej mam te takie dziwne napady śmiechu (nastrój jest słaby / średni), ale głównie odczuwam ciągły niepokój (takie jakby poddenerwowanie). Dawno nie miałem czegoś takiego. Nie wiem czy coś zepsułem witaminami (tzn. uwidocznił się kolejny brak czegoś) czy tak ma być i powinienem to przeczekać.

Tak czy inaczej na pewno dalej zbijam homocysteinę, nawet jak będę musiał zwolnić tempo brania witamin (nieźle sobie musiałem jakoś nagrabić z tym co się dzieje w moim mózgu że mam tak koszmarne reakcje). 2 lata temu, przy poprzedniej kuracji homocysteinowej, po miesiącu spadła do 7.4, ale pozytywny efekt w samopoczuciu był po jeszcze następnym miesiącu albo i dłużej. Więc teraz daję sobie czas na zbicie jej do idealnego poziomu i od tego momentu odczekam ze 2-3 tygodnie, jak dalej będzie do dupy, to się będę martwił dalej.
#x. - 2018-10-11, 07:12
:
Tak jak przypuszczałem potas spadł, chociaż jest to minimalny spadek (powinien jednak rosnąć, zważywszy na ilość w diecie), powiedzmy, że traktuję to z przymróżeniem oka, zobaczymy jaka będzie tendencja w następnych badaniach:
3,89 -> 3,83

Zastanawia mnie tutaj jedna rzecz, czy takie tempo zużywania potasu za jakiś czas minie? Tzn. czy organizm nadrabia teraz jakieś procesy które do tej pory były wstrzymane? Czy to jest właśnie normalne tempo, które w zdrowym organizmie ma miejsce?
Bo w przypadku tej drugiej wersji to ni cholery z aktualną podażą go nie uzupełnię. Postaram się dorzucić może jakiegoś banana do diety, będzie wtedy ponad 6000mg. Zastanawia mnie też czy nie mam jakiegoś ograniczonego wchłaniania potasu...
Tak czy inaczej trochę zwolnię chyba z witaminami przez kolejne 2-3 tygodnie, żeby potas mógł się trochę uzupełnić.

Moje MCV dalej jest na poziomie 92 (100% normy tu gdzie robiłem badania).

Bardzo ciekawe rzeczy wyszły w związku z homocysteiną, po ostatnich 2-3 tygodniach codziennego łykania niemetylowanych form kwasu (300mcg) i b12 (250mcg) jedno i drugie spadło, a homocysteina poszła do góry, wtf?

(pierwsza wartość to wyniki po miesiącu metylowanych form b12 (500mcg) i kwasu foliowego (200mcg))
kwas foliowy: 19,27 -> 10,9
B12: 856,7 -> 776,9

(do tej pory spadała)
homocysteina: 8,7 (po metylowanych formach) -> 8,6 (suplementacja wstrzymana) -> 8,1 (małe ilości metylowanych i zwykłych form) -> 8,8

Oznaczyłem też sobie trochę naiwnie kreatyninę, ale żeby mieć na tej podstawie informację odnośnie produkowanej kreatyny, to musiałbym jeszcze oznaczyć jej wydalanie z moczem i spojrzeć na to razem :-/ Tak czy inaczej wyszła identycznie jak 4 lata temu, kiedy zacząłem ten wątek:
0,78 [0,7 - 1,3]
tomakin - 2018-10-16, 22:55
:
Ja stawiam, że po prostu zalewanie organizmu witaminami "wymusza" nienaturalnie silną pracę na przykład nadnerczy, albo odwrotnie - blokuje ją. Jeszcze raz, nikomu tak sam z siebie nie spada poziom potasu, masz wywalone coś, co reguluje jego stężenie we krwi.

Zrób dokładne badania tych nadnerczy, z próbą z obciążeniem, to się robi w przychodni normalnie, ale jak dokładnie to wygląda - nie pamiętam, lekarza dopytaj, będzie wiedział.
#x. - 2018-10-21, 10:58
:
Jeżeli nic nie wyniknie z mojej koncepcji i dalszych testów to zrobię to badanie :-)

Ale, zwróć uwagę na badania, które wydają się nie potwierdzać tej teorii.

Faktycznie osób które mają niski potas nie jest dużo i pewnie większość z nich ma problem z regulacją tego pierwiastka przez organizm (nadnercza?). Tylko że w takich przypadkach jego wydalanie z moczem jest zbyt duże, przez co zaczyna go brakować. W moim przypadku organizm wydala go za mało. Więc albo w organizmie są jego nikłe ilości albo są odpowiednie ilości, ale organizm z nich nie korzysta (o ile jest to możliwe).

Przeczytałem masę artykułów związanych z potasem, które były w pubmed (i nie tylko) i konkluzja jest raczej taka, że większość potasu, którą dostarczasz organizmowi jest wydalana (na tej podstawie było przeprowadzone badanie jakości diety ludzi - ilości wydalanego potasu w moczu - założono, że duża podaż potasu, czyli też wydalanie = lepsza dieta). Nie pamiętam już teraz w ilu procentach, ale w olbrzymiej większości potas wydalany jest z moczem. Idąc tą teorią, patrząc na moje wyniki, wyszło, że mój organizm przyswaja około połowy tego co mu dostarczam. Co, patrząc na wiele badań (ilości wydalane przez innych ludzi), nie jest normalne, zważywszy że tego potasu miałem w diecie tyle co statystyczny człowiek. Tylko w artykułach gdzie ludzie (chyba były przypadki narkomanów) trafiali na SOR z hipokaliemią, z jakimiś tężyczkami i innymi mocnymi objawami okazywało się, że organizm wydala podobne ilości co u mnie.
Idąc jeszcze dalej, to co powiedziałeś, że szybko potas z taką ilością w diecie (aktualnie ponad 5500mg) by się uzupełnił może być jak najbardziej trafne. Ale w poprawnie działającym organizmie.

Druga sprawa to ten nieszczęsny kwas foliowy, który jak widać waha się w zależności od suplementu jaki przyjmuję (znowu, zaznaczam, że w diecie mam go od cholery, a niektóre suple mam podjęzykowe, i póki co wiem że one na pewno robią robotę). B12 kiedyś też była nisko, potem zalałem organizm mega dawkami w suplach, więc pewnie odłożyło się tego trochę w wątrobie. Pozostałych B nie badałem, ale śmiem przypuszczać, że też wyszłyby teraz niedobory.

Generalnie w diecie mam od pyty minerałów, w tym np. 300% żelaza, a ferrytyna przez ostatnie lata spadła i była na dość słabym poziomie jak na faceta - 50. Dopiero jak zrobiłem sobie miesiąc kuracji na sokach warzywnych z dużą ilością zieleniny ferrytyna wróciła do poziomu sprzed 4 lat - 90. Dodatkowo jakbyś mnie zobaczył na żywo, to od razu by Ci się na myśl nasunęło, że jestem niedożywiony :-P BMI woła o pomstę do nieba, oczy mega podkrążone, blady jak ściana.

Teraz do czego zmierzam, a moje przypuszczenia zataczają ponownie koło. Większość składników odżywczych, które teraz sobie dostarczam, pochodzi z pełnych ziaren zbóż, jem ich bardzo dużo. Myślę, że jest wystarczająca ilość przesłanek, które każą przypuszczać, że coś u mnie jest nie tak z wchłanianiem składników odżywczych (chyba, że w moich zbożach nie ma kompletnie żadnych wartości odżywczych, ale jest to raczej mało prawdopodobne, patrząc na ludzi odżywiających się gorzej, a nie mających takich problemów). Do tego dochodzą co jakiś czas problemy przypominające refluks. Ponownie zacząłem zmagać się z myślą, że może te zboża są w jakiś sposób szkodliwe, nie chcę tutaj brnąć znowu w podejrzenie celiakii, ale jakiś składnik, być może gluten tutaj robi coś brzydkiego. Badania genetyczne i 3 rodzaje przeciwciał nie potwierdziły celiakii, ale to i tak nie daje 100% pewności, musiałbym zrobić gastroskopię z pobraniem wycinków, a z moimi objawami się na nią nie wybiorę.

Dlatego zrobimy kolejny test, w najbliższych dniach odstawiam całkowicie zboża i gluten (w sumie nic innego z glutenem nie jem) na co najmniej miesiąc i zobaczymy jak to się potoczy (zamiast tego włączę jakiś ryż i kasze gryczaną). Powinienem to zrobić już dawno temu, ale oczywiście lenistwo wtedy wygrało. Mleka i jego przetworów od kilku miesięcy nie jem. Co prawda zdarza mi się teraz znowu jeść mięso, ale mogę z niego zrezygnować jak będzie trzeba. Zostaje więc gluten jako największy potencjalny alergen.

Dobrze by też było oznaczyć znowu elektrolity w dobowej zbiórce moczu przed przejściem na tę dietę, żeby potem, za miesiąc czy dwa móc to porównać. Zdaję sobie też sprawę, że przy zjechanych kosmkach jelitowych (jeżeli tak jest u mnie) może tak szybko się nie poprawić wchłanianie, więc zobaczymy głównie jak się będę czuł. Już na ten moment powinienem mieć 2x większą ilość wydalanego potasu, więc nawet z tego powodu ciekawi mnie co tam wyjdzie.

Na koniec jeszcze dodam, że od ostatniego posta miałem najlepszy tydzień do tej pory, nastrój był nieporównywalnie normalny do tego co się dzieje jak spadnie w otchłań depresji (znowu jechałem na podjęzykowych metylowanych formach b12 i foliowego, na zmianę z 300% pozostałych B). I oczywiście jak zwykle się to zepsuło :-P Może to być na plus dla Twojej teorii (znowu zalałem organizm witaminami w jeszcze większych ilościach), albo jakiś inny składnik się znowu zużył (potas, cynk, czy co tam jeszcze).
tomakin - 2018-10-22, 05:01
:
Z dobową zbiórką moczu i oznaczaniem w niej elektrolitów jest ten problem, że masz w niej odzwierciedlenie diety z ostatnich kilku dni, a nawet kilku godzin. Jeśli w dniu badania jadłeś tego potasu zbyt mało, albo nawet po prostu piłeś dużo więcej wody, to pomimo zwiększonego wydzielania w moczu, w badaniu wyjdzie że jest go mniej. Tak naprawdę jedyny dobry test to oznaczenie potasu po podaniu radioaktywnego izotopu, ale raz że tego nigdzie nie zrobisz, dwa - armata na muchę.

Ferrytyna i B12 to bardzo dobre wskaźniki niedożywienia, jeśli są nisko pomimo normalnej diety, to faktycznie powinieneś przyjrzeć się wchłanianiu w jelitach. Ale potas raczej wchłania się bez problemu, nawet jeśli są jakieś choroby utrudniające przyswajanie innych składników.
#x. - 2018-10-23, 10:21
:
Widzisz, dlatego teraz mam codziennie taką samą dietę, żeby zminimalizować ilość czynników które mogą wpływać na moje samopoczucie i wyniki badań :-P
I dlatego jestem w stanie porównać teoretyczną ilość minerałów z Excela z wynikami badań, oczywiście nie jest to doskonała metoda, ale jeżeli rozbieżności są tak duże jak tutaj, to jest coś nie halo...

Zerknąłem jeszcze na moje dawne badania, a dokładniej kreatyninę (która jak niedawno wspominałem jest na dość niskim poziomie) i kwas moczowy we krwi, który jak go badałem 2 lata temu wyniósł poniżej 1% normy. Te wszystkie rzeczy razem wskazują IMHO, że mój organizm jest serio niedożywiony. Nie wiem czemu wcześniej na poważnie do tego nie podszedłem, chyba łudziłem się, że w jakiś łatwy i magiczny sposób wszystko się naprawi, a te drobne wskazówki jak ten kwas moczowy są nieistotne.

Na dniach idę na kolejne badania, będę robił znowu dobową zbiórkę i oznaczę w niej również kreatyninę i kwas moczowy, będziemy mogli wtedy lepiej ocenić te parametry. I z ciekawości wyliczę sobie CHI (creatinine height index), zobaczymy czy jest już bardzo źle :-P

A jak tylko wrócę z badań to zaczynam dietę bez glutenu. Jeżeli to nie pomoże, to myślę, że będzie można wykluczyć, że to konkretny składnik pożywienia jest sprawcą złego wchłaniania. Modyfikowałem swoją dietę już tyle razy, raz była bogata w różne rodzaje produktów, raz mega uboga i nie wpływało to praktycznie w żaden sposób na mój stan, jedyny stały czynnik który zawsze był obecny to gluten, najpierw pszenny, potem żytni.

Mimo to oznaczę sobie też w końcu jakiś panel alergenów pokarmowych z krwi, bo nigdy tego jeszcze nie zrobiłem. Miałem robione testy skórne (nic), i nietolerancje IgG zależnie (też nic). Przypuszczam, że nic tam nie wyjdzie, ale trzeba to odhaczyć.
#x. - 2018-10-26, 18:13
:
No to po badaniach...

W morfologii wyszła jakaś kupa (załącznik), mam nadzieję, że to przejściowe. Nigdy nie miałem leukocytów poniżej normy, a monocyty nigdy nie były tak wysokie.

Przez ostatnie 2 tygodnie byłem na podjęzykowych: metylowanych B12 i folianie, do tego 300% pozostałych B doustnie, tak jak przypuszczałem taki zestaw dał efekt:
kwas foliowy: 10,9 -> 11,23 (dziwnie mały ten wzrost...)
B12: 776 -> 853
homocysteina: 8,8 -> 7,4

Ale niestety znowu zużyło to potas:
potas: 3,83 -> 3,56 [norma od 3,5]

No i do kompletu zbiórka dobowa moczu (poprzednia zbiórka robiona kilka miesięcy temu):
wapń: 121,25 -> 86,8 [100 - 250]
potas: 21,2 -> 79,45 [25 - 125]
sód: 103,25 [40 - 220]
mocznik: 13,7 [25,68 - 42,8]
kreatynina: 1,09 [0,95 - 2,49]

I teraz tak:
- wydalanie potasu jest w końcu w normie, ale i tak nie odpowiada mojej podaży; wydaliłem ok. 3100 mg potasu przy podaży 5760 mg (organizm wydala z moczem jakieś 90%), co daje 60% tego co teoretycznie powinien wydalić (przy poprzedniej zbiórce było to ok. 50%)
- tak samo wydalanie sodu powinno być trochę większe, wychodzi 73% tego co zjadłem
- mocznik poniżej normy, co może IMHO wskazywać na niedożywienie białkowe
- CHI (creatinine height index) wyszedł 72%, czyli średnie niedożywienie :-P

Z ciekawości szukałem wczoraj badań podaży potasu vs jego wydalania i znalazłem takie coś: https://www.ncbi.nlm.nih....les/PMC5829621/
W tym badaniu ilość wydalanego potasu pokrywała praktycznie w całości to co zostało zjedzone, wydalanie sodu, co ciekawe, było większe.

Odnośnie tego białka zastanawiam się czy nie warto dorzucić jakieś niewielkie ilości odżywki białkowej (kiedyś już miałem taki pomysł), co o tym sądzisz?
Od wczoraj jestem na diecie bezglutenowej, zobaczymy za kilka dni jak będę się czuł, jeżeli to nieceliakalna nadwrażliwość na gluten to zmiany na plus powinny się pojawić w miarę szybko. Mam nadzieję, że to tu jest przyczyna, bo to najłatwiej będzie ogarnąć.

Jeżeli jednak to nie gluten, to może te monocyty są jakąś wskazówką w kierunku stanu zapalnego jelit, Leśniewski-Crohn czy coś? Tylko najciekawsze jest to, że ja za bardzo nie mam dolegliwości ze strony układu pokarmowego, czasami mam taki okres czasu, kiedy wieczorami doskwiera mi zgaga, coś jakby refluks. Jedyne co to mam codziennie gazy, nawet mega gazy momentami. Na chwilę obecną po zmianie chleba żytniego na gryczany gazów raczej nie ma, będę to obserwował. Brzuch mnie bardzo rzadko boli, ataki biegunek miałem 2 na przestrzeni 4 lat.
#x. - 2018-10-30, 09:08
:
Przy ostatnich badaniach zleciłem zrobienie panelu alergicznego, pokarmowego (21 alergenów). Dzisiaj przyszły wyniki. I tak jak przypuszczałem, nie wyszło tam kompletnie nic. Żadnych zwiększonych przeciwciał.
tomakin - 2018-11-03, 20:25
:
Kurcze, a może po prostu źle sobie dietę dobrałeś? Jesteś PEWIEN, że tam jest tyle potasu, ile uważasz, że jest? Ciekawe w sumie, jakbyś przez tydzień jadł wyłącznie odżywki typu gainery, pił tylko wodę, do tego oczywiście multiwitamina, wtedy miałbyś 100% pewności ile tego potasu zjadłeś. I do tego suplementy w postaci chlorku potasu. Wtedy jakby w badaniu wyszło tego potasu w moczu mniej niż powinno, sprawa byłaby przyklepana.

Byłyby jaja jakby okazało się, że źle coś obliczyłeś w tej diecie, albo nie wiem, rośliny były z wyjałowionego pola.
#x. - 2018-11-08, 17:29
:
No tak mówią tabele ze składnikami odżywczymi, a policzone jest dobrze.
Poza tym czepiasz się strasznie tego potasu, a tu są inne poszlaki mówiące, że coś tu nie gra z wchłanianiem :-P

Teraz jestem po 2 tygodniach diety bezglutenowej i nie obserwuję polepszenia samopoczucia, żołądkowo jest może ciutek lepiej. Wczoraj za to miałem jakiś mega napad bólu nadbrzusza, jak jakaś mega kolka, który trwał godzinę, a potem lekkie parcie na wypróżnienie.

Ale do meritum: czy masz jakiś pomysł na permanentnie podwyższone monocyty?
W zasadzie to gdzieś tak od roku są one powyżej normy, w rozmazach ręcznych też często jest to 12% (norma do 8%), w poprzednim rozmazie automatycznym było to nawet 18%.
Moja ostatnia dietetyczka wymyśliła, że może mieć to związek z jakimś procesem chorobowym, autoimmunologicznym.

W morfologii 2 tygodnie temu miałem też poniżej normy leukocyty: 3,8. W dzisiejszych badaniach wyszło 4 (norma zaczyna się od 4.2).
Kilkukrotnie zwracałeś uwagę na moją niską ilość białych krwinek, ale nigdy jeszcze nie były poniżej normy. Jeżeli chodzi o moje samopoczucie to nie zaobserwowałem nic co by wskazywało na nagłą infekcję (chociaż wtedy one chyba rosną, a nie maleją?).

Wczoraj robiłem analizę mojego stanu + suplementacji (mam tabelkę gdzie jest zaznaczony ogólnikowo każdy dzień) i szczerze mówiąc to nie wygląda zbytnio na to, żeby suplementacja dawała jakieś jednoznaczne rezultaty, tak, że widać trend polepszania się. Na pewno zacząłem spać odkąd biorę witaminy B, wcześniej co 2-3 noc była koszmarem, ogólnie też jest jakoś lepiej. Jednak mimo tego co chwilę mam słabe dni, które często trwają kilka dni pod rząd, potem na kilka dni znowu jest spokój.
I teraz co ciekawe objawy jakie wtedy mam to poza neurologicznymi (niepokojem, jakimiś lękami, dziwnym "spowolnieniem / słabością", która występuje po jedzeniu, skurczem w karku), to również objawy ze strony układu pokarmowego, praktycznie tylko w takie dni występuje u mnie zgaga, do tego zdarzają się pobolewania brzucha.

Zastanawiam się nad jedną dziwną teorią, związaną z przerostem bakterii (albo innego gówna które tak reaguje), że jak zjem coś to bakterie wydzielają jakieś toksyny albo coś innego co wpływa na mój układ nerwowy? Albo po prostu co kilka dni coś tam dziwnego się takiego dzieje, umierają czy coś i przez to mam potem kilka dni z głowy? Jest to sensowne / możliwe?
Przed tym jak się u mnie posypało (tutaj ewidentnie przyczyną był problem z metylacją) przez wiele miesięcy jakkolwiek funkcjonowałem, ale właśnie często po jedzeniu miałem dziwne akcje jakby ze strony układu nerwowego, takie "napięcie mięśni", które musiałem przeczekać. Zaczynało się np. zaraz po zjedzeniu i trwało godzinę, po czym jak ręką odjął mogłem wrócić do pracy czy tam innych czynności i tak np. do następnego posiłku.

W następnym odcinku wrzucę wyniki badań, machnąłem:
- badanie ogólne kału (nigdy tego nie robiłem, a może trzeba było)
- kalprotektynę w kale (natchnął mnie kolega z wątku obok)'
- przeciwciała lamblii z krwi (nie jest to chyba idealne badanie, ale cóż)
- ANA1
tomakin - 2018-11-12, 11:26
:
Czepiam się potasu, bo to łatwo sprawdzić. Ustalasz dietę nie z tabelki, ale z torebki, gdzie masz odważone co do grama składniki odżywcze, wiesz co do miligrama ile przyjmujesz potasu, sprawdzasz ile wydalasz. Co z tego, że według tabelki masz nie wiem, 400 mg powiedzmy potasu w bananie, skoro w jednym będzie tego potasu 200, w drugim - 600, bo rosły na innych glebach?

Samodzielna ocena diety jest dość trudna i bardzo dużo osób się na tym rozkłada. Jakby to było takie proste, nie miałbyś całych klinik dla ludzi z anoreksją czy grubasów, jedni i drudzy przekonani, że jedzą idealnie. Przez internet nie wiem, czy umiesz to policzyć czy nie, dlatego staram się nabrać pewności - wymyślam test, który jest odporny na błędy "pacjenta".

A, też miałem podwyższone monocyty przez długi czas - zdaje się, że unormowały się po dokładnym wysprzątaniu pokoju. I konia z rzędem temu lekarzowi, który byłby w stanie wskazać taką przyczynę podwyższonego poziomu monocytów. Do czego dążę - szansa na to, że uda się wymyślić jakąś nawet wstępną diagnozę na podstawie jednego parametru krwi jest praktycznie nie istniejąca.
#x. - 2018-11-24, 17:36
:
No to jedziemy dalej. W sumie to ponownie mam takie wnioski jak w ostatnim poście.

Dla przypomnienia: od jakiegoś już czasu mam 2 tygodniowe cykle brania witamin B (gdzie żongluje kilkoma preparatami witamin B) które kończą się badaniami. Raz wychodzi na to że coś tam się wchłania, innym razem że nie, raz homocysteina do góry, raz w dół, to samo z potasem. Na chwilę obecną konkluzja jest raczej taka że lepiej działa to co zapodaję podjęzykowo.

Ale tak jak wtedy wspomniałem, dziwnie to wszystko wygląda, mniej więcej tak:
1. Zaczynam cykl brania witamin, załóżmy że jest to B komplex z metylowanymi formami na zmianę z podjęzykową B12 i folianem.
2. Przez 7-10 dni sobie działam całkiem nieźle, objawy się zmniejszają, jestem w stanie normalnie pracować w ciągu dnia, myśleć o normalnych sprawach.
3. Po tym czasie przychodzi dzień kiedy zaczyna się pierdzielić. Spada mi nastrój, pojawiają się jakieś wahania z mega depresją (w ciągu dnia nastrój lata we wszystkie strony), problemy ze snem (niepokój który nie pozwala spać) i teraz co ciekawe pojawiają się wtedy też problemy ze strony układu pokarmowego: zgaga, jakieś pobolewania brzucha, gazy, po jedzeniu czuję jakąś dziwną słabość, niekiedy zmęczenie (nie ma to nic wspólnego z poziomem cukru).
4. Trwa to sobie kilka dni i generalnie zazębia się z końcem cyklu / początkiem nowego. Potrafię wtedy zrobić 1-2 dni przerwy od witamin, po czym zmieniam np. preparat na inny. I po tych kilku dniach pogorszenia znowu wracamy do punktu pierwszego, gdzie w miarę normalnie żyję / pracuję, potem znowu się to pogarsza i występuje dokładnie taki sam zestaw objawów i tak w kółko.

Albo moja suplementacja jest jakaś beznadziejna albo coś się pierdzieli w tych jelitach.
Zapodałem sobie teraz w ciemno 3 dniową kurację węglem aktywowanym, rano, na czczo, jeżeli przyczyną byłoby coś związanego z bakteriami to powinno chociaż minimalnie pomóc.
Jestem wkurzony że jak robiłem krzywą cukrową i insulinową to nie wiedziałem o czymś takim jak test wodorowy, który może pokazać przerost bakteryjny. Gdybym o tym wiedział to zrobiłbym to za jednym zamachem.

Dodatkowo dalej trzymam dietę bezglutenową (właśnie mija miesiąc). Moje sińce pod oczami zmniejszyły się gdzieś o połowę. Ale przyczyn tego może być pewnie 1000.

Z badań na które czekałem:
- kalprotektyna wyszła niejednoznacznie: 54,40 (50 - 150 = należy diagnozować przyczyny stanu zapalnego - infekcje bakteryjne, pasożytnicze, nietolerancje pokarmowe oraz powtórzyć badanie)
- ANA9, które mi zrobili w kontekście tych monocytów wyszło dodatnio: stwierdzono obecność przeciwciał przeciwjądrowych o typie świecenia ziarnistym w mianie 1:320
- przeciwciał na lamblie brak

Machnę sobie jeszcze ANA3, zobaczymy czy wyjdzie tam coś mądrego.
Muszę jeszcze raz pobrać materiał na badanie ogólne kału, zrobię też posiew bakteryjny i krew utajoną. A kij wie i może coś tam wyjdzie. Ponoszę też materiał do badania na pasożyty (chociaż wątpię żeby coś tu wyszło).

Pewnie najlepiej byłoby zrobić pierdzieloną gastroskopię i może by się okazało że coś jest nie tak z kosmkami i sprawa by się rozjaśniła. Chociaż dziwne jest to cyklicznie lepiej / gorzej.

Niekiedy tu na forum była mowa o bakteriach które wytwarzają kwas mlekowy, może tu by coś mogło być na rzeczy i tłumaczyć moje dziwne akcje po jedzeniu? Dziwnie takie rzeczy mi się zaczęły dziać już wiele miesięcy temu, gdzie po zjedzeniu czegoś łapało mnie jakieś dziwne "napięcie", trzymało np. godzinę i pyk, mijało jak ręką odjął.
tomakin - 2018-11-26, 00:51
:
Na pewno do niczego mądrego nie dojdziesz robiąc próby z witaminami, bo to może być tysiąc różnych przyczyn takiej reakcji organizmu. Stawiam, że po prostu nadmiar witamin wymusza pewne reakcje, które nie zachodzą bo na przykład organizm jest zbyt zmęczony żeby je prowadzić, po wymuszeniu będzie oczywiście załamanie, bo zmusiłeś go do pracy ponad jego możliwości.

Coś jak z amfetaminą - jak weźmiesz, przez chwilę jesteś bogom podobny, ale potem kilka dni chodzisz jak zombie.

Przy tych bakteriach powodujących kwasicę d-mleczanową powinno wszystko wyjść jak przy zwykłych testach na kwasicę mleczanową - jakimś podstawowym badaniem z krwi to wykrywasz, już nie pamiętam jakim, na wiki pod kwasicą mleczanową będzie.

Zwykła gastroskopia raczej nie wykluczy / nie potwierdzi celiakii, to jest jakieś bardziej skomplikowane wziernikowanie. Za niecałe 200 zł robią badania diagnostyczne w kierunku celiakii, ale żeby je wykonać nie wolno być na diecie bezglutenowej.

Ja całe życie byłem chudy, dopóki po prostu nie zacząłem liczyć kalorii. Ale tak dokładnie liczyć, uczciwie. Nagle okazało się, że nie miałem żadnych problemów z trawieniem, za to całkiem spore z jedzeniem. Może spróbuj przez jakiś czas jeść 3500 kcal?